Ukryte ofiary koronawirusa. Polacy cudownie przestali chorować na zawały, udary i nowotwory

Gorące tematy Zdrowie dołącz do dyskusji (5762) 04.09.2020
Ukryte ofiary koronawirusa. Polacy cudownie przestali chorować na zawały, udary i nowotwory

Patryk Słowik

Liczba osób ze zdiagnozowanym nowotworem spadła w porównaniu w ubiegłym rokiem o jedną czwartą. Wykrytych zawałów serca jest mniej o jedną trzecią. Osób z udarami trafia do szpitali również mniej o kilkadziesiąt procent. 

Patryk Słowik – dwukrotny laureat nagrody Grand Press, prawnik, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej, felietonista Bezprawnika

Ktoś mógłby zakrzyknąć: hurra! Gdybyśmy bowiem bazowali tylko na suchej statystyce, moglibyśmy dojść do wniosku, że Polacy są zdrowsi. Ale to oczywiście nieprawda. Polacy po prostu, w trakcie epidemii koronawirusa, bądź wcale nie trafiają do szpitala i umierają w domach, bądź trafiają do lekarza ze znacznym opóźnieniem.

Popatrzmy raptem na trzy gałęzie medycyny: onkologię, kardiologię i neurologię.

W przypadku onkologii fakty są takie, że liczba wystawionych kart DiLO (szybka ścieżka diagnostyczna), które są przepustką do wszystkich świadczeń onkologicznych, zmniejszyła się w okresie epidemii o 25 proc. Tymczasem z badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii wynika, że opóźnienie o kwartał rozpoznania nowotworu pogarsza szansę wyleczenia o 10 proc. O pół roku – o 30 proc. W Polsce zaś każdego dnia nowotwór złośliwy rozpoznaje się u ok. 500 osób, spośród których ok. 270 umiera. Liczba zgonów z powodu COVID-19 wynosi zaś od kilku do kilkunastu dziennie. Czy to oznacza, że nie należy walczyć z koronawirusem? Oczywiście walczyć należy. Ale trzeba też pomyśleć, jak ściągnąć pacjentów mogących mieć nowotwór do lekarzy.

W kardiologii również jest fatalnie. Na łamach ostatniego Magazynu DGP prof. Grzegorz Opolski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM stwierdził, że czasie pandemii nastąpiło zaś znaczące ograniczenie dostępu do kardiologicznej opieki ambulatoryjnej, rehabilitacji i leczenia szpitalnego. Wydłużyły się kolejki na procedury kardiologiczne, takie jak koronarografie, ablacje, przezskórne wszczepianie zastawek czy nieinwazyjną diagnostykę, w tym echo, tomografię i rezonans magnetyczny serca. Liczba hospitalizacji z powodu zawału serca – jak wyliczyli profesorowie kardiologii, którzy kierują oddziałami szpitalnymi – zmniejszyła się o ponad 30 proc.

Neurologia? Także jest źle. Profesor Jarosław Sławek, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, kierownik Oddziału Neurologicznego i Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku oraz kierownik Zakładu Pielęgniarstwa Neurologiczno-Psychiatrycznego w GUM, na łamach DGP stwierdził, że nie brakuje w ostatnich miesiącach pacjentów, którzy postanawiają przeczekać udar w domu. Tak, właśnie tak – PRZECZEKAĆ UDAR W DOMU. Są ludzie, którzy uważają, że będzie to dla nich mniej groźne, niżeli wizyta w szpitalu, w którym – jak się niektórym wydaje – „szaleje koronawirus”.

Oczywiście ludzki strach to tylko jedna strona medalu. Wiele osób chciałoby jak najszybciej spotkać się z lekarzem, ale nie mogą, bo część przychodni jest zamkniętych, a do specjalisty potrzebne jest skierowanie. Teleporady nie sprawdzają się przy sprawach onkologicznych, gastrologicznych, leczeniu małych dzieci. Mówiąc najprościej, osobę z bolącym od kilku dni brzuchem powinien obejrzeć lekarz, bo to może wcale nie być niestrawność. Tymczasem dla niektórych medyków e-wizyty zastąpiły te tradycyjne jeden do jednego. Do Rzecznika Praw Pacjenta trafia cztery razy więcej skarg na przychodnie niż przed rokiem.

Ministerstwo Zdrowia zdaje sobie sprawę z kłopotu. Nowa strategia walki z koronawirusem ma uzdatnić wąskie gardło systemu, czyli podstawową opiekę zdrowotną. Strach, z miesiąca na miesiąc, również się zmniejsza. Powinno więc iść ku lepszemu. Gdy jednak zapytałem kilku profesorów na potrzeby napisania tekstu do Magazynu DGP, ile w Polsce jest ukrytych ofiar koronawirusa, byli zgodni: na pewno więcej niż ofiar koronawirusa. A będzie jeszcze więcej. I tego, ich zdaniem, nie zobaczymy jeszcze w oficjalnych statystykach zgonów, a być może nie dostrzeżemy tej różnicy wcale (ponieważ mniej osób ginie na drogach, mniej umiera podczas operacji, które postanowiono przełożyć itd.). Gdy jednak za kilka miesięcy okaże się, już oficjalnie, w państwowym dokumencie, że Polacy przestają chorować na nowotwory, to warto aby każdy się zastanowił, czy na pewno jest powód do radości.

5 762 odpowiedzi na “Ukryte ofiary koronawirusa. Polacy cudownie przestali chorować na zawały, udary i nowotwory”

  1. Wirus obnażył bezlitośnie nasz system ochrony zdrowia.
    Oczywiście paniczne działania w marcu mają konsekwencje w chorobach przewlekłych a także w reakcjach panicznych pacjentów.
    Ale nie tłumaczą wszystkiego.
    Po pierwsze wiem, bo skarżyli się rozżaleni lekarze, ze pacjenci po potwierdzeniu telefonicznym że przyjdą na planową hospitalizacje na nią nie przychodzili. Bez słowa wyjaśnienia, blokując tym samym komuś miejsce.
    To że zawałowcy z wezwaniem pomocy czekali (i czekają) do końca, czyli do utraty przytomności mówią publicznie kierownicy klinik.
    To że nagle nie ma nowo diagnozowanych nowotworów przeraża onkologów. Przy czym działa teraz diagnostyka obrazowa, działają poradnie. To bardzo źle rokuje i efekty zaniechań beą pewnie w przyszłym roku.

    No i pozostaje POZ – o ile teleporada jest dobra gdy trzeba wziąć receptę czy skierowanie do szpitala tym co maja planowane zabiegi, o tyle kontakt lekarza z pacjentem jest koniecznością gdy nie ma diagnozy. Fizycznie przez telefon takowej nie da się postawić. tyle że jest też druga strona medalu – wielu pacjentów notorycznie przewrażliwionych na swoim punkcie biega do lekarza z byle katarkiem blokując miejsca chorym. czytałem już obawy lekarzy rodzinnych, że nowe standardy postępowania z COVID zabija tym razem przychodnie. A to źle wróży tym u których choroby potrzebują pilnego leczenia – onkologia jest tutaj przykładem. Ale nie tylko.

  2. Takie są właśnie efekty notorycznego straszenia. Oto właśnie kilka dni temu pisałem w kontekście dekoncentracji o działaniach niektórych mediów, szczególnie wskazując na Onet . Przykład? Tytuł informacji ze strony głównej po dzisiejszych danych MZ na Onecie – „Wzrost zachorowań na COVID-19. Nowe dane”. Na RMF24 – „Po raz pierwszy ponad tysiąc ozdrowieńców. Nowy bilans epidemii koronawirusa w Polsce.”.
    Widać różnicę?

    • Notabene ten tysiąc ozdrowieńców to ludzie, którzy już dawno byli zdrowi, tylko nie mogli się doprosić wymazu albo dostawali fałszywe pozytywy, a teraz dzięki zmianie rozporządzenia o kwarantannie zostali „uzdrowieni” z urzędu. Nie ma to jak manipulować przepisami, żeby ogłosić sukces.

    • Notorycznego straszenia? Jakoś nie widzę,żeby ludzie się bali koronawirusa. Wielu w ogóle w niego nie wierzy. A do lekarza niełatwo się dostać, bo koronawirus. Operacje poprzekładane naniewiadomokiedy, bo koronawirus. A w internecie „Jak się pozbyć koronawirusa? Otwórz okno, wyłącz telewizor.” Koronawirus jest groźny przez panikę, żeby nie powiedzieć, że tylko przez panikę.

      • To nie tyle chodzi o efekt obecnego straszenia, co trwające od kilku lat sianie braku zaufania do służby zdrowia.
        Obecne chaotyczne działania sprawiły, że ludzie ignorują nie tylko propagandę, ale też słuszne zalecenia, co prowadzi do kumulacji z wcześniejszymi akcjami, których skutkiem jest choćby spadek liczby przeszczepów, zmniejszenie liczby lóżek szpitalnych czy wydłużenie kolejek do specjalistów… Teraz dochodzi ogólne unikanie pobytu w szpitalu (nieważne, czy w celu przeprowadzenia zaawansowanej diagnostyki, czy terapii wymagającej hospitalizacji).

        Rząd się pewnie cieszy – łóżka stoją niewykorzystane, czyli słusznie zmniejszyliśmy ich liczbę! I suweren zdrowszy – bo ogólna liczba zgonów zmalała. Ale to wszystko do czasu, skutki kumulacji dopiero nadejdą.

        A wtedy co – będzie nowa propaganda? NFZ będzie się chwalił, że ma fundusze do wykorzystania? ZUS będzie się chwalił podwyższeniem zasiłków pogrzebowych? Bo jak ludzie nie zgłoszą się na kosztowną terapię, to część niewykorzystanych środków trzeba będzie przeznaczyć na pogrzeby.

  3. są też pozytywy, jak się ma ilość zakażeń chorób wenerycznych, czy dermatologicznych i innych wynikających z kontaktu między sobą.
    żółtaczka też spadła.
    No i powstrzymaliśmy w tym roku przy okazji falę zwykłej grypy.

    a poza tym wiele osób nie dostało zawału lub nie uległo wypadkom komunikacyjnym,
    bo siedzą w domu na home office.

    A też chciałbym zapytać na jak długo kardiologia, neurologia i onkologia, ratowały tych pacjentów.
    czy pożyli średnio 1m-c czy 5lat.
    No i oczywiście wyleczenie, to też nie wyleczenie bezkosztów zdrowotnych, potem taki pacjent nabiera tzw. chorób współistniejących, i umiera na grypę czy covida właśnie, a to się już w statystykach tych oddziałów nie liczy,
    bo wyszedł wyleczony.

    w długim terminie zobaczymy może natomiast wzrost otyłości i cukrzycy, kolejny…

    czekamy jeszcze na efekty ciąż które się rozpoczęły w marcu, czyli na święta będzie górka urodzeń.

    i znacznie zmniejszoną ilość utonięć.

    covid zmienia wszystko

    • „A też chciałbym zapytać na jak długo kardiologia, neurologia i onkologia, ratowały tych pacjentów.
      czy pożyli średnio 1m-c czy 5lat.”

      Gwarantem pięcioletniej i dłuższej przeżywalności jest przede wszystkim czas. Im szybciej tym rokowania lepsze. Stąd jest karta DILO, stąd kardiolodzy z pracowni hemodynamicznych mają dyżury aby zawałowcy nie czekali stad neurolodzy mówią o złotej godzinie.

      • >stad neurolodzy mówią o złotej godzinie.

        Neurolodzy może i mówią. Ale od zdarzenia do szpitala czas baaaardzo długi, zwłaszcza jak operator rozbrajająco stwierdzi, że nie przyjmie zgłoszenia.

        • Ale tak działał, działa i będzie działa nasz system ochrony zdrowia. Niestety.
          I to niekoniecznie z powodu lekarzy czy ratowników, operatorów.
          Nagminne traktowanie pomocy nagłej jaką jest 112 jako przychodnię na kolkach, nagminne wędrówki na SOR bez zagrożenia życia i nagminne już ratowanie swego zdrowia via porady w internecie dają takie a nie inne konsekwencje.

    • Jeśli chodzi o utonięcia, to spadek był notowany w kwietniu i maju, natomiast w miesiącach wakacyjnych już „norma”. Były weekendy z dwucyfrową liczbą ofiar.

  4. Już dawno o tym mówiłem. Sam koronawirus to nic w porównaniu z tym ile osób cierpi, a nawet umiera przez te wszystkie chore obostrzenia.

    Lekarz na NFZ boi się przyjąć pacjenta, ale prywatnie już nie?
    Zresztą najzabawniejsze jest to, że dostać się do urzędu czy właśnie do lekarza jest prawie niemożliwym. Ale za to sklepy, zakłady produkcyjne i inne prywatne przedsiębiorstwa mogą działać normalnie.

  5. Zdjęcie kilku głupich szwów to problem, znajomy dzięki You Tube zdjął sobie szwy z ramienia, ale z drugim miejscem musiał udać się do lekarza. Udało mu się, bo ktoś z rodziny znał lekarza i miał do niego numer. Minister Zdrowia może chwalić system pod niebiosa, ale ogólnie to mam wrażenie, że prawda jest tragiczna..

  6. Odważny głos. Czy autor się nie boi, że covidianie napadną i powiedzą, że w dobie „pandemii” inne choroby się nie liczą? A na poważnie, to całe pandemiczne kretyństwo dzisiaj podsumował onet historią Pani Jolanty Widery z Rudy Śląskiej. Była w kwarantannie 80 dni, miała wykonane aż 24 testy! Tamtejszy Sanepid cały powinien zostać wyprowadzony w kajdankach. Teraz wracając do chorych ludzi – skoro zawiadujący tą „pandemią” na górze i na dole nie widzą skali absurdu, trefnych testów PCR, możliwości pogorszenia zdrowia Polaków ze względu na paraliż służby zdrowia, to media powinny stanąć w obronie ludzi. A niestety media dolewają oliwy do ognia i w większości dalej straszą „pandemią”, której z całą pewnością nie ma. Każdy myślący człowiek dochodzi do takiego wniosku, lekarze także (oczywiście ci, którzy chcą pomagać ludziom, a nie udzielać teleporad). Niestety, pozostają jeszcze ludzie sparaliżowani strachem, którym zaczadzono umysł, że grasuje śmiertelny covid. Trzeba miesięcy, aby tych ludzi wydobyć z baniek przerażenia. Dlatego dziękuję autorowi za ten artykuł, bo jest to krok do normalności i może poruszy niektórych do myślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *