Kolejny europejski kraj zdecydował się na dekryminalizację posiadania, uprawy oraz palenia marihuany, chociaż póki co tylko dla celów medycznych. Czy to dobra decyzja Włoch?

Zanim przeniesiemy się na Półwysep Apeniński. Nie jestem przesadną fanką instytucji dekryminalizacji czy nawet całkowitej depenalizacji marihuany. Trudno nazwać to całkowicie pustym gestem, ponieważ dla wielu sympatyków używki (niektórych wręcz zmuszonych do korzystania z niej ze względów zdrowotnych) jest to niewątpliwie tzw. kamień z serca, gdyż nie będą musieli obawiać się konsekwencji prawnokarnych. Ale…

Dekryminalizacja marihuany pustym gestem dla budżetu państwa

Z drugiej strony, skoro państwo decyduje się z nich zrezygnować przynajmniej w tym najbardziej surowym wymiarze, to czy naprawdę nie byłoby lepiej z punktu widzenia ekonomicznego dokonać całkowitej legalizacji marihuany? Państwo mogłoby wówczas pobierać profity od jej sprzedaży tak jak w przypadku akcyzy na piwo, wino, wódkę czy papierosy.

Jeżeli z jednej strony niektóre kraje wprost argumentują niezbyt mądre decyzje działaniem w interesie fiskalnym, np. wprowadzony niedawno podatek bankowy, zaś te z kolei są usprawiedliwiane równie niemądrą inicjatywą w postaci 500 złotych na dziecko „bo demografia”, to trudno mi sobie wyobrazić żeby kraj, w którym marihuana została zdekryminalizowana, przewiduje multum wyjątków, etc. nie mógł jej społecznych przeciwników przekonać prymatem ekonomicznego interesu państwa.

Nie umniejszam wagi dekryminalizacji marihuany, która powoli puka na europejskie salony i wiem, że wiele osób zainteresowanych problematyką marihuany na pewno spojrzy na nią z entuzjazmem. Choćby dlatego, że przestaną być stawiani w jednym szeregu z gwałcicielami i mordercami.

Jednakże w mojej ocenie tylko legalizacja będzie ostatecznym rozwiązaniem tego problemu. Choć sama nie jestem zwolenniczką używki, nie wydaje mi się, by istniały argumenty natury medycznej czy społecznej, w związku z którymi powinna być zakazana. A w każdym razie – po prostu dostrzegam tu brak konsekwencji w kontekście legalnych papierosów czy alkoholu. Zdaniem ekonomistów legalizacja mogłaby podnieść PKB Włoch nawet o 2,3%.

dekryminalizacja marihuany

Legalność marihuany w Europie, źródło: Mappery.com

Dekryminalizacja marihuany we Włoszech głównie pod kątem medycznym

Do takiego problemu daleko jeszcze Włochom, które na razie dekryminalizowały palenie, hodowlę czy prace nad rozwojem marihuany, o ile gdzieś w tle pojawi się pierwiastek terapeutyczny.

Podobnie jak w Polsce, dotychczas osoba złapana we Włoszech z marihuaną mogła trafić nawet do więzienia. Także taka, która robiła to do celów medycznych, ale nie w sposób zgodny z bardzo surowymi procedurami. Nowe prawo w Italii sprawia, że jeśli ktoś zostanie przyłapany na hodowli marihuany w celach terapeutycznych, choć nie do końca w zgodzie z rygorystyczną „sztuką” albo przekroczy dopuszczalne normy, w najgorszym wypadku musi liczyć się z karą w postaci grzywny.

Dekryminalizacja marihuany to nie depenalizacja i tak jest w tym wypadku

Czyli generalnie marihuana i związane z nią czynności przestały być traktowane przez Włochów w charakterze przestępstwa. Ale nadal jest zagrożona karą, taką jak wspomniana wyżej kara grzywny.

Naród włoski liczy oczywiście, że jest to tylko wstęp do dużo poważniejszych zmian w prawie liberalizujących kwestię marihuany w Italii. Społeczeństwo i politycy zajmują się m.in. projektem, który pozwoli pełnoletnim na domową hodowlę do pięciu roślinek, a także do zrzeszania się w klubach sympatyków, które pozwalają na jeszcze liczniejsze uprawy.

Jak już wspomniałam, dekryminalizując zagadnienie marihuany rządy europejskie stopniowo dają sygnał, że ich dotychczasowa polityka w sprawie używki była niesprawiedliwa. I dalej jest, ponieważ z jednej strony zmniejszają potencjalne sankcje za posiadanie marihuany, tworzą całą rzeszę wyjątków dla jej zwolenników (i planują kolejne), a z drugiej strony nadal chcą traktować ją jako wykroczenie. W mojej ocenie warto pójść śladami np. Holandii i w końcu zacząć na marihuanie zarabiać.

Z prostego powodu – bo teraz też ktoś na niej zarabia, ale nie skarb państwa ani uczciwi przedsiębiorcy, tylko bandyci.

Fot. tytułowa: Shutterstock