To, że na podstawie testamentu czy ustawy przysługuje ci spadek, nie zawsze oznacza, że rzeczywiście go otrzymasz

Codzienne Rodzina dołącz do dyskusji (46) 09.05.2020
To, że na podstawie testamentu czy ustawy przysługuje ci spadek, nie zawsze oznacza, że rzeczywiście go otrzymasz

Joanna Majkowska

Nie zawsze osoba, której według ustawy czy testamentu przysługuje spadek, rzeczywiście go otrzyma. Czasami dopuszczenie jej do dziedziczenia byłoby w powszechnym odczuciu niesprawiedliwe albo wręcz niemoralne. Wówczas może zostać uznana za niegodną dziedziczenia i odsunięta od spadku.

Na początku warto wspomnieć, że gdy przyszły spadkobierca zachowuje się w sposób szczególnie naganny, sam spadkodawca ma prawa odsunąć go od spadku. Będzie to możliwe poprzez sporządzenie testamentu i wydziedziczenie danej osoby, a więc pozbawienie prawa do zachowku.

Zdarzają się jednak sytuacje, w których spadkodawca wydziedziczenia nie dokonał, a fakt, że dana osoba ma po nim cokolwiek otrzymać, wywołuje powszechne poczucie niesprawiedliwości. Właśnie w takim wypadku pojawia się instytucja niegodności dziedziczenia.

Niegodność dziedziczenia możliwa tylko w 3 przypadkach

Niegodność dziedziczenia zachodzić będzie tylko w okolicznościach wskazanych w artykule 928. Kodeksu cywilnego. Są to więc sytuacje, gdy spadkodawca:

  • Dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy
  • Podstępem lub groźbą nakłonił spadkodawcę do sporządzenia lub odwołania testamentu albo w taki sam sposób przeszkodził mu w dokonaniu jednej z tych czynności
  • Umyślnie ukrył lub zniszczył testament spadkodawcy, podrobił lub przerobił jego testament albo świadomie skorzystał z testamentu przez inną osobę podrobionego lub przerobionego.

Możliwości odsunięcia od dziedziczenia spadkodawcy są więc bardziej ograniczone niż w przypadku wydziedziczenia. Sprowadzają się jedynie do ingerowania w treść testamentu oraz dopuszczenia się ciężkiego przestępstwa. Nie ma natomiast możliwości uznania za niegodnego dziedziczenia osoby, która wbrew woli spadkodawcy postępowała w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, nie dopełniała obowiązków rodzinnych względem niego czy dopuściła się przestępstwa względem osób mu najbliższych.

Dopuszczenie się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy

W kontekście ustawodawstwa Stanów Zjednoczonych często przytaczana jest sprawa Riggs vs Palmer. Dotyczyła ona zmarłego, który cały swój majątek zapisał w testamencie wnukowi. Problem w tym, że wnuk był jednocześnie zabójcą swojego dziadka. Choć poniósł odpowiedzialność karną, na gruncie prawa cywilnego nie było wówczas przepisów, które pozbawiałyby go wprost prawa dziedziczenia. Sąd musiał więc nieco naokoło uzasadnić odsunięcie wnuka od spadku, powołując się na ogólną zasadę sprawiedliwości społecznej.

W Polsce przepisy wprost wskazują, że w przypadku umyślnego ciężkiego przestępstwa spadkobierca może być uznany za niegodnego dziedziczenia. Przy czym to do sądu cywilnego należy ocena, czy dane przestępstwo uzna za ciężkie. Można się jednak spodziewać, że przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu czy wolności będą zakwalifikowane do tej kategorii. Zdarz się także, że spadkobierca niegodny dziedziczenia jest osobą, która  popełniła przestępstwo przeciwko nie samemu spadkodawcy, ale przeciw jego mieniu.

Wpłynięcie podstępem lub groźbą na treść testamentu

Spadkobierca może chcieć wpłynąć także na sporządzenie testamentu na swoją korzyść. Albo przeciwnie – powstrzymać spadkodawcę przed odwołaniem korzystnego do siebie testamentu albo sprawić, by testament niekorzystny odwołał.

W takim wypadku może na przykład wykorzystać brak świadomości spadkodawcy i nakłonić go do wprowadzenia korzystnych dla siebie postanowień. Podstęp może polegać także na świadomym przekazaniu osobie sporządzającej testament nieprawdziwych informacji czy wykorzystania jego niewiedzy co do prawa.

Podobnie niegodność dziedziczenia zachodzić będzie, gdy spadkodawca groźbą wpłynął na treść testamentu – na przykład zagroził spadkodawcy, że zrobi krzywdę jemu lub jego bliskim, jeśli ten nie sporządzi testamentu o określonej treści.

Umyślne ukrycie lub zniszczenie testamentu

Wreszcie może się też zdarzyć, że testament istnieje, ale jest niekorzystny dla spadkobiercy z różnych powodów. Być może znajduje się w nim zapis o wydziedziczeniu, które pozbawi spadkobiercy prawa do jakiejkolwiek części spadku, w tym prawa do zachowku. Albo w testamencie przewidziano dla spadkobiercy mniejszą część niż ta, którą otrzymałby, gdyby w grę wchodziło dziedziczenie ustawowe.

Taka osoba może chcieć wówczas niekoniecznie wpłynąć podstępem czy groźbą na treść testamentu, ale po prostu go zniszczyć czy ukryć. Ewentualnie może też wprowadzić w nim zmiany na swoją korzyść albo skorzystać z faktu, że ktoś inny podrobił czy przerobił testament, w którym znajdują się zapisy na jego korzyść.

Co ciekawe, znaczenie mają same intencje spadkobiercy. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10 maja 1977 roku (I CR 207/77) zauważył, że jeśli spadkobierca próbował zniszczyć testament, który okazał się nieważny, wciąż może być uznany za niegodnego dziedziczenia. Wystarczy bowiem, że był przekonany, że testament wywiera skutki prawne i tym samym chciał te skutki usunąć.

Kto może żądać uznania spadkobiercy za niegodnego dziedziczenia?

Wystąpienie którejś z powyższych przesłanek nie sprawia jednak, że spadkobierca automatycznie odsuwany jest od dziedziczenia. Konieczne jest jeszcze złożenie żądania do sądu. Może to zrobić każdy, kto ma w tym interes.

Taki interes może mieć przede wszystkim inny spadkobierca – taki, który po odsunięciu niegodnego od dziedziczenia otrzyma większą część spadku, a nawet ten, który dopiero wówczas będzie coś dziedziczył. W doktrynie wskazuje się też na konieczność interpretowania interesu szeroko – a więc także jako interes moralny. W takim wypadku uznania za niegodnego dziedziczenia może żądać także osoba, która niekoniecznie odniesie z tego powodu korzyści majątkowe, ale ze względu na bliskie relacje ze zmarłym nie chce, by osoba niegodna dziedziczyła.

Uznania za niegodnego można żądać w ciągu roku od dnia dowiedzenia się o przyczynie niegodności, ale najpóźniej w ciągu trzech lat od otwarcia spadku. Wówczas spadkobierca będzie traktowany, jakby spadku nie dożył. Oznacza to, że choć sam niczego nie otrzyma, wciąż dziedziczyć będą mogli jego zstępni (dzieci czy wnuki).