Sąd nakazał usunięcie drzew, a burmistrz nałożył karę za ich zniszczenie. Czasami na absurdy prawnicze nie ma mocnych

Prawo Środowisko dołącz do dyskusji (17) 17.08.2020
Sąd nakazał usunięcie drzew, a burmistrz nałożył karę za ich zniszczenie. Czasami na absurdy prawnicze nie ma mocnych

Jan Winiarski

Sąd nakazuje usunięcie drzew z posesji, więc obywatel bierze się do roboty. Zaczyna usuwać drzewa, wtedy przychodzi burmistrz i… nakłada na niego karę pieniężną. Wydawałoby się, że skoro sąd nakazuje nam coś zrobić pod groźbą ewentualnych sankcji, to wypada się tym zająć. Jak jednak dość powszechnie wiadomo wycinka drzew wymaga przejścia stosownej procedury. 

Czy posiadanie prawomocnego wyroku sądu, zgodnie z którym należy wydać nieruchomość właścicielowi w stanie „wolnym od nasadzeń”, usprawiedliwia „zniszczenie” drzew bez uprzedniej decyzji administracyjnej? Odpowiedź nie jest prosta.

W sprawie rozpatrywanej przez WSA w Kielcach (wyrok z dnia 07.10.2019 r. sygn. akt II SA/Ke 434/19), małżeństwo – Pani Anna i Pan Waldemar (dane zmyślone) złożyli skargę na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego, zgodnie z którą organ utrzymał w mocy decyzję burmistrza nakładającą na nich karę pieniężną za zniszczenie drzew.

Przypomnijmy – jeżeli obwód pnia drzewa przekracza określony w ustawie o ochronie przyrody obwód, przed jego wycinką należy dokonać stosownego zgłoszenia (art. 83f ust. 4 ustawy o ochronie przyrody). Czym innym są jednak tzw. „prace w obrębie drzewa”. Zgodnie z ustawą, pracę w obrębie korony drzewa nie mogą prowadzić do usunięcia gałęzi w wymiarze przekraczającym 30%, chyba że mają na celu usunięcie m.in. gałęzi obumarłych lub nadłamanych lub utrzymywanie uformowanego kształtu korony drzewa (art. 87a ust. 2 ustawy). Takie prace nie wymagają zgłoszenia, ale jeżeli naruszają ustawę, mogą stanowić podstawę nałożenia kary pieniężnej za zniszczenie drzewa (art. 88 ust. 1 pkt 3 ustawy). Patrz: Kiedy można usunąć drzewo?

Wyrok sądowy a kara za usunięcie drzewa

Pani Annie i Panu Waldemarowi sąd cywilny nakazał wydanie nieruchomości prawowitemu właścicielowi po uprzednim usunięciu drzew. Małżonkowie zabrali się do roboty i zaczęli od ogłowienia drzew – tzn. usunięcia gałęzi z obrębu korony drzewa. Zdaniem burmistrza Pani Anna i Waldemar przed rozpoczęciem prac powinni uzyskać jego aprobatę – czego jednak nie uczynili. Burmistrz nałożył karę mimo tego, że Pani Anna i Waldemar powoływali się na wyrok sądu, nakazujący im usunięcie drzew w terminie 5 miesięcy od dnia uprawomocnienia się wyroku.

Nie dość, że decyzja organów w zasadzie ignorowała wyrok sądu cywilnego, na który powoływali się skarżący, to organ nałożył karę, zastrzegając, że jeżeli drzewa zachowają żywotność, to karę umorzy. Nic dziwnego więc, że małżonkowie zaprzestali prac i wnieśli odwołanie do Samorządowe Kolegium Odwoławczego (który podtrzymał decyzję burmistrza) i później sprzeciw do WSA. Znaleźli się przecież między młotem a kowadłem – albo sankcje ze strony sądu cywilnego, albo kara administracyjna od organu.

WSA powiedział, że nie może tak być

Zdaniem WSA przede wszystkim: „nie może budzić żadnych wątpliwości to, że w praworządnym państwie nie jest dopuszczalna taka sytuacja, w której sąd powszechny nakazuje obywatelowi wykonanie określonego obowiązku, a organ administracyjny wyrok ten kwestionuje i za podjęcie czynności mających na celu wykonanie tego wyroku nakłada karę administracyjną”.

WSA powołał się przy tym na art. 365 Kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którym:

Orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy oraz inne organy państwowe i organy administracji publicznej, a w wypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby.

Sprawa nie jest jednak tak oczywista

Jeden z sędziów złożył bowiem zdanie odrębne, w którym nie zgodził się z rozstrzygnięciem WSA.

Jego zdaniem czym innym jest zniszczenie drzew – bo to tak naprawdę było podstawą nałożenia kary na małżeństwo, a czym innym ich usunięcie. Jego zdaniem kara została nałożona słusznie – i to nawet jeżeli zamiarem skarżących, niezrealizowanym z powodu wszczęcia postępowania administracyjnego, było usunięcie tych drzew.

Poza tym sędzia powołał się na wyrok WSA w Krakowie z dnia 25 października 2013 r., II SA/Kr 652/13. W tym wyroku WSA uznał, że żaden przepis ustawy nie przewiduje zwolnienia z obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew w przypadku wydania w sprawie cywilnej wyroku zawierającego nakaz ich usunięcia.

W jego ocenie obowiązek określonego zachowania względem właścicieli nieruchomości nie dotyczył tzw. sfery publicznoprawnej, której dotyka ustawa o ochronie przyrody. Czym innym jest wyrok cywilny – który może nakazywać podjęcie określonego zachowania względem właścicieli nieruchomości, a czym innym kontrola tego zachowania w ramach przepisów o ochronie przyrody.

Wyrok sądowy a kara za usunięcie drzewa – i bądź tu obywatelu mądry

Proces wypełnienia formalności co do usunięcie drzewa nie trwa tak długo, żeby Pan Waldemar i Pani Anna nie zdążyli przez niego przejść przed nastaniem terminu wyznaczonego wyrokiem cywilnym. Nie ulega jednak wątpliwości, że znaleźli się w dziwnej sytuacji, w której wielu z nas nie byłoby pewnym co zrobić.

Organ „przyłapał” ich w momencie, w którym zaczęli pracę, zniszczyli drzewo i nie wpadli na to, żeby wcześniej przejść przez stosowną procedurę administracyjną. Niezależnie od tego, czy zgodnie z prawniczymi prawidłami postąpili zgodnie z prawem, czy nie, wyrok WSA (mimo zdania odrębnego) jest na pewno wyrazem ludzkiej twarzy sądownictwa.

W idealnym świecie to sąd cywilny zwróciłby im uwagę na to, że żeby uniknąć wątpliwości, lepiej zgłosić zamiar usunięcia drzewa do burmistrza. Skoro jednak nawet sąd na to nie wpadł, to skąd mieli o tym wiedzieć zwykli obywatele?

Nieznajomość prawa szkodzi – ale bez przesady. Nawet w błahych sprawach czeka na nas tyle pułapek, że i burmistrz i sędzia, który złożył zdanie odrębne, mogliby trochę spuścić z tonu.

17 odpowiedzi na “Sąd nakazał usunięcie drzew, a burmistrz nałożył karę za ich zniszczenie. Czasami na absurdy prawnicze nie ma mocnych”

  1. Przedostatni akapit – zgadzam się z nim. Sąd cywilny powinien pouczyć małżeństwo co mają zrobić, aby zrobić to w zgodzie z prawem. Jeśli tego nie zrobił, to nie można im robić zarzutu z wykonania prawomocnej decyzji sądu – wprawdzie jak piszecie w ostatnim akapicie nieznajomość prawa szkodzi, ale w kodeksie postępowania administracyjnego mamy zapis dotyczący pogłębiania zaufania obywateli do władzy publicznej, którą są takze sądy.
    Tym samym, organ administracji publicznej nie powinien prowadzić postępowania, które naruszałoby zaufanie obywatela do sądu i organów publicznych.

    • jak są nakazuje zgłosić się do zakładu karnego celem odbycia kary, to nie ma obowiązku wręczać rozkładu autobusów.

    • >Sąd cywilny powinien pouczyć małżeństwo co mają zrobić

      A to niby z jakiej racji? Czy po odbyciu kary sąd powinien pouczyć jak ma się obywatel zachowywać?

  2. Ostatnio czytałem że naczelnik urzędu skarbowego z Wólki średniej ( nazwa zmyślona )stwierdził że( g…… go obchodzi w dosłownym tłumaczeniu) wyrok Sądu najwyższego i on ma swoje interpretacje podatkowe . To dopiero jest kuriozum w tym kartonowy państwie

  3. jestem tez dodatkowo ciekaw całości wyroku sądu, co to za wyrok sądu, co nakazuje wycięcie drzew, przed zwrotem nieruchomości.
    A ten komu zwracano zabrał głos czy np. przypadkiem tych drzew nie chce czy chce?

    w sumie to też nie jest jasne czy na tej wycince, ci których wyrok dotyczył, zarobili czy koszty tylko ponieśli.

    ogólnie to też trochę dziwne, że drzewa zdążyły urosnąć do takich rozmiarów że były potrzebne zezwolenia?
    czyli sprawa jakiegoś zajęcia czy próby zasiedzenia musiała się toczyć dziesięciolecia…

    a żeby było ciekawiej, to – nie nakazał im wycinki – jakby chcieli to mogli je sobie zabrać – przesadzić, są od tego firmy i nawet spore drzewa skutecznie przesadzają.

    • Pewnie chodziło o sprawę związaną z zawłaszczeniem gruntów. Mogło np. być tak, że to małżeństwo używało działki jak swojej a prawowity właściciel dowiedział się o tym po latach, choćby w wyniku sprawy spadkowej.

      Podejrzewam, że usuwanie wynika z nakazu zwrotu nieruchomości w stanie pierwotnym

      Bez znajomości akt sprawy ciężko coś tu wyrokować. Można tylko snuć przypuszczenia

      • jeśli dobrze trafiłem, to sprawa miała I cześć i chodziło o niby nigdy nie kończącą się rozbudowę i użytkowanie jakiegoś szpitala w Kieleckiem.

        tym nie mniej rozsądnym byłoby, aby przynajmniej zapytać
        właściciela czy chce z tym co jest wartościowe, i czy śmieci mają usunąć.

  4. Podstawowym prawem obywatela jest prawo do bycia ukaranym.

    Tak było, jest i będzie, niezależnie od tego które gęby będą nami rządzić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *