Nowa kwota wolna od podatku nie będzie wynosiła 30 tys. zł. Ważniejsze jest jednak to, by zrezygnować z jej degresywności

Państwo Podatki dołącz do dyskusji (110) 10.04.2021
Nowa kwota wolna od podatku nie będzie wynosiła 30 tys. zł. Ważniejsze jest jednak to, by zrezygnować z jej degresywności

Rafał Chabasiński

Polski Nowy Ład ma przynieść bardziej sprawiedliwy system podatkowy. Jednym z jego elementów jest nowa kwota wolna od podatku. Pierwsze doniesienia medialne sugerowały, że będzie wynosić 30 tys. zł. Te informacje zdementował jednak minister finansów Tadeusz Kościński. Najważniejsza jednak byłab likwidacja mechanizmu degresywności kwoty wolnej.

Obecnie kwota wolna od podatku w Polsce dla przytłaczającej większości społeczeństwa wynosi zaledwie 3091 zł

Medialne przecieki dotyczące tak zwanego Polskiego Nowego Ładu, zwłaszcza te najnowsze, są nadspodziewanie optymistyczne. Sugestie polityków partii rządzącej idą w kierunku zmian całkiem zdroworozsądkowych założeń. Faktyczna degresywność naszego systemu podatkowego jest faktem – im ktoś mniej zarabia, tym większą część dochodów zabiera mu w ten czy inny sposób Fiskus. To Prawo i Sprawiedliwość chciałoby zmienić.

Jednym z elementem zmian w podatkach miała być nowa kwota wolna od podatku. Dotychczasowe informacje krążące w mediach sugerowały kwotę 30 tys. zł. Trzeba przyznać, że byłaby to ogromna zmiana. Obecnie w podatku PIT kwota wolna wynosi raptem 8 tys. zł – a i to tylko wówczas, gdy nasz roczny dochód jej nie przekroczy.

Przy dochodach rzędu 13 tys. zł rocznie, kwota wolna od podatku wynosi jedynie 3091 zł. Wartość ta nie zmieniła się tak naprawdę od 2009 r. Warto przy tym zauważyć, że tak skonstruowane progi dochodowe sprawiają, że osoba zarabiająca nawet pensję niższą niż minimalna o wyższej kwocie wolnej może co najwyżej pomarzyć. W praktyce dla 90% społeczeństwa kwota wolna od podatku wynosi właśnie 3091 zł.

Minister Tadeusz Kościński zdementował jednak wcześniejsze rewelacje. Nowa kwota wolna od podatku najprawdopodobniej będzie mieścić się w zakresie 15-20 tys. zł. Należy przy tym podkreślić, że zdaniem szefa resortu finansów byłoby to rozwiązanie raczej tymczasowe a nie docelowe. Kościński nie wyklucza jej zwiększenia „za rok, jak wyjdziemy z pandemii”.

To ile wyniesie nowa kwota wolna od podatku nie jest takie ważne, jak ewentualne zarzucenie mechanizmu jej degresywności

Trzeba przyznać, że nawet plan minimum w wysokości 15 tys. zł wciąż byłby bardzo istotną zmianą. Kwota wolna od podatku przestałaby być czymś z pogranicza fikcji prawnej i mało śmiesznego żartu. Już taki drobny ze strony rządzących należałoby docenić. Zwłaszcza wówczas, jeśli zarzucono by przy okazji mechanizm degresywności kwoty wolnej.

W przypadku relatywnie niskiej podwyżki kwoty wolnej byłoby to tak naprawdę kluczowe rozwiązanie. Pod warunkiem, że rządzący rzeczywiście chcą, by Polacy realnie odczuli zmianę. Nie ma przy tym większego znaczenia, czy nowa kwota wolna od podatku będzie wynosiła 15 tys., czy 16 tys. zł.

Wydaje się, że dopiero kwoty w okolicach podanego przez ministra Kościńskiego aktualnego maksimum mogłyby przynieść istotne zmiany dla najsłabiej zarabiających polskich rodzin przy zachowaniu mechanizmu degresywności w niezmienionej postaci. Oczywiście, także w tym wypadku dla podatników lepiej by było, gdyby i tak z niego zrezygnować. Bez tego elementu naprawdę trudno byłoby uzyskać pożądany element podatkowej sprawiedliwości.

Należy przy tym wspomnieć, że postulowana wcześniej nowa kwota wolna od podatku w wysokości 30 tys. zł nie wzięła się znikąd. Jej sensem było objęcie nią w całości emerytur do 2,5 tys. zł miesięcznie. To hipotetycznie można by osiągnąć innymi środkami – na przykład poprzez specjalne wyłączenia w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych. Byłoby to jednak kolejne rozwiązanie dodatkowo komplikujące konstrukcję podatku PIT.

Wiele państw wychodzi z założenia, że opodatkowanie niskich dochodów nie ma w ogóle sensu

Warto pamiętać, że obecnie polska kwota wolna, ta realna, należy do najniższych w Unii Europejskiej. Nawet uwzględnienie kwoty 8 tys. zł niewiele w tej kwestii zmienia. Jeżeli nowa kwota wolna od podatku wyniesie 20 tys. zł, to sytuacja ulegnie pewnej poprawie. Przeliczając złotówki na euro po aktualnym kursie uzyskamy ok. 4315 euro. To więcej, niż kwota wolna w Portugalii wynosząca 4104 euro, z kolei mniej niż włoskie 4800 euro, czy słowackie 4414 euro. Byłby to jednak porównywalny rząd wielkości.

Co ciekawe, wiele państw pozaeuropejskich wychodzi w ogóle z założenia, że opodatkowanie niskich dochodów w ogóle nie ma większego sensu. I tak kwota wolna w Brazylii wynosi w przeliczeniu ok. 28 tys. zł, w RPA właśnie ok. 20 tys. zł, w Maroku 11,1 tys. zł. W Chinach to już ponad 30 tys. zł rocznie. Także chociażby w Laosie funkcjonuje wyższa kwota wolna od podatku, niż w Polsce. W krajach takich, jak Rosja, Węgry i Bułgaria kwoty wolnej od podatku nie ma za to wcale.

Podnoszenie kwoty wolnej od podatku w Polsce jak najbardziej ma sens. Oczywiście, oznacza to także zmniejszenie dochodów budżetu państwa. To nie byłoby jakimś wielkim problemem, gdyby równocześnie nasze państwo nie zwiększało swoich wydatków. Tego w warunkach pandemii koronawirusa uniknąć się nie da.

Hipotetycznie jednak, pamiętając o słowach ministra Kościńskiego, moglibyśmy założyć, że docelowa nowa kwota wolna od podatku w wysokości 30 tys. zł oraz waloryzacja 500 Plus mogłyby nastąpić za jakieś dwa lata. „Zupełnym przypadkiem” wypadałoby to gdzieś w okolicach wyborów parlamentarnych.