Co wolno kontrolerom biletów w komunikacji miejskiej? Podduszanie i szarpanie pasażerów odpada (a jednak się zdarza)

Codzienne Moto dołącz do dyskusji (60) 19.07.2019
Co wolno kontrolerom biletów w komunikacji miejskiej? Podduszanie i szarpanie pasażerów odpada (a jednak się zdarza)

Aleksandra Seń

Rozumiemy, że kontrolerzy biletów w komunikacji miejskiej po prostu wykonują swoje zadania i nie gniewamy się na nich za mandaty. Niekiedy jednak ich metody są dość… niekonwencjonalne – tak jak w Warszawie, gdzie jeden z „kanarów” miałby szarpać i podduszać pasażera. Co właściwie wolno kontrolerom, a czego nie?

Komunikacja miejska to tak naprawdę dżungla – wie o tym każdy, kto regularnie przemieszcza się autobusami czy tramwajami po swoim mieście. Kiedy w pojeździe rozlega się sygnał blokady kasowników, niejednemu serce na chwilę podejdzie do gardła – i to nie tylko tym, dla których jazda na gapę jest codziennością czy rozrywką. Często stresujemy się, że po prostu nie zdążymy wyciągnąć biletu. Każdy z nas zna ten oddech kontrolera na karku, sygnalizujący, że czas się sprężać, bo inaczej czeka nas mandat. Zastanówmy się jednak, co konkretnie wolno kontrolerom. I pamiętajmy, by zgłaszać do przewoźnika wszelkie formy przekraczania uprawnień.

ZTM zbada, czy kontroler był agresywny

Czytelnik portalu Metro Warszawa wysłał do redakcji list o zadziwiającym zachowaniu, jakiego miał się dopuścić kontroler biletów w autobusie miejskim. Jak twierdzi, kobieta nie mogła znaleźć swojego skasowanego biletu. Kontroler miał zacząć ją szarpać, przewracać i podduszać. Pasażerowie wraz z kierowcą próbowali go powstrzymać, ale ten wyrwał kobiecie torebkę i wybiegł z pojazdu. Chciał do niego wsiąść z powrotem, ale kierowca już go nie wpuścił oraz poinformował o wezwaniu policji.

Choć całe zdarzenie brzmi co najmniej abstrakcyjnie i niepokojąco, policja potwierdza, że faktycznie musiała interweniować. Według relacji kontrolera, kobieta miała skasowany bilet, ale skasowała go dopiero w momencie wejścia pracowników ZTM do autobusu. Mężczyzna mówił, że pasażerka nie chciała okazać niezbędnych dokumentów. ZTM z kolei zapewnia, że jest w trakcie badania sprawy i że przyjrzy się zarówno nagraniom z monitoringu, jak i raportowi od kierowcy.

Co wolno kontrolerom?

Autobus czy tramwaj nie stanowi prywatnej własności kontrolera. „Kanar” również podlega pewnym ograniczeniom i ma jasno określone uprawnienia. O tym, co wolno kontrolerom biletów, a czego nie, dowiemy się z ustawy z dnia 15 listopada 1984 roku Prawo przewozowe. Zacznijmy od początku.

1. Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego albo osoba przez niego upoważniona, legitymując się identyfikatorem umieszczonym w widocznym miejscu, może dokonywać kontroli dokumentów przewozu osób lub bagażu

Z tego ustępu wynika jednoznacznie, że kontrolerzy biletów muszą nosić identyfikatory. Nadal jednak się zdarza, że po prostu tego nie robią – by nie sygnalizować gapowiczom, że pora skasować bilet bądź ewakuować się z pojazdu. Trzeba jednak pamiętać, że takie działanie jest niezgodne z prawem. Identyfikator powinien zawierać nazwę przewoźnika, numer identyfikacyjny kontrolera ze zdjęciem, zakres upoważnienia, okres ważności i pieczęć z podpisem przewoźnika.

Spójrzmy dalej. Z dalszych przepisów wynika, że kontroler może żądać okazania dokumentu potwierdzającego tożsamość, jeśli pasażer odmówi zapłaty należności. Jeśli pasażer odmówi też okazania dokumentu, kontroler może ująć pasażera i przekazać go w ręce policji lub innych organów porządkowych (na przykład Straży Miejskiej). W razie podejrzenia, że bilet czy legitymacja są podrobione, kontroler może zatrzymać taki dokument i przesłać go prokuraturze lub policji.

Zatrzymanie siłą

A co z zatrzymaniem siłą? To już szczególnie kontrowersyjne zagadnienie. Niestety, wychodzi na to, że kontroler może przetrzymać pasażera siłą w oczekiwaniu na przyjazd policji. Nie powinno to jednak, jak we wspomnianym wcześniej przypadku, przybierać formy przemocy fizycznej. Takie uprawnienie wynika jednak nie z tej ustawy, a z art. 243 Kodeksu postępowania karnego.

Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości.

Kontroler nie powinien jednak gapowicza zatrzymywać siłą w pojeździe. Jeśli pasażer nie odmówił podania swoich danych i zachowuje się spokojnie, kontroler nie może decydować o tym, na którym przystanku gapowicz opuści autobus czy tramwaj. Nie jest więc do końca tak, jak mówi stare porzekadło „co wolno wojewodzie…”. W razie niezgodnego z przepisami zachowania kontrolera po prostu musimy sprawę zgłaszać przewoźnikowi – a w tym pomoże nam numer identyfikacyjny na legitymacji. Jeśli kontroler raczy ją założyć.

60 odpowiedzi na “Co wolno kontrolerom biletów w komunikacji miejskiej? Podduszanie i szarpanie pasażerów odpada (a jednak się zdarza)”

  1. Brak biletu to wykroczenie!!!!!!!!!!!! Jak można występek ten :) podciągnąć pod Kodeks postępowania karnego. Gratulacje dla mądrej głowy autora… zapewne kontrolera biletów!!!!

    • Oczywiście że wykroczenie, jednakże masz art 45 KpoW, lub KpsW

      § 2.
      Art. 243 ujęcie na gorącym uczynku Kodeksu postępowania karnego stosuje się odpowiednio.

      Niemniej w artykule jest wiele nieścisłości które wykorzystują kontrolerzy, podobnie jak jest jeszcze kilka innych przepisów które obowiązują kontrolera i pasażera, ale nie są przestrzegane gdyż kontroler nie byłby w stanie w niektórych momentach prawidłowo i zgodnie z prawem przeprowadzić kontroli .

      Dziwię się że jeżeli tak było to Policja nie zabezpieczyła monitoringu, przecież to podpada pod naruszenie nietykalności cielesnej, nawet jeżeli było jak pisza że twierdzi kontroler to może on najwyżej podjąc środki niezbędne do zatrzymania takiej osoby w pojeździe do przybycia Policji poprzez nakazanie pozostania w określonym miejscu i ewentualną ich egzekucję , jednakże jeżeli pasażer nie zamierza się oddalić nie może używąc siły .
      Jestem ciekawy co z tego wyjdzie , na miejscu pasażera złożyłbym zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a jeszcze ciekawiej będzie jak się okaże że pasażer miał ważny bilet

      • Proszę zacytować cały artykuł, dotyczy on tylko i wyłącznie przestępstwa. Kontrolerzy starają się wmówić, iż działają zgodnie z tym artykułem w momencie gdy nie mogą ustalić tożsamości sprawcy.

        Zatrzymują niezgodnie z prawem taką osobę na przystanku aż do przyjazdu policji (jedynym organem jaki może tego dokonać jest policja Art. 45. kpwow ).

        Próba zatrzymania jakiejkolwiek osoby bez podejrzenia przestępstwa jest niczym innym jak popełnieniem przestępstwa. W takiej sytuacji proponuję ująć kontrolera aż do przyjazdu policji :).

        Art. 243. § 1. Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości.

        • Może się mylę , ale proszę bardzo

          Art. 45. § 1. Policja ma prawo zatrzymać osobę ujętą na gorącym uczynku popełnienia wykroczenia lub bezpośrednio potem, jeżeli:
          1) zachodzą podstawy do zastosowania wobec niej postępowania przyspieszonego;
          2) nie można ustalić jej tożsamości.
          § 2. Art. 243 Kodeksu postępowania karnego stosuje się odpowiednio. —do wykroczeń—- (dopisek mój, tak to rozumiem i interpretuję)

          i IMHO należałoby tutaj doprecyzować —do wykroczeń— skoro jest on analogiem art 243 KPK bo to właśnie art 243 KPK definiuje pojęcie ujęcia obywatelskiego, lub też zmodyfikować (IMHO niepotrzebne) art 243 KPK na

          Art. 243. § 1. Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa —(i/lub wykroczenia)— lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa ( i/lub wykroczenia) , jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej
          tożsamości.
          Jak napisałem jest wiele innych przepisów które nie są przestrzegane przez kontrolerów, ale też pasażerów , co ciekawe w wielu przypadkach gdyby były przestrzegane prawidłowa i bez wad prawnych kontrola ( bez naruszeń właśnie tych praw i zarzutu ich naruszenia przez co wyniki nie mogą być uznane ,w związku z nieprawidłowym postępowaniem i naruszeniem prawa podczas kontroli , lub w momencie jej ogłoszenia) była by nie do zrealizowania

          Może prawnicy Bezprawnika odniosą się tutaj do tego czy prawidłowo interpretuję że art 45 KpsW (KpoW) jest analogiem dla 243 KPK w odniesieniu do wykroczeń.

          • Jest jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek i proporcjonalność działań do sytuacji. Gdyby chodziło o ujęcie mordercy, gwałciciela czy innego poważnego przestępcy, to miałbyś rację. Jeśli jednak ktoś wszczyna awanturę, szarpaninę czy bijatykę z powodu domniemanego braku biletu o wartości kilku złotych, to nie może mieć racji w powodu braku proporcjonalności.
            Jeśli nie będąc kanarem pójdziesz na policję i zgłosisz przestępstwo pt „kradzież 4zł” – to Cię wyśmieją i będą mieli rację. Kanarów należy traktować tak samo – kto robi problemy w błahych przyczyn, ten sam ponosi koszty tych problemów.
            Pozdrawiam.

          • Oczywiście że masz wiele racji, zdrowy rozsądek i proporcjonalność to podstawa, burda z tego powodu już sama w sobie jest bzdurą, niemniej odnosiłem się do samych zasad prawa.
            Ba nawet dziś miałem przykład niezastosowania przez „kanara” zasady równego traktowania , ba nawet zasady konieczności ogłoszenia kontroli, po prostu nagle się znalazł i zarządał biletu, może niech sami zaczną szanować prawo.

      • Pasażer miał bilet jak pisał autor w artykule, tylko, że rzekomo skasowany w momencie gdy Pani zobaczyła kontrolerów, co jest dziwne, tłumaczenie się przez kontrolera, gdyż z reguły rozpoczynają swoje czynności gdy zobaczą wsiadajaca osobę, która nie kasuje biletu, ale również blokowane są kasowniki więc nie mogła Pani skasować po rozpoczęciu kontroli.

        • A jeśli nie zablokowali kasowników, to znaczy że nienależycie wykonują swoją pracę – lub cały „system” kasowników jest źle zaprojektowany / przestarzały. I to nie jest problem pasażerów.

        • A, i jeszcze ten zabór mienia (torebka) i ucieczka z miejsca przestępstwa (z autobusu)…

          No się pan kontroler wrobił… naruszenie nietykalności, przekroczenie uprawnień, kradzież…

          • Dokładnie tak, sprawa z urzędu powinna zostać wszczęta, to normalny rozbój, kradzież z użyciem przemocy, to że może chciał wrócić i oddać skradziona torebkę, może być uznane za środek łagodzący co nie zmienia faktu, że kontroler kilka lat powinien być kontrolowany w zakładzie karnym. Wiadomo, że podobnych zachowań kontrolerów już bywało więc przykładowe ukaranie jak najbardziej.

      • Zwracam honor – to nawet nie jest wykroczenie….
        Art. 121. § 1. Kto, pomimo nieuiszczenia dwukrotnie nałożonej na niego kary pieniężnej określonej w taryfie, po raz trzeci w ciągu roku bez zamiaru uiszczenia należności wyłudza przejazd koleją lub innym środkiem lokomocji,podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

        • Właśnie podałeś art wg. którego jest to wykroczenie tzw szalbierstwa, pozostaje jeszcze kwestia wykazania spełnienia warunków do realizacji ujęcia z art 45 KpoW jako analogu art 243 KpK

  2. Jak mam kupiony bilet w aplikacji mobilnej ale telefon mi padnie i nie mogę go okazać to jest to mój problem czy kontrolera ? :D

    • W sumie ciekawe zagadnienie, bo niby masz wykupiony bilet, niemniej nie okazałeś go na żądanie kontrolera, a masz taki obowiązek

    • Kontroler zgodnie z prawem wystawi Ci mandat – nie będzie wnikać w to czy komórka działa czy też nie. Na drugi dzień możesz się udać do najbliższego „Punktu Obsługi Pasażerów” aby okazać bilet i tam Ci unieważnią mandat – w przypadku ZTM zapis w regulaminie.

      • nie pójdzie, bo nie ma historii biletów
        może próbować się kłócić z potwierdzeniem płatności i tyle

          • ciężko powiedzieć, oni sami pewnie i tak nie mają dostępu do systemu jakdojadę więc nie zweryfikują go w żaden sposób, ale mogliby dla świętego spokoju odpuścić

          • Tylko dane masz chyba w kodzie QR, kontroler czytnikiem ten kod sprawdza więc musi mieć możliwość weryfikacji go. Teoretycznie screen powinien starczyć, tylko nw jak w praktyce.

          • nie przypominam sobie by mi kiedykolwiek jakiś kod sprawdzali i wątpię że mają czytnik w biurze, może się udać, ale wolałbym po prostu nie sprawdzać

          • Wiem że w pociągach sprawdzają. Sprawdzać ja też nie zamierzam ale może trafi się ktoś kto wie jak to wygląda od środka i to opisze.

    • Twój problem.
      Gdyby to nie był bilet w aplikacji tylko zwykły – to chyba nie sądzisz że można by mieć ważny bilet ale w domu – i wsio OK, prawda? ;p

  3. W moim mieście jest taki idiotyzm, że po doładowaniu środków na karcie komunikacyjnej przez net musisz odczekać około godziny, a czasem nawet kilka godzin, zanim system zacznie je „widzieć”.

    Jeśli doładujesz kartę tuż przed wyjściem z domu i wpadniesz w łapy kanara, bo nie możesz zapłacić za przejazd, to czyja wina? Oczywiście twoja. I nie wiem nawet, czy pisanie odwołań coś da.

    • Czyżbyś miał na myśli Poznańską Elektroniczną Kartę Aglomeracyjną? faktycznie w tej kwestii ma ona tą dysfunkcję wynikająca z wymiany danych pomiędzy systemem doładowań a komputerem pokładowym zarządzającym kasownikami w pojeździe na przystankach końcowych (tzw pętlach) .
      Jeżeli mogę podpowiedzieć doładowuj w biletomatach tam transfer z uwagi na włożenie karty PEKA do czytnika automatu następuje od razu i nie musisz czekać aż tramwaj/autobus przejedzie przez przystanek końcowy, co w przypadku niektórych „turystycznych” linii oznacza kilkadziesiąt minut pomiędzy doładowaniem a wymianą danych pomiędzy systemem i komputerem pojazdu na pętli .
      Ma jeszcze kilka innych nie do końca przemyślanych rozwiązań, ale to już inna kwestia.

  4. Bezprawnik?
    Na samym wstępie fatalny babol o….mandacie za jazdę bez ważnego biletu!!
    Kontroler w komunikacji miejskiej nie ma absolutnie delegacji ustawowej do wystawienia MANDATU!!!!

  5. Byłam kiedyś świadkiem, jak pani z Niemiec dostała mandat w autobusie w Warszawie. Nie miała jak zapłacić od razu, bo nie miała przy sobie złotówek, tylko euro. Kontrolerzy, zamiast wypisać mandat, żądali, żeby wysiadła z nimi z autobusu i od razu wybrała pieniądze z bankomatu, tylko że pani jechała na lotnisko i gdyby wysiadła, spóźniłaby się na samolot. Pomogłam jej wtedy, dałam jej potrzebną kwotę w złotówkach, a ona oddała mi ją w euro, ale czy kontrolerzy mieli prawo tak się zachować, nawet w przypadku, gdy sądzili, że trudno będzie wyegzekwować zapłatę od cudzoziemca?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *