Nigel Farage, „pan Brexit”, chce… drugiego referendum o Brexicie. O co mu chodzi?

Zagranica 13.01.2018
Nigel Farage, „pan Brexit”, chce… drugiego referendum o Brexicie. O co mu chodzi?

Udostępnij

Mateusz Madejski

Nigel Farage to postać tyle barwna, co kontrowersyjna. Zasłynął jako główny orędownik Brexitu i twarz całej kampanii wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Wynik referendum z 2016 jest uznawany za wielki sukces tego polityka. A teraz Farage chce… ponownego referendum w sprawie Brexitu. O co mu chodzi? 

Drugie referendum Brexit?

Wynik brexitowego referendum, które odbyło się w czerwcu 2016 roku, zaskoczył cały świat. Brytyjscy zwolennicy opuszczenia Unii wygrali o głos, a zdaniem przeciwników – cała kampania za Brexitem była pełna kłamstw oraz propagandy. Szybko więc zwolennicy pozostania w UE zaczęli wzywać do przeprowadzenia kolejnego referendum, które – jak wyraźnie uznają – mogłoby bardziej przebiec po ich myśli. Gorącym zwolennikiem tego pomysłu jest Tony Blair, były brytyjski premier. Był swego czasu bardzo popularnym politykiem, lecz odszedł z urzędu w cieniu kontrowersji wokół wojny w Iraku. I to właśnie z tego jest dziś głównie pamiętany. Teraz wyraźnie chce, aby jednak historia zapamiętała go jako osobę, której udało się odkręcić Brexit.

I jak się okazuje, spotkał niespodziewanego sojusznika. Nigel Farage, były szef partii UKIP, właśnie poparł pomysł drugiego referendum. Jednak bynajmniej nie zmienił on zdania w sprawie Brexitu.

– Być może powinniśmy przeprowadzić to drugie referendum. To zabiłoby tę dyskusję na długie lata – napisał na Twitterze Farage, który najwyraźniej jest przekonany, że Brytyjczycy w nowym referendum zagłosowaliby dokładnie tak samo, jak w tym pierwszym.

Ale zdaniem Farage’a, drugie referendum miałoby jeszcze jeden efekt. – Tony Blair zostałby kompletnie zapomniany – uważa polityk.

Prawa strona brytyjskiej polityki jednak wcale nie odniosła się do pomysłu Farage’a z entuzjazmem. Odcięli się od niego nawet liderzy partii UKIP, której był do niedawna liderem.

Przedziwna kariera Nigela Farage

Chyba nie ma bardziej kontrowersyjnego i pełnego sprzeczności polityka we współczesnej Wielkiej Brytanii. Zasłynął jako czołowy eurosceptyk, ale pewnie w polityce niewiele by osiągnął, gdyby nie… parlament europejski. Farage wielokrotnie próbował zaistnieć w brytyjskim życiu publicznym, startował na przykład pięć razy w wyborach do parlamentu, ale nigdy nie udało mu się zostać posłem. Więcej szczęścia miał w wyborach do europarlamentu. Po raz pierwszy został europosłem w 1999 roku i udało mu się zdobyć mandat jeszcze trzy razy, po raz ostatni w 2014.

Jednak europejska opinia publiczna dowiedziała się o jego istnieniu dopiero w 2010 roku. Wtedy publicznie obraził Hermana Van Rompuya, ówczesnego przewodniczącego Rady Europejskiej. – Ma pan tyle charyzmy co ścierka, a wygląda jak podrzędny pracownik banku – wykrzykiwał Farage.

Miał też w swoim arsenale inwektywy wobec najważniejszych urzędników w Brukseli, a samą Unię nazywał mafią. Dostało się i Tuskowi. Farage uznał, że jego przeprowadzka na unijne stanowisko to po prostu… emigracja zarobkowa.

Po referendum w sprawie Brexitu jego kariera również przybrała bardzo dziwny bieg. Zwycięstwo w tak ważnej batalii zwykle oznacza otwarte drzwi do najważniejszych stanowisk. Tymczasem Farage chwilę po referendum zrezygnował z funkcji szefa UKIP. Na funkcję jednak powrócił, bo nowa przewodnicząca partii, Diane James, po 18 dniach ogłosiła swoją rezygnację. Nie cieszył się swoją nową-starą funkcją zbyt długo – pod koniec listopada 2016 zastąpił go Paul Nuttall.

Farage’a już wtedy brytyjska polityka tak bardzo nie pociągała. Wolał zaangażować się w amerykańską, a mianowicie w pomoc Donaldowi Trumpowi w kampanii prezydenckiej. Publicznie popierał republikańskiego kandydata, wystąpił z nim nawet razem na wiecu. Gdy okazało się, że jego kandydat wygrał, Farage od razu pojechał do nowojorskiej Trump Tower, aby się spotkać z prezydentem elektem. To właśnie wtedy wrzucił na Twittera słynne zdjęcie ze złotej windy, które widać u góry artykułu.

W 2017 roku okazało się, że Faragem interesują się amerykańskie służby. Wiele mediów, na przykład prestiżowy The Guardian, sugerowało, że może być powiązany z Kremlem oraz z Julianem Assangem, założycielem WikiLeaks.

Farage jest więc wyjątkowo specyficzną postacią. I jedno jest pewne – jeszcze nieraz o nim usłyszymy.

Fot. Nigel_Farage/twitter