Francja chce dopłacać 2500 euro każdemu kto zezłomuje swoje auto, a w zamian kupi elektryczny rower

Społeczeństwo Środowisko Zagranica dołącz do dyskusji (173) 23.04.2021
Francja chce dopłacać 2500 euro każdemu kto zezłomuje swoje auto, a w zamian kupi elektryczny rower

Patryk Wieczyński

Rządy różnych krajów, zwłaszcza tych za naszą zachodnią granicą, co rusz prześcigają się w różnych pomysłach jak sprawić, by po ulicach jeździło mniej samochodów. Kolejną ideą jest dopłata do roweru elektrycznego. We Francji otrzymasz ją, jeżeli pozbędziesz się starego auta. 

Każdy Francuz będzie mógł otrzymać 2500 euro na rower elektryczny. To spora zachęta do przerzucenia się na dwa kółka

Nic tak ludzi nie motywuje do zmiany zachowania, jak pieniądze. Francuski rząd chce to wykorzystać i sprawić, by jak najwięcej osób przesiadło się z czterech kółek na dwa. I to najlepiej te rowerowe. Zgromadzenie Narodowe, czyli izba niższa francuskiego parlamentu, przyjęło już poprawkę do ustawy klimatycznej, która ma pozwolić na dofinansowanie na zakup roweru elektrycznego.

Jeżeli prawo to wejdzie w życie, to każdy, kto zezłomuje stare auto, otrzyma 2500 euro dofinansowania na zakup roweru elektrycznego. Ma to przekonać użytkowników do porzucenia tradycyjnych samochodów na rzecz transportu bardziej ekologicznego.

Francja nie jest pierwszym krajem, który wpadł na ten pomysł. Mniejsze dofinansowanie, bo w kwocie 1000 euro na zakup roweru elektrycznego, może otrzymać każdy Fin, jeżeli pozbędzie się samochodu. Podobny pomysł ma też rząd litewski. Wydaje się więc, że to nowy trend i kto wie, może niedługo rowerzyści nie będą nam się kojarzyć już tylko z Holandią.

Dopłata do roweru elektrycznego we Francji to dopiero początek. Francuskiemu rządowi marzy się, by większa liczba obywateli kręciła pedałami zamiast kierownicą

Kwota dofinansowania w wysokości 2500 euro pozwoli na zakup roweru elektrycznego wysokiej klasy, na którym jazda będzie faktycznie przyjemnością. Nie jest to zresztą pierwszy sposób promocji przez rząd jazdy na rowerach. W maju 2020 roku nad Sekwaną uruchomiono program, który pozwala na darmowe naprawy jednośladów.

Każdy, kto skorzysta z wyznaczonych punktów napraw, a jej koszt nie przekroczony 50 euro, nie zapłaci ani eurocenta. A naprawiony może zostać łańcuch, hamulce, opony czy inne niezbędne części rowerowe. Jeżeli naprawa będzie droższa niż kwota dofinansowania, to obywatel dopłaca tylko nadwyżkę. Wszystko po to, by Francuzi nie mieli wymówki, że może i przerzuciliby się na rower, ale najpierw trzeba by go naprawić.

Zgromadzenie Narodowe wyszło z założenia, że aby ograniczyć smog w największych miastach, dobrym wyjściem byłoby nie tyle przejście z samochodów spalinowych na elektryczne, ile całkowite odejście od nich i zmiana sposobu poruszania się po mieście.

Wydaje się to wyjściem dość zrozumiałym, bo zamiana samochodów ze starych na elektryczne nie rozwiąże innych problemów, z jakimi borykają się duże aglomeracje. Brak miejsc parkingowych czy korki nie znikną, nawet jeżeli 100% Francuzów będzie pobierało prąd z gniazdek.

Rowery elektryczne mogą być ciekawą alternatywą, zwłaszcza jako wsparcie dla transportu publicznego. Taki typ pojazdu nadaje się przede wszystkim do dojazdów na małe dystanse, jakie często pokonujemy między pracą a domem. Silnik pozwala nam nie zmęczyć się aż tak bardzo i dojechać do miejsca zatrudnienia w nienagannym stanie. O tym, jaki to problem wie każdy, kto dojeżdża do pracy zwykłym rowerem. Kawałek drogi pod wiatr może wystarczyć, by trasa z przyjemnej przejażdżki zamieniła się w odcinek górski Tour de France.

Nad Wisłą na razie nie ma szans na rządowy program dofinansowania rowerów elektrycznych

W Polsce na razie nie zanosi się na to, by osoby, które chciały porzucić auto spalinowe na rzecz roweru elektrycznego, mogły liczyć na pomoc z budżetu. W marcu 2020 roku pojawiła się nawet interpelacja posłów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, którzy pytali, czy Ministerstwo Klimatu ma zamiar wprowadzić dofinansowania podobne do tych z Francji, czy innych krajów. Jednak w odpowiedzi Ireneusz Zyska, sekretarz stanu w Ministerstwie stwierdził, że obecnie skupiają się oni na dofinansowaniu transportu zbiorowego i nie ma pomysłów, by wprowadzać takie rozwiązania dla uczestników indywidualnych.

Jest to zrozumiałe także z tego powodu, że oprócz dofinansowania do zakupu, taki projekt musiałby przewidywać zmianę infrastruktury w wielu miastach. Dziś rowery elektryczne nie są zbyt popularne, dlatego są małym problemem na drogach czy w miastach. Jednak gdyby ich popularność się zwiększyła, to potrzebna byłaby odpowiednia infrastruktura drogowa czy chociażby miejsca, gdzie można by je ładować lub bezpiecznie zostawić. Niemniej jest to kwestia, którą warto rozważyć, zwłaszcza że z roku na rok samochodów nadal przybywa na polskich drogach, a centra miast nie są z gumy.