Wielu mieszkańców może stracić wpływ na to, czy niedaleko ich domu powstanie wysypisko śmieci lub zwierzęca ferma

Nieruchomości Państwo dołącz do dyskusji (24) 05.08.2019
Wielu mieszkańców może stracić wpływ na to, czy niedaleko ich domu powstanie wysypisko śmieci lub zwierzęca ferma

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Rządzący szykują coś, co wkrótce może mieć ogromny wpływ na komfort życia wielu obywateli. Chodzi o nowelizację tzw. ustawy środowiskowej. Spowoduje ona, że część mieszkańców praktycznie zostanie pozbawiona prawa głosu, jeśli chodzi o uciążliwe inwestycje, a konkretnie – o ich lokalizację. 

Uciążliwe inwestycje blisko domu? Zmiana przepisów może wyłączyć z postępowania nawet bliskich sąsiadów

Projekt nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o cenach oddziaływania na środowisko przeszedł przez Sejm i Senat jak burza. Teraz oczekuje jedynie podpisu prezydenta. Dlaczego zbliżająca się nowelizacja może być groźna dla obywateli?

Dzięki nowym przepisom inwestorzy mają szybciej i sprawniej otrzymywać decyzje środowiskowe. Za każdym razem, gdy inwestor chce zrealizować inwestycję mogącą mieć wpływ na środowisko i zdrowie ludzi, musi o taką decyzję wystąpić. Uciążliwe inwestycje tego rodzaju, zgodnie z obowiązującymi przepisami, to np. różnego rodzaju fabryki (w których znajdują się instalacje umożliwiające m.in. wyrób substancji chemicznych czy produktów farmaceutycznych), a także wysypiska śmieci, fermy zwierzęce czy składowiska złomu.

Urzędnicy, po przeprowadzeniu oceny oddziaływania przedsięwzięcia na stanowisko mogą jednak dojść do wniosku, że inwestycja w kształcie zaproponowanym przez przedsiębiorcę ma zbyt duży, negatywny wpływ na otoczenie. W takiej sytuacji przedsiębiorca ma wybór – albo zrealizuje inwestycję zgodnie z wariantem zaproponowanym przez urzędników, albo nie otrzyma zgody na realizację przedsięwzięcia.

Jeśli chodzi o samą ocenę oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko, to w postępowaniu powinna być zapewniona możliwość udziału społeczeństwa. I właśnie z tym udziałem może być problem – nowelizacja wprowadza bowiem precyzyjną definicję strony takiego postępowania. Będzie to podmiot, któremu przysługuje prawo rzeczowe do nieruchomości znajdującej się w obszarze 100 m od granic terenu, na którym ma zostać zrealizowana inwestycja. To z kolei oznacza, że wystarczy, że czyjaś działka będzie położona 101 m od granicy terenu, by jej właściciel nie miał już nic do powiedzenia. Jak niewielką odległością jest z kolei 100 m, zwłaszcza jeśli chodzi o uciążliwe inwestycje, nietrudno się domyślić.

Obszar dotknięty inwestycją zmniejszy się, ale to nie wszystko. Urzędnicy w niektórych przypadkach nawet nie będą musieli wysilać się, by poinformować mieszkańców o postępowaniu

Dodatkowo, jeśli stronami postępowania będzie więcej niż dziesięć podmiotów, urząd nie będzie musiał wysłać korespondencji do zainteresowanych. Może ograniczyć się jedynie do wydania obwieszczenia lub zawarcia informacji w Biuletynie Informacji Publicznej. Jak łatwo się domyślić, rzadko kto śledzi jednak to, co pojawia się w BIP. To z kolei może oznaczać, że zainteresowane podmioty, nawet uprawnione do bycia stroną w postępowaniu w myśl nowelizacji, o samym postępowaniu w ogóle się nie dowiedzą. Co jeszcze ciekawsze, niemożliwe będzie wznowienie postępowania w sytuacji, gdy strony nie wezmą w nich udziału nawet nie z własnej winy.

Zdaniem RPO zmiany mogą łamać przepisy unijne, a tym samym – doprowadzić do wszczęcia postępowania przez Komisję Europejską.