W redakcji Bezprawnika nie jesteśmy przesadnymi fanami coachingu, który jest wprawdzie legalny, ale zapatrujemy się na niego – jako na zjawisko – równie negatywnie co na przykład na pożyczki chwilowe, bioenergoterapeutów, wróżbitów czy zaproszenia na rozmaite prezentacje garnków. 

W mojej subiektywnej ocenie inwestowanie w coaching prowadzi do niekorzystnego rozporządzenia swoim własnym majątkiem. To popularne i modne ostatnio zjawisko, które jednak znacząco odbiega od psychologii, a przez niektórych nazywane jest nawet pseudonauką. Oczywiście nie chciałbym generalizować – być może istnieją wartościowi przedstawiciele branży coachingowej, ale ja po prostu nie mam tego typu doświadczeń.

Z sympatią śledzę m.in. rozwój fanpage’a „Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty”, który tropi te wszystkie historie z poletka coachingowego i je obśmiewa, tak jak często one na to one zasługują. Nie zaobserwowałem tam nigdy działalności, która mogłaby naruszać istniejące przepisy, doświadczenie podpowiada mi też, że w odniesieniu do osób publicznych (jakimi z reguły są coachowie) tak delikatna forma krytyki nie stanowi nawet naruszenia dóbr osobistych.

Wręcz przeciwnie, z tego fanpage’a można było dowiedzieć się między innymi o tym, jak najbardziej ceniony coach w Polsce – Mateusz Grzesiak – doradzał przed laty żeby z polipa leczyć siłą woli i komunikacją z częścią, która jest odpowiedzialna za polipa. Uważam, że jest to bardzo interesujące odkrycie, które być może wielu da do myślenia.

Próbowałem dotrzeć do tych postów, niestety pokasowano je z fanpage’a. Co więcej, kopia zdjęć nie znajduje się już nawet na serwerach Facebooka, co jest imponujące, ponieważ serwis przeważnie trzyma obrazki na swoim serwerze jeszcze przez długi czas, zanim znikną one bezpośrednio z serwisu. Na szczęście co ciekawsze fragmenty archiwizował Wiedzoholik.

Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty ma kłopot

Wydaje mi się, że to jest jednak duży problem tego fanpage’a – naraża się środowisku coachingowemu i w odróżnieniu od niepokornego youtubera, o którym pisaliśmy jakiś czas temu, ulega jego roszczeniom. Autor fanpage’a sam przyznaje, że nie ma ochoty męczyć się procesami sądowymi i jeżeli tylko usunięcie treści i/lub publikacja przeprosin rozwiążą sprawę, to chętnie na takie rozwiązanie przystaje.

Niestety, podejrzewam, że takie sytuacje będą miały miejsce coraz częściej, w sytuacji, gdy fanpage intensywnie działa na niekorzyść pewnej z grup interesów. Widziałem zresztą już krytyczne uwagi na jego temat ze strony środowiska coachingowego rozumianego organizacyjnie, a nie tylko poprzez wypowiedzi niektórych jego przedstawicieli. Post dotyczący Kamili Rowińskiej nie jest już dostępny na fanpage’u, więc trudno jest mi ocenić czy rzeczywiście zostały naruszone dobra osobiste, czy jednak reakcja była niewspółmierna do jego treści.

We współczesnej rzeczywistości medialnej każdy usługodawca lub osoba działająca w przestrzeni publicznej: prawnicy, lekarze, politycy albo nauczyciele, muszą liczyć się z krytyką czy polemiką ze strony osób postronnych. Nie jest to przyjemne, jednakże jeżeli taka krytyka mieści się w granicach prawa i dobrego smaku, nie przyjmują formy swego rodzaju linczu czy formy nieuczciwej konkurencji, wszelkie roszczenia wydają się nieuzasadnione.

Należy też zauważyć, że tego typu fanpage to swego rodzaju medium działające w publicznym interesie, choć o charakterze satyrycznym. Trudno jest też z pełną powagą podchodzić do kwestii na przykład wykorzystania wizerunku, skoro mówimy o osobach publicznych, a te muszą liczyć się z ograniczoną ochroną w tym zakresie. W przeciwnym wypadku można rozważać nawet czy nie pojawił nam się w przypadku takich zastrzeżeń na przykład copyright trolling.

Pozostaje mieć nadzieję, że autor fanpage’a Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty przyjmie bardziej konfrontacyjną postawę, w swojej niezwykle interesującej i w mojej prywatnej ocenie pożytecznej działalności, ponieważ w przeciwnym wypadku jego fanpage czeka smutny koniec.

Młody youtuber naraził się środowisku „coachingowemu”. Ale miał rację i nie powinien dać się zaszczuć