Jeszcze za czasów rządów Ewy Kopacz pisaliśmy o projekcie zakazującym sprzedaży alkoholu w wybranych częściach polskich miast po godzinie 22.00. Jak się okazuje, nowy rząd nie we wszystkich sprawach jest przeciwny pomysłom poprzedników. Prohibicja po 22.00 może zacząć obowiązywać już od 2017 roku.

Wedle przecieków portalu money.pl Sejm niedługo zajmie się ustawą, która wprowadza możliwość zakazania handlowania alkoholem w wybranych częściach polskich miast. Dogadali się w tej materii nawet politycy PiS i PO, którzy przecież żyją jak pies z kotem, więc wszystko wskazuje na to, że sprawa naprawdę jest poważna. Zresztą, czego ja mogłam się spodziewać po polskiej klasie politycznej. Jak już się dogadują, to w najgłupszej sprawie.

Natomiast dobra wiadomość jest taka, że – w myśl przecieków – decyzja o zarządzeniu nocnej prohibicji leży w gestii władz samorządów. Wiadomo już jednak, że na przykład taki Toruń jest ogromnym entuzjastą tego pomysłu.

Tyle wiemy. Plotki potwierdzają się już w kolejnej kadencji, więc niewykluczone, że taki zakaz sprzedaży naprawdę stanie się niedługo faktem. Podobne rozwiązanie jest stosowane w większości krajów Unii Europejskiej.

Prohibicja po 22.00, czyli Państwo znowu wie lepiej niż Obywatel

Unia Europejska to jednak nie Polska. Byłabym skłonna forsować tezę, że alkohol to element naszej polskiej kultury, a ponieważ nie żyjemy w krajach śródziemnomorskich, jednym z jej aspektów jest spożywanie go w domu.

Trudno na tym etapie prognozować jakie alkohole dokładnie obejmie swoim zasięgiem ustawa. Wiadomo, że kluby, bary czy restauracje mogą czuć się bezpieczne. Przepisy będą wymierzone w istnienie sklepów nocnych. Czy jednak market czynny do 23 będzie musiał ze stoperem w ręku pilnować klientów, którzy zaczną wykładać na taśmę towar o 21:58? Co ze stacjami benzynowymi?

Pozostaje też pytanie odnośnie tego czy zakazem będą objęte tylko alkohole mocne, takie jak wódka albo whiskey? Czy naprawdę jest coś niemoralnego, społecznie szkodliwego w sprzedaży piwa krótko przed dogrywką meczu Ligi Mistrzów (ok. 22.30) czy wina do romantycznej kolacji?

A może po prostu Polscy politycy chcieliby żebyśmy zaczęli upijać się za dnia, w pracy? Nawet jeżeli o ten ostatni aspekt raczej nie mamy się co obawiać, to niewykluczone, że do czasów dawnej świetności wrócą tak zwane „meliny”, sprzedające alkohol bez uiszczania podatków, z narażeniem życia i zdrowia potencjalnych konsumentów.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

To kolejny rozdział historii tego, jak Państwo stara się uszczęśliwiać nas na siłę ingerując w naszą wolność. Argumenty merytoryczne odnośnie zakazu sprzedaży alkoholu nocą wprawdzie istnieją – choćby opanowanie nieco ekscesów osób będących pod wpływem – jednakże proponowane zmiany w prawie ich nie rozwiążą, utrudniając codzienne życie normalnym obywatelom. Prohibicja po 22.00 może zacząć obowiązywać już od 2017 roku.