„Słyszałem, że Lidl zamienił się w sortownie śmieci” – klienci kpią z promocji Lidla i błagają market o jej zakończenie

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (285) 08.11.2016
„Słyszałem, że Lidl zamienił się w sortownie śmieci” – klienci kpią z promocji Lidla i błagają market o jej zakończenie

Maja Werner

Popularność naszego wczorajszego tekstu pt. Lidl zrobił promocję: jak ci nie smakuje, to zwracamy kasę. Ludzie rozpakowują towar na parkingu i zwracają opakowania… zadziwiła nawet naszą redakcję (a zwłaszcza naszą serwerownię). Na szczęście reakcja większości internautów była „taka jak trzeba”. 

Taka jak trzeba, czyli naszym zdaniem niesmaczną praktykę polegającą na nadużywaniu warunków promocji w celu zapewnienia sobie darmowego wiktu i opierunku, dość zgodnie skrytykowano – niezależnie od poglądów politycznych, społecznych, miejsca pochodzenia. Od czasów ostatniego meczu Reprezentacji Polski w piłce nożnej Polacy nie byli tak zgodni.

Oczywiście nie zabrakło też kilku głosów z kategorii „Płacę – wymagam”, czyli osób, które zostawiają w markecie 10 złotych i spodziewają się, że będzie to równoznaczne z uczynieniem ich królami życia. Ale tych głosów było dosłownie kilka, choć nasz wczorajszy tekst doliczył się już ponad 100 000 wyświetleń i od rana cytowany jest przez liczne media ogólnopolskie.

Śledzimy oczywiście rozwój tej sytuacji i najzabawniej jest na facebookowym fanpage’u Lidla, gdzie przeplatają się dwa światy. Pozwolę sobie pierwszy określić zgodnie z językiem młodzieży – przemawia tam typowa tzw. „Cebula”, czyli osoby, które bez żadnego zażenowania składają reklamację, iż zwrot 10 pustych opakowań jedzenia nie został przyjęty przez obsługę sklepu. Jest to zresztą strasznie zabawne, ponieważ modus operandi całej promocji to „nie smakowało? możesz zwrócić”.

I potem idą tacy przedsiębiorczy konsumenci upierając się, że te dziesięć wtranżolonych opakowań krakersów… ach jej, jakie to było niedobre, aż nie mogli przestać jeść.

Drugą grupę stanowią osoby, które kulturę osobistą wyniosły z domu. Część z nich naśmiewa się z przedstawicieli trendu „cebulowego”, część z nich ironicznie sobie z Lidla żartuje. Tak jak na przykład Pan Piotr:

pg

Panu Piotrowi dopisuje wskazane w tego typu sytuacjach poczucie humoru. Ale generalnie nastroje wśród stałych klientów Lidla nie są optymistyczne. Takich opinii, jak te, które zaraz zacytuję, jest na fanpage’u kilkadziesiąt – jeśli nie kilkaset. To chyba pierwszy taki przypadek w historii, by klienci błagali o likwidację teoretycznie korzystnej dla nich promocji. Co chyba najlepiej pokazuje, że nasze oburzenie z poprzedniego tekstu było uzasadnione i „skoro regulamin pozwala to tak można” wcale nie jest najlepszą odpowiedzią na to pytanie.

Myślałem, że to co ludzie piszą na temat znoszenia do Waszych sklepów śmieci po produktach to przesada i wyolbrzymienie sprawy, ale właśnie przekonałem się o tym na własne oczy. To niepojęte w co przeobraziła się Wasza akcja zwracania, ponoć niespełniających wymagań, produktów. Jest to bardzo uciążliwe dla pozostałych klientów. Kolejki przy kasach są większe niż zazwyczaj, a widok brudnych, rozdartych i zużytych opakowań leżących na taśmie albo kasie jest naprawdę mało przyjemny. Człowiek czuje się jak w sortowni odpadów. Przemyślcie, czy takie akcje mają sens i czy może warto zakończyć ją przed terminem. Ja w najbliższym czasie na pewno nie pojawię się w Waszym sklepie. I błagam, nie kopiujcie mi tu swoich wyklepanych formułek. Dziękuję, pozdrawiam.

Co wy wyprawiacie??? Zrobiłem wózek zakupów ale markowych. Idę do kasy a tam kolejka z 20 osób. Wszyscy oddają tylko jakieś śmieci opakowania. Smród. I to we wszystkich kasach. Nie miałem zamiaru w tym uczestniczyć więc zostawiłem wózek i wyszedłem idąc do konkurencji.

Niech może jedno zdjęcie powie więcej, niż tysiąc słów. Oto zdjęcie jakie wczoraj na swojego Twittera wrzucił @KubaBiel:

Co gorsza, choć promocja nie jest promowana zbyt wyraźnie na stronie głównej Lidla i wczoraj podejrzewaliśmy nawet, że market poszedł po rozum do głowy i się z niej wycofał – przedstawiciele na Facebooku podtrzymują, że konkurs cały czas obowiązuje podsyłając nawet link do działającego regulaminu. Niestety, wynika z niego wprost, że Lidl zastrzega sobie prawo do odwołania promocji, ale musi to zrobić… z siedmiodniowym wyprzedzeniem. Fani towarów z Lidla, a takich na pewno nie brakuje, przez najbliższy tydzień będą musieli sobie znaleźć nowy sklep lub stać na kupce śmieci z resztą „niezadowolonych”.

Tagi:: ,

285 odpowiedzi na “„Słyszałem, że Lidl zamienił się w sortownie śmieci” – klienci kpią z promocji Lidla i błagają market o jej zakończenie”

  1. Czy to nie jest jakaś sprytna zagrywka z wykazaniem kosztów/strat przez sieć? Nie ma nic za darmo, nie uwierzę że nie będą z tego mieli korzyści. Z drugiej strony woda na młyn dla osób wytykających naszą pazerność i wszystkie negatywne cechy jakie się przypisuje Polakom.

    • to się nazywa szanowanie klienta… niestety w Polsce panuje mentalność PRL, którą wprowadza w całym kraju PiS. Liczy się jedynie złodziejstwo, „co będę z tego miał” i takie tam… smutek i żenada. Twój komentarz :

      „nie uwierzę że nie będą z tego mieli korzyści”

      to cecha, która rozwala ten kraj i powoduje, że jesteśmy śmietnikiem Europy.

    • Oczywiście, że będą mieli z tego korzyści. A przynajmniej tak założyli. W innym wypadku nie pisaliby o możliwości zwrotu nawet całkiem pustych opakowań i nie zapewnialiby o „satysfakcji absolutnej”. Takie zadowolenie można osiągnąć chyba tylko przy uznaniu wyrobu za coś najlepszego w życiu, za spełnienie marzeń. Przypuszczam, że taki mieli pomysł na zapoznanie ludzi ze swoją marką, a teraz będą walczyć o utrzymanie znajomości za pomocą ceny. Jeżeli ceny w różnych sieciach za te wyroby będą mniej więcej równe, to na większość nabywców zadziałają tak podstawowe zagrywki jak „zasada wzajemności”: Lidl tak chętnie nas obdarował, to kupmy u nich tą czy tamtą rzecz. Lidl od dłuższego czasu swoją sprzedaż opiera na 4 podstawowych zasadach Roberta Cialdiniego: http://perswazja.biz/szesc-regul-roberta-cialdiniego/ Za chwilę wprowadza karty na punkty i będzie 5.

    • Też tak mi się wydaje. Generalnie od rzeczy niesprzedanych w br., zalegających na magazynie, płaci się podatek. Czyli mogą być pewni, że wszystkiego nie sprzedadzą, więc wolą wpisać sobie na straty, bo im się to bardziej opłaca.

  2. Kocham ten kraj!
    Najpierw dostaję 500zł na dzieciaki więc w pracy już nie bywam a teraz jeszcze przez miesiąc jem za darmo.
    Kocham Polskę! Kocham PIS!

  3. Eh Polacy… Wybitnie prymitywny narod, w ktorym 80% nie wie co czyta… Czasami wstym sie przyznac, skad pochodze.

    • Mów, proszę, za siebie i nie obrażaj całego narodu z powodu jakiegoś marginesu społeczeństwa.
      Wybitnie prymitywny wydajesz się być Ty uogólniając w ten sposób.

  4. Przecież oni i tak zarobią na tej akcji, wiedzieli że tak będzie, a teraz spychologia na cebulactwo. Jak sformułowali tak ten regulamin to równie dobrze mogli napisać ‚przez 3 dni dajemy za darmo’, ja nie widzę nic złego w tym ze ludzie wykorzystują tę promocję. To tak jakby postawić stoisko z poczęstunkiem i wyczekiwać na tych co biora dwa lub 3 cukierki zamiast jednego i robić z nich cebule, bez przesady ludzie, lidl wie co robi, zdobedzie nowych klientów, rozpropaguje swoje produkty, spokojnie mogliby przez miesiac rozdawac a i tak wyjdą na swoje. Wiadomo że Polakom się nie przelewa, Ci których stac na ‚wszystko’ teraz się śmieją z ludzi którzy próbuja ugrac coś więcej dla siebie, tyle w temacie

  5. Chore, jak trzeba nisko upaść… Szerzenie patologii. Dużo większy szacunek mam do ludzi przeszukujących śmietniki.

    • Nie nazwałbym tego szerzeniem patologii. Lidl miał (raczej) dobre intencje – to patologia rozłożyła promocję.
      Sądzę, że promocja była skierowana do ludzi takich jak ja, którzy „boją się” produktów z tzw. marek własnych, które ma każda sieć (oczywiście boję się marnej jakości spowodowanej siłowym obniżaniem ceny, a nie produktu jako takiego :-D ). Pomysł był taki, że taki „nieprzekonany” klient kupuje np. ser pleśniowy z marki własnej Lidla próbuje i powinien być zadowolony. Jeśli mu smakuje – to Lidl ma nowego klienta, jeśli nie – oddają mu kasę za ten ser. To jest logiczne i biznesowo uzasadnione.
      Problem w tym, że (jak przytoczono w artykule) duża grupa ludzi bez godności i honoru zjada dziesięć opakowań i twierdzi, że oddaje bo im nie smakuje… Miałoby to sens, gdyby oddał 9 pełnych paczek i jedno częściowo lub w całości zjedzone…

      • Rozumiem Twoje argumenty ale zupełnie do mnie to nie dociera. Jeśli mam ochotę na przytoczony przez Ciebie serek pleśniowy to kupuję, smakuję i jeśli mi smakuje to go zjadam, jeśli nie to zje go mój pies. Serek nie kosztuje 1000 zł bym nie mógł go kupić, tak po prostu na spróbowanie…

        • Oczywiście masz rację – ja też tak robię, jednak „gwarancja zadowolenia” jako chwyt marketingowy jest świetna (jak np. gwarancja najniższej ceny) i musisz przyznać, że jakaś pula ludzi na pewno na taki argument zareaguje.
          Niestety część naszych rodaków (może nie tylko w Polsce tak by się to potoczyło – jednak co do naszego kraju mamy dowód) potraktowała to jako okazję do wyr…ania sklepu, który sam się podkłada.
          Dla mnie było oczywiste od początku, że tak to się skończy (co mnie jako Polaka smuci) i gdyby to ode mnie zależało – nigdy nie zezwoliłbym na start takiej promocji.
          W innych komentarzach pojawia się wątek czy sam Lidl coś na tym nie zyskał. Tu się nie wypowiem, bo nie znam przepisów, wg których korzystniej jest coś sprzedać ze świadomością, że wróci jako śmieć, niż np. sprzedać po 1 zł…

    • w sensie to takie dziwne, że Niemcy chcieli potraktować Polaków jak normalnych klientów na wysokim poziomie, ale Polacy pokazali swoje cebulactwo… hmmm hmmm?

  6. Z jednej strony – nie jest mi trudno uwierzyć w to, że takie praktyki rzeczywiście mają miejsce. Z drugiej jednak strony – niemal codziennie robię zakupy w Lidlu, w różnych punktach tej sieci na Śląsku – głównie w Gliwicach (z racji zamieszkania, co oczywiste) i przyznam szczerze, że odkąd wystartowała promocja, ani razu nie zdarzyło mi się oglądać opisywanych „dantejskich” scen.

    Nie twierdzę, że takie sytuacje w ogóle nie występują, należy chyba jednak wykluczyć masowy charakter tych praktyk. Podobnie zresztą było w przypadku opisywanego szerzej „szału” na torebki Wittchen w tej samej sieci – w sklepach, które odwiedzam leżały sobie spokojnie i nie wzbudzały jakiegoś szczególnego zainteresowania.

    Swoją drogą – po zakończeniu akcji Lidl będzie miał ciekawe statystki odnośnie tych zwrotów, mam na myśli ilość, jak i kwoty. W ten sposób będą mogli stworzyć swego rodzaju mapę poziomu „biedy” (lub jak kto woli poziomu „cwaniactwa”) na wewnętrzny użytek…

  7. „polegającą na nadużywaniu warunków promocji w celu zapewnienia sobie darmowego wiktu i opierunku” wikt to jedzenie to by się zgadzało ale opierunek to zakwaterowanie, gdzie w tej promocji oferowano darmowe mieszkania? jak już ktoś sypie powiedzeniami czy popularnymi frazami było by dobrze gdyby znał ich znaczenie

  8. Ale to nie jest nadużywanie promocji – to jest bubel prawny w zapisach promocyjnych.
    Ci etycznie niepoprawni będą nadużywać korzystnej dla siebie interpretacji, nawet wykłócać się odwoływać, reklamować, pisać skargi w powołaniu się na zapisy regulaminu promocji które nie mają zbyt wiele wspólnego z zachowaniem zdrowego rozsądku.

  9. Niech odwołają i przez 7 dni do zwrotów wyznaczą tylko jedną kasę, najlepiej z boku. Niezadowoleni przynajmniej będą musieli odstać swoje w smrodzie, może entuzjazm trochę opadnie.

  10. Lidl to bodajże druga największa sieć handlowa w Polsce . Ma ponad 600 sklepów , działając w takich realiach musi zatrudniać sztab prawników i analityków . Serio nikt nie obliczył jaka może być skala wyłudzeń ? UOKiK powinien nałożyć na nich bardzo surową karę . Tak Polacy to cebulacy , dlatego wprowadzając takie akcje trzeba dokładnie rozważyć każdy aspekt i konsekwencje . Czy zwykły człowiek może nagle bez konsekwencji wypowiedzieć umowę kredytową / leasingową itd? NIe. Dlatego Lidl nie ma prawa łamać swojego własnego regulaminu . Większy może więcej , dlatego ma więcej do stracenia .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *