Przemoc ekonomiczna w rodzinie i alimenciarze na celowniku – projekt zmian w prawie autorstwa Nowoczesnej

Państwo Rodzina 14.02.2018
Przemoc ekonomiczna w rodzinie i alimenciarze na celowniku – projekt zmian w prawie autorstwa Nowoczesnej

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Kiedy ze stosunkami panującymi w rodzinie styka się prawo, zwłaszcza prawo karne, nietrudno o kłopoty. Czasami państwo wchodzi z buciorami tam, gdzie nie powinno, czasem prawo uchwalane w słusznym celu może stać się narzędziem do porachunków w rozpadającym się związku. Czasem jednak interwencja państwa jest konieczna. Przykładem takiej sytuacji może być przemoc w rodzinie. Nowy projekt ustawy autorstwa Nowoczesnej wprowadziłby nową jej odmianę, którą prawo nakazywałoby ścigać. Czym właściwie miałaby być przemoc ekonomiczna?  

Jak podaje tvn24.pl, ofiarą przemocy ekonomicznej pada co najmniej 12 procent kobiet i 6 procent mężczyzn. Polega ona, najprościej rzecz ujmując, na wykorzystaniu rodzinnego majątku do uzależnienia od siebie lub poniżania drugiej osoby – partnera, domownika, członka rodziny. Odcięcie od wspólnych pieniędzy, uniemożliwienie korzystania z samochodu, zabieranie zarobionej pensji, przejmowanie kontroli nad nieswoimi finansami. Przemoc ekonomiczna to potencjalnie bardzo wiele perfidnych zachowań.

Prawa kobiet, konwencja antyprzemocowa i obowiązujące prawo

Nie jest to pierwszy przejaw troski Nowoczesnej o prawa kobiet. To na wniosek tej partii Sejm w czerwcu zeszłego roku przegłosował uchwałę ustanawiającą rok 2018 rokiem Praw Kobiet. W tym roku mija równo sto lat od nadania kobietom pełnych praw wyborczych. Złożenie omawianego w niniejszym artykule projektu ustawy jest kontynuacją tej inicjatywy. Głównym jej celem jest zaimplementowanie do polskiego porządku prawnego brakujących elementów tzw. konwencji antyprzemocowej.

Ratyfikowana w 2015 roku konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej wyróżnia cztery formy przemocy w rodzinie: fizyczną, psychiczną, seksualną i właśnie ekonomiczną. Zdaniem Nowoczesnej, obowiązujące w Polsce prawo nie obejmuje właśnie tej ostatniej. Warto przypomnieć, że konwencja antyprzemocowa budziła duże kontrowersje w środowiskach konserwatywnych. Zarzuca się jej nie tylko nieprecyzyjny język i zawieranie wielu sprzeczności, ale również forsowanie wykorzeniania tradycyjnego modelu rodziny. Od objęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość pojawiają się nawet od czasu do czasu plotki możliwości jej wypowiedzenia przez Polskę, pomimo oficjalnych zaprzeczeń.

Równania i nierówności – jak nie należy przekonywać do swojego projektu

Siłą rzeczy, Nowoczesna podczas prezentowania swojej propozycji skupia się przede wszystkim na kobietach. Posłanka Monika Rosa przekonywała na przykład, że: „Często mężczyznom wydaje się, że skoro on utrzymuje rodzinę, to ona nie ma prawo się odzywać i nie ma prawo decydować na co te pieniądze są wydawane.” Tvn24.pl przytacza również wypowiedź Urszuli Nowakowskiej z Fundacji Centrum Praw Kobiet, w myśl której przemoc ekonomiczna zachodzi również wówczas, gdy mąż, czy partner, żyje na koszt kobiety. Pytanie tylko, czy jeśliby chodziło o żonę, lub partnerkę, to czy ocena wyglądałaby tak samo?

Rzecz jasna rozumiem taki a nie inny punkt widzenia. To kobiety częściej padają ofiarą, takiej czy innej, przemocy w rodzinie. To sytuacja kobiet wydaje się być gorsza. Powodów może być wiele: wciąż występujące nierówności w zarobkach, tak zwany „patriarchalny model rodziny” – wcale nie aż tak korzystny dla mężczyzn, jak by się mogło wydawać – czy nawet to, że mężczyźni są po prostu silniejsi. Nie da się jednak zaprzeczać, że ofiarami przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej padają także mężczyźni. Tej ekonomicznej również. Znak równości obowiązuje obydwie strony równania. Tym bardziej cieszy, że sam projekt Nowoczesnej w żadnym wypadku nie próbuje różnicować sytuacji prawnej obojga płci. Co zresztą byłoby wybitnie niekonstytucyjne.

Niejasna definicja, problematyczne stosowanie – propozycje zmian w kodeksie karnym

Projekt wprowadza zmiany w kodeksie karnym, kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz kilku innych ustawach. W pierwszym przypadku dodane zostają dwa przepisy. Pierwszym z nich jest nowy §25 w art. 115 ustanawiający obowiązującą definicję przemocy ekonomicznej.

„Przemocą ekonomiczną jest zachowanie mające na celu uzależnienie od siebie,
wymuszenie określonych zachowań lub poniżenie osoby najbliższej lub osoby
pozostającej we wspólnym gospodarstwie domowym, poprzez ograniczenie dostępu,
korzystania lub dysponowania jej zasobami finansowymi lub majątkowymi, lub
zasobami finansowymi lub majątkowymi wspólnego gospodarstwa domowego, lub
poprzez ograniczenie możliwości nabywania przez tę osobę zasobów finansowych lub
majątkowych”

Warto zauważyć, że tak skonstruowana definicja obejmuje nie tylko małżonków, czy partnerów, ale również dzieci, rodziców czy innych domowników. Zawiera również potencjalnie problematyczne zapisy. W pierwszej kolejności należałoby wskazać na „uzależnienie od siebie”, które wydaje się być pojęciem niejednoznacznym. „Wymuszenie określonych zachowań” z kolei można łatwo zastosować do sytuacji, w której żona zabiera wypłatę męża-pijaka, żeby ten jej nie zdołał od razu przepić. Mowa oczywiście o przypadku, w którym o takim rozporządzaniu pensją małżonka nie orzekł sąd. Przepis ograniczony jest ponadto do wspólnej własności oraz majątku odrębnego ofiary. Zgodnie z brzmieniem przepisu, odcięcie partnera od własnego majątku odrębnego, nawet jeśli w ewidentnie niecnych celach, karalne najpewniej nie będzie.

Drugim z przepisów karnych miałby być nowy art. 193a, ustanawiający karę do 3 lat pozbawienia wolności dla tego, kto stosuje przemoc ekonomiczną. I tyle. Byłoby to, w proponowanym brzmieniu, przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. O ile oskarżenie prywatne w przypadku przemocy domowej z całą pewnością byłoby złym rozwiązaniem, o tyle dziwi brak zapisu o ściganiu na wniosek pokrzywdzonego. Bez niego organy ścigania otrzymują nie tylko możliwość, ale i obowiązek ingerowania z własnej inicjatywy w stosunki panujące w rodzinie – niezależnie od zdania domniemanej ofiary przemocy ekonomicznej. Zwłaszcza w połączeniu z niejednoznaczną i chyba niewłaściwie skonstruowaną definicją samego zjawiska. Wydaje się, że jest to ewidentny błąd w projekcie ustawy. Zmiany w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym sprowadzają się do dodania jednego paragrafu o zakazie stosowania przemocy ekonomicznej, skądinąd odsyłającego czytelnika do kodeksu karnego.

Nie tylko przemoc ekonomiczna w rodzinie

Na szczególną uwagę zasługują propozycje Nowoczesnej dotyczące alimentów. W pierwszej kolejności projekt ustawy zakłada zawężenie listy składników majątku niesumiennego rodzica, z których nie można prowadzić egzekucji. Jeśli ustawa zostałaby przyjęta w zaproponowanym brzmieniu, pieniądze otrzymywane na pokrycie wydatków lub wyjazdów w sprawach służbowych oraz świadczenia z pomocy społecznej przestałyby być chronione prawem przed zajęciem. Pytanie brzmi, jak zajęcie pieniędzy z pomocy społecznej miałoby się do zasady poszanowania minimum egzystencji? Kolejną proponowaną zmianą jest podwojenie górnego limitu świadczeń z funduszu alimentacyjnego, do 1000 zł. Następną zaś zwiększenie kwot wyznaczających progi uprawniające do skorzystania z tych świadczeń – z 725 zł. na członka rodziny do 1450 zł. Przyznam, że jest to ta część projektu, która najbardziej mi się podoba. Z całością projektu można się zapoznać na stronie Sejmu.

Z uwagi na taką a nie inną arytmetykę sejmową, nie wydaje się, żeby projekt Nowoczesnej miał duże szanse na realizację. Nie jest też przykładem wzorowej legislacji – zawiera on liczne potencjalnie problematyczne zapisy, błędy i niejasności. Gdyby został przyjęty bez poprawek, najpewniej przysporzyłby wielu kłopotów – zarówno organom ścigania i sądom, jak i niektórym rodzinom wplątanym wbrew ich woli w tryby machiny sprawiedliwości. Z drugiej strony, niektóre postulaty Nowoczesnej są jak najbardziej słuszne, tak samo jak sam postulat walki z wszelkimi przejawami przemocy w rodzinie. Być może warto byłoby, żeby posłowie partii rządzącej dali temu projektowi szansę? Po kilku poprawkach mógłby przynieść wiele dobrego.