Dziś nie przyjdę do pracy „bo nie” – pracodawcy coraz bardziej mają dość młodego pokolenia na rynku pracy

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (728) 13.01.2018
Dziś nie przyjdę do pracy „bo nie” – pracodawcy coraz bardziej mają dość młodego pokolenia na rynku pracy

Emilia Wyciślak

Spór pomiędzy młodymi pracownikami a pracodawcami, którzy swoje firmy rozkręcali w latach 90-tych jest faktem. Młodym zarzuca się, że do pracy przychodzą jak do szkoły, nic nie chcą dać od siebie, a w dodatku brakuje im pokory. Czy pracodawcy są w porządku? Czy problemem są tylko leniwi pracownicy? 

Jak donosi portal gs24.pl, młodzi pracownicy ze Szczecina nieraz potrafią zajść za skórę swoim pracodawcom. Często są to studenci, a jeśli płaci się im za dzień, podobno są bardzo lekceważąco nastawieni do stanowiska. Traktują je tak, jak przyjście na zajęcia. Niejednokrotnie powiadamiają, że nie pojawią się następnego dnia, zaś zapytani dlaczego, potrafią odszczeknąć „bo nie”.

Wina przepaści pokoleniowej?

Co jakiś czas media biją na alarm, że młodzi pracownicy nie są przesadnie związani z miejscem pracy, do którego się udają. Według Głosu Szczecińskiego, brakuje im przede wszystkim pokory. Nie mają zbyt bogatego CV, często w nim kłamią, a potem nie potrafią obsłużyć podstawowych przyrządów. Wszystkiego trzeba ich uczyć od początku, a oni nie tylko nie wykazują za to wdzięczności, ale wręcz uważają, że są za dobrzy na to, by pracować w danym miejscu.

Z drugiej strony mamy takie teksty, jak słynna już „Prawda o pokoleniu 90.” w serwisie Mamadu, gdzie zaniepokojony przedsiębiorca snuje straszną wizję o młodych pracownikach, którzy nie cieszą się z faktu, iż w ogóle pracują (a w dodatku domagają się zarobków). Nie znamy relacji drugiej strony, wiemy natomiast, że istnieje pewien spór, którego obie strony nie potrafią obejść. Z jednej strony pracodawcy uważają, że pracownicy z pokolenia 90. są leniwi, roszczeniowi i niepokorni, z drugiej strony, ci młodzi są bardzo zaskoczeni tym, że każe im się zostawać więcej, niż ustalone wcześniej osiem godzin (oczywiście bezpłatnie),

Leniwi pracownicy, brak kultury i… umowa zlecenie

Młodym zarzuca się również, że bywają bezczelni (wzmiankowane „bo nie”). Tłumaczą spóźnienia „kwadransem studenckim”, co zapewne wynieśli właśnie z uczelni. Czasami potrafią w ogóle nie przyjść na umówione zmiany, toteż są prawdziwą solą w oku pracodawców.

Z drugiej strony, pracodawcy narzekają, że młodzi nie odróżniają stawek brutto od netto, a także, że fakt pracowania na umowę zlecenie wpływa na ich stosunek do pracy. Ciekawe, dlaczego? Skoro pracodawca idzie po linii najmniejszego oporu i oferuje śmieciówkę zamiast umowy na czas określony, może powinien się zastanowić, dlaczego nikt nie całuje go po rękach? Skoro młodzi krzywią się też na kwoty netto, oznacza to, że stawka im najwyraźniej nie odpowiada. W roku 2018 na umowę zlecenie minimalna za godzinę wynosi 13,70 zł (brutto). Jasne, że człowiek bez doświadczenia i wiedzy nie powinien wybrzydzać, ale szacunek musi iść z obu stron.

Każda praca uczy

Jak w każdym sporze, jedna i druga strona mają nieco swoich racji. Pracodawcy powinni wziąć do serca fakt, że wieczne oferowanie umów-zlecenie będzie oznaczało wieczny problem z pracownikami, a także, że nowego zawsze trzeba przyuczyć i nie można się dziwić, że nie ma doświadczenia. Młodzi z kolei powinni wiedzieć, że nowa praca oznacza nowe doświadczenia, a pewnym zasadom trzeba się podporządkować. To jasne, że w pierwszej pracy uzyskuje się szlify, dostosowuje do reguł panujących w firmie. Jeśli ktoś przepracuje swoje, będzie miał już pewną trwałą lekcję życiową… i w następnej pracy, być może, nie zacznie popełniać błędów.

728 odpowiedzi na “Dziś nie przyjdę do pracy „bo nie” – pracodawcy coraz bardziej mają dość młodego pokolenia na rynku pracy”

  1. Jeśli zatrudnia się studentów na dniówki to nie można się dziwić ze wybierają sobie dni, przecież ich plany kończą się na jednym dniu. Do tego umowa zlecenie to nie praca a świadczenie usług. To usługodawca decyduje jak wykona usługę a nie usługobiorca. On ma tylko rozliczyć z wykonania usługi. Np odebranie 200 telefonów, a kiedy to sobie wybierze usługodawca.

  2. Owszem, to bierze się z dawania umów zlecenia. Ale wątpię, by w zemście za to, że ktoś dał taką umowę. W końcu jak komuś nie podoba się oferta pracy, to jej nie bierze, a nie akceptuje warunki, by potem uprawiać sabotaż (przynajmniej każdy dojrzały człowiek tak ma). To wynika po prostu z natury umów zlecenia. Nie mogą one nosić znamion umowy o pracę, więc pracownikowi nie można kazać odpracowywać godzin, być o konkretnej godzinie konkretnego dnia w pracy. Zleceniodawca musi się z tym liczyć. Wykonujący umowę nie muszą się tłumaczyć, nie robią tego i bardzo dobrze. To właśnie jedna z licznych zalet tego typu umów – więc nazywanie ich śmieciówkami to czysty populizm. Mają one swoje miejsce i to jedne z korzystniejszych finansowo (dla pracownika) umów. Największym śmieciem jest umowa o pracę. :)

      • Co ty pieprzysz. A gdzie urlop i inne świadczenia. Najpierw zapoznaj się z przepisami w przedmiocie rodzajów umów a potem dyskutuj

          • Wszystko zawsze zależy od tego, na co się umówisz. Generalnie umowa o prace jest oferowane zazwyczaj na „lepszych” stanowiskach. Śmieciówki oferowane są najczęściej na stanowiskach typu ochrona w hipermarkecie, gdzie rzeczywiście warunki pracy są słabe, płace słabe i generalnie wszystko jest słabe. Umowa o pracę na pewnych stanowiskach jest standardem, poniżej którego nawet się nie patrzy. Gwarancja (a nie ustalenia „na gębę”) urlopów, zwolnień lekarskich, czy możliwości odwołania do PIP są czasami bardzo przydatne.

          • Ty mówisz o patologii, a umowa zlecenie nie jest od tego. Służy wykonaniu jakiegoś tam zestawu umówionych czynności. Zlecenie to np. ochrona budynku przez tydzień czy miesiąc a nie przez 5 lat. Po prostu jest źle wykorzystywana ale sama w sobie ma poprawne założenia. Jest to elastyczna forma zatrudnienia w dwie strony. A że pracodawcy do tej pory nie widzieli tej symetryczności z powodu swojej przewagi to był błąd państwa i systemu. Same umowy zlecenie czy o dzieło są jak najbardziej sensowne, tylko trzeba je respektować zgodnie z założeniami.

          • Jak już odpowiedziałem jakiemuś anonimowi wyżej, ile umów-zleceń opiewa na kwoty powyżej 2000 zł, a ile poniżej? Jak napisałeś – „umowa zlecenie nie jest od tego”. Nie rozmawiamy o ideałach i sytuacjach wzorowych, tylko o tym, jak jest obecnie w naszym kraju, a obecnie umowy śmieciowe służą obniżeniu kosztów pracodawcy i ograniczeniu problemów wynikłych z przepisów kodeksu pracy. I nie ma sytuacji, że ” pracodawcy do tej pory nie widzieli”, tylko dalej nie widzą, tylko, że coraz częściej w stosunku do Ukraińców niż do Polaków :)

          • Bzdury piszesz. Całe życie pracuje na umowę o dzieło i nie jest to ochrona. ;) Praca jest wymagająca i bardzo dobrze płatna. Taka umowa opłaca sie wszystkim stronom. Mam 50% kosztów uzyskania.

          • Nie tylko ochrona może mieć umowę o dzieło. Podałem tylko przykład, zreszta ochrona nie jest dziełem, a zleceniem, w końcu ochroniarz nic nie wytwarza.

          • No i ilu jest takich, jak Ty, a ilu takich jak ja opisałem?

          • Ciekawe czy ZUS nie ma wątpliwości co do stosowania umowy o dzieło skoro całe życie pracujesz na takiej umowie. Proszę sprawdź czy naprawdę możesz stosować tę umowę. Umowa taka dotyczyć może konkretnego dzieła – jasno określonego. Praca jak podajesz przez całe życie wskazuje, że robisz wciąż to samo – a w takim przypadku umowa o dzieło nie powinna mieć zastosowania no chyba, że jesteś artystą i za każdym razem wykonujesz inne dzieło: np inną rzeźbę czy obraz.

          • A malarz nie robi całe życie tego samego?
            To zależy jak na to spojrzysz. ;)
            Nie, moje każde dzieło ma konkretną nazwę/numer i różni się od siebie.
            Poza tym, jak zapewne zauważyłeś, mam prawo do 50% kosztów uzyskania ze względu na prawo autorskie.

      • Niestety, jak widać w komentarzach, ludzie uwierzyli, że więcej pieniędzy w ich kieszeniach szkodzi im i będzie ich stać na wiecej, jak państwo zostawi im mniej pieniędzy na koncie.

    • Umowa ta jest nazywana śmieciową, bo zdecydowana większość ofert pracy na nią była na kwotę minimalnej krajowej, natomiast w przypadku pracy np. w branży IT jest bardzo wygodna i korzystna dla obu stron.

      • Najwygodniejsza i najbardziej opłacalna finansowa to jest działalność gospodarcza. A umowa zlecenie jest opłacalna dla pracownika ze względów finansowych ale tylko do czasu kiedy nie zachoruje, pójdzie na urlop albo trzeba wziąć kredyt.

        • Niby tak,tylko przy obecnych przepisach i podejściu urzędasów z tym też niezbyt wesoło. Znalezienie klientów i spełnianie ich zapotrzebowania już jest problemem na początku,a jeszcze to…

          Nie każdy nadaje się do działalności gospodarczej.I co ważniejsze: w Polsce legalnie prowadzić działalność samodzielnie to większa kula u nogi niż być pracownikiem.Przynajmniej na początku.Oczywiście można się tak dorobić i wtedy się wszystko zmienia – ale początki nie są takie różowe.

          • Nie mówię o prowadzeniu własnej firmy z prawdziwego zdarzenia tylko o świadczenie usług jednemu pracodawcy w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej. Zamiast umowy o pracę czy zlecenie, dogadujecie się na określoną kwotę i co miesiąc mu wystawiasz fakturę. Pracodawca jest zadowolony, bo się nie musi się grzebać z ZUSem i US, tylko płaci za fakturę, a dodatkowo jeszcze kosztuje to mniej niż etat. Tobie zostaje więcej kasy w kieszeni netto, nawet jak umówicie się na kwotę mniejszą niż koszt Twojego etatu. A dodatkowo możesz wybrać różne formy opodatkowania i mnóstwo rzeczy kupować na firmę bez VAT i wrzucać w koszty: telefon z rachunkami, notebook, oprogramowanie, samochód w leasingu, koszty podróży itd.

            Sporo moich znajomych po fachu tak pracuje i wiem, że w dziale handlowym też mamy kilku takich.

          • Matko, czy wy sądzicie, że większość pracodawców jest skłonna dzielić się oszczędnościami z tytułu nieopłacania świadczeń socjalnych pracownika? No litości, w jakim matriksie wy żyjecie. Sam prowadzę JDG, nie zamieniłbym tego na żaden etat, ale a) mam wielu klientów, b) wysokie zarobki. Natomiast nikt mi nie powie, że zapieprzanie przez 8 g (i więcej) dziennie oraz wykonywanie czynności w sposób określony dla umowy o pracę za medianę krajową (lub mniejszą kasę) jest korzystne dla „świadczącego usługi”. A z taką sytuacją najczęściej mamy do czynienia w przypadku samozatrudnionych. Nie każdy jest stworzony do bycia przedsiębiorcą, choć może być świetnym, pracowitym fachowcem. Nie każdy potrafi znaleźć sobie nowych klientów. Potrafi natomiast solidnie wykonywać swoją robotę i w takiej sytuacji samozatrudnienie jest dla niego jedynie dodatkowym obciążeniem. Niczym więcej.

          • Jest korzystne jeśli zależy ci bardziej na kasie niż na socjalu i bezpieczeństwie i rzeczywiście kiedy masz konkretny fach w ręku. Np. sekretarce bym nie polecał. A co do dzielenia się oszczędnościami na socjalu to tak są skłonni. Tak to właśnie działa wśród moich znajomych. Dogadują się na stawkę taką, żeby na rękę zostawało im więcej kasy niż na etacie, a pracodawcę kosztowało trochę mniej niż na etacie. Sam miałem taką propozycję u byłego pracodawcy.

          • Tak. Pracodawca przeznacza na pracowników określony budżet (zakładając, że prowadzi normalną firmę i ma księgowość, a nie na wariackich papierach), czyli najpierw ustala, jakie maksymalnie pensje brutto chce zapłacić i dopiero z tej kwoty płaci pracownikom pensje netto oraz odpowiednim organom składki i zaliczkę na podatek. Czyli jak mu wyjdzie, że na pracownika może wydać np. 3000 zł, to to dzieli między urzędy i pracownika. On ma gdzieś, czy da wszystko pracownikowi, czy część jemu, część ZUSowi, część US. Choć łatwiej zrobić jeden przelew małemu kontrahentowi na DG i jest czyściej w papierach, a oszczędzony czas i przejrzystość dają wymierne korzyści.

          • Początki różowe to były w latach 1989 – 1995 gdzie złodziejstwo w parę lat dorabiało się fortun. Prawdziwe początki natomiast nigdy nie są różowe. Oczywiście każdy by chciał, dużo zarobić i się przy tym nie narobić i najlepiej w parę lat a nie przez pokolenia.

        • Nie prawda. Dzialalnosc to najgorsza forma zarobku. Jesli ja masz dowiesz sie o tym za 10 albo 20 lat. L4? Na dzialalnosci? Haha… Musisz sobie wszystko sam zorganizowac transport, miejsce pracy, narzedzia do pracy i nikogo nic nie obchodzi. Masz wykonac robote a wszystko oplac sobie sam. Zus dzis to 1200zl do tego samochod paliwo komputer telefon moze i biuro. Zarobiles 3000zl? Brawo! Wlasnie wyszedles na 0 teraz zacznij hapac na reszte.

      • Taaaa, zwłaszcza, jak państwo zabiera niemal 1/3 tego, co taki informatyk miałby dostać. A jak załapie się na II próg, to pracuje na fiskusa jak na własne dziecko. Bardzo korzystne. Przekonałeś mnie.

        • Ale wiesz, że w drugim progu jest tylko to co zarobisz ponad to?
          Więc spokojnie – nie czuję, żeby państwo zabierało mojemu dziecku cokolwiek.

          • To, że nie czujesz czadu, nie znaczy, że nie ma go w powietrzu, zatem twoje czucie to marny argument. ;) Zwłaszcza, że sformułowanie brzmiało „pracuje na fiskusa jak na własne dziecko”, a nie „fiskus zabiera to, co ma na dziecko”.

          • Ja jednak wolę ryzykować „wejście na wyższy próg podatkowy” niż spłacanie do końca życia kredytu studenckiego jak w USA albo płacenie szpitalowi jak za zboże. Wolę „przepłacić” w podatkach za uzyskane publiczne usługi niż być zdanym na łaskę banku. System oparty na powszechnych usługach opłacanych za podatki jest zdecydowanie zdrowszy niż to co się dzieje obecnie w Stanach.

          • W Stanach przecież MASZ „system oparty na powszechnych usługach opłacanych za podatki”! :D I do tego centralnie sterowaną gospodarkę, gdzie narzędziami sterowania popytem i podażą są dotacje, subsydia dla najlepiej reprezentowanych lobby i ograniczanie importu. Ba! Płacisz tam też zarówno za cudze ubezpieczenie, jak i za swoje, jak i za szpital, a wyboru nie masz, bo jest odgórnie sterowany… przez państwo właśnie! Nie bój się, w Polsce też są pomysły (i wcześniej czy później zostaną w pełni zrealizowane), by podnieść składki i jednocześnie płacić za to, że nie zostaniesz przyjęty za 20 lat, tylko za 5. :) I ty mi mówisz o „zdrowym systemie, jak nie zapoznałeś się dokładnie z zasadami funkcjonowania państwa, które za przykład podajesz? Śmiechu warte. USA to świetny przykład, jak się kończy interwencjonizm państwa i ograniczanie wolnego rynku.

          • To że 1% bogatych się cieszy to nie znaczy że wszyscy. Szwecja udowadnia że wysokie podatki są dużo lepsze bo ludziom realnie żyje się lepiej i są szczęśliwsi. W Kanadzie nie ma interwencji i co? Wszyscy na każdym kroku oszukują – polecam obejrzeć marketplace CBC (Kanada) albo John Olivier z USA – realny obraz ich państwa że boki zrywać ;)

    • W ktorym miejscu jest korzystniesza finansowo ? podatek bez wolnej kwoty , ozusowanie takie same , jedynie chorobowe jest dobrowolne w przypadku umow zlecen ?

      • Podatek bez wolnej kwoty? Źródło proszę.
        W tym, że jest mniejsze oskładkowanie, większe koszty uzyskania przychodu do odliczenia (zatem de facto mniejszy podatek) i więcej zostaje w kieszeni. Wyszukaj dowolny kalkulator brutto/netto i wpisz sobie dowolną kwotę najpierw na umowę o pracę, a potem na jakąś cywilnoprawną formę. Do umowy o pracę dochodzi jeszcze drugie pół składek płacona przez pracodawcę, więc to też sobie dolicz. Czyli jest to coś, czego nie dostaniesz do kieszeni, tylko de facto zostanie odliczone od budżetu firmy przeznaczonego na zatrudnienie.

        • Zarowno w jednyn jak drugim przypadku skladki zus sa takiej samej wysokosci i nie ma innej opcji ani przepisow , roznica jest tylko w skladce chorobowej 2,45 proc. Ktorej nie musi sie odprowadzac w przypadku umow zlecen , zleceniobiorca sam decyduje czy chce miec ja odprowadzana czy nie … Teoretycznie . bo czesto zleceniodawca sam sobie decyduje ze nie. To sa pozorne korzysci bo o zwolnieniu lekarskim zapomnij. Studenci i uczniowie natomiast sa zwolnieni z zus , jest jeszcze pare innych przepisow ale nie bede tutaj cytowac wszystkich.

          • Poprosiłam o źródło, nie elaborat.
            Zwolnienie lekarskie? Co to za korzyść? :D Konieczność tłumaczenia się ze wszystkiego za łaskę dniówki? :D Chyba dla symulantów. A i tak korzyść krucha, jeżeli ma być bezpłatne.

          • To, że ty funkcjonujesz wyłącznie w moralności Kalego, nie oznacza, że inni też tak robią. :)

    • Kup sobie młotek.. Taki z pięć kilo i walnij się w mózgownicę. Co Ty pitolisz? Brak stabilizacji, urlopu czy ograniczona ochrona przez prawo to korzystny układ? Może dla zleceniodawcy.

  3. Kiedys mieszkalem przez 3 lata w mieszkaniu sluzbowym przez ktore przewinelo sie 5 informatykow ktorzy dopiero co ukonczyli studia i dostali swoja pierwsza prace w IT. Z tych 5 osob bym tylko jednego zatrudnil. Reszta to smiecie ktorzy wogolnie nie mieli respektu dla pracodowacy i ciagle tylko narzekali na wszystko. Czesto „chorowali” lub nawet przychodzili jeszcze pijani lub upaleni do pracy. Jeden debil nawet wypil na przerwie objadowej flaszke bo kolega co dopiero przyjechal z za granicy i trzeba bylo to uczcic. Ich ego co do swoich umiejetnosci przerastala Mount Everest a ogolnie ich wiedza byla naprawde bardzo teoretyczna. Powinni byc wdzieczni ze ktos im zaufal i dal mozliwosci rozwoju ale niestety tak nie bylo. To wszystko wydazylo sie w Szwecji gdzie nie ma takich umow jak opisujecie w artykule lub komentarzach wiec teoria ze to przez to jest niestety bledna. To wina samych studencikow i ich wychowania.

    • Poza Polską picie w IT nie jest jakieś szczególnie tabu… We Francji raz całe biuro chlało chyba z powodu ostatniego dnia przed ich wakacyjnym okresem urlopowym, od stażysty po menedżerów, po obiedzie ledwo siedzieli przy komputerze, tylko ja z grupą Polaków patrzyliśmy z boku bo nie mogliśmy się przełamać :)
      Ogólnie każdy powinien dostać tyle na ile zasługuje, a jak na nic, to rozwiązać z nim uprzejmie umowę i szukać dalej. Pije czy nie, jego sprawa, niektórym chyba w programowaniu niewielka ilość alkoholu pomaga. Gdy robię coś hobbistycznie wieczorem to nigdy bez butelki przyzwoitego wina. I tyle. Po co robić tu jakieś wielkie halo i się obrażać.

      • Takie rzeczy sie zdarzaja. My tez mielismy pare tak zwanych After work gdzie na drugi dzien 1/5 nie przyszla do pracy. To jest troche inne niz totalne olewanie swoich obowiazkow i pracodawcy. Mielismy jednego chlopaka ktory gral w gry komputerowe po nocach i ciagle przychodzil spozniony. Jak szef zadzwonil kiedys do niego o 11:00 bo jeszcze sie nie zjawil a mial byc o 8 rano to wielce obrazony byl ze jeszcze go obudzil i ze mu marudzil ze jest nieodpowiedzilany hehe. Oczywiscie stracil prace po jakims czasie. Teraz zatrudniamy osoby starsze z doswiadczeniem nawet na niskie pozycje jak 1st line support.

    • Interesujące, obawiam się że pracownik jest wdzięczny za wypłatę a nie za możliwość samorozwoju, koniec końców przychodzi tam po pieniądze

      • Wszedzie mozesz dostac wyplate. W Szwecji gdzie prawie wszystkie firmy sa w zwiazkach zawodowych i wyplaty sa bardzo rowne jesli chodzi o podobne stanowisko i doswiadczenie, ludzie patrza na inne walory jak np. mozliwosci rozwoju. Ogolnie po studiach na rynku pracy bez doswiadczenia zawodowego jestes nikim. Ja uwzam ze pracodawca robi ogromna przysluge takiej osobie zatrudniajac ja.

        • Ale ty człowieku bredzisz. Gdybyś miała trochę logiki to być sobie wyobraził ze aby mieć pracownika trzeba najpierw go przeszkolić i oswoić z firma bo inaczej się nie da. Jeśli do tego nie dojdzie to pracodawca nie będzie miała kim orać. Gdybyś kiedykolwiek studiował to byś wiedział ze studia nie dają doświadczenia w danej pracy a jedynie możliwość rozwoju. Pracy uczy się człowiek dopiero w docelowym miejscu. To jest proste i logiczne.

          • Tak, z pewnoscia, dostalem prace w bankach, globalnych korporacjach i placowkach rzadowych bez studiow. No moze tak w Polsce jest jesli tatus lub mamusia ma kontakty ale nie w Szwecji. Cala dyskusja byla o tym ze osoby po studiach nie szanuja pracodawcow i mysla ze robia laske akceptujac propozycje o prace.

  4. Moje spostrzeżenia są takie, że młodzi pracownicy nie chcą umowy pracę a wręcz się jej boją, wolą paradoksalnie śmieciowkę lub prace bez umowy. Dlaczego? Bo boją się odpowiedzialności z tytułu nie wywiazania się z umowy, baja się wymagań pracodawcy.

      • Co jest zabierane?!? Ta kasa wraca do niego w usługach i w płatnym urlopie i w płatnym chorobowym (nie mówiąc już o tym, żę pracodawca gdyby nie musiał płacić brutto to by płacił tylko kwotę netto).

        • Zobacz ile zarabiasz brutto na UoM i policz tę samą kwotę na zleceniu (na netto). Jest różnica, prawda? ;) Byłam po obu stronach i jako firma i jako pracownik. Pracowałam na różne umowy i również chętniej jako studentka wybierałam zlecenie, bo miałam więcej pieniędzy w kieszeni. Na płatnym chorobowym byłam X lat temu, więc ten argument mnie nie przekonuje ;)

          • Jako studentka miałaś wyższą kwotę netto, ponieważ nie odprowadzalas składki zdrowotnej. Umowa zlecenie jest tańsza tylko dla pracodawcy.

          • Przecież napisałem wyrażnie, ze pracodawca przy przejściu z UoP na śmieciówkę nie zapłaci ci tego co płaci brutto tylko zapłaci to co płaci netto – on jest zobligowany prawem by odprowadzić to do zusu ale nei ejst zobligowany prawem przy zmianie umowy dać ci to do ręki. Dlatego im się to zawsze opłaca. A głodne kawałki, że pracowałaś tu i tu i mi się opłaca to nie do mnie bo pracowałem i na zleceniu i na śmieciówce i na samozatrudnieniu i na umowie o pracę i widziałem jak ci goście kombinują.

          • Ja również pracowałam już w każdej możliwej formie zatrudnienia. Prawda jest taka, że po każdej stronie ludzie kombinują, bo są tylko ludźmi. Pracodawcy mają dużo za uszami, ale i pracownicy. W jednym z miejsc pracy trafiłam na takiego lenia, którego na miejscu mojego pracodawcy zwolniłabym po kilku sekundach. Trafiłam również na pracodawcę, który kazał mi przekonywać siebie do tego, bym u niego dalej pracowała (kończyła mi się umowa). Wyszłam i trzasnęłam drzwiami ;)

          • Przekona cię jak zaczniesz chorować. 100% końskiego zdrowia się w końcu skończy. Ale który młody to rozumie?

          • To, że dawno nie chorowałaś to się ciesz. Wystarczy wypadek lub poważniejsza choroba i co wtedy?

    • Nie chce niszczyć twojego świata ale umowa o pracę nie jest umową rezultatu – to umowa należytej staranności. Reasumując: pracownik faktycznie musiałby nieźle nabroić z założeniem złej woli by cokolwiek mu groziło na umowie o pracę.

      • Nie przeceniaj się, nie zniszczysz mojego świata jednym komentarzem, zwłaszcza niecelnym. W kontekście artykułu chodzi mi dokładnie o sytuację kiedy pracownik nie przychodzi do pracy bez usprawiedliwienia, albo podaje usprawiedliwienie nie bo nie a nie o rezultat pracy.

    • Nie wywiązania się z umowy ? Mylisz ze jak będziesz pracował na innej umowie to będą inne wymagania ? O czym ty bredzisz ?

  5. Nie oszukujmy się. Młode społeczeństwo stało się bardzo wygodnickie i leniwe, wszystko się należy, wszystko jest dostępne. Kiedyś mieć firmowy notebook to mega wielka radość, dzisiaj? „Ups, upadł mi z łóżka, dadzą nowy”. Chcą szacunku wobec siebie nie dając nic w zamian. Oczekiwania na poziome dr habilitowanego, ale wkład własny minimalny, byle się nie zmęczyć.

    • Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, bo w każdym pokoleniu znajdziemy normalnych i mniej normalnych ludzi.

      Mam okazję przeglądać sporo ogłoszeń i jak widzę w opisie co oferuje firma: ‚praca w klimatyzowanym biurze’ to ogarnia mnie śmiech. Ja rozumiem szkolenia czy samochód służbowy, ale praca w biurze? No dziękuję, bo mogłabym pracować np. pod mostem ;)

      • Oczywiście, że nie można popadać ze skrajności w skrajność, ale niestety procent leni jest większy od normalnych i ciężko pracujących. Tutaj temat tyczy się pracowników, a nie pracodawców. O tych drugich to można pisać i pisać. Niestety zazwyczaj źle. Mówimy tutaj raczej o normalnej firmie, dbanie o pracowników, szkolenia, wymagania wcześniej ustalone itd. A pracownicy i w tym przypadku kładą na to lachę, bo są rozpieszczeni i rozleniwieni. Czasem im lepiej w firmie, warunki, większy luz, tym większe wyj.banie na całokształt. Dostrzegam to nie tylko u znajomych pracodawców i ich przygodach z pracownikami, ale także po swoich znajomych, którzy prywatnie są spoko, ale w pracy obiboki jakich mało. ;-)

        • To nie kwestia wieku, a nastawienia do życia i pracy. Mój Mąż pracował przez jakiś czas w Urzędzie skarbowym i tamtejsze starsze Panie również nie należały do tytanów pracy ;) Wiek tu nie gra roli. A to, że pracownicy chcą czegoś więcej od uścisku Prezesa nie jest dla mnie niczym złym.

        • Nie procent leni,a procent Januszy chyba. No ale jak pan jest tzw. „pracodawcom” to nie mam więcej pytań.

          >czegoś więcej od uścisku Prezesa
          W firmie w której pracowałem rok temu ci co robili ponad 20 lat dostali po zegarku,tak więc wg. niektórych „nieźle”. W sumie może zarabiali te 20-30% więcej niż tą minimalną,ale i tak wydaje się,że mniej niż kasjerka w biedrze (przy czterobrygadówce i zapierdzielu na maxa). Wg. mnie – i tak kpina,przez tyle lat sami by na lepsze rzeczy odłożyli w lepszej robocie.

          >”rozpieszczeni i rozleniwieni”
          Pewnie,lepiej być murzynami pracującymi za miskę zupy albo ryżu. Tylko idiota dokłada sobie roboty i chce dobrowolnie cierpieć – nawet nie dla idei,ale dla zysku „pracodawcy”. Lojalność itd. – ok,ale nie za darmo. Bądź człowiekiem dla innych to może inni będą człowiekiem dla ciebie.

          • Widzę, że chyba nie zaznałeś normalnego stanowiska w pracy, bo pod każdą prawię Twoją odpowiedzią czuć jad pokrzywdzenia i niesprawiedliwości lub usprawiedliwianie najgorszego stanu z możliwycj, gdzie jako pracownikowi trzeba Cię witać w progu z kwiatami i najlepiej z rozwiniętym czerwonym dywanem przed wejściem. Nie tędy droga.

          • Widzę, że chyba nie zaznałeś normalnego stanowiska w pracy, bo pod każdą prawie Twoją odpowiedzią na forum czuć jad pokrzywdzenia i niesprawiedliwości lub usprawiedliwianie najgorszego stanu z możliwych, gdzie jako pracownika trzeba Cię witać w progu z kwiatami i najlepiej z rozwiniętym czerwonym dywanem przed wejściem to podobnie, nie mam więcej pytań. Nie tędy droga.

        • Panie Jacku, jak będzie Pan myślał w taki sposób, to będzie Pan przyciągać właśnie takich ludzi.

    • To że ktoś za mniej pracy ma więcej pieniędzy oraz ma wymagania do warunków i narzędzie pracy to kompletnie nie oznacza, że jest leniwy. Raczej masz starcie komunistycznej mentalności z pojawiającym się powoli u nas wolnym rynkiem.

      • A gdzie jest napisane, że za mniej kasy więcej pracy?! Artykuł jest głównie o leniwcach (mimo wysokich zarobków), a nie o pracy w kanałach za 800zł brutto. Wtf?! Tak samo powyżej napisałem, że mam dowody, jak wiele osób jest rozpieszczonych, mają super wynagrodzenie, super warunki pracy, a szef musi wręcz prosić, by wykonywali swoje obowiązki. Niestety tak się zaczyna dziać prawie wszędzie. Pracownik idzie do pracy jak do swojego domu i mooooże po kawce, fb i pogadaniu z kumplami z boxu o d.pach ostatecznie zabierze się np. za programowanie. Tu jest problem. Wydajność bardzo niska, pracodawca jest zbyt dobry i mu wchodzą na głowę.

        • Wyciąganie skrajnych, indywidualnych przypadków to zwykła manipulacja, równie dobrze mógłby napisać o pracownikach w wieku średnim na cyku, których między 30-50 rokiem życia jest masa i co chwilę robią przerwę na piwo (twój rocznik, ale jakoś o tym się nie zająknąłeś a ich wydajność jest również bardzo niska), lub ludziach starszych kilka lat do emerytury, którzy po prostu dociągają do swojego limitu wiekowego aby brać świadczenie i dla nich liczy się papierek.

          Jeżeli ktoś zatrudnia kogoś na umowę zlecenie za kwotę 1500zł lub niższą to prawdopodobieństwo że za te pieniądze znajdzie profesjonalistę jest małe, a wręcz zerowe. Ofert takich na rynku w małych miejscowościach są dziesiątki lub steki, a w dużych miastach tysiące i nikt poważnie nie potraktuje tej ofert, bo jak po prostu znajduje coś lepszego to jest „”nara”, bo tak działa wolny rynek i konkurencja nie tylko o w dziedzinie produktów, ale i o pracownika.

          Pracodawca ma systematyczne problemy z pracownikami, bo nie ma dostosowanej płacy do obowiązków i warunków pracy w miejscu gdzie działa, konkurencja obok daje lepszą ofertę, więc ludzie tam idą, a pracodawca który ciągle ma problem zamiast wyciągać wnioski woli narzekać na wyimaginowany problem.

  6. Nie każda umowa zlecenie oznacza wyzysk. W mojej firmie kiedy są nabory to firma wystawia masę umów zlecenie, na te kilka dni żeby sprawdzać pracownika. Nie raz się zdarzało że ktoś się oburzył ze od pierwszego dnia nie dostanie umowy na czas nieokreślony. Wśród pracodawców nie brak wyzyskiwaczy, ale też masa młodych kiedy idzie do pracy oczekuje od razu umów i stawek nie wiadomo na jakim poziomie. Nie zwalałbym tego też na samych pracowników. W dużej mierze za to odpowiadają media które kreują wizje młodego pracownika zarabiającego jak wieloletni doświadczony członek zespołu, czy niemałą nagonkę na umowy zlecenie. Taki student słyszy cały czas żę każda taka umowa to wyzysk, więc jak widzi takie umowy to rezygnuje.

    • Jest coś takiego jak umowa o prace na okres próbny, 3 miesięczna. Daje pracownikowi przynajmniej minimalne poczucie wartości dla pracodawcy oraz perspektywę.

    • Ale jakie zarobki? Zwykle minimum krajowe bo świerzak. Umowa o pracę na czas próbny lub płatny staż. Jeśli umowa zlecenie a mam robić w stałych godzinach to łamanie prawa. Według prawa jest wymóg by praca miała pewne znamiona wskazujące na typ umowy.

      • Są umowy zlecenia. Nie da firma umowy o pracę na czas cholera wie jaki komuś kto może za 3 dni powie że nie przyjdzie. Zarobki zależały od stanowiska.

        • No czas próbny na max 6miesięcy. Ja miałem na 3 miesiące, potem 1 rok a potem nieokreślony i uważam że ok. Wtedy do ZUS nie szło nic na zleceniówce, Teraz już to bez znaczenia aczkolwiek są to właściwe formy do sprawdzenia człowieka.
          PS. Jak nie przyjdzie to przecież i tak klauzula jest że z automatu zostaje wyrzucony jeśli nie przedstawi powodu. Od tego też są odpowiednio ustawy i zdarza się że nie jego wina, czemu ma być poszkodowany gdy jest dobrym pracownikiem?

  7. A moim zdaniem to wynika z pewności siebie która ma młode pokolenie a która komuna zabrała starszym strach przed władza, przełożonymi itp jestem rocznik 90 o pewnie przeszedłem więcej zakładów niż nie jeden 60latek a dlaczego z powodu ambicji szukam pracy żeby mnie w niedzielę nie bolał brzuch z myślą o poniedziałku o kasa ma się zgadzać wspomnę tez ze nie byłem bezrobotny w ciagu 7 lat więcej niż miesiąc i mam rodzinę która utrzymać musze nie mieszkam z rodzicami wiec nie mówcie ze to lenistwo

      • Nie chce się chwalić ale taka praca doszedłem juz do momentu ze potrafię zarobić odpowiednik 4000zl w 5 dni pracy a to zawdzięczam ambicją i mimo wszystko ciężka praca nauka języka i wiele więcej a tu w uk średnio zarabia się 1500zl na tydzien czyli jakieś 300 funtów wiec mój tok rozumowania i działania przyniósł mi efekty

      • I to jest właśnie brak szacunku. Człowiek się stara, utrzymuje rodzinę a ty mu błędy ortograficzne wytykasz. Błędami to się jakiś redaktor musi przejmować a nie on. Pracuje w UK więc na bank nie jest redaktorem jakiegoś polskiego wydawnictwa tylko zajmuje się czymś innym. I w tym się sprawdza i utrzymuje rodzinę i o to chodzi.

    • Do tego nie pozwolę żeby ktoś mnie wykorzystywał lub poniższy przez poniżenie zdarzyło mi się nawet w środku zmiany zakończyć prace zmieni się to wtedy kiedy pracodawcy zaczną szanować pracownika zatrudniać odpowiednią ilość ludzi żeby jeden nie robił roboty za dwoje i piedziadze będą godziwe pracodawcy nie rozumieją fizycznej pracy i niszczenia swojego ciała i to za 1700zl? Za to nie da się żyć wiec nadgodziny i brak życia to nie moj plan przyszłość

      • To po co zawracasz dupę pracodawcom? Ustalenia dotyczące wynagrodzeń, zapadają chyba na samym początku przygody z pracą w danej firmie. Albo wynagrodzenie jest akceptowalne, albo nieakceptowalne i pracy się nie podejmuje. Rozumiem, że warunki pracy nie muszą być jasne na samym początku i wszystko wychodzi w trakcie, ale są chyba jakieś cywilizowane metody rozwiązania współpracy, a nie porzucenie jej w trakcie zmiany.

        Ja uważam, że pracodawcy za bardzo cackają się z pracownikami. Gdybym ja usłyszał, że zatrudniana przeze mnie osoba komentuje swoje opieprzanie się w pracy tekstem: za xxx to mi się robić nie chce, jakby było yyy to by może mi się chciało – to jak najszybciej, z wilczym biletem, wyleciałaby na zbity pysk. To świadczy o tym, że dana osoba nie dorosła jeszcze do pracowania.

        • Ponieważ robić trzeba i jak nie ma nic teraz lepszego to trzeba robić co jest druga sprawa to każda zmiana na nową miała być lepsza co nie zawsze się sprawdza po trzecie dlaczego pracodawcy kiedy nie są wporządku liczą na to od pracowników i robiłem jakieś nowe uprawnienia w międzyczasie a to na obecną chwilę dało mu dużo możliwości bo w każdej pracy się czegoś nauczyłem przez te 7 lat co dało mi jeszcze więcej możliwości i pewności siebie w obecnej pracy mam godziwe pieniądze i traktowanie po partnersku
          Szkoda ze jestem w uk

          • Chłopie co ty porównujesz pracę w UK do ludzi walczących w pl jeśli myślisz że zarobisz trochę więcej to jesteś świetny nic z tych rzeczy po prostu ślepy fart że akurat tak się potoczyło. Poza tym co z tego ze w Anglii zarabia się 300 tygodniowo średnio jak mieszkanie średnio kosztuje 600. I dochodzisz do takiego momentu że jak masz poszukiwany zawód to bardziej Ci się opłaca zarobić w pl nieco mniej a żyjesz jak król w swoim kraju niż chwalić się kwotami bezwzględnymi które utoną w sklepie spożywczym i rachunkach…

          • Nie uważam ze jestem świetny tylko mam duży szacunek do siebie jaki każdy powinien mieć do własnej osoby i wtedy odchodząc z pracy każdy będzie tak robił to zmusi Tych pseudo szefów do płacenia więcej o zarobkach napisałem bo ktoś mnie osadzie ze pracuje ze masakra wiec mój styl pracy doprowadził mnie do dobrych zarobków i wkleję ci co tu napisałem wcześniej – jeszcze trochę i się zmieni młodzi są inni niedługo nie będzie miał kto pracować wiec będą podwyżki i to duże ktoś robić musi i tym szefom trochę w końcu się uszczknie z tych setek tysięcy czy milionów dla szarych ludzi i oby wszyscy tacy byli, nie ma warunków to odchodzę i oby szybko nie dawajcie się w pracy jak nie ta to inna w obecnym świecie pracy jest dużo niech się zamykają niech bankrutuja otworzą się nowe, popyt zawsze będzie a te nowe będą lepsze

          • I jeszcze to ze tutaj tez się uczą wyzysku od między innymi miliona Polaków dlatego 12 lat temu też mój brat zarabiał tu 300 funtów a teraz ma 350 a inflacja dużo większą jak ludzie robią za grosze to władza się cieszy nie pozwólmy im na to

          • > Ponieważ robić trzeba i jak nie ma nic teraz lepszego to trzeba robić co jest

            Tak i trzeba to robić zgodnie z umową którą się zawarło z pracodawcą, a nie na odwal, bo nie płaci więcej niż na umowie którą się dobrowolnie podpisało.

            > dlaczego pracodawcy kiedy nie są wporządku liczą na to od pracowników

            Równie dobrze można zadać pytanie w drugą stronę.
            Jak pracodawca nie jest w porządku, to wypowiadasz umowę lub idziesz z tym do sądu.

          • Jest Pan głodny a ja mam dużo chleba, Pan pyta co ma Pan zrobić żeby ten chleb dostać, a ja mowie – musi Pan skoczyć z 3 metrow tyle raz póki nie złamie Pan nogę, ja jak Pan złamie to dostanie Pan kilogram chleba – umowa jest umowa, jak Pan nie chce to ma Pan niestety umrzeć z głodu – wszystko uczciwie!

          • Zawsze możesz dogadać się z tym, kto za ten chleb oczekiwał będzie mniej niż połamania nóg, a nie łamać sobie nogi i narzekać, że DOBROWOLNIE zrobiono sobie krzywdę. Zawsze tez możesz zrezygnować z chleba, pójść na nasyp kolejowy, zjeść szczaw i mirabelki. W ostateczności sam możesz ulepić z gliny piec i zająć się wypiekaniem chleba.

            Jak widzisz gdy ktoś ma mózg, to rozwiązania same się pojawiają. A jak ktoś ma dwie lewe ręce i tylko jęczeć potrafi, to niech sobie te nogi łamie. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

    • Czyli nie wiesz co chcesz w życiu robić. Nie masz na siebie pomysłu. Jesteś jednym z gorszych typów pracowników. Zawracasz cztery litery pracodawcom tylko dlatrgo, żeby sprawdzić czy dana praca jest interesująca. Zabierasz pracę tym samym ludziom, którym zależało i którzy by się odnaleźli w niej. Co za przypał… Poza tym uważasz się za doświadczonego pracownika pracownika. Pamiętaj, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

      • Jak odchodziłem mieli szansę trzeba dbać o siebie i swoją rodzinę wiesz jeszcze trochę i się zmieni młodzi są inni niedługo nie będzie miał kto pracować wiec będą podwyżki i to duże ktoś robić musi i tym szefom trochę w końcu się uszczknie z tych setek tysięcy czy milionów dla szarych ludzi i oby wszyscy tacy byli, nie ma warunków to odchodzę i oby szybko nie dawajcie się w pracy jak nie ta to inna w obecnym świecie pracy jest dużo niech się zamykają niech bankrutuja otworzą się nowe, popyt zawsze będzie a te nowe będą lepsze

    • Stary graba. Święte słowa. Mamy swoje wymagania i oczekiwania. Pracodawca sam z siebie nie da podwyżki ( przynajmniej w mojej branży ).daje z siebie dużo i mam prawo i oczekuje ze ktoś to doceni dając mi odpowiednią gratyfikacje finansowa dlatego co jakiś czas uderzam po podwyżkę. Tylko nie rozumiem czemu czasem to starsze pokolenie okrzykuje nam z ta mianem „roszczeniowi ” . My poprprostu chcemy być odpowiednio wynagradzani.

      • Bo co jako zielony pracownik wnosisz? Dlaczego masz zarabiać tyle ile pracownik z 10 letnim stażem czy dużo grubszym CV? To właśnie krytykowana roszczeniowość, bo „tak”, bo się należy? A potem napisanie pisma czy obsługa urządzeń biurowych to pół dnia…

        • To nie chodzi żeby zarabiać tyle ile ktoś lepszy my też się nauczymy tu chodzi o to ze na start ma być conajmniej ze 3,5tys na rękę za 8 h na dzień a ci lepsi ze 6 tys wtedy jest cel rozwoju a jest tak ze na start 1500 a po latach a często nigdy tylko nadgodzinami można zarobić więcej i nie 6 koła a 3 może 4 wiec my młodzi ich zmusimy żeby płacili więcej

          • Niemalże jak odezwa Lenina ;-)

            Ale wiesz, że wcześniej czy później Ci „starzy” powiedzą, że mają dosyć i pójdą na taka czy inną formę emerytury. I co wtedy? Kto będzie zatrudniał tych „młodych”? Pewnie tacy sami młodzi. Ciekawe jakie wtedy będą płacić stawki. Choć w sumie można to już sprawdzić teraz. Istnieją firmy pozakładane/zarządzanie przez ludzi urodzonych w latach ’90. Czy w tych przedsiębiorstwach stawki są znacząco wyższe?

            Jeżeli chodzi o same wynagrodzenie to weź pod uwagę, że Twoja praca musi być na tyle wydajna, żeby na to wynagrodzenie zarobić. Wypadałoby też, żeby sama firma na tej pracy zarobiła. Chcesz 3500 PLN netto na start. Czy przeciętny „świeżak” w którego na początku trzeba raczej inwestować (uczyć) i płacić za jego błędy, jest w stanie tyle zarobić dla firmy, żeby opłacało mu się dać taką stawkę (wykluczam tutaj branże typu IT i o podobnym statusie)? Byłeś w stanie tyle zarobić 7 lat temu, gdy starowałeś?

            Piszesz też, że jesteś dumny ze swojej ścieżki. Ale jesteś świadom tego, że to iż zdobyłeś doświadczenie, to też zasługa tego wrednego pracodawcy, który dal Ci szansę?

          • > weź pod uwagę, że Twoja praca musi być na tyle wydajna, żeby na to wynagrodzenie zarobić.

            Jak nie jest,to się albo nie zatrudnia albo zatrudnia się na początek tam,gdzie mniej więcej będzie wydajna. Proszę,no bez tego Januszowego bełkotu,że oni niby do pracowników dopłacają – bo to zwykłe kłamstwo, NIKT mający działalność charytatywy przecież nie prowadzi.

            >to iż zdobyłeś doświadczenie, to też zasługa tego wrednego pracodawcy, który dal Ci szansę?
            A mi się właśnie nie zdarzyło, żebym dostał szansę. Koła naukowe,studia skończone na plus dobry i co ? NIC. NIKT nie da nikomu szansy jak na tym nie zarobi i to dużo nie zarobi.To jest Polska. Proszę więc – bez tej ściemy i propagandy Januszy Biznesu gnojących młodych ludzi.

          • Oczywiście ze pieniądze na te większe wypłaty i trzeba by je odjąć prezesom itp których stawki są kosmiczne zniszczyć przepaść ze jeden zarabia 70tys na miesiąc jeden 700 tys a inny 1500 nawet tym co 10000 zarabiają niech mają 6000 ale bogaci nie chcą oddać kasy nawet w mniejszych firmach gdzie jest kilku pracowników szef ma 20 000zl
            Niech ma 12 000 a reszta się dzieli jak nie niech znika z rynku trochę jak Robin Hood stąd pieniądze i dopóki klasa obecnie pozwala na to to będzie biedna zawsze

          • Tak jestem tego świadomy ale oni nie zatrudnili mnie dla mojego dobra tylko swojego a ja pracowałem nienawidząc pracy też nie dla ich dobra tylko swojego to brak partnerstwa i szacunek tylko oficjalny i tu jest to ze bez pracowników nie ma firmy nie ma kasy i dowiedzą się o tym pracodawcy teraz ze ze pracowników trzeba płacić więcej a tak jak mówię jak zniknie jedna budka z lodami otworzy się druga bo będzie popyt który nigdy nie znika

          • 3,5 na rękę to może w twojej okolicy.Ja szukałem pracy raz rok a potem 3 lata. Galicyjskie zadupie,no fakt – to robi swoje.Ale k… jak człowiek gotów był nawet za minimalną pójść i jeszcze nie pasuje bo „nie ma doświadczenia” albo coś w tym stylu i albo robisz staż „za darmo” albo rób gdzie indziej w usługach (gdzie nie przyjmą bo „jeszcze uciekniesz”) albo na produkcji (no i na produkcji skończyłem) to się nóż w kieszeni otwiera i jednocześnie gadka,że ludzie roszczeniowi,leniwi,nie chcą przyjść robić a młodzi nic nie potrafią to krew zalewa albo jak się uwierzy depresji można dostać albo się wprost zabić (no nie wiem jakim cudem nic sobie nie zrobiłem).Znaleźli sobie sposób na łatwe pomnażanie zysków – gnoić pracownika i wymagać jak najwięcej za friko.Innych sposobów nie znają.
            Różne „darmowe staże” (a z czego żyć ?) czy staże z PUP albo inne kombinacje przy obecnych głodowych pensjach, rób za darmo nadgodziny albo pracuj na czterobrygadówce itd. Rzygam tym.Gardzę.I nienawidzę.
            Sfiksować idzie i tyle,jak ja tych Januszy (i ich kumpli urzędasów i polityków) nienawidzę to… Planuję wyjazd z tego kraju kwitnącej cebuli.

    • Jarku, bo my pokolenie 90 chcemy od pracy czegoś więcej, a nie tylko uścisku prezesa czy radości, że możemy pracować. Prawda jest taka, że może kiedyś starsze pokolenie to satysfakcjonowało, ale młodsze pokolenie nie. Stąd też młodzi rocznik 90 zmienia często miejsca pracy, bo szuka miejsca i pracy, która daje im satysfakcję.

      Ja sobie nie wyobrażam robić przez 40 lat czegoś, czego nie lubię, a starsze roczniki brały co popadnie i jeszcze się z tego cieszyły.

    • Chyba mylisz pewność siebie z kompletnym brakiem kultury, żeby nie powiedzieć prostactwem. Nie macie żadnej pewności siebie. Jesteście pyskaci a media robią Wam wodę z mózgu mówiąc, że możecie wszystko (chodzi mi to bzdurne artykuły „możesz być kim chcesz”, „Weź sprawy w swoje ręce”, itd.).

  8. Jak to? Nie ma dobrej pracy i pracowników w kraju montowni, gdzie wszystkie dochodowe firmy zostały wyprzedane, emerytury miały być po śmierci, przy władzy tylko k…y i złodzieje a państwo było teoretyczne?
    Śmiać mi się chce jak ktoś mówi praca na coś płatne pozniżej 2500 euro na rękę.

    • Już jedna taka pani była, która stwierdziła, że poniżej pewnej stawki pracują tylko określone osoby. Chwały jej to nie przyniosło.
      10 500 zł netto to 15 000 zł brutto. Zgodnie z danymi opublikowanymi w zeszłym roku przez GUS, powyżej 13 500 zł brutto zarabia coś bodajże 2,3% osób w Polsce. To oznacza, że chce ci się śmiać z 97,7% pracujących osób.

      • Nie wiem ile osób tyle zarabia ale wiem ile trzeba zarabiac, żeby sobie załozyc rodzinę, utrzymać żonę i 3 dzieci, kupic mieszkanie lub dom, średniej klasy samochód, wyjeżdżać 2x w roku na wakacje itd. czyli wszystko to co się należy człowiekowi jak psu buda. Praca poniżej 2500 euro to dead end job, dobra jak nie masz kwalifikacji, jesteś stary, dorabiasz sobie do kieszonkowego, mąż dobrze zarabia itp.
        Jak jesteś z tego zadowolony i na jałmuznę mówisz praca to urodziłeś się niewolnikiem.
        To za ile pracujesz bo musisz to inna sprawa.

        • > ale wiem ile trzeba zarabiac

          No to te twoje wyliczenia coś kiepsko się mają do rzeczywistości. Oto żyjemy w kraju w którym 97% osób tyle nie zarabia, a jednak zakłada rodziny. Nie wiem czy w ogóle istnieje jakikolwiek kraj w którym minimalne wynagrodzenie wynosi ponad 10 000 zł netto, a nawet jeśli taki jest, to i tak siła nabywcza pewnie nie jest większa niż u Polaka, bo prawdopodobnie za podstawowe usługi czy wyżywienie musi zapłacić 5-6x więcej niż Polak w Polsce.
          Czyli błąd już na samym początku. 2 500 euro to nie jest kwota która pozwala, tylko kwota z którą łatwiej to wszystko zrobić co napisałeś.

          > czyli wszystko to co się należy człowiekowi jak psu buda.

          A kto powiedział, ze to się należy? W samej twojej wyliczance pojawia się średniej klasy samochód. To samochody niższych klas byłyby dla kogo, skoro każdy miałby z urzędu mieć przynajmniej taki klasy średniej?

          > Praca poniżej 2500 euro to dead end job, dobra jak nie masz kwalifikacji, jesteś stary, dorabiasz sobie do kieszonkowego, mąż dobrze zarabia itp.

          Możesz mi podać adres firmy w której jako właściciel wypłacasz ludziom te 2 500 euro miesięcznie? Chętnie rzucę okiem.

          > Jak jesteś z tego zadowolony i na jałmuznę mówisz praca to urodziłeś się niewolnikiem.

          Po prostu nie jestem fantastą i lewakiem twierdzącym, że każdy powinien zarabiać minimum kwotę X, bo należą mu się jak psu buda luksusowe dobra.

          • A co z tymi, którzy zarabiają tyle, a na to nie zapracowują? Różnej maści oszustów, złodziei, znajomków i rodziny prezesów. Pierdzi taki synuś prezesa w stołek bierze 20000 zł za nicnierobienie a nieskoligacony pracownik odwala za niego czarną robotę.
            Są prezesi wyzyskiwacze i pracownicy leniwi. Prawda leży pośrodku. Ale nie widziałem jeszcze prezesa któremu podwyżki nie trzeba było wyszarpywać z gardła. End of story.

        • Jak rozumiem koledze się należą jak psu buda wakacje na Hawajach. A to już Mazury nie wystarczą? 2500 Euro to lekarze, adwokaci, „swojaki” na urzędowych itp. synekurach oraz cwaniacy biznesmeni zarabiają. Właśnie dlatego, że łupią swoich pracowników…. Wiesz, że tym ostatnim zdaniem zanegowałeś swoje powyższe wypociny.

      • Statystyki mówią tylko o liczbach. A że 97,7 % ludzi w Polsce żyje poniżej 10500 na rękę to nie jest żaden argument. To, że jemu chce się śmiać to nie mi oceniać jego powody, ale prawdą jest że większość ludzi godzi się na głodową pensję, poniżanie przez pracodawcę i wpędzanie się w długi, bo niektórzy tacy jak Ty napiszą oceniający i kpiący komentarz z faktu, 10000 zł na miesiąc to jest normalna wypłata dzięki której mógłbyś NORMALNIE żyć a nie kombinować i jechać na kredytach i taka powinna być NORMALNA wypłata dla zwykłego pracownika (2500 €)

        • A czemu 10 000 zł, a nie 100 000, albo milion? Ja uważam, że milion zł miesięcznie to jest dopiero wynagrodzenie pozwalające żyć na jako takim PODSTAWOWYM poziomie. 10 000 zł? To są drobne…

      • Ale te 2,3 % to zatrudnieni na umowę o pracę. Dolicz jeszcze 3 000 000 osób na działalności. Oczywiście nie każda z tych osób przekracza pierwszy próg, ale generalnie w działalność ucieka się po to żeby nie wchodzić w drugi próg podatkowy.

        • Lepsza opcja to umowy o dzieła poprzerzucać na znajomych. Część stara się o kredyty czy inne cuda i ważny jest dla nich dochód z zeszłego roku. Mniej kombinowania.

          Z tymi 3 mln to grubo przeszacowałeś. Znaczna część JDG do bieda biznesy które nawet na ZUS nie zarabiają, firmy założone do wyciągnięcia dotacji albo przymusowe przejścia na kontrakty. Mam niepokojąco dużo znajomych którzy założyli JDG dla samego „prestiżu” bycia przedsiębiorcą. Świetnie to maskuje fakt, że pozostają na utrzymaniu rodziców i nikt im nie sprawdzi czy faktycznie zarabiają tak dużo ile deklarują po piątym piwie.

  9. Dlaczego wiedziałem że artykuł jest napisany przez kobietę? XD która ustawowo ma przykazane że ma robić mniej niż facet na tym samym stanowisku, nie mówiąc już o preferencyjnym traktowaniu wobec prawa…

    • W ogóle praca dla mężczyzny – spawanie światłowodów, ustawianie firewalla, układanie kafelków.

      Praca dla kobiety – copypasta z innych serwisów na serwisie opartym na wordpressie i pisanie tekstów które się nie różnią niczym od precli z SEO.
      Albo
      Śmianie się do soku na instagramie – ten słynny ‚influencing’ xD

    • Dobry, mógłbym zapytać dlaczego mój komentarz w którym podałem źródła ( z kodeksem pracy i kodeksem karnym włącznie) nie został opublikowany?

      Autorzy tego serwisu się boją że byle jaka przybłęda(ja) bardziej się zna na prawie(przynajmniej pracy) od niektórych osób tutaj zatrudnionych?

  10. Każdy medal ma dwie strony. Może nie pracowałem w jakoś specjalnie dużej ilości miejsc, ale swoje już zdążyłem zobaczyć.

    Z faktem, iż obecne pokolenie jest niesamowicie roszczeniowe i leniwe nie dyskutuje. Widzę to codziennie wśród moich współpracowników, którzy połowę czasu przygotowań do pracy (sprzątanie, ogarnięcie dokumentów i takie tam) spędzają na rozmowach o grach i zabawie telefonem. Uczciwość i współpraca to puste słowa. Robić tylko to co przynosi zysk, a to co niewygodne zostawić innym, bo ktoś w końcu poczuje presję i to zrobi. Co gorsza takie podejście przynosi zyski, bo jak nie trzeba robić tego co niewygodne, to wyrabia się więcej prowizji.

    Pracodawcy jednak nie są święci. Jak wygląda praca w cenionej i nagradzanej firmie już kiedyś opisałem więc pozwolę sobie na wklejenie:

    „Mija trzy miesiące a ty wciąż umowę masz dostać już jutro. Pracodawca to twój „kumpel”, a przy okazji zależy ci na przedłużeniu współpracy (Bo ze współpracownikami naprawdę złapałeś już kontakt), wiec nie wspominasz o tym za często. Szkolenie które ci obiecali chyba się skończyło z miesiąc temu, bo od pewnego czasu dostajesz ochrzan za rzeczy, które podobno powinieneś już dawno wiedzieć. Od tygodnia widzisz też kolejne osoby odstrzelone na galowo, przewijające się przez gabinet szefostwa (dwie firmy w jednym pomieszczeniu, szefowie maja swoje boksy, ale widzisz wszystko i wszystkich) jednak nikt jakoś specjalnie nie dba o to by zrobić nowemu miejsce. Wciąż nie masz komputera służbowego, pracujesz na swoim, ale podobno wszystko jest już załatwiane. Obdzwaniasz jednak dziesiątki firm dziennie (choć oficjalnie miałeś to robić bardzo rzadko i nie miało to stanowić fundamentu twojej pracy) i w końcu dopinasz swój pierwszy deal na długotrwałą współpracę.

    Przychodzi ostatni dzień, trzeciego miesiąca współpracy. Dzień jak co dzień. Znów leje się wódka bo udało się sprzedać coś dużego. W połowie dnia nieśmiało przypominasz o tym, że w zasadzie od jutra powinieneś mieć już umowę o prace i większe pieniądze, które Ci kiedyś obiecano. Ta którą miałeś właśnie by wygasła gdybyś rzeczywiście ją miał. Kierownik mówi, że spoko, że przegada sprawę z drugim kierownikiem i dadzą ci znać.

    Dwie godziny później ponowie nieśmiało przypominasz o tym, że nadal nic nie wiesz. Po kolejnych kilkunastu minutach wołają Cie do swego boksu i… i mówią jak bardzo nie spełniasz ich oczekiwań i że raczej nie przedłużą współpracy, ale możesz jeszcze się postarać i przemyślą sprawę. Mógłbyś przyjść na kolejne parę dni a oni się zastanowią co dalej. W drzwiach mijasz się z szefem firmy z którym ugadałeś deal a który przyjechał by dogadać szczegóły współpracy.

    Odchodzisz. Po roku dostajesz pita za wszystkie trzy miesiące, wiec umowa istniała a to, że jej nie widziałeś i nie podpisałeś nie ma żadnego znaczenia prawda?

    Nie wymyśliłem tego, po prostu opisałem jak wyglądała moja druga praca w życiu. Praca w cenionym, nagradzanym stuartupie, pracującym pod skrzydłami jednej z najbardziej znanych firm w branży. Najgorsze w tym wszystkim, że po wszystkim jeszcze długo myślisz, że to rzeczywiście mogła być twoja wina i teraz mogłeś być kimś… jednym z szóstki (bo tyle nas łącznie było.Tak dwoje szefów i czterech pracowników) założycieli.

    W następnym startupie do którego zostałem przyjęty sprawa wyglądała lepiej… po prostu po przeczytaniu umowy stwierdziłem, że wole być bezrobotny niż do końca życia spłacać długi w które wpędził, by meni ten jeden podpis.”

    W obecnej pracy też się sypie. Ciężko jest znosić prace z roszczeniowymi klientami (Nie miałem pojęcia, że ludzie potrafią być aż tak niemili i aż tak bardzo wyładowywać się na innych), kiedy masz wrażenie, że w hierarchii ważności pracodawcy stoisz z dnia na dzień coraz niżej. Ale nie będę się rozpisywał. Ktoś pewnie napisze „To zmień!”, ale w moim mieście tylko w branży IT (i to nei całej) można liczyć na coś więcej. Ja trafiłem na szczyt dostępny dla reszty (tak mi sie przynajmniej wydaje, ale mam nadzieje ze się mylę), a że owy szczyt jest coraz niższy to już inna sprawa, bo wciąż pozostaje szczytem i nie widać innego.

    To samonapędzające się koło. Pracodawcy nie szanują pracowników, więc Ci nie szanują pracy a gdy trafiają do innej pracy wciąż są w nich nawyki z poprzedniej… nachapać się, bo pracodawca to i tak złodziej. Tak traktowany pracodawca traci zaufanie i szacunek do pracowników więc… i tak dalej i tak dalej.

  11. Pracuje ponad pol roku. W tym czasie moj pracodawca szukal pracownika. Masakra. Ci ludzie najchetniej chcieliby lezec i miec 20zl/h netto. Nie mowie, ze moj pracodawca jest idealny, bo nikt nie jest, ale to co odwalaja pracownicy to przerasta wszystko.

    • Sorry ale 20 zł na godzinę to dużo? Kup za to mieszkanie, samochód i wychowaj dzieci. A jak już to zrobisz to powiedz czy łatwo było odmawiać wszystkiego dzieciom (typu wakacje, wycieczki szkolne, możliwość rozwijania ich pasji) i wtedy pogadamy o stawkach za pracę…

      • Pracuje aktualnie za 14/h, mam samochod, jestem w trakcie kupowania mieszkania 3 pokoje, bo mam 2 dzieci. Co roku jestesmy na wakacjach, mamy 2 laptopy jeszcze na gwarancji, mlodszy syn ma pelen pokoj zabawek. Zapewniam Cie, ze niczego im nie brakuje. 20zl mialem na mysli dla nowego, ktory nic nie wie o pracy, trzeba go nauczyc wszystkiego.
        Jezeli uwazasz, ze radosc dzieci przelicza sie na to ile zarabiasz to bardzo mi przykro.

        • Ale to, że ty cenisz się na 14zł/h to nie znaczy, że inni muszą. Powoli wchodzi wolny rynek i część pracodawców tego nie rozumie, bo są wychowanie w czasach kiedy nie było konkurencji i pracownik nie mógł wybierać w firmach. Praca jest towarem/usługą i jest obecnie coraz rzadszym towarem, więc jej cena rośnie i tyle.

        • A ile Pan placi za mieszkanie? Ja place 2000 z oplatami (niski standard mieszkania), na jedzenie I odziez dla 5 osob (3ka dzieci, zona I ja) 3000, pracuje 250 g. za 20 pln na g… jak trzeba czegos powaznego kupic to tylko kredyt…

        • Adam, ja wiem ze internet przyjmie wszystko, ale przestań kłamać. 14zl/h to minimalna krajowa, czyli około 1600 złotych netto. Jakbym zarabiał takie pieniądze to na opłaty by mi nie starczyło, a co dopiero mówić o samochodzie i wakacjach 2x w roku. Moja kobieta tyle zarabia, ja prawie 2x tyle i żyjemy na prawdę skromnie.

        • Jak ma Pan podobnie to znaczy pracuje Pan 350 godzin czyli więcej niż dwa etaty (2X160g ) w miesiącu ? Amerykanie umarli pod kulami 1 maja żeby tak nie było, czy ktoś w Polsce zna dla czego caly swiat swietuje 1 maja?

  12. Z obserwacji pracy w hotelu : umowy zlecenie , praca kelnerow niejednokrotnie do 24 godzin na dobe z przerwa 3 godzinna na przespanie sie , praca pokojowych po 16 godzin dziennie , niechec pracodawcow do zatrudniania dodatkowego personelu , nie liczenie sie z normatywnam czasem pracy nawet przy umowach o prace. Nic dziwnego ze taki przemeczony kelner , pokojowa w ktoryms momencie wrzeszczy jestem zmeczony , zmeczona : nie przyjde ! Brak szacunku do pracownikow chocby w postaci powaznego podejscia do realnych mozliwosci eksploatacji takiego pracownika , czegoz ci. Biedni pseudoprzedsiebiorcy oczekuja ? Ze wszyscy beda sie pchali w takie warunki pracy przy niejednokrotnych na dokladke zatorach platniczych . Dobre.

    • W takich przypadkach powinny zebrac sie 2-3 osoby, pojsc do szefa/kierownika/etc i powiedziec cos w stylu „jutro nie przychodzimy do pracy, bo…” i przedstawic warunki. Nie znajdą w 2 dni 2 nowych pracownikow. Ale wszyscy sie boją.

      • Jasne ze nie znajda w dwa dni pracownikow . nawet i dluzej . Jak juz pojdzie fama o takim pracodawcy nikt sie nie pali do zatrudnienia akurat w takim miejscu . Co do zebrania sie w dwoch , trzech raczej trudna sprawa .

        • Fama tez pojdzie w druga strone. Znam firmy, do ktorych juz nikt nie przychodzi, takie maja warunki pracy. Ale jak juz ktos sie znajdzie, to dalej oferują spartanskie warunki. Niczego sie nie naucza

  13. Na dokladke kiedy zuzyty kelner , pokojowa zaczyna chorowac natychmiast go sie „zwalnia” bo na umowe zlecenie nie mozna zwolnic kogos z pracy , a wuec idzie tekst zwalniam ciebue bo symulujesz . Sami sobie tacy pracodawcy grabia i nic dziwnego ze nikt ich poeaznie nie traktuje. Niezaleznie od przedzialu wiekowego.

  14. Już przestańcie z tą propagandą umów. Etat jest ŚMIECIOWY, a nie inne typy zatrudnienia. No chyba, że ktoś woli zarabiać pieniądze dla kogoś, a nie dla siebie.

  15. Tak wszyscy narzekają na umowy zlecenia. Ale niech ktoś sobie policzy 168 h (taka jest średnia miesięczna na umowę o pracę) pomnożyć przez najniższa obowiązującą stawkę 13,70 i nagle się okaże że będąc na waszej smieciowce od której też są odprowadzane wszystkie składki jeśli nie jesteś studentem zarabiasz więcej niż na umowę o pracę na najniższą krajową. Można zarobić na zleceniu. Tylko trzeba chcieć.

    • Taaak pod warunkiem,że dostaniesz tą różnicę pomiędzy umową zlecenie a umową o pracę do kieszeni.Realia jednak są nieco inne – to jest zysk zatrudniającego i tyle.

  16. jeszcze trochę i się zmieni młodzi są inni niedługo nie będzie miał kto pracować wiec będą podwyżki i to duże ktoś robić musi i tym szefom trochę w końcu się uszczknie z tych setek tysięcy czy milionów dla szarych ludzi i oby wszyscy tacy byli, nie ma warunków to odchodzę i oby szybko nie dawajcie się w pracy jak nie ta to inna w obecnym świecie pracy jest dużo niech się zamykają niech bankrutuja otworzą się nowe, popyt zawsze będzie a te nowe będą lepsze

  17. Ja wypowiem się od strony pracodawcy. Im więcej dajesz tym gorzej. Nie ma znaczenia czy to umowa o pracę czy zlecenie. Podejście jest takie samo! Najpierw chcą umowę o pracę, a później nie potrafią się z Niej wywiązać. I dodam, że stawki są dobrych kilkaset złotych wyższe niż minimalna krajowa. Było już ubezpieczenie grupowe, opieka medyczna,szkolenia, warsztaty, integrację, premie miesięczne. I co? I g… Żadnego szacunku do pracodawcy, współpracowników. Wszystko na daj. Najlepiej dawać z siebie 30% z zakresu obowiązków. Więc teraz podchodzę tak samo. Jak taki młody pracownik ma takie podejście to ja do niego również. Czekam na odpowiedni moment, aby postawić go w takiej sytuacji jak on stawia mnie. Z całego serca życzę, żeby zatrudnili się sami, a nawet zatrudnili pracowników. Show musi go on. A Ci co są fair w stosunku do mnie, ja oddaje im to samo i staram się ich doceniać jak tylko potrafię.

    • Nie daje się kasy za darmo,ale wymagając więcej trzeba dawać więcej.I musi być widać,że robiąc więcej dostanie się więcej. Proste.

      PS: Chciał bym wierzyć… ale niezbyt wierzę.

      >Było już ubezpieczenie grupowe, opieka medyczna,szkolenia, warsztaty, integrację, premie miesięczne
      Premie mają sens (o ile rozliczanie z efektów działa prawidłowo),cała reszta tego „korporacyjnego podejścia” wydaje mi się głupotą,bo skorzystają głównie ci którzy „tylko chcą” a nie tacy którym się chce XD Marchewka ma być nagrodą a nie „należnym świadczeniem”

      A co do premii to znam ze słyszenia już takie „januszenie” typu : „nie możemy im dać większej premii bo by dostali za dużo” – i to,że wynik lepszy nie miało znaczenia.Bardzo to motywuje – do olewania.

  18. Niestety to prawda , młodzież stała się roszczeniowa. Nie chodzi tu o rodzaj umowy . Jak by chcieli sie czegoś nauczyć to by to robili. Niestety wszystko to wynaszą z domu. Mamusia załatwi da na wszystko. Niestety efekt 2 lewe ręce i wiekszość. Osobiscie dziekuje za czasy wojska , i czasów gdzie na wszystko musiałem zapracować.
    Wsiadam do samochodu który sobie kupiłem , a nie dostałem.
    Nalezy dawać wędkę ,a nie rybę. Bo ta szybko się psuje.
    Przepraszam za błedy ,ale piszę z telefonu na „tarczę ” :)

  19. No proszę artykuł bardzo ciekawy szkoda, że filozof który takie tezy stawia zapomniał o swoich latach młodości, najprawdopodobniej znieczulica nie śpi żal mi takiego pismaka. Ogólnie to niech zaczną ,, nas„ szanować i wypłacać takie same pieniądze jak mają na dzień dzisiejszy na zachodzie. Widocznie dla służb specjalnych są rzeczy ważne i ważniejsze.

  20. To prawda. Znam osobę ,która pracuje w dużej firmie od lat i widzi ,co wyprawiają młodzi pracownicy. Totalne lekceważenie pracy.

  21. Na zachodzie 2 dni i umiałem sporo zarobki 6tys netto . Pracowałem bardzo dobrze i efektywnie . Wróciłem do Polski odrazu szok ta sama praca te same godziny 2 tys …to się niech pracodawcy nie dziwią że młodzi mają w dupie pracę u takie podejście . A pozatym pracownik w Polsce jest mało efektywny udaje że pracuje ..dajcie im zarobić 5_6 tys to wtedy można wymagać od pracownika . Pracuje i mieszkam w Warszawie to 2 tys które zarabiam starcza na jedzenie i czasami wyjscie gdzieś i o czym mowa . W Holandii na rękę miałem 1300- 1500 netto max 300 na życie wydawałem ( jedzenie picie plus co tydzień nad morzem bo blisko . ) A w Polsce pensja na życie gdyby nie dziewczyna to bym do Polski szybko nie wrócił . Więc mnie nie dziwi podejście młodych do pracy w Polsce . Pracuje w P&G gdzie zatrudniają 600 osób …a jak po 3 miesiącach popatrzyłem jak pracują to aż nie mogłem uwierzyć …2 pracuje 5 je 10 pali co 20 minut następnych 20 łazi z kąta w kąt ..w nl 5 by zostało a resztę by pogonił .;)

  22. Starą mądrością, jaka płaca taka praca i nie trzeba do tego w ogóle dorabiać ideologii, bo tak było za komuny i tak jest teraz.

    Jeżeli zależy mu na stabilności grafiku, a zatrudnia na umowę zlecenie to sam sobie tworzy problemy, bo jest różnica między umową zleceniem, a umową o prace.

  23. To raczej pracodawcy nie chcą się dostosować – oczekują psa na kiwnięcie palcem w zamian za śmiesznie niskie stawki, a sami domy budują i dobre auta. Urlopu dawać nie chcą itd. Jeszcze nie spotkałem się z pracodawcą, który nie był nastawiony na szybki zysk i jak najszybszy dorobek.

    • Raczej na 10 firm ktore prowadzilam ksiegowo i podatkowo wraz z obsluga kadr – 1 moze dwie normalnie zatrudnialy . Taka proporcja . Reszta na zasadach jak wyzej napisalam. W tym jedna powiedzmy stosowala autentyczne wynagrodzenia do opodatkowania i ozusowania, przy czym przy umowach o prace zadnych dodatkow funkcyjnych , stazowyh itp. To jest po prostu nieoplacalne dla ludzi ktorzy chca pracowac. Nic dziwnego ze wieja gdzie indziej. To jest taki proporcjonalny przyklad .

  24. Jak pracowników traktuje się jak bydło, to trudno się dziwić, że wśród młodych brak przywiązania do firmy.

  25. Jak dają 1400 netto to kto będzie robić… Pracuje przy prowadzeniu ruchu kolejowego mam 2085 zł brutto coś jeszcze ? ( Wasze życie dla mnie to ~2zl netto )

  26. A co pewnie by chcieli mieć niewolników I jeszcze bat im dać. Muj szef 10 lat temu rozmawiał z pracownikami prawie codziennie
    Teraz gdy jusz się dorobił na „naszych garbach” nie pokazuje się prawie wogule a jego motto to (ja na siłe cię nie trzymam) Najpierw niech Sama bedą w pożądku

    • tylko że jako firma jak możesz cokolwiek obiecać klientom i wywiązywać się z obietnic mając takich pracowników?

      • A to problem firmy, nie mój. Niech sobie ukra wezmę, dostaną 800zł dofinansowania od polskiego rządu…
        Mam własny biznes i 90% pracowników to Ukraincy :>

          • Tak. Ale za Ciebie 800zł nie dostanę :>
            I nadal płacić muszę za Ciebie podatki dochowe i składki na różnawe. Jeynie co za ukra płacę to ZUS tak naprawdę….
            Więc UKR jest „lepszym” procownikiem, niż ty.

          • jeśli UKR spełnia wymagania (tzn dostarcza to czego firma od niego oczekuje) to oczywiście że jest lepszy. Sam bez zastanowienia zatrudniłbym pracowitego fachowca z Ukrainy zamiast roszczeniowego polskiego katolika, gdybym oczywiście stał przed takim wyborem.

          • A Polskiego muzułmanina? prawosławnego? Jesteś faszystom.

            Dla mnie Ukrainiec nie musi spełniać wymagania, przeszkoli się. Ukrainiec pracowity? Spoko… jak będzie za trudno to rzucają wypowiedzenie lub nie przychodzą do firmy na następny dzień…

            Zobaczmy:
            Zatrudnienie jednego Polaka [w myśl obywatel Polski]
            za minimalną 2100zł brutto kosztuje mnie 2 532,81zł.

            Ukrainiec… technicznie tyle samo…ale odpadają mi „koszty pracodawcy” ze względu na ulgę oraz 800zł dofinansowania, więc ukr kosztuje mnie 2100-800zł = 1300zł.
            Widzisz…
            Wolę zatrudnić Ukrainca za 1300zł niż Polaka za 2540zł.
            Zwalniając jednego Polaka, zatrudniając dwóch Ukraińców nadal jestem do przodu o 140zł… Co oznacza że co 2gi Ukrainiec jest darmowym pracownikiem…
            Więc… mogę dać dwóch Ukrainców…na te samo stanowisko za jednego Polaka…
            Ukry są leniwe, więc we dwóch się nie przepracują.

            Pracowite fachowcy z Ukrainy w Polsce nie długo zostają, mają bardzo wysokie mniemanie o sobie, bo wiedzą że coś umieją… po 3 ech miesiącach wołają o podwyżkę…500zł :>, potem sami tez jadą do Niemiec, jak Polscy fachowcy.
            W mojej firmie 90% załogi to Ukraincy.

  27. Pasowało by napisać wprost: [„Janusze Biznesu” do gazu] ale się boję,że to by było już nawoływanie do nienawiści wobec Januszy Biznesu.

    >pracodawcy narzekają, że młodzi nie odróżniają stawek brutto od netto
    Bo to „brutto” to jest zwyczajna ściema stworzona przez rząd.Ani to wydatek zatrudniającego (nie jakiegoś „pracodawcy” bo oni nic nie dają,oni pracę KUPUJĄ !) ,ani kasa którą dostaje do ręki pracownik.”Brutto” to zwyczajna ściema stworzona po to,by ani zatrudniający ani pracownik nie widział ile bierze rząd w podatkach (w tym opłacie na ZUS) z pensji pracownika.

    >media biją na alarm, że młodzi pracownicy nie są przesadnie związani z miejscem pracy, do którego się udają
    Taaak,najlepiej przywiążcie ich sznurkiem albo załóżcie kulę u nogi.Zakład pracy czy może już obóz pracy ? Socjalizm się skończył drodzy Janusze,pracujemy dla pieniędzy nie dla idei.

    >leniwi, roszczeniowi i niepokorni
    Że niepokorni to chyba dobrze (dla nich,dla Januszy nie), bo się szanują
    >ci młodzi są bardzo zaskoczeni tym, że każe im się zostawać więcej, niż ustalone wcześniej osiem godzin (oczywiście bezpłatnie)
    Że k… co ?! Zostawać więcej i nie dostawać za to pieniędzy ? I kto tu jest roszczeniowy (a na dodatek jest złodziejem !) i chce z kogoś zrobić niewolnika ?! To samo zresztą „darmowe” staże i wieczne narzekanie typu „nie ma doświadczenia więc nic nie umie”. Gazować,gazować,gazować.

    PS: cytowany artykuł o stażach w tekście: Oczywiście,że te staże nic nie dają. Ani po nich nie ma gwarancji zatrudnienia ani jakiejkolwiek nauki, ani nikt nie egzekwuje różnicy między stażem a pracą.
    W PRAKTYCE: staż z urzędu pracy jest to „zatrudnienie” za pieniądze podatnika i sponsorowanie prywatnych przedsiębiorców.Najczęściej urzędów państwowych oraz powiązanych z urzędami gównofiremek w których NIC po prostu nie można się nauczyć.Co więcej taki stażysta ani nie ma praw pracownika wynikających z kodeksu pracy (urzędy tego nie egzekwują !) ani pensji minimalnej a dodatkowo może zwracać kasę za badania i inne takie.
    Byłem,widziałem,sam w tym niestety byłem zmuszony uczestniczyć. A przepisy ? Co człowiekowi z przepisów,jak urzędnicy są np. kolesiami i sami mają prawo gdzieś. Odwołać się można tylko do innych urzędników (a kruk krukowi… wiadomo)

    PS: Jestem rocznik 87 a nie kimś młodszym.

  28. Pytanie dlaczego zmieniły się umowy zlecenie i teraz jest podatek. wiecie co to są specjalne strefy ekonomiczne albo doliny rozwoju w Polsce ? Skupiska po 100 czy 200+ firm w jednym miejscu i teraz wyobraźmy sobie ze od kiedy PO w nawiasach dało przyzwolenie na zawieranie umów zlecenie w fabrykach gdzie zatrudnia się po 200 lub 300+ więcej ludzi na pierwsze 3ms na śmieciówce potem dostajesz kolejne 3 ms okresu próbnego potem ewt umowę o prace właściwą. Teraz pomnóż sobie to w skali 200+ firm następnie pomnóż raz x takich stref w Polsce i na koniec dodaj tych mikro januszy sukcesu. I jak słyszę gadkę o tych biednych managerach i młodych zdolnych z IT co twierdzą że oni stracą najwięcej na zwykłej umowie o prace to po prostu jeb… z liścia pasowałoby za te manipulacje.

  29. Nie bede sie tu jakos bardzo uzewnetrznial, ale mam za soba i sluzbe w PSP oraz kilka stanowisk cywilnych. Niestety prywatny pracodawca nie szanuje czlowieka, a jeszcze jak synek przejmie firme po tatusiu to juz totalna kaplic. Malo tego taki malolat mysli ze pojad wszystkie rozumy, bo jest prezesem czy dyrektorem. Niestety aby miec szacunek najpierw trzeba szanowac pracownika.

  30. przestańcie pisać farmazony o leniwych młodych bo jeśli tak jest ze są leniwi to w małym stopniu jakby się ktoś liczył z młodymi to byłoby inaczej. mam 26lat i ok 5 lat temu zaczalem przygodę z praca i to co mnie spotkało to śmiech na sali pracodawcy którzy powinni mieć zakaz zatrudniania kogokolwiek bo jak ktoś nie ma kasy na wypłatę to powinni mu zamknąć biznes a za propozycje 8zł/h na reke to powinni zamykać firme. Śmierdząca polska i tyle. dalem cv do serwisu samochodowego na elektromechanika ale ze nie miałem dużego doświadczenia to zapytali mnie czy nie chce pracować jako doradca serwisowy z mozliwoscia awansu dalej zgodziłem się i okazało się ze to fajna praca tyle ze po pierwszym miesiącu dostałem 400zł za 220 godzin co pracodawca uzasadnil ze dobrze ze tyle dostałem bo za nauke zazwyczaj się płaci. ze jestem głupi i pracowity to zostałem i mogłem sobie na to pozwolić bo rodzice pozwolili mi zyc na garnuszku przez jakiś czas później w kolejnych miesiącach za podobna ilość godzin oczywiście bez umowy ale z obietnica ze pojde na staz dostałem 500zł potem 800 potem 1200 a kiedy już potrafiłem zostawać na pare dni bez kierownika serwisu i radzic sobie sam z rozplanowaniem pracy mechanikow i obsluga nawet trudnych klientów dostawałem ok 2000 i zapewnienia ze tez niedługo będę kierownikiem i tak po 2 latach dostałem nieco ponad 3tys za 220-230 godzin z umowa o prace na 5 lat ale jak sobie podzieliłem pensje przez ilość godzin i odpowiedzialność i dodałem do tego idiote szefa to rzuciłem to i poszedłem szukac dalej pracy i później padaly propozycje po 1600 – 2000 co jest dla mnie głodowka bo jak się wynamie mieszkanie i jedzenie do tego to już na paliwo nawet nie ma a gdzie ubrania wiec wypierniczyłem do brelina na budowę i teraz na spokojna prace hydraulika mam 15 euro na h i nie place za kwatere i zjezdzam co weekend. wiec goncie się biznesmeni za dyche bo może polska jest i biedniejsza ale u nas chciwość jest taka ze jeden biznesmen potrafi z 3 zatrudnionych ludzi zyc jak krol i jeszcze cala swoja rodzine obstawić a pracownik zastanawia się czy nalać paliwo czy opony wymienić to jest nasza rzeczywistosc

  31. A młode pokolenie ma dość pracodawców. Dajesz śmieciówkę – licz na to, że pracownik będzie to traktował jako śmieciówkę a nie umowę o pracę, dajesz jakieś drobniaki – no to licz, że pracownik będzie to traktował jak niskopłatną pracę i będzie szukał lepiej płatnej.

  32. jezeli ktos dostaje gode pieniadze i ma umowe o prace to watpie zeby sobie nie przychodzil do pracy „bo nie” a jak jest wykorzystywany , na jakiejs smieciowej umowie i ma pracowac jesszcze w domu zeby w ogole sie z wszystkim wyrobic to niech sie nie dziwia!

  33. Jeśli układ oparty jest na oszustwie tzn. śmieciówka i drugie tyle pod stołem to czego się ktoś dziwi? Nie oszukujmy się nasi biznesmeni nie lubią płacić nikomu ani pracownikowi ani skarbówce. Dlatego tak pięknie upadają i pięknie narzekają. Mam nadzieję, że niebawem dzięki zachowaniu tych młodych ludzi nasze pensje zrównają się z tymi na zachodzie.

  34. Średnia wartość dodana w Polsce 50 pln na godzinę, minimalna krajowa 13 brutto, średnia krajowa 23 brutto, mediana krajowa 15 pln brutto. „Pracodawca ” (eksploatator) zabiera min 70% wartości wytworzonej przez pracownika. Majątek i liczba miliarderów polskich cały czas rośnie. Polska – wspaniały kraj dla robienia biznesu, każdy obcokrajowiec tak uważa.

  35. Ogólne zidiocenie to swoją drogą. To fakt socjologiczny i temat na osobne badania, ale sorry – Jeśli pracodawca oczekuje lojalnego i wydajnego pracownika za 2000 netto, najchętniej na umowę zlecenie to jest to tzw myślenie magiczne i pretensje może mieć tylko do siebie. Jeśli zatrudniam kogoś i płacę mu tyle, że ledwo wyrabia na bieżące rachunki i jedzenie to muszę się liczyć z tym, że jego morale i zainteresowanie pracą będzie takie sobie. Ponadto już od dawna nie jesteśmy odcięci od świata i nawet jeśli ktoś nie planuje wyjazdu za granicę, to sam w głowie przelicza, że za identyczną pracę kilka kilometrów dalej zarobiłby tyle i tyle i mógł żyć na jako takim poziomie. A to z moich obserwacji bardzo ludzi frustruje. Że nasze realia są jakie są to wiem, mówię tylko jak to potencjalnie może wyglądać z perspektywy kiepsko opłacanego pracownika.

  36. A co do młodych gniewnych – no cóż „bezstresowe wychowanie” wychodzi w życiu dorosłym, to jeszcze pół biedy dla pracodawców, Oni wiedzą jak to ogarnąć, gorzej z tymi młodymi, to Oni będę mieli ciężko w życiu

    • Patrząc na to z boku to ciężko mają teraz pracodawcy, którzy nie inwestowali w pracowników. Inne firmy im wybrała wyszkolonych i chętnych do pracy, a Janusze jak widać dalej swoje po szkodzie.

  37. Z moich obserwacji wynika, że wina leży po obu stronach. Bo faktem jest, że teraz młodzi ludzie podchodzą z dużą lekkością do swojej pracy, zwłaszcza wtedy, gdy nie mają żadnych zobowiązań finansowych. Ale do końca ja się im nie dziwię, skoro mieszkanie z rodzicami po 30 jest w tym społeczeństwie normą, dostać samodzielnie kredyt na mieszkanie w początkowych latach swojej kariery zawodowej graniczy z cudem, a pracodawcy zatrudniają na umowę zlecenie. Co ma Cię w takiej sytuacji motywować do pracy? Jeśli nie masz szans na awans lub wewnętrznej ambicji, robisz swoje i do domu. Dopóki pracownik nie zacznie być przez firmę szanowany i doceniany, nie będzie z nią w żaden sposób związany, tak to właśnie będzie wyglądać. Owszem, młodzież ma inne podejście do pracy niż miało się np. 10 lat temu – ale prawda jest taka, że większość firm nie robi nic, by to zmienić. To w pracy naprawdę uczymy się odpowiedzialności, a jeśli z założenia wiadomo, że na śmieciówkach zleceniodawca może nam skoczyć, że właściwie te umowy do niczego nie zobowiązują, to tak właśnie będzie…

  38. A ja tam sie ciesze, ze „młode wilki” sa leniwe i zblazowane, przynajmniej mnie nie wygryza :)) Tylko to troche dziwne, ze ludzie ktorzy urodzili sie w kapitalizmie holduja zasadzie: „czy sie stoi czy sie lezy, 5 tysiecy sie nalezy”

  39. Jesteś pracodawcą i chcesz mieć wartościowych ludzi w swojej firmie? Chcesz europejskich standardów ? Wymagaj ale zacznij płacić godnie. Janusze biznesu to miejmy nadzieje wymierające pokolenie.

  40. Jak czytam te komentarze dzisiejszych „niewolników” to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Drogie pokolenie 90 – G. umiecie i za nic macie zdobywanie kwalifikacji, tylko hajs, hajs, hajs. To nie jest obowiązek pracodawcy dawać od siebie ile wlezie byle tylko ktoś, byle jaki byle by przyszedł. Cieszcie się, że w ogóle ktoś z wami na rozmowach o pracę dyskutuje o waszych „ciekawych” doświadczeniach w CV. Osobiście pracuję w bardzo dobrej firmie i zatrudniam „staram się” specjalistów. Wszyscy chleju-studenciaki się obudzą jak im znikną te wszystkie złe call center albo fabryki bo wejdzie automatyka i self service.

    Dziękuję swojej firmie za policy z nastawieniem na dawanie równych szans kobietom bo o dziwo okazało się, że mimo iż często mniej wykwalifikowane to są sumienne i chętne do nauki, po krótkim czasie stając się konkretnym pracownikiem.

    Niestety pokolenie „panów” maminsynków z garnuszka rodziców nie potrafi być w żaden sposób wydajna i sumienna. Pracowitość to nie jest cecha, która robi z Ciebie nieudacznika, który lyka każdą pracę, tylko konkretnego człowieka, który buduje swoją osobę w oparciu o wartości, które z czasem przyniosą doświadczenie.

    Jak ja zaczynałem na rynku pracy to były czasy techników gdzie większość nieogarów mogła chociaż wyrobić sobie fach by w przyszłości się doskonalić i dojść do konkretnego dorobku „swoją pracą”!! Teraz większość ma firmy prowadzone w oparciu o własne doświadczenie i wiedzę, której za darmo oddawać też nie chcą.
    Ludzie bez żadnej wartości intelektualnej za to z papierkiem ukończonych studiów powinni pracować za pół darmo albo dopłacać pracodawcom za umożliwienie im zdobycia doświadczenia, doświadczenie, które oni zazwyczaj wypracowali będąc sumiennymi pracownikami!

    Darmowe studia, rozpieszczenie przez rodziców i brak chęci do samodoskonalenia – dzisiejszy pracownik po przejściach.

    W tym miesiącu miałem 20 rozmów i nie jestem w stanie zatrudnić nikogo! To co jest wypisywane w CV to jakaś parodia.
    Jak się zapytasz czemu w ostatnich pracach tylko po 5-6 miesięcy to zazwyczaj jedna odpowiedź „co mądrzejszych” Ciągle szukam miejsca, które rozwinie moje umiejętności ha ha. Po czym pytasz o tajemnicze „knowledge of SQL” a gościu Ci mówi że to język programowania do robienia „updatów” w aplikacjach…..

    Weźcie się lepiej wszyscy w garść i zap…ć bo to, że przez 2 lata u jednego pracodawcy nie zarobicie na mieszkanie nie znaczy, że ze zdobytym doświadczeniem nie będzie wam lepiej u przyszłego zatrudniającego.

    Myślcie więcej o przyszłości a nie o tu i teraz bo anglik zarabia 4 razy więcej, wy biedactwa.

  41. Skoro pracodawca byle jaki to i pracownicy byle jak pracują. Z reguły jak dają rozsądną stawkę netto, umowę o pracę, możliwości rozwoju i ciekawe szkolenia w zawodzie ( bo nie mówię tu oklepanych szkoleniach bhp, itp … ), ewentualnie tez socjal pracowniczy, to takie sytuacje nie mają raczej miejsca. a jak pracodawca chce wszystko tanim kosztem to ma tez mniej wydajnych pracowników – żadnej wielkiej tajemnicy pokoleniowej w tym nie ma.

  42. Jaka płaca taka praca. Janusz jeszcze tego nie pojęli stad taki bum na ukrainców. Jaka motywacje ma mieć człowiek którego pensja starcza mu jedynie na mieszkanie, jedzenie i ubranie a i na to nie zawsze. Tyle to mieli niewolnicy za dawnych czasów. Dziś mamy to samo lecz nie nazywa sie tego niewolnictwem bo to nie poprawne politycznie.

  43. To jest czyste prawo przyciągania – źle myślisz o potencjalnych pracownikach, to będziesz takich właśnie przyciągać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *