Sąd nałożył grzywnę na ekspedientkę, bo nie chciała obsłużyć klientki bez maseczki

Gorące tematy Zbrodnia i kara Zdrowie dołącz do dyskusji (9712) 29.08.2020
Sąd nałożył grzywnę na ekspedientkę, bo nie chciała obsłużyć klientki bez maseczki

Paweł Mering

Kara za odmowę klienta bez maseczki właśnie została nałożona przez jeden z sądów rejonowych. Czy to oznacza, że maseczki są bezsensowne, a epidemia nie istnieje? Nie. To oznacza, że nakaz zakrywania ust i nosa nie został umocowany odpowiednio.

Kara za odmowę obsługi klienta bez maseczki

Portal „augustow.naszemiasto.pl” donosi, że Sąd Rejonowy w Suwałkach orzekł karę za odmowę obsługi klienta bez maseczki. Ekspedientkę ukarano grzywną w wysokości 100 złotych. Wniosek o ukaranie został złożony przez lokalną policję.

Co istotne, lokalna policja wcześniej ukarała kilka ekspedientów za to, że nie zakrywali ust i nosa podczas obsługi klientów. Więc jak to tak, nie można obsługiwać bez maseczki, ale trzeba obsłużyć klienta niezakrywającego ust i nosa? No, policja sama z siebie nie złożyła wniosku o ukaranie.

W połowie lipca do pewnego sklepu w Suwałkach weszła kobieta bez maseczki, która udała się do kasy. Ekspedientka odmówiła obsługi, na co klientka wezwała policję. Patrol nie przyjechał, więc kobieta udała się na komendę, by złożyć zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia.

„Zbrodnia” i kara?

Policjanci sporządzili wniosek o ukaranie i przekazali go do sądu. Ekspedientce zarzucono – rzecz jasna – popełnienie wykroczenia z art. 135 Kodeksu wykroczeń. Stanowi on, że

Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny.

Sąd nałożył grzywnę, jednak nie wiadomo, czy wskutek przeprowadzenia rozprawy, czy też wyrokiem nakazowym. Sama ekspedientka w rozmowie ze źródłowym portalem tłumaczy:

Rzecz w tym, że miałam powód, aby nie obsłużyć tej klientki. Obawiałam się o swoje i innych klientów zdrowie. Żyjemy w czasie pandemii, mamy nadzwyczajną sytuację. Działałam nie tylko w interesie własnym, ale też społecznym.

Sprawa jest wbrew pozorom bardzo skomplikowana i przede wszystkim zaczyna się od tego, że nakaz zakrywania ust i nosa jest najpewniej nieodpowiednio umocowany w przepisach.

Kto ma rację?

Policja ponadto uznała, że musiała zareagować, bo czyn jest wykroczeniem. Naprawdę chylę czoła przed policyjną wykładnią przepisów i stuprocentową pewnością, że doszło do popełnienia czynu z art. 135 kw. Stanowi on bowiem, że wykroczeniem jest odmowa sprzedaży bez uzasadnionej przyczyny.

Troska o zdrowie i życie, szczególnie w obliczu epidemii koronawirusa, wydaje się być jak najbardziej uzasadnioną przyczyną nieobsłużenia klienta. I to niezależnie od tego, czy nakaz zakrywania ust i nosa jest legalny, czy też nie (prawdopodobnie nie jest).

Powyższe jednak przede wszystkim pokazuje, jak ważne jest takie tworzenie prawa, by było ono spójne na kanwie całego porządku prawnego. Produkowanie rozporządzeń na zasadzie „nie filozofujcie, przecież wiadomo o co chodzi” sprawdza się jedynie przy tworzeniu regulaminu serwera Minecraft, a nie podczas procedowania w obliczu koronawirusa.

No i trzeba dodać, że jeżeli jest to wyrok nakazowy, to sprawa w ogóle nie jest zamknięta. Gdy złożony zostanie sprzeciw (zresztą od wyroku sądu rejonowego w pierwszej instancji i tak oczywiście można się odwołać – służy apelacja), kobieta będzie mogła przedstawić swoje racje przed sądem. I w końcu – to tylko wyrok jednego z sądów rejonowych. Dziesięć innych może być uniewinniających, kara za odmowę obsługi klienta bez maseczki jest zatem przypadkiem jednostkowym.