Filipiny: Uczniowie i studenci, zanim otrzymają dyplom, będą musieli zasadzić kilka drzew

Społeczeństwo Zagranica dołącz do dyskusji (45) 30.05.2019
Filipiny: Uczniowie i studenci, zanim otrzymają dyplom, będą musieli zasadzić kilka drzew

Udostępnij

Paweł Mering

Co jest niezbędne do uzyskania absolutorium? Uzyskanie zaliczeń z przedmiotów, rozliczenie wszelkich zaległości w bibliotece… Filipińczycy dokładają jeszcze jeden wymóg. Jeżeli chcesz ukończyć szkołę, to musisz zasadzić kilka drzew. Tak, to jest obowiązujące prawo.

Obowiązek sadzenia drzew

Jak donosi Rzeczpospolita, na Filipinach uchwalono nowe przepisy, które nałożą na uczniów szkół średnich i studentów pewien niestandardowy obowiązek. Aby formalnie ukończyć swoją edukację, uczeń lub student będzie musiał zasadzić minimum 10 drzew.

Ustawa została uchwalona przez miejscowy Krajowy Departament Edukacji i Komisję ds. Szkolnictwa Wyższego. Prognozuje się, że dzięki nowemu prawu, zasadzonych zostanie nawet 525 miliardów nowych drzew — tylko przez jedno pokolenie.

Studenci i uczniowie będą sadzić drzewa na terenie lasów już istniejących, ale także na obszarach chronionych, terenach wojskowych, a nawet w miastach. Przepisy są jednak konsekwencją naturalnej ewolucji prawa zwyczajowego w prawo stanowione. Sadzenie drzew po ukończeniu szkoły jest wszak filipińskim zwyczajem, elementem tradycji. Z tego powodu nowe przepisy zapewne nikogo nie zaskoczą.

Dobry pomysł!

Filipiny od lat borykają się ze zjawiskiem wylesiania. Wycinka lasów, prowadzona na wielką skalę (również nielegalna) skutkuje bardzo przykrymi konsekwencjami. Podaje się, że w ciągu 100 lat, wycięto tam aż 34 miliony hektarów lasów. Niestety, dopóki wprowadzone nie zostaną odpowiednie ograniczenia, eliminujące zjawisko nielegalnej wycinki lasów, to przepisy, nakładające obowiązek sadzenia, w żaden sposób problemu nie wyeliminują, a jedynie ograniczą tempo wylesiania.

Nawet Polska, jako kraj relatywnie zalesiony, miała swój przykry epizod w tym zakresie. Zapewne każdy z czytelników pamięta rok 2017 i ustawę, która pozwoliła właścicielom gruntów na wycinkę drzew, które się na nich znajdowały. Wszystko w imię poszerzania zakresu prawa własności, które (według niektórych) powinno pozwalać na czynienie na swoim gruncie niemalże wszystkiego, co się tylko żywnie podoba.

Czym takie dozwolenie, niczym wówczas nieograniczone, się skończyło — wszyscy pamiętamy. Lasy zaczęły znikać w zatrważającym tempie, a dynamiczna legislacja, którą charakteryzuje się obecny rząd, musiała stać się szybkim lekarstwem na wywołaną wcześniej chorobę.