Sanepid chciał ukarać fryzjera, ale nie wyszło. Notatka policji to za mało

Biznes Państwo dołącz do dyskusji (262) 16.01.2021
Sanepid chciał ukarać fryzjera, ale nie wyszło. Notatka policji to za mało

Jerzy Wilczek

Bunt przedsiębiorców się rozkręca, więc teoretycznie można się spodziewać zalewu kar od sanepidów. Okazuje się jednak, że nie będzie to takie proste. Kara na podstawie notatki policji jest tak wątpliwa, że może być anulowana nawet zanim trafi do sądu. Tak właśnie się stało w Koszalinie, a fryzjer zyskał tam ciekawego sojusznika.

Koszaliński sanepid chciał ukarać fryzjera. Powód – prowadzenie działalności mimo lockdownu. Inspektor sanitarny uznał, że kara na podstawie notatki policji będzie dobrym pomysłem.

Jednak dość skutecznie zainterweniował Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. 

„Rzecznik MŚP stanowczo sprzeciwił się praktyce organu pierwszej instancji wymierzania administracyjnej kary pieniężnej jedynie na podstawie treści notatki policyjnej” – czytamy w komunikacie. Rzecznik odniósł tu sukces – sanepid postanowił, że odstępuje od kary. W komunikacie jednak nie podano, ile fryzjer z Koszalina początkowo miał zapłacić. Sprawa ma być natomiast ponownie rozpatrzona.

Kara na podstawie notatki policji nie przeszła

Coraz więcej zbuntowanych przedsiębiorców otwiera swoje biznesy mimo – najczęściej są to hotele, stoki czy restauracje, choć nie brak i innych obiektów, na przykład parków trampolin. Przedsiębiorcy coraz mniej boją się kar, choć te teoretycznie niskie nie są. Sanepid może ściągnąć z konta nawet 30 tys. zł w ciągu tygodnia.

Czy jednak takie kary są w ogóle legalne? Prawnicy od dawna łapią się za głowę, bo rząd wprowadza kolejne obostrzenia przez rozporządzenia. To bardzo kontrowersyjne – zdaniem wielu, powinniśmy w Polsce mieć po prostu stan klęski żywiołowej. Co zresztą otworzyłoby właścicielom zamrożonych biznesów drogę do odszkodowań.

Kary niekoniecznie muszą utrzymać się w sądach, co pokazał nieprawomocny wyrok z Opola. Teraz w podobnym tonie wypowiada się Adam Abramowicz, Rzecznik MŚP. Przedsiębiorcy mają w nim ciekawego sojusznika. To bowiem wieloletni poseł PiS, który zasiadał z ramienia tej partii w Sejmie od 2007 aż do 2018 roku. Na stanowisko Rzecznika MŚP powołał go natomiast sam premier Mateusz Morawiecki. Ten sam, który od niemal roku zamraża biznesy na podstawie wątpliwych podstaw prawnych…

Wygląda więc na to, że Abramowicz jednoznacznie postawił się po stronie zbuntowanych przedsiębiorców. Tym samym  lockdown staje się coraz bardziej papierowy. Bo na pewno interwencja Rzecznika MŚP nie zniechęci kolejnych biznesów do pozostawania w zamknięciu….