Banki nie chcą zwracać skradzionych pieniędzy, chociaż powinny. Coraz częściej twierdzą, że klient sam jest sobie winien

Finanse Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (61) 20.06.2019
Banki nie chcą zwracać skradzionych pieniędzy, chociaż powinny. Coraz częściej twierdzą, że klient sam jest sobie winien

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Kradzież pieniędzy z konta bankowego to sytuacja, której chce uniknąć każdy. Niestety, przybywa osób, które zostały oszukane. Oszukani zgłaszają sprawę na policję i zgłaszają się też do banków – chcą po prostu odzyskać swoje oszczędności, które nierzadko stanowią większość majątku lub po prostu pozwalają przeżyć do następnej wypłaty. Tymczasem banki niechętnie oddają skradzione pieniądze i czynią to coraz rzadziej. 

Kradzież pieniędzy z konta bankowego to coś, czego podświadomie boimy się wszyscy

Wszyscy boją się zostać oszukani. Dotyczy to także kwestii finansowej. Kradzież pieniędzy z konta bankowego to coś, czego w jakiejś mierze obawia się każda osoba, która posiada rachunek bankowy. Część osób wierzy jednak, że wystarczy szybka reakcja i udowodnienie, że faktycznie doszło do przestępstwa, by odzyskać skradzione pieniądze. I nie chodzi tutaj już nawet o działania policji, a raczej – o działania samego banku. Nie są to zresztą nadzieje bezpodstawne. Art. 46 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych dotyczy właśnie kwestii nieautoryzowanych transakcji, czyli takich, które nie są dokonywane przez posiadacza konta:

1. Z zastrzeżeniem art. 44 ust. 2, w przypadku wystąpienia nieautoryzowanej transakcji płatniczej dostawca płatnika niezwłocznie, nie później jednak niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji, którą został obciążony rachunek płatnika, lub po dniu otrzymania stosownego zgłoszenia, zwraca płatnikowi kwotę nieautoryzowanej transakcji płatniczej, z wyjątkiem przypadku gdy dostawca płatnika ma uzasadnione i należycie udokumentowane podstawy, aby podejrzewać oszustwo, i poinformuje o tym w formie pisemnej organy powołane do ścigania przestępstw. W przypadku gdy płatnik korzysta z rachunku płatniczego, dostawca płatnika przywraca obciążony rachunek płatniczy do stanu, jaki istniałby, gdyby nie miała miejsca nieautoryzowana transakcja płatnicza. Data waluty w odniesieniu do uznania rachunku płatniczego
płatnika nie może być późniejsza od daty obciążenia tą kwotą.

Z przepisu wynika zatem, że bank powinien do końca kolejnego dnia roboczego po dokonanej kradzieży wyrównać stan konta tak, by był on taki sam jak przed dokonaniem przestępstwa. Oczywiście są od tej zasady pewne wyjątki, a ponadto klient musi pamiętać, żeby dostarczyć bankowi odpowiednie dokumenty i powiadomić policję. A mimo tego, że oszukani klienci dopełniają swoich obowiązków w tym zakresie, banki niezbyt chętnie chcą wywiązywać się ze swoich obowiązków. Potwierdza to rzecznik finansowy w rozmowie z „Rz”.

Klient sam jest sobie winien

Argumentacja banków jest w takiej sytuacji właściwie prosta do przewidzenia. Instytucje twierdzą, że klient po prostu… jest sobie sam winien, bo widocznie niedostatecznie zabezpieczył konto przed włamaniem. W domyśle – na przykład ktoś jeszcze znał jego dane do logowania w bankowości elektronicznej. Skarg na postępowanie banków zresztą przybywa. O ile, jak wskazuje „Rz”, w całym 2016 r. klienci złożyli 83 skargi, o tyle tylko w 2019 r. pojawiło się już dokładnie tyle samo. A to wyraźnie pokazuje pewną tendencję. Banki mają się powoływać na ust. 3 wspomnianego wcześniej art. 46:

Płatnik odpowiada za nieautoryzowane transakcje płatnicze w pełnej wysokości, jeżeli doprowadził do nich umyślnie albo w wyniku umyślnego lub będącego skutkiem rażącego niedbalstwa naruszenia co najmniej jednego z obowiązków, o których mowa w art. 42.

Taki przepis bez wątpienia jest pewną furtką dla banku, ale też furtką zrozumiałą. Gdyby na kliencie banku nie ciążyła żadna odpowiedzialność, mogłoby dochodzić do wielu nadużyć. Wydaje się jednak, że teraz przesadzają same banki i wykorzystują wszystkie sposoby, by nie zwracać ukradzionych pieniędzy.