Funkcjonariusze pytają klientów stacji benzynowej ile mieli w baku, zanim zatankowali? Policja dementuje, ale takie pytania są w obecnym stanie prawnym całkiem zasadne

Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (430) 10.04.2020
Funkcjonariusze pytają klientów stacji benzynowej ile mieli w baku, zanim zatankowali? Policja dementuje, ale takie pytania są w obecnym stanie prawnym całkiem zasadne

Paweł Mering

Warszawscy policjanci przekraczają kolejną granicę absurdu (albo skutecznego działania – w zależności od poglądów skreślić), czatując na stacji benzynowej i sprawdzając, czy tankowanie było niezbędne, czy też nie? Okazuje się, że to nieprawdziwa informacja.

Mandat za tankowanie

Jeden z adwokatów przedstawił na swoim Twitterze zaskakującą sytuację. Tweet został juz ukryty, natomiast opisano w nim sytuację, jakoby policja na Woli pytała na stacjach benzynowych ile tankujący mieli w baku, zanim zaczęli tankować. Ten, kto jedynie dotankowywał – miał dostać propozycję mandatu.

AKTUALIZACJA: Policja dementuje, jakoby funkcjonariusze wykonywali wyżej wymienione czynności. Tweet wysłany przez jednego z adwokatów okazuje się nie mieć wiele wspólnego z rzeczywistością, jednak takie zachowanie policjantów nie musiałoby być niezgodne z prawem. Wyruszenie na stację by dotankować, „bo tanio”, nie wpisuje się przecież w zakres niezbędnych czynności.

Gwoli wyjaśnienia – paragraf 5 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii ustanawia zakaz przemieszczania się (oczywiście sprzecznie z Konstytucją RP i zakresem delegacji ustawowej).

Przepis w zasadzie stanowi, ze

W okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczania się osób przebywających na tym obszarze, z wyjątkiem przemieszczania się danej osoby w celu m.in. zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Złamanie tej reguły karane może być z art. 116 k.w., 54 k.w., 65a k.w. na gruncie prawa wykroczeń, a także – co ma postać bardziej obligatoryjną – na podstawie przepisów regulujących kary administracyjne (od 5000 do 30 000 złotych).

Społeczeństwo ma się bać wychodzić z domu?

Przepisy są tak ogólne, możliwości odwołania są znikome (szczególnie od kary administracyjnej, bo ma ona rygor natychmiastowej wykonalności, a przepisy dot. przewlekłości postępowania są zawieszone), że nie trudno wywnioskować, że właśnie o to tu chodzi.

Władzy ewidentnie chodzi o wprowadzenie swoistego nacisku, co sami zresztą przyznają, mówiąc o konieczności podejmowania zdecydowanych działań. Abstrahując od nielegalności nowych rozwiązań prawnych, nawet zagorzały przeciwnik działań władz stwierdzi, że nadmierna surowość kar i blankietowość przepisów (zakres stosowania niezwykle szeroki) jest działaniem niezwykle skutecznym w kwestii wyperswadowania pozostania w domu.

Wydaje się również, że o to chodziło, by policjantom (i organom administracji) kazać stosować zbyt szerokie przepisy. Policjanci co do zasady nie znają się na prawie i nie mają takiego obowiązku, podobnie jak inspektorzy sanitarni, a jedynie zajmują się jego stosowaniem. Między jednym a drugim jest zasadnicza różnica, więc normy prawne powinny być w miarę możliwości ubrane w przepisy, niepozostawiające wielu wątpliwości interpretacyjnych.

Szczególnie z kontekście prawa, które ustanawia pewne represje, zarówno karne, jak i administracyjne. Tego typu regulacje muszą być zrozumiałe nie tylko dla organów stosujących prawo, ale i każdego obywatela, by każdy wiedział, czego nie wolno. Jest to gwarancja, wynikająca m.in. z zasady demokratycznego państwa prawnego, a także mająca przeciwdziałać złośliwym działaniom funkcjonariuszy (i organom administracji), wynikłym z poczucia władzy i społecznej misji, zleconej przez ustawodawcę.

Bezwzględne działania są konieczne?

Wprowadzanie zbyt ogólnych przepisów ma na celu wywołanie represji (w ujęciu realizacji funkcji represyjnej polityki karnej), relatywizowanych koniecznością „pozostania w domu”. Jedni stwierdzą, że słusznie, inni zaś, że jest to pogwałcenie podstawowych praw. Ci pierwsi dodadzą, że w celu ochrony zdrowia i życia, natomiast drudzy (w tym ja), że jest to zupełnie niewspółmierne, a uświęcanie tego typu działań ma charakter wybitnie propagandowy.

Nie chcę oceniać negatywnie działalności policji jako takiej, natomiast faktem jest, że funkcjonariusz nie może zastanawiać się, czy regulacje są niezbędne lub słuszne. Policjanci nie są prawnikami, a dzisiaj używa ich się jako narzędzia, by przez ryzykowne przekazanie im kompetencji określania katalogu czynności niezbędnych do życia (co wychodzi w praktyce tak, jak w omawianej we wstępie sytuacji), wywołać społeczny nacisk – przeciwnicy twierdzą, że bezcelowo i bezprawnie, inni zaś, że w słusznym celu.

Nie ma to jednak nic wspólnego z demokratycznym państwem prawnym, w którym ograniczenia praw obywatelskich można ustanowić tylko w określonym trybie i zakresie. Dzisiaj mamy sytuację patologiczną, gdzie to policjant twierdzi, że wie – a co gorsza, ma wiedzieć – co należy do bieżących spraw życia codziennego i niezbędnych potrzeb.

430 odpowiedzi na “Funkcjonariusze pytają klientów stacji benzynowej ile mieli w baku, zanim zatankowali? Policja dementuje, ale takie pytania są w obecnym stanie prawnym całkiem zasadne”

  1. „Policja dementuje, jakoby funkcjonariusze wykonywali wyżej wymienione czynności. Tweet wysłany przez jednego z adwokatów okazuje się nie mieć wiele wspólnego z rzeczywistością, ”

    Na jakiej podstawie opiera się teza z drugiego zdania? No bo chyba nie tylko na tym, że policja zaprzeczyła? :D

    „Abstrahując od nielegalności nowych rozwiązań prawnych, nawet zagorzały przeciwnik działań władz stwierdzi, że nadmierna surowość kar i blankietowość przepisów (zakres stosowania niezwykle szeroki) jest działaniem niezwykle skutecznym w kwestii wyperswadowania pozostania w domu.”

    Nie bardzo rozumiem, czemu autor uważa, że surowe kary zachęcają do wychodzenia z domu.

    • Adwokat mógł prawdę napisać, a ewentualny policjant, który się wygłupił, mógł zatuszować interwencję wpisując bzdury do notatnika, bądź nie wpisując nic – wtedy oficjalnie nic się nie wydarzyło…
      ..do czasu skargi oczywiście, wtedy mataczenie może wyjść na wierzch, zwłaszcza przy wszechobecnym monitoringu

  2. „Policjanci co do zasady nie znają się na prawie i nie mają takiego obowiązku” – ja chyba śnię? Jak ktoś, kto kontroluje przestrzegania prawa, nie zna się na nim?
    Rozumiem, że np. kontrolą jakości wody może zajmować się instruktor windsurfingu! W końcu też „pracuje w wodzie”…

    • Też tak uważam. Jeśli ktoś egzekwuje prawo, ma obowiązek je znać – inaczej byłoby to po prostu bez sensu.
      A jeśli ktoś nie umie, to albo się tym nie zajmuje, albo ogranicza swoje działania do zasady „po pierwsze nie szkodzić” – w tym przypadku pouczenie czy zwrócenie uwagi wystarczy.
      Trzeba się stosować do ograniczeń, ale karanie musi być mądre, adekwatne i zgodne z ogólnymi zasadami prawnymi.
      Pozdrawiam.

      • Wszyscy policjanci, którzy wystawiali mandaty na podstawie uchwalonej w sprzeczności z procedurą i Konstytucją ustawy powinni mieć sprawy dyscyplinarne, albo postawione zarzuty karne z art. 231 kk.
        Przez jakiś czas wierzyłem, że Policja – mimo licznych wad wykonuje swoje obowiązki i stosuje się do nałożonych na nich reguł – przynajmniej w stopniu wystarczającym. Zmieniłem jednak zdanie i uważam, że niestety przeważają tam ludzie mający problemy z agresją, samokontrolą i bez odpowiednich predyspozycji. Skala chamstwa w stosunku do obywateli, którzy słusznie domagają się uzasadnienia podstaw interwencji i wskazania odpowiednich artykułów jest momentami porażająca. Grożenie użyciem środków przymusu bezpośredniego, czy straszenie przewiezieniem na komisariat winno być traktowanie nie tylko jako nadużycie uprawnień, ale zmuszaniem do określonego zachowania, bądź groźbami karalnymi – a to też są dwa przestępstwa.
        Jeżeli ktoś zakłada mundur tylko po to, żeby poczuć władzę i wyższość nad „cywilami”, powinien zostać w trybie natychmiastowym zutylizowany z tej formacji, wraz z przełożonymi, którzy do takiego stanu dopuszczają.

        • Zapewniam że wielu policjantów ma obiekcje ale są one rozwiewane przez przełożonych na odprawie stwierdzeniem że komenda tak poleciła, a jak tak to musi być wykonywane.
          Przełożeni generalnie nie mają żadnych wątpliwości, że należy karać za np. przemieszczanie się rowerem dla jaj, głównie dlatego że to szeregowi policjanci mają podpisywać się pod interwencjami. Kierowników obchodzą tylko wyniki, plotą bzdury o art. 54 kw a policjanci patrzą po sobie ze zrozumieniem i większość robi swoje bo, wbrew powszechnej nagonce, znają konstytucję. A że zawsze paru młodych się wygłupi, to od tego jest 101 kpow.
          Tak, polecam przyjąć mandat za czyn który nie jest wykroczeniem, ponieważ mając wypisany odcinek zamykamy temat od strony policji i jednocześnie ułatwiamy sędziemu pracę. Widziałem już mandat z podstawą faktyczną „przemieszczanie się rowerem bez ważnego powodu” – idealny do odwołania w trybie 101 kpow.

      • Napisał to jakiś cymbał a drugi cymbał jak ty w to wierzysz, nie mogę uwierzyć w głupotę tego narodu,poprostu siedź w domu zrobisz przysługę społeczeństwu.

  3. OD kilku tygodni prawnicy wyraźnie mówią, że mamy stan wyjątkowy bez jego ogłoszenia. Ale.. to wynika z idei, jaka przyświecała naczelnikowi zanim został szefem państwa. tzw. iposybilizm. Wiele rzeczy w państwie prawa nie da się zrobić ponieważ jest konstytucja, sa ustawy, umowy międzynarodowe, stowarzyszenie np. z UE, itd. To prowadzi do sytuacji, że państwo musi działać w ramach i zgodnie z prawem. Naczelnikowi się to nie podobało. Bo ogranicza państwo i władze w imię wolności obywatelskiej, gospodarczej, społecznej i cywilizacyjnej. A wg naczelnika państwo powinno być jak bóg. Wszechobecne, wszechwiedzące i wszechwładne (jak za PRL). I teraz mamy tego efekt. To, że konstytucję olano już w 2015 roku, kiedy PAD nie zaprzysiągł prawidłowo wybranych sędziów TK, to fakt oczywisty. Obecne obostrzenia sa tylko konsekwencją działań sprzed lat. Nie ma to nic wspólnego z dbałością o zdrowie i życie ludzi. Bo gdyby tak naprawdę państwo dbało o to, to i maseczek by nie zabrakło i sprzętu w szpitalach i rękawiczek. Ludzie mogliby, w ramach pewnych norm bezpieczeństwa chodzić po ulicach.normalnie, korzystać z CH, sklepów, dóbr kultury. Ale kosztem gospodarki i swobód obywatelskich uratowano system zdrowia. A jak wiadomo, to trup w szafie, którego nie warto wyciągać bo śmierdzi. A jak się wyciągnie, to możemy się dowiedzieć jak jest naprawdę. No i się nie dowiemy. Przypominam jednak, że pół roku temu były wybory. 8 mln obywateli zagłosowało świadomie (chyba, że są niepełnosprawni umysłowo?) za tym wszystkim, chcieli takiego państwa, takich rządów i takiego naczelnika. A reszta co nie poszła, niech teraz nie płacze, ale ma nauczkę. Na wybory trzeba chodzić i nie wybierać ekstremistów politycznych i zamordystów społecznych. Bo dla tych 8 mln ratunku już nie.

  4. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31.03.2020 zostało wydane Na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–12 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zaka-
    żeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. poz. 284, 322 i 374). Ustawa ta w przywołanym punkcie 12 daje Radzie Ministrów legitymację do ograniczenia sposobu, ale nie celu poruszania się. Warto znać swoje prawa, a policjanci już na pewno powinni znać prawa obywateli, bo na straży tych praw stoją.

    • Ta ustawa daje prawo w stosunku do osob chorych i objetych kwarantanną. Resztę rozporzadzenia RM do ustawy o jednym ze stanow nadzwyczajnych. Natomiast dorobkiem Schengen tzw. Unici czyli my na terytorium Schengen maja swobodę poruszania się bez okreslania celów. Gdy przystepowalismy do ukladu z Schengen funkcjonariusze SG byli uczeni, ze „unity” o cel podróży nie można pytać.Obecnie wszystko trafił szlag, a większość formacji mundurowych nawet nie ma pojęcia o rzeczonych zasadach.

    • sama ustawa, BTW napisana za PO/PSL, też jest rażąco niezgodna z konstytucją, bo deleguje konkretne rozwiązania do rozporządzenia, a zapis KRP mówi wprost: ze ograniczenia praw podstawowych (w tym swoboda przemieszczania się) może być ograniczona WYŁĄCZNIE na drodze ustawy. Celem twórców KRP było wymuszenie klarownych zasad w ustawie, a nie dawanie rządowi zmiany zasad ad hoc.

  5. Pisowska gangrena dała więcej władzy swoim rzolniezom i zobaczcie co się dzieje,powariowali milicjanty ,jechać karłowi mandat wystawić za wozenie się po cmentarzu i rozprzestrzenianie korona wirusa i łamanie prawa,gnidy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *