Doda obraziła w wywiadzie uczucia religijne. Wyrok zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego, jako godzący w wolność słowa. Ostateczna decyzja obciąża ją jednak grzywną.

Dorota Rabczewska znana jest z siania wokół siebie kontrowersji. Taki sposób na promocję własnej osoby może opłaca się wizerunkowo, jednak nie zawsze finansowo. W jednym z wywiadów piosenkarka obraziła bowiem uczucia religijne i została ukarana grzywną w wysokości 5000 zł. Co konkretnie powiedziała? Przybliży to poniższy fragment sądowej oceny stanu faktycznego sprawy:

Skarżąca w trakcie wywiadu, jakiego udzielała na temat jej stosunku do religii, w tym do Pisma Świętego, oświadczyła że przekonują ją odkrycia naukowe, nie zaś „coś, co napisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła”. Odpowiadając na pytanie dziennikarki, o kim mówi, stwierdziła: „O tych wszystkich gościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie (biblijne)”.

Wyrok nie spodobał się jednak zarówno Dodzie, jak i jej prawnikom, w związku z czym zaskarżyła go do Trybunału Konstytucyjnego. Za argument uznano tu, że karanie wypowiedzi w wywiadzie godzi w wolność słowa. Wyrok został bowiem wydany w oparciu o art. 196 kodeksu karnego:

Art. 196. Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Ten natomiast miałby być niezgodny z Konstytucją RP aż w trzech przypadkach. Chodzi tu o art. 42 ust. 1 w związku z art. 2 konstytucji, art. 53 ust. 1 w związku z art. 54 ust. 1 konstytucji, art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 konstytucji. Mowa w nich m.in. o wolności sumienia i religii, a także wolności wyrażania swoich poglądów. Na podstawie tych praw, Doda wnosiła o unieważnienie wyroku.

Trybunał Konstytucyjny rozpatrzył wniosek i dnia 6 października 2015 wydał decyzję. Uznano, że wolność słowa i swoboda wypowiedzi nie może być uważana jako podstawa do „wyrażania poglądów znieważających czy obrażających uczucia innych osób”. Wszelką krytykę należy więc przekazywać w sposób merytoryczny, za pomocą odpowiednich argumentów, a nie zniewag.

Trybunał podtrzymuje stanowisko, że w państwie demokratycznym, będącym dobrem wspólnym wszystkich obywateli, debata publiczna, w której każdemu zapewnia się wolność wyrażenia swoich poglądów także w sferze religijnej, powinna toczyć się w sposób cywilizowany i kulturalny, bez jakiejkolwiek szkody dla praw i wolności człowieka i obywatela. Trybunał Konstytucyjny uznał zatem, że niezbędne jest ograniczenie wolności wypowiedzi znieważających lub obrażających uczucia religijne innych osób.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Co interesujące, w podobnej sprawie uniewinniony został Adam „Nergal” Darski, który nie został ukarany za podarcie Biblii w czasie koncertu swojego zespołu, Behemoth. Tam jednak uznano, że występ był imprezą zamkniętą, w której uczestniczyli zwolennicy zarówno grupy, jak i zachowań jej lidera.

Pamiętajmy więc – wolność słowa, jak każda inna, kończy się tam, gdzie narusza się wolność drugiego człowieka. Choć możemy głosić swoje poglądy w sposób nieskrępowany, należy czynić to „na poziomie”, bez niczym nie podpartej krytyki i obelżywości. Niestety, często zapominającym się agitatorom pole do popisu dają media społecznościowe. W odpowiedzi na to już wkrótce Facebook może być cenzurowany, jednak osobne prawa państw mogą na rzucających bluzgami internautów nałożyć dodatkowe kary.

Fot. tytułowa: Michal Jabłoński/Flickr CC BY 2.0