„Apteka dla aptekarza”. Celem było ukrócenie nielegalnego wywozu leków z Polski, w rezultacie przez rządowy pomysł zamknięto prawie 1200 aptek

Biznes Zdrowie dołącz do dyskusji (306) 16.07.2020
„Apteka dla aptekarza”. Celem było ukrócenie nielegalnego wywozu leków z Polski, w rezultacie przez rządowy pomysł zamknięto prawie 1200 aptek

Jerzy Wilczek

Rząd PiS kilka ładnych lat temu wziął się za apteki. Przepisy znane pod hasłem „Apteka dla aptekarza” mocno ograniczyły funkcjonowanie takich placówek. Teraz widać, jakie są skutki wprowadzenia tamtego prawa. Apteki w Polsce są zamykane jedna po drugiej.

Po co w połowie 2017 roku wprowadzono nowe prawo farmaceutyczne, znane lepiej jako „Apteka dla aptekarza”? Rządzący przekonywali, że ukrócenie nielegalnego wywozu leków z Polski. Trudno jednak stwierdzić, by aptekarskie przepisy pomogły w walce z tym procederem.

Pomogły natomiast w… walce z aptekami. Bo tych jest w Polsce coraz mniej. Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET szacuje, że dziś aptek jest w całym kraju nieco ponad 12 tys., a to poziom z 2012 roku.

Natomiast od wprowadzenia nowych przepisów farmaceutycznych, liczba aptek spadła o 1181. To jednak nie wszystko.

Apteki w Polsce. Coraz mniej nowych biznesów

Związek PharmaNET podaje, że przed wejściem w życie „Apteki dla aptekarza” liczba otwarć nowych aptek spadła z około 100 – 110 do 15 – 20 miesięcznie. Jednocześnie jeśli chodzi o zamknięcia aptek, to poziom sprzed 2017 r. został utrzymany – co miesiąc zwija się około 70 placówek tego typu.

To, że mamy coraz mniej aptek nie jest zresztą wielkim zaskoczeniem. Przepisy z 2017 r. stanowią, że każda nowa apteka ma przypadać na minimum 3 tys. mieszkańców i ma się przy tym znajdować przynajmniej 500 metrów od już istniejącej.

Jaki jest więc bilans po trzech latach obowiązywania prawa? Aptek w Polsce jest coraz mniej – choć przecież mamy starzejące się społeczeństwo i jest zapotrzebowanie na kolejne takie placówki. Widać też, że sporo aptek się zamyka. Można zaobserwować też, że znikają małe, rodzinne apteki, zwłaszcza na wsiach czy w mniejszych ośrodkach. W siłę rosną za to wielkie sieci. A jeszcze w 2016 r. dominowały na tym rynku apteki indywidualne oraz mikrosieci.

Dziś pod szyldem DOZ S.A. działa już na przykład około tysiąc aptek, a Ziko – ponad 100. I choć rynek wciąż jest stosunkowo mocno rozproszony, to widać wyraźnie, że trwa na nim ekspansja wielkich sieci. Jak tak dalej pójdzie, to zamiast „Apteki dla aptekarza”, będziemy mieli „Aptekę dla franczyzobiorcy”.