W morele.net zamówiono 2000 laptopów po 10 złotych. Czy sklep ma obowiązek wydać sprzedany towar?

Gorące tematy Zakupy 03.02.2017
W morele.net zamówiono 2000 laptopów po 10 złotych. Czy sklep ma obowiązek wydać sprzedany towar?

Udostępnij

Jakub Kralka

Sklep morele.net (zapewne) pomylił się i na swojej stronie wskazuje, że laptopa Dream Machines G1070 można kupić już za 10 złotych. Jak donosi na Facebooku Pan Alan, nasz czytelnik, złożono już 2000 zamówień na ten model w tak promocyjnej cenie. 

Jest właśnie 02.30 w nocy, a ja poważnie zastanawiam się czy aby na pewno wszystko poukładałem w swoim życiu jak trzeba, ale nie mam też złudzeń – tym tematem będzie żył poranny internet, dlatego spieszę z naprostowaniem faktów i wyjaśnieniami.

morele.net sprzedaje laptopa po 10 złotych

Biorąc pod uwagę koszt wyprodukowania laptopa, fakt, że jeszcze do niedawna sprzedawano go za prawie 8000 złotych, nasze codziennie doświadczenia konsumenckie oraz zdrowy rozsądek, nie ma złudzeń co do tego, że ktoś w morele.net się pomylił i oferuje laptopa Dream Machines G1070 w zdecydowanie błędnej cenie. 10 złotych za laptopa, nawet najgorszego, wydaje się skrajnie nieprawdopodobną propozycją.

Zaglądamy więc do regulaminu sklepu morele.net w poszukiwaniu standardowej formy asekuracji sklepów internetowych w takich wypadkach. I oto jest:

5. Zamieszczone na stronach Sklepu internetowego treści, w tym opisy towarów i ceny stanowią zaproszenie do zawarcia umowy w rozumieniu art. 71 kodeksu cywilnego. (…)

2. Po prawidłowym złożeniu zamówienia przez Klienta, Sprzedawca wysyła na adres e-mail Klienta informację o złożonym zamówieniu. Ta informacja nie jest potwierdzeniem przyjęcia oferty Klienta. Jest ona jedynie informacją, że Sprzedawca zamówienie otrzymał.

4. Jeżeli Sprzedawca przyjmuje zamówienie Klienta, przesyła mu niezwłocznie informację drogą elektroniczną o zatwierdzeniu zamówienia do realizacji. Z chwilą otrzymania takiego oświadczenia przez Klienta pomiędzy stronami zostaje zawarta Umowa sprzedaży na odległość.

To dość standardowa praktyka sklepów internetowych i odbywa się ona z poszanowaniem przepisów kodeksu cywilnego. Sklepy internetowe nauczone doświadczeniem z dokładnie takich sytuacji jak wyżej odpisana, same zarzekają się, że na swoich łamach towarów nie oferują, a jedynie zapraszają do zawarcia umowy przerzucając ciężar złożenia oferty na rzeczywistego nabywcę (w tym przypadku) laptopa. Dlatego to sklep teraz zdecyduje czy zechce takie oferty, niezbyt hojne, przyjąć.

morele.net nie musiałoby sprzedać laptopa za 10 złotych nawet bez tak skonstruowanego regulaminu

Nawet gdyby prawnicy morele.net byli gapami, mamy w polskiej praktyce liczne przypadki, kiedy sądy blokowały obowiązek wydania rozczarowanym nabywcom np. samochodów kupionych za złotówkę. Gazeta Codzienna tak relacjonowała jedną z tego rodzaju spraw:

Sprzedawca – podpisujący się jako Kościelny30, był kolegą pana Krzysztofa z Koniakowa, właściciela seata. Początkowo wystawił auto za prawie 75 tys. zł. Ale kiedy chętnych nie było, zmienił ofertę i w polu ceny wpisał „do negocjacji”. Musiał jednak podać konkretną kwotę, wpisał więc złotówkę. Po kilku minutach znalazł się chętny. — Szukałem dostawczego busa, ale kiedy zobaczyłem seata z opcją „kup teraz” za złotówkę, nie wahałem się ani sekundy. Może gość wygrał w totka? Różne gratki zdarzają się na Allegro — opowiada pan Sławek.

Sklepy bronią się w takich sytuacjach wskazując wadę oświadczenia woli, w oparciu o art. 84  § 1 kodeksu cywilnego:

W razie błędu co do treści czynności prawnej można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona o błędzie lub mogła z łatwością błąd zauważyć; ograniczenie to nie dotyczy czynności prawnej nieodpłatnej.

oraz

§  2. Można powoływać się tylko na błąd uzasadniający przypuszczenie, że gdyby składający oświadczenie woli nie działał pod wpływem błędu i oceniał sprawę rozsądnie, nie złożyłby oświadczenia tej treści (błąd istotny).

morele.net może liczyć na wsparcie sądów w sprawie laptopów za 10 złotych

W bardzo zbliżonej sprawie, również dotyczącej laptopów, sąd orzekał po myśli sklepu, a z uwzględnieniem ww. argumentów:

W ocenie Sądu do zawarcia umowy między stronami w istocie nie doszło. Sąd uznał, iż pomimo tego, że cena zamieszczona na stronie www dotycząca sprzedaży określonego towaru stanowi ofertę w rozumieniu kodeksu cywilnego, a przyjęcie takiej oferty poprzez dokonanie zakupu towaru po wskazanej cenie towaru- tj. zawarcie umowy na warunkach określonych w ofercie rodzi po stronie konsumenta prawo do żądania wykonania przedmiotowej umowy przez przedsiębiorcę na warunkach i po cenie określonej w ofercie, to jednak nie w każdej sytuacji jest to jednoznaczne, gdyż zgodnie z art. 71 k.c. ogłoszenia, reklamy, cenniki i inne informacje, skierowane do ogółu lub do poszczególnych osób, poczytuje się w razie wątpliwości nie za ofertę, lecz za zaproszenie do zawarcia umowy. Sąd uznał, iż oświadczenie takie jest czynnością wszczynającą procedurę, której celem jest dojście umowy do skutku. Samo jednak nie jest ukierunkowane na wywołanie skutków prawnych, a więc nie ma charakteru oświadczenia woli. Nie wskazuje też trybu, w jakim umowa ma zostać zawarta. Sąd zwrócił także uwagę, że na stronie sklepu znajdowała się informacja, że cennik nie stanowi oferty w rozumieniu art. 66 § 1 k.c.

Nadto Sąd uznał, że nawet gdyby doszło między stronami do zawarcia umowy sprzedaży, to sprzedający skutecznie powołał się na wadę oświadczenia woli w postaci błędu. Przywołując treść art. 84 § 1 k.c., Sąd stwierdził, że w niniejszej sprawie błąd dotyczył treści czynności prawnej. W ocenie Sądu konsument mógł z łatwością błąd zauważyć, ponieważ cena za nowy laptop w wysokości 16 zł jest ceną zdecydowanie zbyt niską, niespotykaną w zwyczajnych warunkach obrotu. Również za oczywiste uznał, że gdyby pozwana oceniała sprawę rozsądnie, nie wyraziłaby zamiaru sprzedaży laptopów w cenie 16 zł za sztukę, w sytuacji gdy ich zwykła cena wynosi 1605 zł. Dlatego też za oczywiste uznał, iż tak niska cena widniejąca na stronie sklepu może być jedynie wynikiem błędu sytemu komputerowego, a wobec dopełnienia przez pozwaną warunków z art. 88 k.c. oświadczeniem zawartym w piśmie z dnia 21 czerwca 2012 roku, uznał, że uchyliła się skutecznie od skutków prawnych oświadczenia woli.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Zdarzały się też oczywiście sprawy, w których sąd stawał po stronie kupującego, jednakże należy na nie patrzeć w nieco odmienny sposób. W jednej z najgłośniej opisywanych nie mieliśmy do czynienia z oczywistym błędem. Sprzedawca nie uzyskał satysfakcjonującej kwoty w toku licytacji, zatrzymując się na nieco ponad połowie wartości samochodu. Myślę jednak, że dla wielu czytelników różnica w ocenie obu sytuacji jest oczywista.

196 odpowiedzi na “W morele.net zamówiono 2000 laptopów po 10 złotych. Czy sklep ma obowiązek wydać sprzedany towar?”

  1. zdarzały się przypadki, gdy sklep (chyba nawet właśnie morele) sprzedawał produkt po tej absurdalnie niskiej cenie, chociaż tutaj skala zjawiska jest trochę bolesna

  2. Ciekawe czy jest możliwość ze sklep obciąży konta osób kupujących prawdziwą kwotą laptopa, wtedy będzie ciekawe u osób które kupiły 20 :D

  3. Okaże się koło godziny 11:
    „Potwierdzenie przyjęcia zamówienia do realizacji bądź poinformowanie o odmowie jego zrealizowania następuje w ciągu maksymalnie 3 godzin roboczych (za godziny robocze rozumie się godziny pomiędzy 8:00-16:00 w dni od poniedziałku do piątku(..)”

  4. Na pewno anulują te wszystkie zamówienia. Dwa razy próbowałem skorzystać z tych ich „okazji” i za każdym razem anulowali zamówienie. Była to zupełnie inna skala (płyta główna warta 450 zł była za 199 zł) więc tym bardziej w tym wypadku tak zrobią. Każdy klient dostanie jakiś rabat na następne zakupy i tyle.

    • A ja kupiłem u nich czytnik za 199 z 499 ( Papperwhite) i przyszedł. Okazje się zdarzają( mnie uciekł np XOne za 999 z 4 grami)

  5. Miałem identyczną sytuację. Bardzo chciałem kupić monitor ASUS ROG PG279Q. Moją żona znalazła go przy porannej kawie w sklepie satysfakcja.pl za 30 parę zł. komuś się źle przecinek postawiło bo monitor normalnie kosztował grubo ponad 3500 zł. Zamówiliśmy w pracy z kolegami po kilka sztuk każdy, od razu poradziliśmy się prawnika i czekaliśmy na rozwój wydarzeń. oczywiście zaczęły się telefony, że to pomyłka i że nie mogą go sprzedać w tej cenie, ale myśmy nie odpuszczali, straszyliśmy sądem. Sklep chyba nie do końca znał swoich praw. W dodatku jak zaczął z pojedynczymi osobami negocjować nie miał świadomości, że my się komunikujemy i znamy każdy ruch sklepu. Jak komuś poszli na ręke do następny od razu o tym wiedział. Niestety nie udało się monitorów za 30 zł uzyskać ale wynegocjowaliśmy każdy po 1 szt. za 1000 zł. Tak więc i tak ponad 2500 zł niżej. I mam swój wymarzony monitor na biurku :) powodzenia z laptopami walczcie :)

        • A co kontrola sprawdzi? BTW: to sklep który ma dziesiątki tysięcy produktów- nikt tam ręcznie cen nie ustawia. Ceny ustawiają skrypty uwzględniając dziesiątki czynników, jak kury walut, koszty logistyczne, wewnętrzne umowy z dystrybucjami, ceny w innych sklepach podpiętych do skąpca czy ceneo… Z tego co wiem, to właśnie taki skrypt się wysypał, a 40 osobowy zespół IT Moreli cały piątek szukał błędu w kodzie, który spowodował wyliczenie takich cen.

          • Skrypt jest dobry, po prostu uwzględnia kompletny brak zainteresowania tym złomem w cenie 7000. Tak że sklep jest sam sobie winny, że jego pracownik napisał taki a nie inny skrypt mający skusić klientów niską ceną.

    • Tylko że zaistniała sytuacja to dla sklepu totalna porażka marketingowa bo jego reputacja / ergo wiarygodność zdecydowanie ucierpiała. A w handlu internetowym reputacja sklepu to podstawa aby pozyskiwać klientów.

      • Każdy kij ma dwa końce, tutaj, u nas musi być głośno o sprzedawcy aby o nim pamiętano a klient za niska cenę wybaczy wiele.
        Za pomyłki się płaci i powinni mieć na taki wariant ubezpieczenie.
        Teraz maja darową reklamę sklepu.

  6. Tak właśnie działa morele.net – nie panują nad własną stroną i pracownikami.
    Kiedyś kupiłem zestaw komputerowy. Do tego oferowali złożenie za złotówkę. Skorzystałem. Przyszły podzespoły niezłożone. Sklep miał to w głębokim poważaniu – przecież się za złotówkę nie będą produkować. Pomijam fakt że ta złotówka przekonała mnie do zakupienia u nich a nie konkurencji. W odpowiedzi na reklamację – ani przepraszamy ani nic, tylko stwierdzenie że mogę odesłać sprzęt jak mi nie pasuje.

    To było jakieś 8 miesięcy temu. Bardzo lekko licząc stracili 8 kolejnych transakcji w wysokości 500-2000 zł każda których dokonałem w konkurencyjnym sklepie.

  7. A ja bym polemizował z Panem Mecenasem, gdyż: 1) składanie zamówień przez konsumentów, gdy na stronie widnieją wszystkie elementy umowy (opis, cena) wielokrotnie było kwestionowane przez UOKiK, który uznawał, że należy to traktować jak zawarcie umowy – zwłaszcza w kontekście tego, że Morele.net ma przycisk „zamawiam i płacę” – czyli z jednej strony mówi że to oferta, a z drugiej strony każe wpłacać cenę przed zawarciem umowy –> trochę dziwna konstrukcja; 2) orzeczenia sądów i odwoływanie się do realnej ceny zapadały w sprawach, w których treść ogłoszenia na stronie jednoznacznie na to wskazywała. Przykład Morele.net jest inny, znajduje się tam bowiem stara cena (przekreślona), co sugeruje, że Morele.net robiło promocję.

  8. Naprawdę trzeba być bezmyślnym, cebulowym bucem żeby myśleć że taka cena jest prawdziwa i żerować na czyjejś pomyłce.

    • Czemu od razu żerować? Sklep i tak na swoje wyjdzie, a nigdy w życiu by takiego zamowienia nie zrealizowal… Moim zdaniem osobom kupujacym powinni dac jakis bon na stowke przy zamowieniu za 1000zl np czy cos takiego i kazdy powinien byc happy… juz nie mowiac ze czesto sa takie akcje marketingowe jak rozdawanie czegos za poldarmo i czemu ludzie nie mieliby korzystac bo akurat tu jest cos o wiekszej wartosci?

      • Dokladnie jak MiL opisal – zerowanie na pomylce; mam nadzieje, ze jak kiedys pomyslisz sie zawodowo/w pracy i bedziesz mial dzieki cebulakom spore konsekwencje zyciowe (na minus) to zrozumiesz;). [oczywiscie obys nie mial takiej sytuacji]

        • Ale ja nigdzie nie napisalem, ze sklep ma obowiazek wydac towar i stracic sto kafli, a wrecz przeciwnie! Nauczcie sie czytac ze zrozumieniem :P

          • Czy aby sam ze zrozumieniem przeczytałeś to co do napisania mieli koledzy? Nie ważne czy sklep zrealizuje zamówienie czy mu się upiecze, ważne są intencje kupujących, którzy chcieli wykorzystać ewidentną pomyłkę i coś z tego mieć (prawie darmowy laptor, bon, upust czy nawet podkładkę pod myszkę). A sklep rozdając bony tym cwaniakom raczej nie będzie happy.

          • A skąd wiadomo że każdy miał takie intencje? I po raz kolejny – było prawdopodobieństwo że to celowa akcja promocyjna, małe, ale było… i myślę że wieszanie psów na osobach które kupiły, bo kupiły jest rownie głupie co liczenie, że sklep takie zamówienie zrealizuje…

          • ja wiedzialem od poczatku ze to jakies marketingowe a laptokow i tak nie bedzie ale liczylem ze chociaz rekompensate w postaci bonu dadza zeby utrzymac dobry PR a kupilbym sobie jakis SSD do komputera do gierek no, troche naciaganie ale powiedzmy ze tworzymy sobie wtedy sami promocje jako klienci wiec loozik ogolnie

          • To tak jakby jedna osoba pogadala ze sprzedawcą i wynegocjowala rabat, a druga nie i potem awantura, że ktoś ma lepsze warunki ode mnie :P wiadomo że każdy może popełnić błąd ale myślę, że osoby które kupiły laptop w większości zrobiły to for fun czy żeby zobaczyć co się będzie działo dalej, a takie obrażanie ich na ślepo ludziom myślącym nie przystoi;)

          • no ale przeciez nie dadza lapsow bo to beda grube miliony a na ugodzie gdyby ktos sie przyczepil jednak to i tak wygraja morele wiec mogliby dac w ramach ugody albo raczej dobrego PRu rabaciki na pare itemow wybranych z roznych kategori sluchawki pendrive dyski ale proporcjonalne

          • Noo dokladnie- a tu czepiają się jak gimnazjaliści jacyś ;) Ja na pewno kliknalbym for fun kup teraz, gdybym widział wcześniej. A już widzę jak oni chodząc po sklepie widzą promocje i stwierdzają – „niee, nie kupuje bo przy takiej cenie sklep na pewno będzie stratny” ;)

          • Pan się z kolei zachowuje jak licealista jadący po „gimnazjalistach” ehh. Jeśli już chcesz rabat od morele, to ja Ci serdecznie życzę, byś ten rabat dostał. Masz i -100 PLN. Na tego laptopa, którego kupiłeś. Ciekawe, czy skorzystasz ;)

          • Ja nie składałem zamówienia tylko dziwię się nagonce na osoby które to zrobiły :) i sam jestem zwolennikiem PC ;) mimo wszystko jakby obniżyli cenę o swoją całkowita marże to pewnie już bym rozważał zakup ;)

          • Nie bądź śmieszny. W krasnoludki już prędzej uwierzę niż w to, że ktoś ewidentnie pomyloną cenę wziął za zawoalowaną i dziwaczną akcję promocyjną. W dodatku taką, która stawia sklep w złym świetle.

          • Śmieszne to jest wieszanie psów na ludziach którzy klikneli kup teraz, bo też nic złego czy ‚Cebulatowego’ nie zrobili…

          • Twoim zdaniem nie zrobili a moim zrobili. Skoro dla Ciebie próba wykorzystania czyjejś ewidentnej pomyłki nie jest niczym złym to nic dziwnego, że nie możemy znaleźć wspólnego języka. Tak przy okazji zajrzałem sobie na stronę morele i mają tam promocje i nawet je sygnalizują poprzez skreślone na czerwono ceny, dopisywanie słowa gratis lub promocja. Dziwna niekonsekwencja, powinni wszystkie promocje pochować, byłoby więcej funu.
            PS Udajesz, że nie wiesz o co chodzi a kilka postów niżej sam przytakujesz koledze, który z chęcią by wysępił wymuszony od sklepu rabacik. Szkoda słów na taką moralność.

          • Po pierwsze jak widać na grafice głównej postu -cena była przekreślona na czerwono jak przy promocji(system mógł w takim wypadku automatycznie wyświetlać promo na stronie głównej, nie wiem, nie widzialem). Po drugie ja wiem o co chodzi, ale uważam że czepianie się ludzi ze z tego skorzystali jest po prostu głupie. Sklep na tym nie będzie stratny, a takie jak to określasz ‚wysepiony rabat’ to dla mnie to samo jak kiedy przy zakupie sprzętu czy auta proszę o rabat czy coś gratisowego… A jak sklep nawet na tym 10000zł straci to i tak mają akcje marketingowa za free bo potem media napiszą- przyznają się do błędu, nagrodzili klientów…

          • Dla mnie czepianie się nie jest głupie, bo uważam że naganne zachowania należy piętnować a nie się biernie przyglądać. Przez takie cwaniactwo (między innymi) nasz kraj jest źle odbierany za granicą a co najgorsze sami sobie utrudniamy życie. Pisząc wysępiony rabat miałem na myśli to, że sklep zostanie do niego być może przymuszony a z promocją (dobrowolną) wychodzi właśnie sklep. Czyli dobrowolność. To zasadnicza różnica. I ostanie zdanie, bo szkoda już tracić czasu, co to za akcja marketingowa, która pokazuje sklep jako niedojdę, który się myli a potem robi wymuszoną promocję bo mu się grunt pali pod nogami? Firma zamiast zyskać traci wizerunkowo oraz daje sygnał, że można będzie w przyszłości wykorzystać jej kolejne błędy.

          • Wydaje mi się, że dla Ciebie szklanka jest w połowie pusta, a dla mnie w połowie pełna:) Myślę, że obok takiej ceny ciężko przejść obojętnie, a dodatkowo nie jest to Cebula taka jak kopanie się z ludźmi w lidlu czy chociażby akcje które się dzieją na zachodzie w black friday :) Zyczylbym wszystkim żeby zarabiali tyle żeby nie musieli się przejmować cena za taki laptop, ale chyba i tak większość społeczeństwa ma tak, że jak może zaoszczędzić nawet 10zl na czymś to to wybierze, bo samopoczucie wtedy będą mieli lepsze. Sklep zawalił i nie uważam że powinniśmy się go czepiać, ani tak samo ludzi którzy to kupili, szczególnie że pewnie tylko kilka osób które kupiły w ogóle przeczytają co tu wypisujemy :P

          • AP – cebulowate to jest myślenie „mogę ukraść, bo i tak dużo zarabiają”. Tym bardziej, że pewnie kilka osób by za to po prostu poleciało.

          • Nie stawia w złym świetle. Na początek weź Kothlera poczytaj, książka pod tytułem Marketing.

          • I rzeczywiście sklep który generuje miliony złotych obrotów miesięcznie jest tutaj poszkodowany bo jacyś ludzie skorzystali z błędnej ceny… Jak nie będą chcieli to nic na tym nie straca i jak widać prawie nikt nie będzie miał im tego za złe…a jak będą chcieli to cos wymysla i obroca wszystko na swoją korzyść i będą mieć zadowolonych klientow i darmowa reklamę w mediach…

          • Nie nie napisałeś, że ma obowiązek wydać towar, tylko że ma im dać nagrodę za to, że dokonali zakupu który był błędnie wystawiony ….

          • Kiedyś w X-komie straciłem 3 godziny bo kupiłem na laptop, który w opisie miał ekran dotykowy, a okazało się, że akurat ten model go nie ma. Przyjęto mi zwrot, spisano protokół i zaproponowano wymianę na laptop z ekranem dotykowym z odpowiednią dopłatą lub rabat na inny model. Nie odebrałem tego jako jałmużny czy nagrody tylko zwykłą przyzwoitość za ich ewidentny błąd, bo tak to powinno wyglądać. A co z tym fantem zrobi morele to ich sprawa – tylko gdyby takich egzemplarzy było kilka to nikt by o tym nie widział, a skoro to była wpadka przez długie godziny to może ucierpieć też ich PR.

          • Ale co innego błędna cena produktu, a co innego niezgodność towaru z umową ….. rozróżniaj to. W przypadku błędnej ceny, to sklep jest wygranym w sądzie, w przypadku niezgodności z umową wygrywasz ty, bo kupiłeś coś co nie zgadzało się z parametrami na stronie. Dlaczego mają dać rabat tym co kupili laptopy za 10 zł i wierzyli, że je dostaną? Dlaczego to Sklep ma być poszkodowanym i fundować zakupy tym co się zabawili kosztem sklepu?

          • Dlatego że uciszy niezadowolonych i w dodatku ma darmową reklamę.

            Zresztą sklep odpowiada za działanie swoich pracowników.

        • Na końcu piszesz, oby nie miał, jednak wcześniej masz nadzieję, że go to
          spotka i zrozumie (czyt. pożałuje) to jak to jest z Tobą? Dla mnie to
          gorsze niż sprawdzenie promocji w sklepie, który i tak nie poniesie
          większych konsekwencji niż stracony czas na odkręcanie pomyłki.

        • A co to klienta obchodzi? Widzi okazje to bierze? Jak w markecie widzisz dobrą okazję to zastanawiasz się czy sklep nie straci na tym, że kupisz dany produkt?

          • AP, a jak w sklepie masz błąd cenowy i płacisz za towar drożej niż podawała cena to rozumiem, że nie kłócisz się ze sklepem, no bo co to sklep obchodzi, że zapłaciłeś drożej?

          • Ale to jest inna sytuacja, kolejna skrajność – tak jakby Morele teraz kazało dopłacić resztę tym co kupili… To sklep istnieje dzięki klientom, czy klienci dzięki sklepom? Z tego powodu są różne akcje promocyjne i z tego co widziałem to Morele do teraz nie ustosunkowało się do tej całej afery, czyli coś w tym jest…

          • Aaaaaa czyli jedna trafne porównanie. To jest to samo, tylko wtedy ty jesteś poszkodowanym, a teraz jest sklep. Strona internetowa to jest skrypt – błędy cenowe to norma, spytaj ludzi kupujących gry na steamie. Co ma do tego, dzięki komu istnieje sklep? Błąd to błąd, wykorzystanie tego to zwykłe cebulactwo i trzeba być niemądrym, żeby wierzyć w kupno laptopa za dychę. Morele nie musiało się ustosunkowywać, wysłali klientom informację, że nie zrealizują zamówienia i tyle.

          • Nie rozumiem jak można kogoś nazwać cebulą bo kliknął w błędną cenę? Czy ktoś pisze, że wierzył, że dadzą laptopa za dychę? Czy ktoś tu krzyczy, że mają realizować zamówienie i nic ich nie obchodzi? Czy ludzie się bili i kopali jak amerykanie na black friday? W tej swojej „elokwencji” pogubiliście się i jestem przekonany, że 90% osób tu piszacych tak jakby zobaczyło podobną oferte to nawet z ciekawości zobaczyć co się stanie zakupiłoby.
            Steam też okrada graczy, nie raz nie dwa, a przy tym jest w swoich działaniach bezwzględny. Ubisoft raz mi na 2 tygodnie zablokował 2 gry, które kupiłem na Muvepl i dostałem jakąś rekompensate? Oczywiście, że nie, a przecież za dostęp do gry zapłaciłem. Sklepy na pewno nie mają lekko, ale też swoje grzechy na sumieniu mają.

          • Nie rozumiem jak można kogoś nazwać cebulą czy złodziejem (co inni ludzie wypominali) bo kliknął w błędną cenę? Czy ktoś pisze, że wierzył, że dadzą laptopa za dychę? Czy ktoś tu krzyczy, że mają realizować zamówienie i nic ich nie obchodzi? Czy ludzie się bili i kopali jak amerykanie na black friday? W tej swojej „elokwencji” pogubiliście się i jestem przekonany, że 90% osób tu piszacych tak jakby zobaczyło podobną oferte to nawet z ciekawości zobaczyć co się stanie zakupiłoby.
            Steam też okrada graczy, nie raz nie dwa, a przy tym jest w swoich działaniach bezwzględny. Ubisoft raz mi na 2 tygodnie zablokował 2 gry, które kupiłem na Muvepl i dostałem jakąś rekompensate? Oczywiście, że nie, a przecież za dostęp do gry zapłaciłem. Sklepy na pewno nie mają lekko, ale też swoje grzechy na sumieniu mają.

          • Nie, to jest to samo. Wtedy ty byś był poszkodowany i kłócił się ze sklepem, a teraz to sklep ma prawo kłócić się z tobą, bo to sklep jest poszkodowanym w tej sytuacji …

          • Ależ podałeś zupełnie złe porównanie, dobra okazja (promocja) to nie to samo co pomyłka sklepu. Dobra okazja to marketing sklepu, czyli wycenimy taniej, żeby kupiło więcej. Pomyłka zaś, to wycenienie auta na kwotę 1 zł lub laptopa na 10 zł. Gdzie twoje myślenie się podziało? Na logikę widać, że to jest błąd. Nie da się mieć laptopa za 10 zł ….. chyba że uszkodzonego, gdzie trzeba naprawić wszystko … ale nie nowego i to jeszcze takiej firmy …. Rozumiem, że kupiłbyś auto za 1 zł lub laptopa za 10 zł i jeszcze ciągał się z facetem po sądach, bo tobie się należy ….

          • Nie, ponieważ mam godność człowieka i na pewno nie kupiłbym laptopa za 10 zł …… tak samo nie biorę udziału w konkursach z nieofoliowanymi iPhonami ….

    • Naprawdę trzeba być bezmyślnym, złodziejem na państwowej posadzie żeby nie kupić takiego laptopa w okazyjnej cenie!

  9. W mojej opinii jest to zabieg czysto marketingowy i jeżeli zebralaby się grupa osób to powinni za to beknac bo z tego co pamiętam to nie jest pierwszy raz

  10. Jest sposób aby sprawdzić czy to błąd.

    Wystarczy kliknąć na stronie kupuję podać dane do wysyłki i numer karty płatniczej. W tym momencie akcja jest po stronie sprzedawcy.

    Jeśli sprzedawca weźmie 10zł z karty to już się nie wywinie (że niby nie sprzedał) i będzie musiał sprzedaną rzecz dostarczyć.

    W morele z tego co wiem działa automat i na 99% po kliknięciu czegoś na stronie automat sam potwierdza wszytki zakupy oraz obciąża rachunek klienta.

  11. Zauważyłem błąd kiedy były 3 zamówienia…Pomyślałem to nie Ameryka.
    Wszystko wraca bilans musi się zgadzać :) żydy i jajcarze się rzuciły…

  12. Niestety miałem z morele.net taką przygodę z niewłasciwą ceną. Wystawili za około 2400 telefon Galaxy S7 (cena w innych sklepach 3000 razem z googlami vr). następnego dnia po złożeniu zamówienia telefon od przedstawiciela morele.net z informacją, ze w tej cenie to oni tego telefonu nie mają i że ewentualnie moga mi sprzedać telefon za 2900. Ponieważ monitorowałem cenę telefonu na rynku wiedziałem, że w morele.net ta cena zmieniała się praktycznie codziennie więc mówie o tym sprzedawcy, że poczekam aż będa mieli na stanie telefon w niższej cenie. Otrzymałem odpowiedź, ze tego telefonu nie będzie już w niższej cenie.
    Anulowałem transakcje gdyż za 2900 to ja już wolę dopłacić i kupić z goglami. Kupiłem w MM a nastepnego dnia na morele znowu galaxy S7 w niższej cenie podejrzewam jako wabik na klienta, któremu sie wmówi, że cena będzie troszke wyższa.

  13. Kupiłem na morele.net z 6 lat temu stację roboczą z dobrą kartą graficzną za atrakcyjną cenę ok 5tyś. Komputer przyszedł bez karty graficznej. Reklamowałem. Dobrze, że miałem zrzut ekranu z zawartością komputera który kupiłem, bo zmienili ofertę na stronie już bez karty i ściemniali, że karty nie było. Oczywiście zrezygnowałem z zakupu, kasę zwrócili, ale niesmak pozostał.

  14. Miałem kiedyś podobną sytuację. Przeglądając oferty routerów an jednej z popularnych w tamtych czasach porównywarek cen zauważyłem router warty około 240 zł za symboliczną złotówkę. W celu przetestowania, jak to wygląda w praktyce założyłem w sklepie www konto i dokonałem zakupu. Dostałem wówczas automatycznego maila z potwierdzeniem złożenia zamówienia. Po krótkim czasie otrzymałem drugiego maila z informacją o zaakceptowaniu mojego zamówienia przez obsługę sklepu. To właśnie w tym momencie transakcja się uprawomocniła i dzięki temu otrzymałem router za 1 zł + koszty przesyłki.
    W międzyczasie otrzymałem telefon z obsługi sklepu chcący anulować zamówienie. Podparłem się obowiązującą wtedy podstawą prawną. Zaakceptowano moje zamówienie, czyli zawarta została między stronami umowa na odległość. Umów jak wiadomo trzeba przestrzegać – są przecież prawnie wiążące.

    Próbowałem w tamtym okresie wyszukać jeszcze kilka takich „okazji” cenowych (człowiek młody był, cwaniaka strugał, to i każdy przekręt był fajną opcją). Ofert nie brakowało, jednak żaden inny sklep internetowy już takiego błędu nie popełnił. Nie ma więc automatycznych umów w internecie. Każde zamówienie jest prawdopodobnie weryfikowane przez pracownika i „odkliknięte” nim pójdzie dalej.

    Podsumowując: Moi drodzy. Nie ma co cwaniakować. Oszukanie kogoś na ulicy, pani w sklepie źle wydającej resztę, sklepu internetowego, czy lidla, który zwraca pieniądze za brudną folię po parówkach z dodatkiem papieru toaletowego nie jest powodem do dumy. Co więcej, w zmasowanej akcji po prostu nie przejdzie. Żaden sąd wam tego nie klepnie. A teraz wracać do pracy :)

  15. Microsoft przy premierze Xboxa One pomylił się i na stronie wystawił rzeczone konsole po 600 złotych i to w jakimś dość bogatym zestawie.
    Zamówienia ludzi zrealizowano po tej cenie. Była to jednak jedynie dobra wola Microsoftu, który nie ukrywajmy, mógłby dać za darmo Xboxy połowie ludzkości i niewiele by to odczuł.
    mimo wszystko miło z ich strony, że tak się wtedy zachowali. nie ma co porównywać morele do MS. Nie tylko ze względu na wielkość, ale także na fakt, że MS to producent, Morele to pośrednik.

    • Kupiłem wtedy. Nawet nie liczyłem,że dostanę konsolę w takiej cenie, nie kłócił bym się gdyby nie wysłali. Bardzo miło się zaskoczyłem.

  16. no dobrze, ale ja pamiętam sprawę sprzedaży gruntu przez allegro, sprzedawca pomylił się i wpisał cenę za 1 m2, sąd orzekł, że doszło do umowy kupna za cenę podaną w aukcji.

  17. Dzień dobry!

    Zamówienia złożone w ciągu ostatnich 20 godzin, które nie zostały do chwili obecnej zatwierdzone, nie będą podlegały realizacji.

    Jednocześnie przypominamy, że zgodnie z Regulaminem Morele.net, zamieszczone na stronach Sklepu internetowego treści, w tym opisy towarów i ceny, stanowią jedynie zaproszenie do zawarcia umowy w rozumieniu art. 71 kodeksu cywilnego, która dochodzi do skutku dopiero z chwilą zatwierdzenia zamówienia. Informacja, którą otrzymał Pan/Pani na maila nie była potwierdzeniem przyjęcia oferty. Była ona jedynie informacją, że Sprzedawca zamówienie otrzymał (rozdział V pkt 2 Regulaminu). W związku z powyższym w niniejszym przypadku nie doszło do zawarcia umowy sprzedaży między stronami.

  18. Przypomnę tylko, jak redaktor ze SpidersWeb zamawiając Xboxa ze strony MS, który był tam przez chwile z omyłkową ceną wręcz domagał się wydania konsoli. Więcej, był oburzony że tej konsoli może nie dostać w tej cenie. Wysmarował nawet tutaj artykuł o tym jak to MS powinien go potraktować.

    • Cytuję też napisany wtedy komentarz Pana redaktora ze SpidersWeb

      „Była okazja, wykorzystałem ją, nikt nie ucierpiał? Jak w sklepie jest promocja na makaron to też Pan ucieka z krzykiem i specjalnie kupuje droższy?
      ….
      Piszę o sprawie, bo Microsoft coś obiecał, a teraz wycofuje się z tego chyłkiem. Podobne obiekcje do tekstu może mieć tylko osoba, która słowo honoru i obietnice ma za nic.”

  19. Co stoi sklepowi na przeszkodzie aby generalnie w swoim pokazywał ceny zawsze o X niższe od konkurencji a każdemu klientowi, który załaduje ten towar do koszyka ciesząc się z okazjonalnego zakupu wypisywał formułkę, że „sorry, pomyłka, ale jak chce to może to kupić za cenę o X wyższą”, licząc że klient oswojony z myślą o zakupie nie wycofa się z transakcji? Pewnie nic.

    • „Z przyczyn niewyjaśnionych”
      Na ekranie w sposób niebywale klarowny widoczny jest komunikat, że komentarz oczekuje na moderację. Jak widać komentarz ze zdjęciem udało się opublikować od razu, więc nie należy doszukiwać się w tym spisku. Nasz system komentarzy celowo, taka jest polityka redakcji, blokuje komentarze zawierające linki do witryn wychodzących, moderujemy je ręcznie raz dziennie. Odsiewamy wtedy wartościowe komentarze od prób wyłudzeń, spamu czy reklam publikowanych np. w starszych komentarzach. Do tego wpisu wstrzymały się wszystkie komentarze, w których autorzy pisali o morele.net w taki sposób, że przybrało to postać linku. Temat był poruszany na łamach Bezprawnika wielokrotnie, stali czytelnicy mogą w każdej chwili potwierdzić, że tak to właśnie działa.

      „pisałem również do administratora”
      Nie pisał Pan do administratora, ponieważ zgodnie z informacjami udzielonymi na stronie https://bezprawnik.pl/kontakt/ adresem redakcji jest info@bezprawnik.pl. Adres kontakt@bezprawnik.pl, gdzie faktycznie znalazłem przed chwilą ten mail, to adres działu prawnego. Generalnie błędnie nadane maile prędzej czy później docierają do ich rzeczywistego adresata, ale trudno jest oczekiwać natychmiastowego przepływu informacji, gdy adresuje się swoją korespondencję pod niewłaściwy adres.

      Co do polemiki merytorycznej, ja się z nią zupełnie nie zgadzam, choćby ze względu na art. 5 kc. Zachęcam jednak, by dokonać konfrontacji sądowej ze sklepem morele.net, na pewno chętnie opiszemy jej przebieg i ostateczny rezultat.

      • Panie Mecenasie, screen był zrobiony kilka minut po opublikowaniu, a nie pojawił się przez kilka godzin. No ale dobrze – sprawę udało się wyjaśnić, więc nie ma o co kruszyć kopii. Co ma art. 5 KC do tej sprawy? Czy korzystanie przez przedsiębiorcę z klauzul (zbliżonych do) niedozwolonych jest fair? Czy spotkał się Pan w profesjonalnym obrocie B2B, że oferent wpłaca cenę przed przyjęciem oferty? No trochę to niepoważne. Sklepy internetowe robią sobie w regulaminach furtki, aby uchronić się jak tylko mogą przed własną niestarannością. Proszę więc nie pisać – bez pochylania się nad interpretacją regulaminu i przepisami – że kupujący składa ofertę. Od kiedy to „zamawiam” oznacza składam ofertę? A taki button musieli wszyscy nacisnąć, aby rzekomo złożyć ofertę. A kwestia ewentualnego błędu to nie jest art. 5 KC, lecz 84 – i tutaj możemy zacząć dyskusję. Jest Pan chętny?

        • Istnieje jeszcze coś takiego jak ustawa o ochronie konsumenta.
          „Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się
          od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został
          wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona
          o błędzie lub mogła z łatwością błąd zauważyć; ograniczenie to nie
          dotyczy czynności prawnej nieodpłatnej.” Czy po sklepie, który rocznie sprzedaje miliony produktów można przypuszczać, że popełniłby by błąd?
          Czy ja jako rozsądny sprzedawca nie powinienem ustawić na swojej specjalnego skryptu ostrzegającego o wystawieniu produktu w zbyt niskiej cenie i wymagającego dodatkowego potwierdzenia?
          Jeżeli składam zamówienie widzę najpierw 10zł, potem w koszyku 10zł, potem w mailu 10zł i ostatecznie wpłacam 10zł (kilkakrotnie przewija się ta cena ), co system zresztą akceptuje. Czy można tu wtedy przypuszczać, że jest to błąd?
          Wydaje mi się, że gdyby na stronie było 10zł a potem po 8 tyś to sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej.
          Tym bardziej dobrze kolega zwrócił uwagę na fakt, iż jeżeli jest to tylko zaproszenie, to czemu mamy możliwość natychmiastowej zapłaty. Czy dokonanie takiej czynności nie jest już wystarczającym argumentem, że umowa została zawarta?
          Co do art. 71 k.c: „Poczytuje się w razie wątpliwości nie za ofertę, lecz za zaproszenie do zawarcia umowy”.
          Czy na stronie, na której mamy dokładne informacje o produkcie, informację o gwarancji, kosztach przesyłki i wszystkich innych wymaganych przez ustawę o ochronie konsumenta można mówić, że to tylko zaproszenie? Bo to już raczej wygląda na ofertę i moim zdaniem nie powinno tutaj być żadnych wątpliwości.
          Zaproszeniem do zawarcia umowy może być pojawiająca się gdzieś reklama a nie coś takiego.

          • Witam, chcę ruszyć sprawę przed UOKiK w sprawie stwierdzenia klauzul niedozwolonych w Regulaminie Morele – niech UOKiK sprawdzi, czy to rzeczywiście była oferta czy już umowa sprzedaży. Jakby ktoś chciał się przyłączyć to zapraszam na romankujawinski@wp.pl

      • Mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę, że czas w którym zostanie opublikowany komentarz ma decydujący wpływ na ilość lajków i odpowiedzi?
        Dlatego jeśli komentarz nie jest publikowany od razu po zapisaniu, tylko „oczekuje na moderacje” to jest strasznie denerwujące. Równie dobrze możecie w tym komunikacie napisać:
        „zasięg twojego posta został właśnie zredukowany do minimum, opublikujemy go dopiero, jak ludzie przestaną interesować się tym artykułem, żeby broń boże nikt go nie zauważył”

  20. Wygląda na to, że „Opiekun produktu – Kamil Muszyński”, będzie miał dziś ciężki dzień…

  21. Zakupiłem 2 laptopy z przedłużoną gwarancją za co od razu wpłaciłem pieniądze (26,18 zł). Oczywiście Jak wszyscy, którzy kupili tego laptopa otrzymałem informację o anulowaniu zamówienia. Informacji o zwrocie pieniędzy ani słowa. Dlaczego mogłem wpłacić pieniądze skoro zakup w sklepie nie jest umową, dlaczego do wpłaty nie jest wymagane potwierdzenie skoro jest wymagane aby zamówienie miało moc prawną? Kwota niewielka ale kilka tysięcy razy 10 zł i robi nam się niezła sumka, którą nie wiadomo kiedy oddają bo pewnie oddają, Idealna bezproblemowa szybka pożyczka bez odsetek :) Czuje się zwyczajnie poszkodowany i oszukany jak gdyby Morele.net zwyczajnie wyłudziło ode mnie pieniądze.

  22. A mnie ciekawi czy ten sposób na wyłudzanie danych osobowych jest legalny ?
    Bo jak tak to
    1. załóż sklep duperele.com
    2. wystaw promocje
    3. zbierz dane
    4 odwolaj promocje
    5 sprzedaje baze meili
    6. profit

  23. Moge sie zalozyc ze kazdy z was jak by zobaczyl w sklepie lapka za 10 zl to by bral i nie gadajcie o jakims cebolowaniu . najbardziesz szczekaja Ci co by chcieli sie zalapac no ale spali . hahhaha

  24. Wg mnie jest parę luk lub mniej oczywistych niedociągnięć w takich zamówieniach. Nie wiem czy zmieniło się coś istotnie od czasu gdy ja realizowałem takie zamówienia w jednej z sieci w Polsce, ale wcześniej było tak, że jeśli sprzedawca przyjmował zapłatę od klienta to znaczy, że sprzedaż miała miejsce, czyli zawiązała się umowa. Jeśli miało być inaczej przyjąć trzeba było zadatek lub zaliczkę. Jak to jest w przypadku morele gdy płacimy od razu za złożone zamówienie?

  25. Regulamin może zawierać postanowienia abuzywne. To jest sprawa dla UOKIKu. Czy Morele zapłaciło za ten lipny artykuł? bo wygląda jakby spłodzony na zamówienie.

  26. Tym bardziej, że sklep Morele został ukarany przez UOKiK za naruszenia zbiorowych interesów konsumentów w swoich regulaminach kara wynosiła 121 tys zł

  27. Jak bym wiedział o tej promocji to bym kupił tak z 3 tys sztuk a potem bym to wystawił na allegro za 4tys sztuka

  28. Kiedyś Helion zrobił podobną akcję. Oczywiście nie chodziło o aż taką przecenę a jednak sprzedał po tyle ile było na stronie (sporo tracąc).
    Morele raczej nie sprzeda po tyle, jednak w jakiś sposób mogli by okazać skruchę, myślę że to by w oczach ludzi wyszło na dobre.

  29. Błąd to błąd – zdarza się.
    Wkurza mnie jednak stanowisko bezprawnika i brnięcie w paragrafy.
    Idziesz ulicą i na witrynie sklepowej widzisz telewizor 65″ 4K w cenie 119 PLN. Wchodzisz do sklepu i prosisz o „podanie” telewizora a sprzedawca na to: „to co Pan widział na witrynie to nie oferta tylko zaproszenie do złożenia oferty a cena jest 11999 PLN” i co fajnie jest?
    A jak linie lotnicze sprzedają przelot za 29 PLN to też nie powinniśmy kupować bo normalny bilet kosztuje 800 PLN? i to przecież niemożliwe, żeby za 29 PLN można było przelecieć np. do Madrytu. A autobus za 1 PLN? itd.
    Sam proces zakupowy w sklepie internetowym sugeruje zawieranie transakcji w momencie wciśnięcia guzika „Zamawiam” – z punktu widzenia klienta wciśnięcie oznacza zakup a nie zapytanie ofertowe.

    • Zakup w sklepie tradycyjnym to zupełnie co innego niż zakup w sklepie Internetowym. W sklepie tradycyjnym oficjalnie to co ma przypiętą cenę sprzedawca ma Ci obowiązek sprzedać po cenie nie wyższej od takiej jaka widnieje na kartce. Wkładając do koszyka towar zawierasz umowę z której sklep ma się wywiązać.
      W sklepie Internetowym moment zawarcia oferty jest zwykle sprecyzowany w regulaminie – jeśli nie jest to reguluje go KC.

  30. Witam, chcę ruszyć sprawę przed UOKiK w sprawie stwierdzenia klauzul niedozwolonych w Regulaminie Morele – niech UOKiK sprawdzi, czy to rzeczywiście była oferta czy już umowa sprzedaży. Jakby ktoś chciał się przyłączyć to zapraszam na romankujawinski@wp.pl.

    • nie ma żadnej klauzuli niedozwolonej – pisałem to w jednym z komentarzy do produktu powołując się na art 66 KC paragraf 2 podpunkt 1

      „§ 2. Przedsiębiorca składający ofertę w postaci
      elektronicznej jest obowiązany przed zawarciem umowy poinformować drugą
      stronę w sposób jednoznaczny i zrozumiały o:

      1) czynnościach technicznych składających się na procedurę zawarcia umowy;”

      mówi to jasno, że sprzedawca w regulaminie może zawrzeć instrukcję i opis momentu zawarcia umowy.

      W tym przypadku do zawarcia umowy dochodzi w mailu zatwierdzającego zamówienie, mail potwierdzający rejestrację zamówienia nie jest jednoznaczny z zawarciem umowy, dopiero jak to oni piszą że w ciągu 3 godzin prześlą maila z zatwierdzeniem umowy itp.

      • OK, to jest Pana stanowisko. UOKiK może mieć przeciwne, biorąc pod uwagę inne zapisy Regulaminu. Gdyby prawo było klarowne i jasne, to w sądach mogłyby orzekać maszyny – na szczęście tak nie jest.

        • To nie jest stanowisko, to jest wyciąg z obowiązującego prawa, dla mnie sprawa jest oczywista, dla sądu też, ale zapewne dla znawców nie i dlatego stać ich na wywalenie grubej kasy na prawnika dla z góry przegranej sprawy.

          Gdybyś miał napisane w prawie „nie zabijaj” i na to bym się powołał, to też uznałbyś to za „moje stanowisko” ? nie rozumiem podejścia.

          • A ja nie rozumiem wielkich znawców prawa, którzy zawsze wiedzą wszystko najlepiej. Jak znajdą przy Tobie broń, z której zabito ofiarę, to również powiesz „dla mnie sprawa jest jasna”, czy będzie drążyć temat? W Regulaminie można wpisać wszystko. Poczytaj sobie na stronie UOKiK raporty, ile to razy przedsiębiorcy robili coś zgodnie z literalną wykładnią prawa, a jednak UOKiK to kwestionował. „Kto jest ze mną jest mądry, a kto przeciwko ten głupi” – brawo!

          • To podaj te przykłady sprzeczności, chętnie je przeanalizuję.

          • Pisałem o tym w pierwszym poście. Składanie przez konsumenta oferty w sklepie internetowym przy obowiązku zapłaty ceny góry + rejestr klauzul niedozwolonych UOKiK. Po lekturze rejestru zapewne będzie mógł Pan przeanalizować sprzeczności.

          • Jeśli przytaczasz swoją wiadomość z przed 7 dni gdzie informujesz ze UOKiK wydał opinię w tej sprawie i uważasz, że na tej podstawie
            UOKiK wydał decyzję sprzeczną z obowiązującym KC to wybacz, ja bym poprosił o źródło a nie o Twoją interpretację orzeczenia UOKiK.

            Zgadzam się ze stwierdzeniem że w sklepie stacjonarnym jeśli cena jest pod produktem to sklep ma obowiązek sprzedać Ci produkt po cenie nie wyższej od tej jaką znalazłeś pod produktem. Być może pomieszałeś się w interpretacji orzeczenia, dlatego ja również chciałbym ją przeczytać i odnieść się.

            Przycisk zamawiam i płacę jest uniwersalny ze względu na różnorodność metod płatności, przy składaniu zamówienia masz znaczki – zapoznałem się z regulaminem i akceptuję (czy coś w ten deseń) bez zaznaczenia opcji nie można złożyć zamówienia. To jest mur którego nie przeskoczycie. Powiem więcej – jeśli mimo to uważacie jakiś zapis regulaminu jako klauzulę niedozwoloną, a mimo to świadomie zaznaczacie akceptuję regulamin i kupujecie – to nie możecie mieć roszczeń wobec morele.

            Wybacz ale musielibyście obalić co najmniej ze 4 szczeble aby się przebić do korzystnego dla was wyroku.
            Dajcie znać co udało się wam ugrać na tym, bo ja sądzę że macie poniżej 1% szans.

            Co do nieaktywnej strony produktu (wywalili stronę z produktem) to przyznam się, że sam osobiście zgłosiłem stronę do morele ze względu na nadużycia w komentarzach – „przekręt na pozew zbiorowy”, ktoś tam ogłaszał się żeby ludzie się zgłaszali do niego z dość podejrzanym mailem i ja tam widziałem zagrożenie wyłudzenia danych osobowych wymaganych do np zaciągnięcia kredytu – pod płaszczykiem podania danych do zorganizowania sprawy przeciwko morele.

          • „Jeśli przytaczasz swoją wiadomość z przed 7 dni gdzie informujesz ze UOKiK wydał opinię w tej sprawie i uważasz, że na tej podstawie
            UOKiK wydał decyzję sprzeczną z obowiązującym KC to wybacz, ja bym poprosił o źródło a nie o Twoją interpretację orzeczenia UOKiK.” – oj Przyjacielu, chyba mylisz posty. Gdzie napisałem, że UOKiK wydał opinię w tej sprawie? Coś mylisz… A co do reszty – do odważnych świat należy. BTE też był 2 razy w TK uznawany za zgodny z konstytucją, a za 3. razem jednak już nie był zgodny. Ty oceniasz szanse na poniżej 1%, ja daję trochę więcej. Orzeknie ten kto jest do tego powołany.

          • no to w takim razie nie mogłem tego znaleść, poprosiłbym Ciebie o ponowne podanie linka skoro masz to w pamięci, przejrzałem Twoją historię na Disqus ale nie odnalazłem tego ;/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *