Zarzuty, które od jakiegoś czasu padają w kierunku TTIP zaliczam do jednej z najbardziej absurdalnych teorii spiskowych. Dlatego dyskutując o umowie warto spojrzeć na wszystko chłodnym, prawniczym okiem. 

Korzyści płynące z TTIP

“Gdyby TTIP weszło w życie, PKB mogłoby wzrosnąć od 0.4 do 0.5%” mówił w 2014 roku ówczesny unijny komisarz ds. handlu Karel de Gucht. Stanowiłoby to ok. 545 euro w przeliczeniu na każde unijne gospodarstwo domowe.

TTIP jest również bardzo ważne dla małych i średnich przedsiębiorstw. Na tegorocznym forum w Davos poruszono bardzo ważną kwestię dotyczącą rozwoju europejskich start-upów. Wiele z nich wciąż nie jest w stanie dorównać takim gigantom jak Google czy Facebook właśnie ze względu na ograniczenia prawne, biurokrację, cła i kiepskie dofinansowanie. To właśnie TTIP zakłada bardzo korzystne zmiany

Ne wolno pomijać również wątku azjatyckiego. TTIP pozostaje nie lada wyzwaniem dla Chin i Rosji, którym bardzo zależy na niesfinalizowaniu umowy z przyczyn handlowych oraz geopolitycznych. Nie od dzisiaj wiadomo, że Rosja silnie zabiega o poróżnienie Europy z Waszyngtonem. Silniejszy rynek europejski nie tylko z łatwością oprze się przysłowiowej chińszczyźnie ale będzie stanowił wsparcie dla strefy atlantyckiej, co oczywiście jest nie na rękę Kremlowi.

Czy TTIP to rzeczywiście nowe ACTA?

Marek Krześnicki porównał TTIP do ACTA, ale było to raczej nietrafione porównanie. Kontrowersja ACTA opierała się na daleko idących supozycjach – większość zarzutów, np. karanie prywatnych użytkowników za ściąganie filmów czy muzyki z sieci, nie była nawet zapisana w umowie. Jedyną kontrowersją był zapis, który przewidywał kary dla tych, którzy czerpali korzyści finansowe z piractwa. Po drugie, ACTA było gotową umową, która tylko czekała na ratyfikację. W przypadku TTIP nie możemy mówić o umowie,a jedynie o jej projekcie.

Negocjacje TTIP – „a conspiracy theory”?

Zupełnie niezrozumiała jest histeria związana z przebiegiem negocjacji. Przebieg negocjacji nigdy nie jest podawany do wiadomości publicznej. Czy jesteśmy na bieżąco informowani o negocjacjach pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią? Takie rozmowy są elementem strategii i żaden poważny polityk, handlowiec czy prawnik nie będzie o nich rozprawiał na konferencji prasowej. Przeciwnicy TTIP doskonale to rozumieją i chętnie wykorzystują ten fakt by wywołać strach wśród społeczeństwa.

Dokumenty ujawnione przez Greenpeace, które miały świadczyć o rzekomym łamaniu praw konsumenckich przez TTIP były jedynie “burzą w szklance wody”. Niektóre z zarzutów jakoby prawa konsumenckie były zagrożone przez TTIP to kuriozum samo w sobie. Umowa nie ma mocy by zmienić zapisy prawa europejskiego – przecież prawa konsumentów stanowią twarde prawo unijne! (zobacz: Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiego Komitetu Ekonomiczno- Społecznego i Komitetu Regionów w sprawie egzekwowania dorobku wspólnotowego w dziedzinie praw konsumenta).

Czy grożą nam chlorowane kurczaki?

Kością niezgody pozostają przepisy dotyczące bezpieczeństwa standardów żywności i ochrony środowiska. Co prawda praktyka chlorowania kurczaków jest zabroniona w UE, ale GMO tylko częściowo (zakaz obowiązuje w 19 z państw członkowskich). Sprawa chlorowania kurczaków trafiła nawet przed Organ ds. Rozstrzygania Sporów Światowej Organizacji Handlu (zobacz: European Communities- Certain Measures Affecting Poultry Meat and Poultry Meat Products from the United States), w której USA zarzuciły Unii łamanie zobowiązań GATT. Ten spór rozszedł się po kościach- zarówno Unia jak i USA doszły w tej sprawie do porozumienia.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

GATT oraz inne traktaty handlowe i inwestycyjne słyną z tego, że ich zapisy są raczej bardzo ogólnikowe. Mogą zawierać zapis, w którym strony umowy zobowiązują się do ujednolicenia przepisów i procedur które będą się z tym wiązały. To zwykle kończy się powołaniem jakieś specjalnej komisji. Dlatego wydaje się wielce nieprawdopodobne, że kwestie dotyczące bezpieczeństwa standardów żywności czy ochrona środowiska zostaną włączone do takiej umowy, a same strony nie zdecydują się na rewizję jej przepisów.