W 2019 roku na Podkarpaciu nie przeprowadzono żadnej legalnej aborcji. Powód? Brak szpitali, które przeprowadzają zabiegi

Zdrowie dołącz do dyskusji (127) 21.08.2020
W 2019 roku na Podkarpaciu nie przeprowadzono żadnej legalnej aborcji. Powód? Brak szpitali, które przeprowadzają zabiegi

Justyna Bieniek

Niedawno opublikowane dane na temat liczby aborcji wykonywanych w Polsce uwidoczniły regionalną enklawę antyaborcyjną. Podkarpacie to jedyne województwo w Polsce, gdzie w ubiegłym roku nie wykonano żadnej aborcji. Fakt dość chlubny, szkoda tylko, że wynika on jedynie z braku miejsc, gdzie taki zabieg można wykonać.

Legalna aborcja w Polsce

Dane opublikowane przez Ministerstwo Zdrowia dotyczą oczywiście aborcji dokonywanych legalnie, czyli tych, do których wskazania wymienione są w ustawie. Zgodnie z przepisami są to: prawdopodobieństwo ciężkiego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby, zagrożenie życia matki, podejrzenie, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego. W ubiegłym roku w Polsce dokonano 1110 tego typu zabiegów. Najwięcej ze względów medycznych — ponad sześćset. W tym 435 z nich ze względu na możliwość wystąpienia Zespołu Downa, 200 z powodu wad dwóch lub więcej organów. W 33 przypadkach chodziło o zagrożenie dla życia matki. Tylko w trzech zabieg spowodowany był ciążą będącą następstwem czynu zabronionego. Od kilku lat liczba przeprowadzanych zabiegów utrzymuje się na podobnym poziomie, w 2018 roku było ich 1076, w 2017 1059.

Podobnie rozkłada się również liczba zabiegów ze względu na województwa. Najwięcej dokonuje się ich w województwie mazowieckim (265), pomorskim (124), śląskim (128) i małopolskim (108). Najmniej w lubelskim (12), warmińsko-mazurskim (17), lubuskim (19). Jedynym województwem w Polsce, gdzie w ubiegłym roku nie wykonano żadnego zabiegu jest województwo podkarpackie.

Kiedy można dokonać aborcji?

Brak zabiegu nie wynika jedna, jak pewnie chciałyby niektóre grupy światopoglądowe z odczuć i przekonań mieszkańców, a bardziej prozaicznej przyczyny. Na Podkarpaciu nie ma szpitala, który takie zabiegi przeprowadza. Na przestrzeni ostatnich czterech lat sukcesywnie rezygnowano z przeprowadzania aborcji. Z jednej strony powodem było podpisywanie tzw. klauzul sumienia przez lekarzy, które dawały im prawo do odmowy wykonania zabiegów, z drugiej liczne protesty organizacji pro-life. W ich wyniku ostatni szpital — Pro-familia w Rzeszowie zrezygnował z dokonywania legalnych aborcji w 2016 roku.

W ten sposób temat aborcji na Podkarpaciu został uśmiercony i raczej nic nie zapowiada tego, że w najbliższym czasie coś w tej sprawie się zmieni. Statystyki natomiast w dalszym ciągu będą mylnie wprowadzały w błąd, pokazując Podkarpacie jako jedyny region, gdzie kobiety nie wykonują aborcji. Co oczywiście jest fikcją.

127 odpowiedzi na “W 2019 roku na Podkarpaciu nie przeprowadzono żadnej legalnej aborcji. Powód? Brak szpitali, które przeprowadzają zabiegi”

  1. to jest aż niebezpieczne!

    bo jak przyjdzie co do czego,
    to np taką pacjentkę w pierwszym czy drugim trymestrze ciąży po wypadku powiedzmy komunikacyjnym będziemy z popękaną miednicą wieźli do innego województwa? licząc że sie po drodze nie wykrwawi, bo wszyscy lekarze w okolicy się nie podejmą?

    skrajne postawy pseudo pro-life, ale i proaborcjonistów na życzenie – obie są złe
    sprawiają, że tylko leje się więcej krwi, a wybór pozostaje tylko czyjej.

    rozwiązanie musi być raczej gdzieś po środku

    • Byłem w szoku, gdy ktoś tam opowiadał, ze teraz nawet nowotwór matki nie jest często dramatem wyboru matka/dziecko bo lekarze potrafią leczyć coraz więcej nowotworów w trakcie ciąży.

      O leczeniu kardiochirurgicznym u kobiet w ciąży też słyszałem, tak samo jak o operacjach serca u nienarodzonych dzieci.

      • tak wspaniale,
        wiele w medycynie można, ale nadal nie wszystko, zwłaszcza gdy nie ma czasu.

        Jednak jeszcze długo lekarze będą musieli wybierać kogo ratować.
        A z naszym NFZtem to będą mieli też problem, czy opłaca się ratować (wykonując jakąś nową trapię)
        , bo im nie zrefundują…

      • >lekarze potrafią leczyć coraz więcej nowotworów w trakcie ciąży.

        Nowotwory to może i potrafią leczyć w czasie ciąży, ale na zdrowe dziecko to ja bym po takim leczeniu nie liczył

        • No i zależy kiedy. Jak ta diagnoza jest gdzieś na początku ciąży, to raczej cudu nie ma – chemia to nie soczek, to trucizna jest. Jak to jest bliżej finału to można ryzykować. No ale bliżej finału to i tak aborcja jest już niemożliwa.

  2. Aborcja to zło. I to wielkie. I co do tego nie ma dyskusji.
    Dyskusja zaczyna się gdy rodzice dostają bardzo złą diagnozę i praktyczny brak systemowego wsparcia. I jak mają szczęście to trafia do ośrodków w których aborcja to rzeczywiście wyjątkowa ostateczność.
    Pomoc tzw. towarzyszenia, hospicjum dla dziecka i psycholog dla rodziców potrafią zapobiec aborcji.

    Jest tylko jedne problem, to kosztuje.

    • Legalna aborcja w Polsce jest ograniczona do minimum (wady rozwojowe, gwałt, zagrożenie życia matki), z czego 98% zabiegów dotyczy wad rozwojowych. gdzie wiadomo że dziecko i tak nie przeżyje. Więc przestańmy udawać świętoszków, bo Polki wiedzą o i korzystają z tej możliwości w innych krajach.

      • Problem w tym, że skuteczność określania wad rozwojowych w badaniach prenatalnych jest ograniczona. Nie tak dawno głośno było o historii pewnej brytyjki, której zdiagnozowano zespół downa u dziecka i zalecono aborcję. Nie posłuchała i teraz jest szczęśliwą matką zupełnie zdrowego chłopczyka. Więc z tym „wiadomo” byłbym ostrożny. Nie odbierajcie tego jednak jako krytyki dla badań, co to to nie. Chodzi mi tylko o rozwagę w ich interpretacji.

      • Guzik wiadomo. To są przypuszczenia i często się potwierdzają. Ale nikt nie da 100% gwarancji na badania prenatalne. Tak jak nikt nie daje 100% gwarancji na inne badania.

        Naturalnym odruchem jest chęć ratowania życia, wiec gdyby były warunki to tych aborcji byłoby mniej. A już przypadki zespołu Downa czy innych chorób genetycznych w których dziecko urodzi się i będzie żyło i to często całkiem nie najgorzej wymagają wsparcia a nie aborcji.

        • zespół downa to wymówka i statystyczny pikuś,
          prawdziwą patologią o której nikt nie mówi jest płodowy zespół alkoholowy, gdy matka w pierwszym trymestrze chla ,zanim się w ogóle zorientuje że w ciąży jest…
          często i nie przestaje później,
          albo gorzej że pali i ćpa!
          a potem to niby szczepionki wszystkiemu winne…

          • Co ciekawe dzieci z FAS mają często rysy twarzy, mówiąc oględnie, uważane za niezbyt inteligentne.

    • Złem jest zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka nawet jeśli kobieta nie chce tego dziecka, a już zwłaszcza po gwałcie albo jak ma wady genetyczne. Do 12 tygodnia ciąży płód nie jest w stanie nawet odczuwać bólu.

      • Tak, bz wątpienia do 12 tygodnia ciąży można wykonać badania, które wykonuje się najwcześniej w 15 tygodniu ciąży a potem jeszcze potwierdza rozszerzona diagnostyką.

        • O ile mi wiadomo to aborcja z powodu wad płodu jest legalna do 24 miesiąca ciąży, albo nawet do końca trwania ciąży.

          • „O ile mi wiadomo to aborcja z powodu wad płodu jest legalna do 24 miesiąca ciąży,” – bez wątpienia ciąża u koiet trwa koło 9 miesięcy.

          • No dokładnie,a w przypadku słoni to w niektórych krajach chyba nadal jest legalna i ta pourodzeniowa ;) Ale rzecz w tym,że akurat słonica to rzadko wyraża zgodę :P

      • Złem jest zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka nawet jeśli kobieta nie chce tego dziecka

        Każdorazowo jest złem ? To znaczy,że wolałbyś się nie urodzić ? To „nawet” jest chyba błędem który trzeba by z twojego tekstu „abortować” :P

        A co do aborcji z przyczyn materialnych i chciejstwa – kiedyś jak miałem bardziej lewe przekonania tak uważałem,ale w sumie kochający rodzice” itd nie są i tak regułą a często wręcz przeciwnie więc ich brak to nie jest dostateczne uzasadnienie – a ponadto,CO DUŻO WAŻNIEJSZE seks to nie powinna być zabawa i forma rozrywki – to prowadzi do spłycania relacji w związkach i przekłada się na koszty społeczne (w tym również epidemię rozwodów i pozostawianie matek już z dzieckiem) za co potem WSZYSCY muszą zapłacić – ściągalność alimentów jest taka,że wszyscy jako społeczeństwo do nich dokładamy !

    • Weź sobie do rączki taką książkę „Patolodzy”, Pauliny Łopatniuk. Ona tam opisuje dlaczego aborcja to czasem jest konieczność – ciąża pozamaciczna, zaśniad groniasty, obumarły płód… To jest ryzyko śmierci dla matki. Dziecka zwykle i tak nie ma…
      Co do wad letalnych – naprawdę trzeba być bezdusznym potworem żeby skazywać dziecko na niewyobrażalny ból i cierpienie, z powodu jakiejś książki… serio to nie jest ludzkie postępowanie…

      • Straszenie wadami letarnymi na meni nie działa, a opowiadanie o cierpieniu powoduje pytanie, czy dorosłych też byś nie narażała na cierpienie i poddawała eutanazji? Nawet jakby istniał cień szansy?
        I nie, nie chodzi mi o odpowiedź teoretyczną, ale o podejście do własnych rodziców, dziadków, dzieci.
        Bo ja nie znam nikogo, kto by się od razu po pierwszej diagnozie poddał i powiedział – zróbcie zastrzyk (matce, ojcu, babci, dziadkowi, synkowi, córeczce).

      • Masz racje – eutanazja to prosty w sumie zabieg medyczny. I zapewne wszyscy ci, co nie mają problemu z aborcją tak samo podchodzą do kwestii zabicia ludzi starszych, chorych u których rokowania są złe. Też mówią o zabiegu

          • Jasne, chory leżący w śpiączce, nieprzytomny, ubezwłasnowolniony. Nie porównuj osoby w pełni świadomej i świadomie podejmując decyzje o własnej osobie do aborcji. Tutaj np. adekwatnym jest decyzja o eutanazji nieprzytomnego, chorego ojca czy matki. Albo chorego dziecka, bo tutaj rodzice mają pełnię władzy.
            Zabiłbyś swoje dziecko wiedząc ze szanse na wyzdrowienie są marginalne, czy walczyłbyś do końca?

          • Znowu przykład z ekstremum – a jeśli chory jest świadomy?? Btw. jak ktoś jest warzywem lub ma demencję to już jest jak zombie. Idąc tą logiką to roślin nie należy wyrywać bo mają tyle samo życia w sobie.
            Nie dziecko, tylko zarodek lub płód – nie róbmy z prawidłowego nazewnictwa kurtyzany.
            Nie walczyłbym. Niska wartość odtworzeniowa.

          • Rozumiem, skoro dla Ciebie człowiek to roślina.
            Zarodek i płód to nadal człowiek, tyle że w fazach rozwoju. A eugenka ma się jak widać po tym co piszesz nadal dobrze.

          • Kolejny z tym pieprzeniem z eugeniką – tak żeby automatycznie nawiązać do Hitlera? Nie , ćwoku nie jest rośliną – ale jak masz kogoś z demencją to jest jak zombie. Jak taki z ciebie humanista to idź pomagać w domu starców.
            Zarodek to zarodek – nie róbmy dramatu ze skrobania.

          • Ale ja nie pisz eo demencji, ja piszę o osobie nieprzytomnej. Notabene demencja nijak nie upodabnia człowieka do rośliny czy zombie.

            Tak, zarodek to zarodek ale u psa to będzie psi zarodek, a u człowieka niewątpliwe ludzi zarodek czyli niewątpliwie jest to jedna z faz rozwoju człowieka. Zaprzeczanie temu jest brakiem wiedz ze szkoły podstawowej.

          • Osoba nieprzytomna przestaje ją być po usunięciu przyczyny – śpiący np. budzi się na promienie słońca.
            Zarodek to zarodek – dalej jest to w tej fazie zbiór komórek które łatwo usunąć , mała wartość odtworzeniowa. Sprzeczne z naturą jest przekładanie tego nad wartość osobnika dorosłego. Jak masz wyjeżdżać że szkołą podstawową to skończ ją najpierw.

          • W przypadku ratowania życia kobiety osoba dorosła powinna mieć pierwszeństwo chyba ze stwierdzi inaczej. Co do aborcji z przyczyn ekonomicznych czy innych nie wynikajacych z obecnego prawa – traktowanie współżycia seksualnego jako rozrywki, sportu itp czemu sprzyja dostępność aborcji jest również szkodliwe dla długoterminowej stabilności związków – i najpewniej to istotny czynnik związany z plagą rozwodów i związanych z nimi nieściągalnych alimentów. Ponieważ zaś za alimenty te płacić musimy jako społeczeństwo wszyscy to rozwiązanie dostępnej na życzenie aborcji wydaje się społecznie szkodliwe – tym bardziej,że statystyczne badania potwierdzają również statystycznie istotny większy odsetek działań kryminogennych wśród osób wywodzących się z rodzin rozbitych.

          • Krążenie wokół prawidłowych rozwiązań i udawanie że nie istnieją…
            Seks jest rozrywką dla dorosłych i niech sobie robią co chcą, bez biadolenia o stabilności związków i innych wymysłów.
            Twoim problemem są alimenty? Ciach przymusowa aborcja dla tych co nie rokują w utrzymaniu dzieci. Tym bardziej się tu sprawdza aborcja na życzenie. Brak aborcji nie spowoduje że alimenty znikną… Nie obchodzi mnie społeczna szkodliwość – ludzie to nie mrówki.
            Problemem nie jest aborcja tylko to że byle kto posiada dzieci.

          • I w tym jest dużo racji,tylko problem w tym,że z eutanazją to jest tak,że z prawa do samobójstwa robią prawo do zabójstwa na podstawie woli rodziny,”ekspertów” itd

            Przyglądnij się na to do jakich patologii w tym względzie dochodzi na zachodzie…

          • Noża także można użyć do krojenia chleba albo zadźgania kogoś – zakażmy noży.
            Ojoj ta zgnilizna na zachodzie…
            Nie należę do „społeczeństwa” – jeśli ktoś mi odmawia eutanazji przy ciężkiej chorobie, to niech weźmie moją chorobę.

  3. Ja mam jeszcze jedno dobre pytanie:

    czy te statystyki uwzględniają usunięcie ciąży pozamacicznej jako aborcję,
    czy to po prostu ląduje w statystykach zwykłych zabiegów ratujących życie matki i nikt tego nawet jako aborcję nie rozpatruje.

    • Ciąża pozamaciczna musi skończyć się poronieniem, więc pewnie polscy lekarze każą czekać – albo samo się rozwiąże, albo… na sygnale i wpis do karty „pęknięcie jajowodu”.

      • Obawiam sie tylko jak znajdzie się jakaś grupa prolife, i lekarz z klauzulą sumienia,
        i nie ruszą – bo aborcja,
        to tak właśnie doprowadzą pacjentkę do bezpośredniego zagrożenia, zanim zaczną kroić…

        bo niby na świeci udało się kilkanaście takich przeżyć i urodzić (zarodek zawędrował dalej, aż do jamy brzucha i miał szansę)

        a w statystykach 0 i zero śmierci i zero komplikacji;
        Jednak statystyki dużo pokazują, ale zakrywają najważniejsze.

      • Jakie to ma znaczenie ile jest przypadków ciąż z gwałtu? Chcesz żeby kobiety miały problemy psychiczne przez to że przez 9 miesięcy będą musiały nosić „pamiątkę” po gwałcie?

        • Ma znaczenie, bo odpada populistyczny argument. Myślę że zapewnienie opieki psychologa, wsparcie rodziny i dobre prowadzenie ciąży w tym wypadku rozwiązałoby problem aborcji i z gwałtów by ich nie było.

          • Świetnie Ci idzie rozwiązywanie problemów, pod warunkiem, że Ciebie nie dotyczą. Opieka psychologa, wsparcie rodziny, wszyscy szczęśliwi. Ale to nie Ty będziesz latami dzień po dniu zmagał się z konsekwencjami. Ile downów adoptowałeś, panie pięknoduchu?

          • Skąd wiesz co mnie dotyczy, a co nie dotyczy?
            Natomiast wiem, ze ucieczka od problemów, chowanie się za opowiastki o tzw. prawach kobiet do aborcji to skrajny przykład strachu – ale nie boj się.

          • No to pochwał się, w jaki sposób poświęciłeś swój własny komfort dla ochrony życia poczętego. Bo inaczej to jest – wybacz – niewiarygodne pierdolenie.

          • Pozwolę sobie nie opowiadać o moim życiu nic ponad to co napisałem. Twój wybór czy uznasz to za coś wartościowego, czy tez za bzdury. Z prozaicznego zresztą powodu – nie chodzi tutaj ani o chwalenie się ani o bohaterstwo w mediach.
            Ci co mnie znają, wiedzą i to mi wystarcza.

          • Nie urodziłeś dziecka z gwałtu. Masz zerowe kompetencje do opowiadania bajek, jak to opieka psychologa pięknie rozwiązuje problem zrujnowanych planów i traumy.

          • „Masz zerowe kompetencje do opowiadania bajek, jak to opieka psychologa pięknie rozwiązuje problem zrujnowanych planów i traumy.”
            Ok, pośmiałem się z takiej tezy, ale że temat trudny wiec i powaga potrzebna.
            Wiec tak – dorosłość polega także na tym, że rujnowane plany i wielkie traumy są swoistą normalnością z którą trzeba umieć żyć. I nie umniejszając traumie po gwałcie to jednak znam sytuacje życiowe obiektywnie wiele trudniejsze.
            Natomiast w naszym kraju niestety brak jest tej pomocy psychologa i wiele kobiet nie radzi sobie choćby z dzieckiem poczętym z gwałtu. I jestem przekonany, ze pomoc zakończyłaby problem aborcji.
            Bo gwałt i dziecko z niego poczęte to naprawdę nie jest koniec świata.

          • Urodziłem się i jeszcze nie umarłem. Ale rokowania co do tego drugiego są zmienne. Ale cóż, takie życie drogi kolego.

        • Jaka jest rzeczywista liczba aborcji wynikających z gwałtów? Z tym że poproszę o konkretne źródło takich danych

          • Przede wszystkim nie podzielam wzruszającej wiary w magiczne działanie ustawy antyaborcyjnej. Wystarczy zestawić oficjalne liczby zabiegów sprzed i po, w połączeniu z systematycznie malejącą liczbą urodzin, by przestać traktować obecne dane oficjalne jako cokolwiek warte. Oczywistym jest, że podkarpacka kobieta z ciążą z gwałtu nie będzie ryzykować oficjalnej procedury, z jej przeciąganiem przez lekarzy „sumienia” aż będzie za późno, tylko od razu pojedzie na Słowację. Naturalnie, możesz nadal sobie wierzyć, że Polacy nagle zaczęli stosować super skuteczną antykoncepcję i oficjalną liczbę aborcji (obojętne – związanej z gwałtem lub nie) podawać jako prawdę objawioną, ale to się zwyczajnie nie trzyma kupy.

          • Zestawienie liczb już tak, spróbuj w wolnej chwili i postaraj się wyciągnąć wnioski.

          • Ale konkretnie jakie liczby?
            Z faktu że mniej w Polsce rodzi się dzieci nie da się wyciągnąć wniosku, że to wynik zabicia pozostałych.
            Nie ma żadnych wiarygodnych danych co do aborcji w podziemiu, tak samo jak nie ma żadnych wiarygodnych danych o liczbie aborcji przed 1990 rokiem.

          • Nawet ruchy pro-life przyznają, że podziemie wielokrotnie przewyższa liczbę oficjalną, to wystarczy.

          • Ale nadal to nie są żadne dane, lecz kolejne przypuszczenia i osądy. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie negował podziemia aborcyjnego, tak samo jak nikt nie neguje choćby podziemia narkotyków, hazardu, prostytucji itd.
            Tyle tylko że ja bym chciał poznać te rzeczywistość o której piszesz. Bo moja rzeczywistość to 1-2 aborcje z gwałtów i pytanie co zrobić aby było 0.

          • To akurat jest banalnie proste. Odpowiednia nowelizacja zakazująca aborcji również w przypadku ciąży z gwałtu. Dziwne, że na to nie wpadłeś.

          • Empatia profesora Chazana. 100% dla zygoty, 0% dla kobiety.
            EDIT
            Przepraszam, nawet on dopuszcza wyjątek zagrożenia życia. Na swój pokrętny sposób, ale zawsze.

          • zapewne chęć udzielania pomocy zgwałconej kobiecie aby nie musiała stawać przed dylematem aborcji jak również pomoc dla rodziców dzieci mogących się urodzić chorymi to jest naganna wśród tych, co uważają aborcję za wyjście niewymagające ich zaangażowania.
            Lepiej jest zgwałconej kobiecie doradzić aborcje niż pomóc jej uporać się z traumą gwałtu. Lepiej jest ukryć choroby poprzez aborcje.
            Takie współczesne społeczne umywanie rak.

          • „Nikt nie ma prawa wymagać poświęcenia życia matki za życie dziecka”
            To dlaczego uzurpujesz sobie to prawo opowiadając się za zniesieniem wszystkich wyjątków? Jprdl, jeszcze jeden strażnik cudzego sumienia.

          • Stan wyższej konieczności – znasz takie pojecie obecnie funkcjonujące prawie?
            Nikt nie będzie decydował tutaj ani za matkę ani za lekarz gdy jej życie jest w zagrożeniu. Szczególnie ze np w wypadku ciąży pozamacicznej nawet nie można zastosować pojęcia aborcja.

          • Chazan stosuje, nawet podał wytyczne postępowania dla lekarza z klauzulą w takim przypadku. Nie robić nic, dopóki nie ma realnego zagrożenia życia kobiety. Dopiero wtedy, z czystym „sumieniem” taką pozamaciczną ciążę wolno usunąć. To, że można było wcześniej, z o wiele mniejszym ryzykiem i że i tak wyszłoby na to samo, bo historia medycyny nie zna przypadku donoszenia takiej ciąży – to wszystko jest kompletnie bez znaczenia wobec czystości „sumienia” lekarza z klauzulą. Rzygać się chce.

          • Nie jestem prof. Chazanem. Natomiast rozumiem, zę go znasz i ze z nim dyskutowałaś jego podejście.

            Pomijając to, ze zmieniasz problem, bo nie dyskutujemy o klauzuli sumienia ale o podejściu do aborcji, gdzie jedni wskazują aborcję jako wygodna dla nich (bo nie angażująca ich i ich pieniędzy ) drogę, a inni starają się pomóc matce, ojcu (tutaj poza gwałtem oczywiście ) i dziecku które ma się urodzić.
            Ciekawe co ty być wskazała, gdyby przyjaciółka się ciebie radziła.

            Bo rzucasz jakieś hasła, które są generalnie bez pokrycia.

          • „ Mamy na przykład ciążę pozamaciczną, w jajowodzie rozwija się dziecko, na USG widać, że jest żywe, ale wiemy, że donoszenie tej ciąży jest prawie niemożliwe, a krwotok bardzo prawdopodobny. Jeśli wystąpi krwotok, naszym celem jest ratowanie życia matki, a to, że umrze przy tym dziecko, jest akceptowalnym skutkiem. Ważne jest to, żeby nasze działanie nie było ukierunkowane na zabicie dziecka.”
            To fragment wywiadu z tym świętym mężem, link nie przechodzi moderacji.
            Jak najbardziej mówimy o podejściu do aborcji.
            Nie jestem kobietą, nie sugeruj się nickiem. Mam po prostu tę odrobinę empatii czysto ludzkiej.

          • To nadal nie jest odpowiedź na pytanie postawione przed chwilą. Nie interesuje mnie pof. Chazan – to nie moja bajka.
            Interesuje mnie Twoje zdanie – pomóc czy uciec polecając aborcję? Choćby w sytuacji gwałtu czy zagrożenia choroba dziecka. Bo jeżeli chodzi o zagrożenie życia matki to jak nie jesteś lekarzem podejmującym decyzje to dyskusja jest bezprzedmiotowa.

          • Ty chcesz zabrać prawo do decyzji nawet lekarzowi. Nie da się inaczej zinterpretować poparcia dla wykluczenia wszystkich wyjątków, z zagrożeniem życia kobiety włącznie. Jesteś bardziej radykalny od Chazana, choć myślałem, że to niemożliwe.

          • Nie uciekaj od odpowiedzi – tak jak napisałem w prawie jest zdefiniowany stan wyższej konieczności, wiec sięgnij i dowiedz się dlaczego nie można ukarać lekarza ratującego życia matki kosztem dziecka. Dublowanie zapisu prawnych i tworzenie oczywisty wyjątków nie ma sensu.
            Ale ok, jak ma być to czytelne dla Ciebie, to faktycznie można zostawić wpis mówiący o tym, że nie podlega karze ten, kto ratując życie matki pozbawił życia nienarodzonego dziecka.

            Więc raz jeszcze postawie na koniec to pytanie – polecisz zgwałconej kobiecie aborcję czy pomożesz jej przejść prze tę trauma tak, aby urodziła i mimo wszystko pokochał to dziecko?
            Będziesz przy znajomych w traumie choroby ich dziecka, choćby ta choroba byłą śmiertelna czy uciekniesz w farmazony o empatii i polecisz aborcję umywając tym samym swoje ręce?

          • A na pytanie co bym poradził kobiecie w traumatycznej sytuacji odpowiedź jest prosta. Spytałbym, czy mogę jakoś pomóc, a decyzję pozostawił jej i jej sumieniu. Bo to istota ludzka, nie inkubator.

          • Źle to napisałem – miała być taka ogólna myśl: „Nie moja sprawa, to po co mam się wtrącać”

            Niestety jest to typowe myślenie. Co więcej jedna z przyczyn aborcji (i to także tych nielegalnych) jest totalna obojętność społeczna na los kobiety – matki dziecka, jego ojca i samego dziecka. Jak ma być dziecko chore to lepiej je zabić nim się urodzi, jak ma matka dziecka cierpieć traumę to lepiej zabić dziecko.
            I to wszystko okraszone górnolotnymi hasłami, a tak naprawdę strachem przed wyjściem poza swoja strefę komfortu. Zastanawia meni cały czas czego się boicie umywając ręce?

            ps. opowiadano mi kiedyś historię pewnej pary, co to jak dziewczyna zaszłą w ciąże to usłyszała od swego chłopaka to nie moja sprawa. Na całe szczęście dziadek dziecka (ojciec ojca) wziął sprawy w swoje ręce i to dosłownie i chłopak jednak zmienił zdanie i uznał ze to jego sprawa. Młodzi nie są razem, ale i on i ona razem opiekują się swoim dzieckiem.

          • Nie jestem bohaterem walki o życie poczęte, bo to bohaterstwo na cudzy rachunek, a takie zawsze uważałem za obrzydliwe. Przykład ojca jest nietrafiony, gdyż jest to jak najbardziej jego sprawa, również w sensie prawnym.

          • wystarczy zestawić oficjalne liczby zabiegów sprzed i po, w połączeniu z
            systematycznie malejącą liczbą urodzin, by przestać traktować obecne
            dane oficjalne jako cokolwiek warte

            To nie tak.Malejąca liczba urodzeń na podkarpaciu – a jestem z podkarpacia – da się wyjaśnić bardzo prosto – kto ma środki i szansę to stąd ucieka, przecież w rejonie Golicji i Głodomerii żyć się godnie za bardzo nie da ! Kuzyn opowiadał,że w sąsiednim większym miasteczku jak księża chodzili „po kolędzie” to wyszło na to,ze 1/3 populacji miasta wyjechała ! A kto wyjeżdża twoim zdaniem – emeryci ?

      • Czyli zakażmy bo są tylko 2? Jak zawsze mała szkodliwość społeczna jest połączona z wielką szkodą prywatną

  4. Powinna też być klauzula sumienia dla pacjentów – żeby np z ich składek żadna złotówka nie trafiała do takich przybytków zwanych dla zmyłki szpitalami.

    • a to akurat ciekawy pomysł,

      kiedys Cejrowski również proponował, by podatnicy zadeklarowali się czy sa za karą śmierci, ci co byliby przeciw, musieliby utrzymywać tych którym karę śmierci zamieniono by na dożywocie. pozostali nie.

  5. W Czechach bez problemu, jednak odpłatnie, chcesz dokonać aborcji, legalnej czy nielegalnej, zwał jak zwał, nie ma problemu, tylko musisz na chwilę opuścić ten durny kraj, w którym przyszło nam żyć, i udać się na chwilkę do naszych południowych sąsiadów, tak są normalniejsi ludzie i wszystko załatwisz ;-)

  6. Zauważyłem jedno – „obrońcy życia” życie nienarodzone uważają za święte, ale życie już po urodzeniu specjalnie ich nie obchodzi.

    Nie widziałem, by jakiś stuknięty przeciwnik aborcji przejmował się np. świnkami morskimi w ciąży. Czy wartość stanu błogosławionego zależy od gatunku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *