Lockdown upadnie oddolnie. Biznes się otworzy, a rząd nie odważy się go „dojechać”

Biznes Gorące tematy Prawo dołącz do dyskusji (2992) 26.01.2021
Lockdown upadnie oddolnie. Biznes się otworzy, a rząd nie odważy się go „dojechać”

Patryk Słowik

Coraz więcej przedsiębiorców otwiera swoje lokale, bo wolą narazić się na karę niż upaść z założonymi rękoma. A jako że rząd nie kwapi się do wyciągania odpowiedzialności za naruszenie zasad, niebawem gospodarczy lockdown stanie się fikcją. 

Wyjaśnijmy coś na wstępie: nic nie usprawiedliwia patologicznych zachowań polegających na organizowaniu imprezek na kilkaset osób w centrach miast. To narażanie ludzi na utratę zdrowia, a być może nawet i życia. Tyle że nie każdy jest kombinatorem. Ludzie chcą otworzyć knajpkę z dwoma stolikami, małą kawiarnię, sklep z bibelotami, siłownię. Właściciele dyskotek zaś chętnie by je otworzyli przy zachowaniu zdrowej logiki i wymogów sanitarnych. W świetle obowiązujących ograniczeń – nie mogą. Nie mi jednak oceniać zachowanie ludzi, którzy otwierają swe biznesy.

Patryk Słowik – dwukrotny laureat nagrody Grand Press, prawnik, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej, felietonista Bezprawnika

Oczywiste dla mnie jest, że większość robi to nie z potrzeby pokazania rządowi środkowego palca oraz lekceważenia pandemicznego ryzyka, lecz z powodu bardzo prozaicznego: bo trzeba za coś żyć, mieć pieniądze na utrzymanie rodziny, na zakup leków i – jeśli się uda – na wakacje w przyszłości. Dla przedsiębiorcy, który prowadził od kilkunastu lat swoją działalność i udało mu się dzięki biznesowi spłacić dom i odłożyć na bankowym rachunku 100 tys. zł, a dziś ma 100 tys. zł długu, sytuacja jawi się jako dramatyczna. Tym bardziej że przytłaczająca jest niepewność – bo nikt z nas nie wie, kiedy obostrzenia zostaną zdjęte.

Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej wskazała kilka dni temu, że od 18 stycznia 2020 r. otwartych było nawet 20 tys. lokali w całej Polsce, które powinny być zamknięte. Liczby te zapewne są przesadzone (a tak przynajmniej twierdzą rynkowi eksperci), ale kluczowy jest trend: coraz więcej osób podejmuje decyzję o naruszeniu obowiązujących ograniczeń; i liczba tych osób idzie już w tysiące.

Rządzący mają teraz trzy wyjścia. Pierwsze zakłada restrykcyjne podejście do wszystkich, którzy naruszają prawo (rzecz jasna moglibyśmy długo dyskutować, czy ograniczenia w wykonywaniu działalności gospodarczej wprowadzono w sposób legalny i zgodny z konstytucją). W efekcie tysiące przedsiębiorców zostałoby ukarane sankcjami do 30 tys. zł na łebka. Ten wariant, jak sądzę, jest mało prawdopodobny. Ostatnie, czego teraz potrzeba Prawu i Sprawiedliwości, to wytoczenie dział przeciwko naprawdę poważnie dotkniętej pandemicznym kryzysem grupie, jaką są przedsiębiorcy. Mówiąc wprost: na „dojechaniu” kombinatora politycy raczej zyskają, niż stracą. Ale na pogrążeniu zapłakanych ludzi, którym przychodzą na myśl najczarniejsze wizje, żaden polityk nic nie zyska.

Drugi wariant to nie robić nic. On jednak w praktyce oznacza, że gospodarczy lockdown co prawda na papierze będzie obowiązywał, ale w praktyce upadnie. Gdy bowiem na ulicy, na której biznesy prowadzi 10 osób, trzy postanowią ponownie otworzyć działalność, to siedem pozostałych szybko dostrzeże, że nie warto frajersko – ich zdaniem – czekać na lepsze czasy.

Trzecia możliwość – myślę, że właśnie ten scenariusz się ziści – to strategiczne wycofanie się z obostrzeń. Rządzący dostrzegają, że przedsiębiorcy są na skraju wytrzymałości i coraz trudniej utrzymać dyscyplinę w narodzie. Można więc zrobić z siebie pośmiewisko i pokazać, że nawet ryzyko kar nie wywołuje w ludziach strachu. Można też nakładać kary na każdego łamiącego prawo i w efekcie doczekać się widowiskowego samobójstwa przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Ale można także niebawem wyjść na konferencję prasową i sprzedać ludziom historię o coraz mniejszej liczbie zakażeń i tym samym zmniejszających się zagrożeniach, co poskutkuje otwarciem biznesu w – jak rzecz jasna usłyszymy – pełnym reżimie sanitarnym (cokolwiek by to znaczyło). Wówczas politycy wyszliby z tej sytuacji z twarzą, a być może nawet niektórzy byliby wdzięczni, że w końcu ktoś wsłuchał się w głos przedsiębiorców.

2 992 odpowiedzi na “Lockdown upadnie oddolnie. Biznes się otworzy, a rząd nie odważy się go „dojechać””

  1. Pełny reżim sanitarny to też lipa. Ktoś jeszcze używa rękawiczek w sklepie? A przecież na początku pandemii schodziły na pniu, złotówka za sztukę. Teraz już sporo ludzi przechorowało albo uważa że przechorowało i ma gdzieś reżimy.

    • Od siebie dodam, że te rękawiczki są katastrofalne, bo niezwykle trudno je założyć. Dodatkowo folia jest strasznie szorstka, co wcale nie zachęca do zakładania.

    • Tak to już jest z zagrożeniem którego nie widać…ciężko żeby przy każdym sklepie stał policjant i pilnował czy ludzie zakładają rękawiczki. Każdy wie jak się indywidualnie chronic a co zrobi to już inna sprawa

      • To jest normalna reakcja organizmu na ciągły bodziec stresowy o niskim natężeniu, po pewnym czasie przestaje być odczuwany.

      • problem w tym że tej policji *w ogóle nie ma*. ludzie nadal wiszą na sobie w kolejkach, a sklepy szczególnie te duże, nie są zobowiązane do takiego zarządzania sklepem, aby w kolejce do kasy stały góra 3 osoby, średnio w ciągu godziny. albo mniej wpuszczać, albo zwiększyć obsadę kas, albo obydwie rzeczy. nic z tego nie ma, a ludzie się zakażają.

      • Obniżenie rozprzestrzeniania się wirusa. Podobnie jak maski. Rękawiczki i maski nie mają chronić ciebie. Rękawiczki na twoich dłoniach miały chronić innych, a rękawiczki na rękach innych miały chronić ciebie.

        • Kawałek szmacianej tkaniny ci nic nie da, chuchnij na zimnie i zobacz jak powietrze przelatuje i tworzy małą chmurkę albo zrób to samo z dezodorantem. Rękawiczek lepiej nie komentować, bo każdy się macał nimi po twarzy, macał owoce i warzywa, a do tego źle zdjemowane, bo po zdjęciu jednej dotykali tą ręką drugą rękawiczke. Takich rzeczy jest jeszcze więcej. Jak się boisz to nie wychodź z domu :)

          • Napisałem „obniżenie”, a nie zlikwidowanie. Nie każdy sobie dłubie foliową rękawiczką w nosie i nie każdy nosi koronkę na twarzy. Maseczki higieniczne po to powstały żeby ograniczać rozprzestrzenianie się kropelek (podkreślam: ograniczyć) co w połączeniu z dystansem społecznym (1,5 m) znacząco zmniejsza ryzyko zarażenia. Dlatego zresztą maski noszą chirurdzy podczas operacji, nie żeby zabezpieczyć siebie tylko żeby ochronić pacjenta.

            Podobnie z rękawiczkami. Jak założysz i nie dotykasz sobie twarzy to nie zostawiasz swoich fluidów z florą bakteryjną i wirusową.

            Ja wiem, że ludzie są zjebani i na razie mnie to nie powstrzymuje przed wychodzeniem z domu. Chociaż wolałbym, żeby to te zjebusy przestały wychodzić, to byśmy się szybko z koronawirusem uwinęli.

          • Polecam odpowiedzieć sobie na następujące pytanie.
            Co jest mniejsze, wirus unoszący się w powietrzu, czy cząsteczka gazu bojowego – iperytu. A potem odpowiedzcie sobie, czym chroni się przed gazami bojowymi a czym, przed dużo mniejszym i łatwiej przenikającym przez materiały wirusem.

          • Wirus przenosi się drogą kropelkową. Tymi kropelkami są ślina i śluz w których wirus jest zawarty, a wiele z tego zostaje zatrzymane przez zasłanianie ust. Stąd zresztą zalecenia przy KAŻDEJ chorobie żeby zasłaniać usta i kichać w zagięcie ramienia. Nie wszystko zostanie zatrzymane, wirus i najmniejsze kropelki się przedostaną, ale to zmniejsza zaraźliwość. Oczywiście, najlepiej by było gdyby był nakaz noszenia masek medycznych. I odpowiedzialni ludzie to robią. Ale nawet chusta powstrzyma przynajmniej wycharkiwanie największych grud śliny prosto w usta człowieka obok.

          • To w takim razie po co tych głupich masek od dawna nie nosimy i na stałe? Wirusy były, są i będą. A jeszcze lepiej, to w ogóle chodźmy w pluszowych skafandrach, albo żyjmy całe życie pod kloszem. Przecież tyle w naszym otoczeniu czycha niebezpieczeństw na nasze życie. Świat zbzikował na punkcie sanitarystycznej paranoi…

  2. Trzecia możliwość – myślę, że właśnie ten scenariusz się ziści – to strategiczne wycofanie się z obostrzeń.

    Już to widać, bo w lutym mają poluzować obostrzenia. Zaś skalę buntu widać po liczbie inspekcji Sanepidu. Gdzieś przeczytałem, że ich liczba to ok. 1,200 w ostatni weekend (23.01 i 24.01), czyli w dwa dni. Na tej podstawie można sobie wyobrazić jak to wygląda w skali tygodnia, czy miesiąca.

    Głównym pytaniem nie jest to czy rząd będzie wycofywał się z obostrzeń, a jak to zrobi. Oficjalnie było powiedziane, że restauracje i siłownie będą na końcu, bo ważniejsza jest „nauka i handel”. Jeżeli nie otworzą wszystkiego na początku lutego (na bank słyszałem coś o galeriach handlowych), to możemy być pewni, że fala otwarć w lutym będzie jeszcze większa niż teraz.

    • Jest jeszcze czwarta możliwość:
      Otworzyć restauracje, ale z takimi obostrzeniami, by się nie opłacało lub było nierealne ich dotrzymywanie w 100%. Jednoczesne kontrole w rejonach „zbuntowanych” i karanie za to niedotrzymywanie – spokój u pozostałych, co dotychczas siedzieli cicho.
      Taki pomysł przewiduje Astor („Wideoprezentacje”), nie podając źródeł przecieku.
      Pozdrawiam.

      • A potem zapychanie sądów takimi sprawami, gdzie umorzyli wszystko, bo urzędnik wg swojego widzimisie nieznający prawa będzie nawalał tyle kar ile się da

      • Te obostrzenia to fikcja.
        Pamiętam jak wyglądał reżim sanitarny w czasie otwarcia restauracji.
        Nikt na kuchnie nie miał maseczek. Kelnerki w najlepszym wypadku miały przyłbice – nigdy maseczki.
        W restauracjach odległości 2m między stolikami również nie były zachowane.

    • Pitolenie.
      Wejdź na mapkę na Otwieramy. Są tam pojedyncze lokale. W Gdańsku Głównym – to całe 3 restauracje. We Wrzeszczu – jedna.
      To głośne medialnie ale jak przychodzi co do czego nie ma żadnego otwarcia.

      • Myślisz, że jedna mapka wszystko dokładnie pokaże?

        Przecież nie wszyscy przedsiębiorcy afiszują się z tym, że otwierają lokal, a niektórzy otwierają tylko dla zaufanych klientów. Sanepid wykonuje ponad 1,300 kontroli dziennie. Mowa tutaj tylko o przypadkach, gdzie sanepid wie o otwarciu biznesu (stąd kontrola). A ile biznesów jest otwartych, ale sanepid o tym nie wie? Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej twierdzi, że w skali kraju otwarto 20,000 lokali po 18 stycznia.

        No, ale każdy ma prawo wierzyć w to, w co chce.

  3. W przypadku dyskoteki, nie powinno być pobłażliwość, 500 osób na imprezie, to epidemia rozniesiona po okolicy w imię zarobku właściciela, tu nie ma tłumaczenia, to taki sam bandytyzm jak napadanie na sklep bo nie ma się na spłatę kredytu

    • W Opolu policja przyjechała i nie interweniowała. Czyżby dlatego, że opolskie jest w ogonie statystyk zakażeń?

      • Dyskoteki to specyficzny biznes, aby działać długo trzeba mieć znajomość albo na mieście, albo w policji, wystarczy że na bramce byli policjanci po służbie i sprawa się rozmyła.

    • Wystarczy zacząć leczyć ludzi, a przestaną umierać na świruska. Każda nieleczona choroba może być niebezpieczna. #zajob

      • Szwajcarzy, Anglicy, Niemcy nie leczą bo u nich też umierają , mimo że służba zdrowia jest na lepszym poziomie

  4. Jest też czwarty scenariusz. W wyniku otwarcia gospodarki rośnie mobilność ludzi, coraz częstsze są spotkania między ludźmi i wymieniają wirusa. W efekcie znowu wskaźniki zachorowań znów wyskakują poza skalę, a szpitale, w których sytuacja wcale nie poprawiła się od listopada, zostaną jeszcze bardziej dobite.
    Jakoś zachodnie kraje nie mają problemu czy otwierać gospodarkę czy zachować lockdown.

    • Nie porównuj zachodu z państwem z kartonu. Na zachodzie mają uregulowany lockdown prawnie + dotknięte branże mają zagwarantowaną pomoc. W państwie z dykty masz slajdy z power pointa i zapowiedź pomocy na kiedyś tam.
      Dopóki kościoły nie będą zamknięte to wszystkie obostrzenia są g warte. Kto najbardziej jest narażony na zapchanie szpitala w stanie cięzkim:
      1) Bywalec kościoła
      2)Bywalec klubów fitness
      Dlatego ludzie mają już dość tych obostrzeń na slajdzie w power pointcie i norm prawnych głoszonych przez twittera.

      • Prawda. Do tego te kraje nie wydawały kasy na 500+ i gdyby był mądrzejszy rząd to przedsiębiorcy nie podejmowaliby tak desperackich kroków. A kościoły nigdy nie będą zamknięte, bo to wywoła potężny bunt we własnym elektoracie PiSu. Więc mamy teraz dylemat niczym w greckiej tragedii czy pozwolić przedsiębiorcom prowadzić działalność czy dalej utrzymać lockdown.

          • Niemcy mieli nadwyżkę w budżecie, w takich okolicznościach wypłatę socjalu można bronić. I dzięki nadwyżce w budżecie stać ich teraz na lockdown. A u nas wiedzą że lockdown jest konieczny ale nie ma za co go robić.

    • Człowieku, powiem Ci krótko – obudź się – każde działanie musi być racjonalne.
      Zamykanie wszystkiego i obietnice „czekaj tatka latka” to nie jest dobra odpowiedź na mało realistyczne zagrożenie. Aczkolwiek jak pisałem, premier powinien stworzyć Korpus Wsparcia Lockdownu, oczywiście w pełni dobrowolny – możesz stać w awangardzie tego ruchu, i zamknąć się ze swoją firmą, pracownikami na święte nigdy. Będziesz mógł żyć za 2 tysiące i przepierdalać swoje oszczędności by PiS mógł wygrać kolejne wybory pod płaszczykiem, oczywiście szczerej :-) , troski o Twoje zdrowie. Szybciutko pójdziesz po rozum do głowy Zacznij od siebie umoralnianie i na sobie zakończ.
      Śmiało, zamień swą bezwartościową czczą paplaninę na czyny!

  5. Nie, nie, czekajcie! W żadnym wypadku się nie otwierajcie, ratuj się kto może, śmierć czai się wszędzie, na pewno umrzesz! To nieprawda, że śmiertelność przy covidzie wynosi 0.2-2%. Rację mają ustawiające prawdziwą narrację media – koniec świata jest bliski. Nie otwieraj się, restrykcje zostaną zdjęte za „trochę”, dziennikarz z takiego czy innego radia już ci to wytłumaczy. Oczywiście w ruchach rządzących nie ma żadnej improwizacji, robienia czegoś kosztem kogoś, skrajnej niegodziwości i niesprawiedliwości – jest wzorcowa solidarność. Szczepionki będą działać na zawsze, nie ma najmniejszej szansy by wirus nie zmutował, nie ma też najmniejszej szansy by nie pojawiło się jakieś inne tego typu „zagrożenie” – jeszcze tylko 500 dni solidarności, zaciśnij zęby Józek, na pewno wytrzymasz!

  6. A tak na serio – pożytecznym, przepraszam (a może i nie) pandemicznym (aczkolwiek niekoniecznie PiSowskim) idiotom i śmierdzącym (obłudą) trollom, piewcom wypłaszczeń, respiratorowych herosów, wyciągania kasztanów z ognia cudzymi rękami i długo by wymieniać dedykuję mały fragment pewnego wczorajszego tekstu:
    „(…) Tarcze są tak ułożone, że nie kwalifikuje się do nich 75 procent przedsiębiorców na Podhalu. Albo ma się za mało pracowników, albo za dużo, do tego nieścisłości w księgowości. Zabronili mi pracować, przez co popychają mnie w biedę. Nie mogę się temu spokojnie przyglądać. Otwieram apartamenty, by się ratować.

    – Nie boi się pan kar?

    – A jak bardziej mogą mnie ukarać? Mam czekać, aż samochody i dom zajmie komornik? Oszczędności na spłatę rat mi się skończyły. Na luty już nie mam. Nigdy nie miałem za wiele pieniędzy. Na wakacjach byłem z partnerką w 2018 roku, we wrześniu, przez dwa dni w Sopocie. Rząd zabrał nam sezon, kolejny dopiero w wakacje. (…) „

    • Myślę, że Podhale ma największe problemy z tymi jak to łagodnie nazwałeś „nieścisłościami w księgowości” – czyli de facto nieewidencjonowanie całego przychodu, co teraz oznacza głodowe dofinansowania od państwa.

      • Cytuję c.d., sam oceń (wiarygodność treści) – „Wołali tak na podpuchę
        Woli pozostać anonimowy. Utrzymuje się z turystyki. Pracuje w trzech miejscach: gra na skrzypcach, rozwozi oscypki po sklepach, wynajmuje kilka pokoi w domu.

        – Od dwóch miesięcy nie słyszę muzyki na Podhalu. Nie pamiętam takiej ciszy.
        – Nie jestem muzykiem, ale muzykantem. Taki muzykant może w sezonie zarobić miesięcznie 4 tysiące. Po południu kończy normalną robotę i idzie grać. W pensjonatach, restauracjach, na kuligach, ogniskach – goście chcą słuchać góralskiej muzyki. Za dwie, trzy godziny muzykant bierze 120 złotych. To nie jest tak, że nie płacimy podatków. Hotele i karczmy chcą fakturę, żeby wrzucić to w koszty. Zakładamy agencje muzyczne i wszystko jest na legalu, żeby rząd nie był stratny.”

        • No to pięknie – więc w takim razie skąd te „nieścisłości w księgowości”. Klim ma świętą rację – walili na podatkach ile wlezie (pazerność górali jest wręcz legendarna), a teraz płacz.

  7. Jestem za otwieraniem biznesów. Im szybciej kraj wróci do normalności tym lepiej. Dalszy lockdown to straty dla wszystkich…

  8. Tutaj przedsiębiorcy nie mają innego wyjścia. bo albo komornik im wszystko zabierze, bo rząd jedynie markuje pomoc (np. odroczenie zus zamiast umorzenia, a co z opłatami za powierzchnię użytkową???), albo się otworzą i jest jakaś szansa na przetrwanie, chyba że rząd w jawny sposób swoimi działaniami i za pomocą milicji (to już nie policja która przysięga bronić konstytucji) zniszczy przedsiębiorców. ale wtedy rząd będzie miało męczenników na karku, którzy likwidując swoje biznesy powywalają ludzi na bruk z hasłem „rząd nas zniszczył, nie mam z czego ci zapłacić”, i to się rozniesie z wielkim smrodem na wiele lat.

    pomimo bardzo wysokiej liczby zakażeń, ci „geniusze” z rządu nadal nic nie robią z tłokiem w komunikacji publicznej i hipermarketach oraz supermarketach. nie ma wielu innych miejsc o tak wysokim ryzyku zakażenia.
    rząd też nic nie robi, aby usprawnić służbę zdrowia. teraz nawet z lekkimi schorzeniami nie ma jak się do lekarza dostać, bo ‚nie masz testu na koronę’ itp.

    z puli 13mln szczepionek z przydziału UE, zakupili marne 6mln. a gdzie reszta ????? komu oddali resztę? może kreowanemu zewnętrznemu wrogowi, czyli zgniłym imperialistycznym kapitalistom z niemiec niegdyś pod wodzą hitlera? bo taką narrację tworzy rząd w podległej im telewizji.

    • Rzeczywiście bardzo wysoka, że powinniśmy mieć żółte strefy, a w niektórych miejscach zielone, do tego liczba pozytywnych ciągle spada mimo świąt,sylwestra gdzie ten nierząd mówił o ograniczeniu spotkań do 5 osób, bo będzie dużo zakażeń. Firmy się same otwierają i jakoś wzrostów nie mamy

    • „Powierzchnia użytkowa” jest przeważnie prywatna. Czyli sugerujesz przerzucenie kosztów lockdownu z jednych przedsiębiorców na drugich?

  9. Póki co wygląda na to że minimum 90% społeczeństwa wykazuje odporność na wirusa. Natomiast cierpi całe społeczeństwo i jeszcze w dodatku szczepić chcą wszystkich. Wy natomiast szukajcie powodów do dyskusji o tym czy powinno czy nie powinno się otwierać gospodarkę. Jasne że powinno, kto się boi niech się szczepi będzie odporny, kto chce żyć normalnie niech żyje normalnie. Czyje życie warte jest więcej, niewolnika 30 lat, czy wolnego człowieka 3 lata? Póki co przez zapaść służby zdrowia bliżej nam do niewolnika, ale z 3 latami życia. Służba zdrowia jest źle zorganizowana dlatego jest niewydolna, a nie dlatego, że jest jakiś względnie niegroźny wirus.

    • Zgadzam się z opinią. Co chwilę słyszę o kilkugodzinnych spóźnieniach karetek. Na co idą nasze składki zdrowotne?

    • Od początku mówiłem by niczego nie zamykać, bo straty ekonomiczne spowodują więcej szkód niż sam wirus, nie mówiąc już o psychologicznym aspekcie. Jeśli rząd zrezygnuje z lockdownu teraz to wyjdzie na to, że od początku wszystko było bez sensu, bo mógł nie robić go wcale…

    • Jakie 90%? Zakładając że bezobjawowo choruje na COVID 80% społeczeństwa, to wychodzi na to, że 20% Polaków przeszło COVID, pomijając to że przechorowanie COVID nie gwarantuje trwałej odporności.

      • Tak, tak, zwłóknienie jaj, wypadanie płuc, hemoroidy i wysypka na nosie. Miliardy trupów i tak dalej. Jak na razie ludzie umierają tysiącami przez likwidację opieki zdrowotnej, a nie na świruska. Może zamiast ciąć jak małpa brzytwą, zacząć, no nie wiem, leczyć? Zamknięcie w umieralni to nie leczenie.

  10. Zamiast pełnego lockdownu lepiej uczyć ludzi jak mają swoje biznesy prowadzić w tej nowej rzeczywistości przy zminimalizowanym ryzyku. Trzeba doradzić i pomóc, pokazać drogę i sposoby czyli obmyślić strategię nowego bhp w firmach od nowa. To taka nowa nisza do zagospodarowania – doradztwo antycovidowe. I gdzieś w tym wszystkim powinien zaistnieć Sanepid i Ministerstwo Zdrowia.

  11. I jeszcze coś stanie się fikcją, nie tylko lockdown.

    Fikcją staną się pozory przestrzegania jakiegokolwiek prawa i porządku w Polsce.

    Do tej pory mieliśmy taką sytuację, że rząd łamał prawo, wydawał bezprawne rozporządzenia, których zresztą sam nie przestrzegał. Ale rozporządzenia te generalnie były wydane w słusznym celu, choć sam sposób wykonania był idiotyczny i często wołał o pomstę do nieba (żeby tu przypomnieć chociażby słynne zamknięcie lasów na wiosnę).

    Dlatego ze strony społeczeństwa należałoby oczekiwac (i do pewnego czasu to było) jednak pewnego rozsądku polegającego na przestrzeganiu tych obostrzeń, po prostu po to, żeby ochronić siebie i innych (przede wszystkim innych) przed wirusem. Później, jezeli ktoś będzie chciał, będzie czas składać pozwy do sądu o ewentualną niezgodność rozporządzeń z prawem. Ale teraz ważne jest tak naprawdę wspólne umówienie się na przestrzeganie jakichś reguł i jakiegos porządku, który ma nas wszystkich chronić. Niezależnie czy będzie to wyrażone rozporządzeniem, zaleceniem, czy prośbą, czy powie to rząd, kościół czy Zenek Martyniuk, słusznie jest tego przestrzegać, i wszyscy wspólnie się umawiamy, że będziemy to robić. Bo po prostu ma to sens. Cały czas ma to sens, żeby w maksymalnym stopniu unikać tych kontaktów z innymi ludźmi, które nie są niezbędne do życia.

    I to właśnie upadło. Masowe otwieranie knajp i dyskotek spowoduje, że przestanie (a właściwie już chyba przestał) istnieć szacunek dla jakichkolwiek zasad, reguł i przepisów. W miejsce tego ludzie są zachęcani i wspierani, aby każdy robił to co uważa, wedle własnego widzimisię, bez oglądania się na innych.

    Przewiduję, że w efekcie doprowadzi to do tego, że już nikt w Polsce nie będzie przejmował
    się żadnym prawem, a we wszelkich sytuacjach spornych będzie zwyciężał po prostu ten, kto będzie bardziej bezczelny, silniejszy lub będzie miał większą pałkę :( (przy czym pałka może oczywiście przybierać też postać układów, znajomości, pieniędzy i tak dalej). W dużym stopniu tak było w Polsce od „zawsze”, niemniej jednak zawsze istniały jakieś szanse dochodzenia swoich racji na drodze prawnej. Teraz liczyć się będą wyłącznie fakty dokonane.

    I nie należy się łudzić, że zmiana władzy z PiS-u na kogoś innego cokolwiek zmieni w tej materii. Ten chaos i sobiepaństwo już zostanie na zawsze.

    • Jeżeli „państwo” nie szanuje mnie to czemu ja mam szanować je? Jeżeli „państwo” podciera sobie tyłek konstrukcją i rozporządzeniami (nawet nie ustawami) zakazuje mi pracy to w poważaniu mam takie „państwo”. Liczę na szybką zmianę warty na wiejskiej. Odwrócenie tych kilku lat nadużyć i wtedy o ile nowi będą fair w stosunku do ludzi to i ludzie będą fair w stosunku do nich.

      • Sęk w tym, że żadnego odwrócenia nie będzie, niezależnie od tego kto dojdzie do władzy po PiS-ie. Myślenie, że będzie jakieś odwrócenie, to naiwność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *