Ministerstwo Sprawiedliwości chce walczyć z fake newsami i hejtem. Nowe przepisy dotyczyłyby m.in. wpisów w serwisach społecznościowych

Prawo Prywatność i bezpieczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (132) 17.12.2020
Ministerstwo Sprawiedliwości chce walczyć z fake newsami i hejtem. Nowe przepisy dotyczyłyby m.in. wpisów w serwisach społecznościowych

Paweł Mering

Ustawa o ochronie wolności słowa. Ministerstwo Sprawiedliwości ma plan na walkę z m.in. fake news. Proponowane rozwiązania są częściowo innowacyjne, częściowo zaś iluzoryczne. Sama idea jest raczej dobra – popiera ją także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Ustawa o ochronie wolności słowa

„Rzeczpospolita” donosi, że ustawa o ochronie wolności słowa jest już w fazie wstępnego projektu. Ministerstwo Sprawiedliwości chce zaproponować kompleksowe rozwiązania prawne, które pozwolą na eliminowanie z sieci fake news i obraźliwych treści.

Projekt zakłada kilka rozsądnych i innowacyjnych rozwiązań. Tak też zgodnie z jego treścią serwisy społecznościowe nie będą mogły usuwać treści i blokować kont użytkowników w sytuacji, gdy zamieszczone treści nie naruszają polskiego prawa. Ponadto w momencie usunięcia treści (analogicznie – zablokowania konta) każdy użytkownik zyska możliwość złożenia skargi. Na rozpatrzenie skargi serwis będzie miał 24 godziny. Jeżeli rozstrzygnięcie będzie dla użytkownika niezadowalające, to ten zyska możliwość skierowania sprawy do sądu.

Sytuacja wyglądać by miała podobnie w odniesieniu do obraźliwych treści. Jeżeli treść w ocenie użytkownika naruszałaby jego dobra osobiste, to także przysługiwałaby skarga, skutkiem której treści powinny zostać usunięte. W przeciwnym wypadku użytkownik miałby możliwość zaskarżenia decyzji do sądu. Ten zaś musiałby odpowiedzieć błyskawicznie – bo w ciągu siedmiu dni. Kompetencje orzecznicze w tym zakresie zyskałby powołany do tego celu sąd ochrony wolności słowa w jednym z sądów okręgowych.

Co ciekawe, takie postępowanie jurysdykcyjne miałoby formę jedynie elektroniczną. Serwis społecznościowy w momencie skierowania skargi do sądu przez użytkownika musiałby dostarczyć wymiarowi sprawiedliwości wszelką dokumentację związaną z rozpatrywanym przypadkiem. Same postanowienia sądów mają być prawomocne i wykonalne natychmiastowo. Jeżeli serwis nie wykona postanowienia, to będzie mógł otrzymać od Urzędu Komunikacji Elektronicznej karę w wysokości do 8 000 000 zł.

Dobre rozwiązanie?

Ponadto projekt ustawy zakłada wprowadzenie rozsądnego rozwiązania amerykańskiego, tj. ślepego pozwu – John Doe (taki nasz odpowiednik nn.) lawsuit. „Rzeczpospolita” wyjaśnia, że w sytuacji, gdy dobra osobiste naruszone zostaną przez nieznaną osobę (co w sieci ma miejsce w zasadzie zawsze), to użytkownik zyska prawo do złożenia pozwu w zw. z ochroną dóbr osobistych bez wskazania danych pozwanego wprost umożliwiających jego identyfikację.

Do złożenia pozwu wystarczyłby jedynie adres URL strony, na której znajdują się obraźliwe treści, data i godzina, a także nazwa profili, login lub nick użytkownika naruszającego dobra osobiste. Jeżeli sąd nie stwierdzi oczywistej bezzasadności roszczenia, to zobowiąże serwis społecznościowy do przekazania konkretnych danych.

Rozwiązania wydają się rozsądne, a samo wprowadzenie ślepego pozwu wielokrotnie proponował Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Warto jednak – co wskazał RPO w tekście „Rz” – poczekać na pełną treść projektu ustawy o ochronie wolności słowa. Wtedy będzie można odnieść się do konkretów.

Idea wydaje się rewolucyjna, ale nie wolno zapominać o jednym „szczególe”. O ile mechanizm sprawdziłby się w kontekście – na przykład – Wykopu, to wątpię, że tak ochoczo z rodzimym wymiarem sprawiedliwości współpracować będzie Facebook, Instagram czy Twitter.

132 odpowiedzi na “Ministerstwo Sprawiedliwości chce walczyć z fake newsami i hejtem. Nowe przepisy dotyczyłyby m.in. wpisów w serwisach społecznościowych”

  1. Skoro to tworzy Ministerstwo Sprawiedliwości to można się spodziewać że w ramach tej „wolności słowa” nie będzie można oskarżać księży o pedofilie, ani krytykować Kaczyńskiego, Rydzyka i Jędraszewskiego. A rasizm czy homofobia w żaden sposób nie będą karane.

    • Tak, aby znow zagoscila jedynie sluszna narracja polityczna TVN. Pluralizm w mediach jest nam do niczego nie potrzebny. Za bardzo juz przywyklilismy do tego aby media nam wykladaly jedynie sluszne tresci. Wiadomo sa normalne media, racjonalni i zdroworozsadkowi politycy i jakies tam oszolomy z PiS i ich media niszowe. Ten schemat juz znamy od lat i jest on normalny. Po co nam media ktore maja mowic inaczej, ze to moze jednak Kaczynski ma racje. Nie nalezy tych oszolomow dopuszczac do mediow mainstreamowych aby nie mieszali ludziom w glowach. Aby przypadkiem ktos nie zaczal kwestionowac obecnego porzadku, zaczal myslec inaczej lub wyciagac inne wnioski albo nie daj Boze konfrontowac tresci. Niech sobie maja niszowe marginalne media. Ale nic wiecej.

  2. „Kompetencje orzecznicze w tym zakresie zyskałby powołany do tego celu sąd ochrony wolności słowa w jednym z sądów okręgowych.”
    No tak, przecież po to właśnie trzeba przejąć sądy…

  3. Ziobro proponując to kpi sobie ze wszystkich w jawny i ostentacyjny sposób: sądownictwo od lat nie radzi sobie z obsługą spraw cywilnych/karnych/administracyjnych i procesy ciągną się latami (reformy Ziobry nic tu nie zmieniły) i w tych okolicznościach system walki z hejtem ma działać w oparciu o sądy?

    A może plan polega na walce z krytyką rządu i kościoła z wykorzystaniem „losowego” przydzielania sędziów do szybkiej ścieżki legislacyjnej? To na pewno niemożliwe….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *