Dyskonty lubią bawić się w „podróbki”. Niemieckie Aldi, podobnie jak Lidl, bardzo upodabnia swoje marki do rynkowych hitów

Zakupy dołącz do dyskusji (19) 03.05.2018
Dyskonty lubią bawić się w „podróbki”. Niemieckie Aldi, podobnie jak Lidl, bardzo upodabnia swoje marki do rynkowych hitów

Mateusz Madejski

Lidl wszedł do Polski stosunkowo późno, ale radzi sobie na rynku świetnie. Po co mu więc u nas podróbki typu Saguaro Muszyńskie? Długo tego nie zrozumiałem, aż odwiedziłem inny niemiecki dyskont, i to w jego ojczyźnie. Dyskontowy biznes chyba więc po prostu opiera się na podróbkach, przynajmniej Niemcy tak muszą uważać. Podróbki Aldi są niemal na każdej półce! 

Długo można by mówić o imitacjach z Lidla. Najpierw inspirowali się Grycanem, ale nic się nie nauczyli i było niesławne Saguaro Muszyńskie. Potem wypatrzyłem serek Amelia – opakowanie przypominało do złudzenia Danio, choć Lidl nie odważył się wprowadzić swojego Głoda. Wymieniać można długo.

Po co to polskiemu Lidlowi? Długo się zastanawiałem. Ale podczas majówki zawitałem do niemieckiego Goerlitz, a tam zrobiłem zakupy w Aldi. To niemiecki król dyskontów, który wszedł już do Polski, ale na razie nie walczy na nim o silną pozycję.

Podróbki Aldi są wszędzie!

Markety Aldi są pozycjonowane poniżej Lida – towarów jest wyraźnie mniej, ale i ceny są znacznie niższe. Natomiast podróbki Aldi są dosłownie wszędzie. Oto kilka przykładów;

Czekoladki „Mints” to wypisz wymaluj tania wersja znanego przysmaku After Eight od Nestlé.

Eistee bardzo, ale to bardzo przypomina Nestea.

W pierwszej chwili myślałem, że to kawa Tchibo. Ale nie, to kawa Markus. Słyszeliście o niej kiedyś? Ja też nie, ale opakowanie ma niemal identyczne jak Tchibo.

Nutella w wersji z Aldi nazywa się z kolei Nusskati i ma bardzo podobne opakowanie co oryginał.

Podróbki Aldi. Czemu nikt nie reaguje?

Mówienie tu o przypadkowych podobieństwach byłoby naiwnością. To są po prostu podróbki Aldi. Ten niemiecki gigant kopiuje więc równie chętnie (a może i chętniej), jak inny niemiecki gigant, czyli Lidl. Widać więc wyraźnie, że niemieckie dyskonty po prostu wybrały taki model biznesowy – kopiujemy bezczelnie, jak się zrobi poważna awantura (jak z Saguaro Muszyńskim), to najwyżej się wycofamy.

Gdy jednak wyszła sprawa z Saguaro, to polskie firmy z Muszyny ostro zaprotestowały. Czemu w przypadku innych rażących „podobieństw” nie reagują? Może wiedzą, że klient dyskontowy i tak by nie wybrał ich produktów? A może nie chcą marnować sił i środków na sądową walkę z gigantami?

Nie tylko Niemcy umieją w dyskonty. Silne firmy na tym rynku potrafili zbudować Duńczycy z Netto i Portugalczycy z Jeronimo Martins. Te firmy pokazują Niemcom, że jednak da się budować dyskontowy biznes kopiując umiarkowanie, albo przynajmniej nie tak bezczelnie. Ciekawe czy Aldi i Lidl zechcą kiedyś ten model myślenia od nich skopiować.

19 odpowiedzi na “Dyskonty lubią bawić się w „podróbki”. Niemieckie Aldi, podobnie jak Lidl, bardzo upodabnia swoje marki do rynkowych hitów”

  1. Ciekawy temat Zauważyłem, że Lidl najpierw wprowadza do siebie marki, potem po cichu zastępuje imitacjami z bardzo podobnym wyglądem opakowań i patrzą czy się przyjmie. Jesli tak – marka nie wraca już na półki. Jeśli jednak się nie uda – na półkach staje i to i to. Przykładem, który rzucił mi się w oczy był np majonez Winiary. Przed wielkanoca nie było szans kupic go w żadnym Lidlu a a to wszędzie stała ich marka, nieźle wyeksponowane. Ludzie brali i niektórzy odkladali z powrotem.. Teraz jest i ten i ten..

  2. nie bardzo rozumiem wstęp. Jak to Lidl wszedł stosunkowo późno do Polski? Chyba zamiast Lidl miało być Aldi, skoro na końcu autor odnosi do firmy Aldi. OIDP Lidl w Polsce jest od 2002 a Aldi od 2008 – otwarcia sklepów, bo wiadomo jako taka działalność musiała być wcześniej.
    Nie ma już produktu Nestea obecnie jest fuzetea.
    a tego to już kompletnie nie rozumiem „Nie tylko Niemcy umieją w dyskonty”.

    • Chodzi o Lidla. Wszedł on nas wszedł dopiero w 2002, gdy Biedronka już była potęgą.

    • Oczywiście, że jest Nestea. Tylko dystrybucję w naszym kraju przejął Hoop. Coca-cola, dotychczasowy dystrybutor Nestea w Polsce wypuścił Fuzetea, ale to niekoniecznie jest to samo.

  3. Tak czytam ten „artykuł” i zastanawiam się o co autorowi chodziło, czy autor był trzeźwy skreślając tych kilka nie mających ze sobą za wiele słów i w końcu kto autorowi podsunął ten temat? Kolejne pytanie: czy szanowny autor próbował któryś z opisywanych produktów jako „podróbka”? Niejednokrotnie, rzeczony falsyfikat bywa lepszy niźli oryginał…

  4. Polecam następnym razem zagłębić się w temat, zanim kogoś się bezkarnie o coś oskarży… Te „podróbki” to nic innego, jak produkty tych samych producentów co oryginały, tylko specjalnie robione dla dyskontów, czasem (ale nie zawsze) z gorszych składników. Najlepszym przykładem jest mleko w Lidlu – w wielu sklepach obok lidlowego stoi Łowickie i w gruncie rzeczy… To jest to samo, oba mleka wychodzą z tej samej „fabryki”. Wystarczy przeczytać kto je robi dla Lidla.
    A to, że Muszyna stwierdziła, że nie będzie sprawy kierować do sądu i tylko „ubolewają”… Dziennikarze narobili smrodu i hałasu, to coś muszą powiedzieć, inaczej by pewnie nie było ani słowa o sprawie. ;)

    Na marginesie – często producenci tworząc takie „podróbki” samych siebie nie specjalnie też chcą się do tego przyznawać, chyba, że odniosą naprawdę spory sukces – ktoś jeszcze pamięta, że na przykład kiedyś telefony Honor nie były Huaweiami? :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *