Pies na spacerze. Czy psy muszą chodzić po mieście na smyczy i w kagańcu?

Gorące tematy Codzienne dołącz do dyskusji (123) 16.02.2018
Pies na spacerze. Czy psy muszą chodzić po mieście na smyczy i w kagańcu?

Justyna Bieniek

Jeżeli jesteście właścicielami czworonogów, pewnie nieraz zastanawialiście się nad kwestią wyprowadzania ich na spacer. Pies to zwierze, które bez względu na wszystko lubi i musi się wybiegać oraz zakosztować trochę wolności. Szczęśliwy pupil to wybiegany pupil. Jak pogodzić to jednak z zatłoczonymi ulicami miasta? Czy nasi czworonożni przyjaciele muszą chodzić po mieście na smyczy i w kagańcu? 

Czy są ustawy, które mówią właścicielom jak wyprowadzać psa na spacer?

I tak, i nie. Generalne wytyczne możemy znaleźć w ustawie o ochronie zwierząt, art. 10a ustawy mówi, że zabrania się puszczenia psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.

Podobne, ale już szersze, bo odnoszące się do wszystkich zwierząt domowych znajdziemy w Kodeksie Wykroczeń, art. 77 mówi: kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. Jak łatwo możemy zauważyć, żadna z ustaw kategorycznie nie wskazuje, że pies powinien znajdować się na smyczy. Warunkiem jest w tym przypadku zdrowy rozsądek, odpowiednie oznakowanie i możliwość kontrolowania przez właściciela.

Czy w takim razie pies nie musi mieć smyczy?

Odpowiedź na to pytanie tak naprawdę znajdziemy w aktach prawa miejscowego. To właśnie poszczególne gminy ustalają prawa i obowiązki, jaki stawiane są przed właścicielami czworonożnych mieszkańców. Każda gmina w Polsce powinna posiadać regulamin, który określa, w jaki sposób nasz pupil może się po niej poruszać podczas spaceru.

Spacer z psem a prawo

Dla przykładu miasto Warszawa określiło w regulaminie, że na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a zwierzęta agresywne lub mogące stanowić zagrożenie dla otoczenia, również w kagańcach i pod opieką osób, które zapewnią sprawowanie nad nimi kontroli. Niedawno, bo 9 lutego 2018 roku Rada Miasta doprecyzowała zapisy umożliwiające zwolnienie psa ze smyczy, zastępując tym samym mało precyzyjne stwierdzenie w miejscach mało uczęszczanych. Obecnie psy mogą biegać swobodnie, jeżeli są oznakowane i znajdują się pod ścisłą kontrolą właściciela lub opiekuna. Opiekun powinien jednak zwrócić uwagę na bezpieczeństwo innych ludzi, zwierząt oraz uczestników ruchu drogowego.

Bardziej restrykcyjne przepisy pod tym względem obowiązują na terenie Krakowa i Wrocławia. Tam psy należy wyprowadzać na smyczy w miejscach przeznaczonych do użytku publicznego, a dodatkowo w kagańcu, jeżeli należą do rasy agresywnej, bądź są agresywne. Swobodnie psy mogą pobiegać tylko w miejscach ogrodzonych wybiegów dla psów i mało uczęszczanych przez ludzi, ale tylko w założonym kagańcu i pod nadzorem opiekuna.

Jak widać powyżej, kwestia sposobu wyprowadzania psów na spacer, jest indywidualna dla każdego miejsca. Przed wyjazdem z czworonożnym przyjacielem, należy więc zwrócić szczególną uwagę na to, jak przepisy prawa miejscowego rozwiązują tę kwestię. Gdy wyjeżdżamy poza miasto i poczujemy zew wolności, często chcemy, aby ten sam zew stał się udziałem naszego pupila. Na szczęście poza zatłoczonymi ulicami polskich miast jest wiele miejsc, gdzie jest to możliwe.

123 odpowiedzi na “Pies na spacerze. Czy psy muszą chodzić po mieście na smyczy i w kagańcu?”

  1. Załóżmy hipotetyczną sytuację.

    Idzie sobie osoba w dzieciństwie pogryziona przez psa. Paniczny strach przed psami wszelkiej maści, nawet najmniejszymi Yorkami. W stronę tej osoby nadbiega York – atak paniki. Przypadkowy (lub nie) przechodzień widzi całe zajście, morderczego Yorka i sparaliżowaną strachem osobę. Finał jest taki, że York dostaje kopa i ucieka. Po chwili przybiega niepocieszony właściciel Yorka i zaczyna się awantura.

    Po czyjej stronie jest prawo?

        • no na portalu lublin112 był artykuł jak komuś puściły zwieracze jak zobaczył Policję no i oczywiście sesja zdjęciowa z dokumentacji zdarzenia też jest ;)

    • Mam taki problem, ale paraliż u mnie oznacza po prostu stanie i lzy lecące po policzkach. Bezgłośnie, bez ruchu nawet o milimetr. A właściciele idioci ‚pani się nie boi, to tylko york’. Łatwo powiedzieć.

    • Taka osoba ma problem i powinna udać się na terapię do psychologa.
      Są kobiety skrzywdzone przez mężczyzn i też muszą w takiej sytuacji skorzystać z pomocy specjalisty, bo nie da się zamknąć wszystkich facetów ;)

      • społeczeństwo jest chore!!!
        media nakręcają pod oglądalność etc..
        a zwierzaki cierpią :(
        co tu więcej pisać-rzygać się chce :((

  2. Mnie doprowadzają do szału psie g… na chodnikach i trawnikach. Zamiast cieszyć się widokiem trzeba patzeć czy gdzieś psich odchodów nie ma. A ci co nie sprzątają po swoich psach czują się bezkarni, bo nawet jak widzę że gość nie sprzata wlasnie nawalonej kupy przez jego psa to co mam zrobic? Policja czy staz nie przyjedzie a jesli nawet by miala przyjechac to wlasciciel dawno w domu bedzie.

    • Ja zwracam uwagę i wręczam woreczek, bo sama mam psy, sprzątam po nich i też brzydzą mnie obsrane chodniki, trawniki.

      • Szczerze mówiąc, osobiście mam wrażenie, że my psiarze jesteśmy na te miny najbardziej narażeni (no i dzieci grające w piłkę, czy bawiące się w inny sposób :-)). Mój pies ma taki ulubiony do załatwiania spraw trawnik, niestety, gdy tam wchodzimy jest mimo większa szansa, że ja wyjdę z odchodami na bucie, niż że on się załatwi…

    • Mnie doprowadzają do szału grube śmiecie na trawnikach rzucane przez ludzi. Psie odchody to naturalny nawóz i nie przesadzaj że taki rażący. Jeśli chodzi o chodniki to są rzadkie przypadki. A jak mamusie wystawiają w miejscach publicznych dziecięce tyłki do kup? Czy to jest przyjemny widok ? Zatem nie przesadzajmy ze zbieraniem psich kup to jest nawóz.

      • Ta a przy tym źródło pasożytów. Piszę to pomimo, że mam psa ale po nim sprzątam każdorazowo i nie ważne czy to jest lato czy zima. Jak się ma psa to ma się obowiązki.

      • Też jestem tego zdania. Śmieszne jest kiedy sprzątam kupę mojego psa a przy niej leży plastikowa butelka. I jeszcze uwielbiam to, że znalezienie kosza graniczy z cudem – muszę przejść pół osiedla.

  3. Pies powinien chodzić na smyczy i wtedy można powiedzieć że właściciel ma nad psiakiem katrole
    I nie powinno być w tej kwestii żadnego tłumaczenia
    Bo jak się stanie nieszczęście to potem jest lament i psy cierpią a winę za ich zachowanie ponoszą właściciele
    I nie rozumiem pytania „czy psy w miastach” a na wsi to jakieś inne prawo?

  4. To idiotyzm, bo dla bezpieczeństwa psa i ludzi powinno się wyprowadziac psa na smyczy. Wybiegach może się na łące albo w specjalnych ogrodzony miejscach

    Sama jestem właścicielem psa i widziałam jak pies puszczy luźno, taki co to nigdy nie gryzie, zgryzl szczeniaka, z którym właśnie wyszedł na spacer mój sąsiad.

  5. Ide dwa dni temu z dwójka dzieci 4 i 5 lat grzecznie chodnikiem, prawą stroną czyli akurat od strony jezdni. Z naprzeciwka pani z dzieckiem i szczeniakiem malamuta? Husky? W kazdym razie duzy szczeniak, ktory w trakcie mijanki skoczył na córkę, ktora panicznie boi sie psów. Zdazylam dziecko zlapac za kaptur, bo tak odskoczyla ze srodka chodnika, ze o malo nie wpadla pod samochód. Pies byl na smyczy, ale luźno trzymanej.
    I co z tego ze szczeniak, ktory chcial sie moze przywitac? W parku w tej sytuacji natychmiast potraktuje psa gazem. A na chodniku nastepnym razem zasune kopa butem za samo to, ze podszedl powachac- uwielbiam zwierzaki, ale moje dzieci kocham bardziej i nie mam zamaru dziecku tzesacemu sie ze strachu tlumaczyc po raz kolejny, ze strach byl niepotrzebny.

    • Zwierzaki to chyba tylko na talerzu uwielbiasz :D Może jakaś terapia? Szkoda dzieciaków, a w dorosłym życiu śmiesznie to wygląda jak 2m facet panicznie boi się yorka, mam takiego sąsiada:/

      • Moge posiadac wiatrowke bez zezwolenia wiec w teorii moge do podejsc do kogo chce wycelowac w niego i powiedziec „Nie przejmuj sie. Nie strzele”. Tak samo jak wlasciciel duzego psa moze mi powiedziec, ze jego pupil nie gryzie.

          • Tak, mogę… Jeśli to wiatrówka o mocy nie większej niż 17kj to wg prawa nie jest to broń a więc mogę sobie z nią chodzić gdzie chcę i jak chcę tak jak Ty ze swoim pupilem… I tak jak Twój pies może podejść i mnie obwąchać tak samo ja sobie mogę mierzyć w co chcę i póki nikogo nie zranię będzie ok… Jak zobaczysz człowieka z bronią w ręku to powinieneś więc założyć, że to wiatrówka i nie ma czym sie przejmować bo sobie tylko ta osoba mierzy do Ciebie – a jak krzyknie, że nie strzeli to już w ogóle luzik! Oczywiście zdrowi ludzie tak nie robią co nie zmienia faktu, że mogą. I teraz taki morał na koniec… Ludzie są różni i mogą bać się pająków, koni, słoni, fok czy psów – nie Twoja rola ich oceniać i dociekać dlaczego. A jak nie potrafisz tego zrozumieć to możliwe, że masz socjopatyczne zapędy. Pozdrawiam.

          • I to jest ZDROWE podejście. Brawo! Człowiek jest ważniejszy od zwierzęcia i kropka. W ogóle poraża mnie ta dyskusja, bo nie sądziłem, że są ludzie którzy litują się nad zwierzętami, a wobec drugiego człowieka mają zero empatii i współczucia. To jest dopiero zaburzona hierarchia wartości. Jeszcze trochę to będzie trzeba przepraszać za to, że dziecko nie dało się pogryźć i piesek ma z tego powodu depresję. Swoją drogą to znamienne, że są tacy, którzy litują się nad zwierzętami i jednocześnie popierają zabijanie nienarodzonych.

          • Jezeli Twoj pies podszedlby do mnie bez smyczy i zainicjowal jakikolwiek kontakt to mam prawo potraktować to jako atak… Wszak nie wiem kto jest wlascicielem psa bo nie widze smyczy, czy pies jest szczepiony, czy nie ma zamiaru mnie ugryzc etc. W takim wypadku mam prawo sie bronic i moge do tego celu użyć czego będę chciał… A dlaczego? Ponieważ pojęcie ataku, domniemanego ataku i niebezpieczeństwa są pojęciami subiektywnymi! Ciekawe, który sąd by mnie skazał za obronę przed psem, który nie był na smyczy… Zastanów się nad tym co robisz bo jako właściciel psa to Ty ponosisz odpowiedzialność za to co on zrobi i co się z nim stanie… Ja osobiście nie potrafiłbym skrzywdzić zwierzęcia ale rozumiem, że ktoś może zareagować impulsywnie w takiej sytuacji.
            I właśnie ta sama subiektywność pojęcia „stwarzania niebezpieczeństwa” powoduje, że mierzyć z repliki broni bądź wiatrowki ponizej 17 kj mogę do kogo chcę :) tak samo jak Ty możesz chodzić z dużym i w związku z tym potencjalnie niebezpiecznym psem bez smyczy…
            Również polecam poczytać kodeks prawny :) dojdziesz do wniosku, że mój przykład jest całkiem trafny :)
            Pozdrawiam

  6. Jak dzieci byly mniejsze to chodzily na krotkich 1m smyczkach (bo trudno samemu upilnowac dwa dzieciaki przy ulicy)- wtedy tez kilka razy zdazylo sie, ze zagrozilam, ze jak wlasciciel nie odciagnie pieseczka to bucikiem go odsune od dzieci. Bo roczne i dwuletnie dziecko chowa mi sie za nogami, placze a wlasciciel slodkiego yorka na 15m smyczy wola, ze on tylko sie bawi…tylko dziecko wyje,boi sie a ja dwojga naraz w gore na rekach nie uniosę.
    Wiec jesli ktoś ma psa, to niech go trzyma z daleka od innych.
    Pomijam juz fakt, ze w parku kupa na kupie, na razie dokladnie dwa razy widzialam, ze ktos sprzata po swoim psie…

    • No właśnie tak to jest nauczyć dziecko żeby bało się psa to potem pies cierpi bo dzieciak panike sieje z winy dziecka pies na smyczy tylko czasem i w wjększości do pogryzień dochodzi z winy człowieka ,a jak po parkach ludzie srają to jest dobrze i wdepnąć też morzna ludzie to większe brudasy niż zwierzęta a ty sprzątasz po swojch dzieciach

      • Pewnie… A jak ktoś podbiegnie do moich dzieci z nożem to powinienem założyć, że chcę im kanapki zrobić… No bo przecież nóż służy tylko do smarowania chleba tak jak zęby psa tylko do gryzienia pożywienia… Zastanów się zanim coś napiszesz bo smutno się robi…

    • Zgadzam się, to jest problem z tymi psami. Trawniki wszystkie w kupach, a dzieci przestraszeni przez tych psów. Rozumiem że ktoś bardzo lubi swego psa jak własne dziecko. Ale czasami wydaje się że zwierzę staje się ważniejsze nisz człowiek.

  7. Miałem w ubiegłym roku sytuację taką że rano szedłem dość szybko na autobus – nie był to zwykły spacer ani też normalna prędkość poruszania się – był to bardzo szybki chód ale jeszcze nie bieg.

    wychodzę z za bloku a tu idzie facet z psem (rasy nie znam, ale mały włochaty ten taki z bródką) na smyczy i gada z innym facetem. Pies spokojnie sobie idzie obok, ale w momencie gdy zrównałem się z gośćmi pies dostał jakiejś furii i zaczął rzucać się na moją nogę, myślałem że mnie tylko podrapał przez spodnie bo poczułem ból. Kopnąłem go lekko ( a w zasadzie odepchnąłem nogą gdyż był za blisko aby go kopnąć) i że spieszyłem się i nie było żadnych uszkodzeń spodni spojrzałem się na faceta i poszedłem (co było moim błędem bo powinienem wylegitymować gościa i zażądać pokazania książeczki szczepien psa. Po dotarciu do pracy okazało się że mam na nodze tam gdzie mnie niby pazurami potraktował przez spodnie ranę z której sączyła się krew.

    Jakie jest moje zdanie – każdy pies powinien na dwór wychodzić w kagańcu, nie ważne czy mały czy duży czy agresywna rasa czy nie. To był mały pies z rasy wrednych ale nie agresywnych i mimo że był prowadzony na smyczy mnie ugryzł.

    Nauczony doświadczeniem – następnym razem jak będzie do mnie startował pies nie będę czekał aż właścicielowi się uda go odciągnąć dostanie kopa, że powinien przez żywopłot przelecieć.

  8. Hej.
    .sam mam pieska rasy Shihtzu i trzymam go zawsze na smyczy.Zdazaja się czesto ataki innych psów, dlatego uważam że powinny być trzymane na smyczy.Pozdrawiam.

  9. Dlaczego ja urzytkownik dróg mam sie obawiac atak jakiegoś psa, chocby malutkiego? Często biegam dla zdowia po parkach lub jeżdzę rowerem i dlatego jestem nagminnie atakowany przez psy będący poza smyczą a sa one przewaznie bez kaganca. Przepisy? Mają Nas w nosie bo ich psina „NIE GRYZIE”. A jak znamy zycie psy równiez zagryzły swoich właścicileli. Dlatego kupiłem pistolet gazowy na naboje z farbą,. RAZ w tygodniu usupełniam magazynek bo uzywam prawie codziennie. Za tro włascicile teraz widząc mnie już z daleko krzycza na psa. Brawo. Moja skóra i moje prawo a jak ich pies to mają dbac o niego. A jak ktoś mysli, że psina go nie pogryzie to jego sprawa i jego dupa! pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *