Program „Emerytura dla matek” to dość daleko idąca dyskryminacja ojców

Rodzina dołącz do dyskusji (79) 19.09.2018
Program „Emerytura dla matek” to dość daleko idąca dyskryminacja ojców

Emilia Wyciślak

Dlaczego nie ma pomysłu, by emerytury przyznawać także ojcom wychowującym czwórkę dzieci? Czy to nie będzie dyskryminacja ze względu na płeć? Dlaczego też w całym tym projekcie nikt nie myśli o rodzinach, w których oboje rodziców pracuje?

Pomysł Prawa i Sprawiedliwości co do emerytur dla matek wychowujących przynajmniej czwórkę dzieci spotkał się z różnym odzewem. Przede wszystkim jednak zwrócić należy uwagę, że w całej tej idei całkowicie pominięto ojców. Co, jeśli to kobieta pracuje, a mężczyzna zajmuje się domem i całą gromadą? Rzeczywistość pokazuje przecież, iż takie sytuacje zdarzają się i to wcale nierzadko. I co z wdowcami?

O dyskryminacji mówi prezes Instytutu Emerytalnego, Antoni Kolek, w rozmowie z portalem money.pl. Uważa on, że nomenklatura jest niewłaściwa oraz, że Komisja Europejska może uznać projekt za nieakceptowalny, właśnie ze względu na dyskryminację poprzez płeć. Jak sam mówi, to wszystko może się jeszcze zmienić, rząd sam przecież powinien dojść do wniosku, że ojcowie zasługują na emerytury w takim samym stopniu jak matki.

Emerytury dla ojców

Według prezesa Instytutu warto zwrócić uwagę na pewien fakt. Jeśli oboje rodziców pracuje, nawet jeśli wychowuje czwórkę – i więcej – dzieci, emerytury nie dostanie. W ten sposób dyskryminuje się tych, którzy postanowili realizować się zawodowo po to, by zapewnić swoim dzieciom byt. Zwłaszcza, że nawet 500+ nie zastąpi porządnej wypłaty, nie będzie dobrym zamiennikiem dla umowy o pracę dla matki czy ojca. Na rynku pracy ludzi brakuje (aczkolwiek nie z powodu świadczeń na dzieci, tylko skandalicznych nieraz warunków zatrudnienia), dlaczego więc nie wspierać tych chcących pracować?

Prezes Kolek zauważa także coś bardzo znamiennego: co, jeśli o emerytury upomną się rodziny posiadające po trójkę dzieci? Czy rząd (którykolwiek to będzie) znajdzie dla nich jakieś pieniądze? Znając życie, raczej nie. I ciekawe, jak długo rządzący będą w stanie płacić tym rodzicom, którym pieniądze już obiecali.

Kto urodził, ten ma?

Jeszcze jedna ważna rzecz została poruszona przez Antoniego Kolka: pojawi się z pewnością spór o to, komu należy się emerytura. Wszakże matka rodzi te wszystkie dzieci, zajmuje się nimi od początku, dlatego to dla niej znajdą się pieniądze na stare lata. Jeśli pójdzie do pracy, a ojciec zostanie w domu, to jemu się nie należy, bo on nie urodził i nie trzymał przy piersi. Czy to jest racjonalne podejście? Na pewno nie zachęca do aktywnego ojcostwa.