Jeżeli obrażałeś wczoraj Rafała Gikiewicza, to nie zdziw się, jak w skrzynce znajdziesz wezwanie

Codzienne Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (140) 23.05.2021
Jeżeli obrażałeś wczoraj Rafała Gikiewicza, to nie zdziw się, jak w skrzynce znajdziesz wezwanie

Paweł Mering

Rafał Gikiewicz wyciągnie konsekwencje wobec hejterów, którzy posunęli się wczoraj zdecydowanie zbyt daleko. Czego mogą spodziewać się pozornie anonimowi internauci?

Rafał Gikiewicz wyciągnie konsekwencje

Nie ma chyba w Polsce osoby, która nie dowiedziałaby się o tym, że Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Muellera, zdobywając 41 bramkę w sezonie rozgrywek Bundesligi – w ostatnim meczu sezonu i w jego ostatniej minucie.

Wczorajszy mecz Bayernu Monachium z FC Augsburgiem, jeżeli chodzi o popisy naszych rodaków, to nie jednak tylko Robert Lewandowski, ale stojący w bramce Augsburga Rafał Gikiewicz.

Lewandowski pobić rekord mógł bowiem dużo wcześniej i to nie tylko o jedną bramkę, bo okazji do zdobycia gola miał kilka – za każdym razem Rafał Gikiewicz robił co mógł, wzbijając się na wyżyny swoich bramkarskich umiejętności.

Nie podobało się to internautom, którzy „Gikiemu” odbierali obywatelstwo, określali go „antypolakiem”, a także konstruowali czasem bardzo wymyślne groźby.

Nie obyło się oczywiście bez mniej lub bardziej śmiesznych memów, ale to nie o nich jest tutaj mowa. Wspomnianych gróźb było bowiem dosyć dużo i nie dotyczyły one samego Gikiewicza, ale także jego najbliższych.

Gikiewicz zapowiedział reakcję

Jak opisuje „Interia”, przywołując wywiad Rafała Gikiewicza w „Prawdzie Futbolu”, polski bramkarz odniósł się w sposób jednoznaczny w stosunku do hejtu, który na niego spadł.

Jak powiedział:

Mało mnie bawią te wszystkie komentarze, jechanie po mnie i mojej rodzinie. Przestaje mnie to bawić, każda wiadomość, która mnie obraża i moją rodzinę, będą z niej wyciągnięte konsekwencje

Co może grozić internetowym hejterom? Tutaj płaszczyzn ewentualnej odpowiedzialności jest wiele. Naruszanie dobrego imienia może wyrażać się w naruszeniu dóbr osobistych, wobec czego osoba, której dobra zostały naruszone, może od osoby naruszającej je żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

Za obrazę na Twitterze – do więzienia?

Dużo poważniejszym (dla „sprawcy”) źródłem odpowiedzialności jest prawo karne. Obrażanie drugiego człowieka – nawet nazywając do „debilem” – stanowi przestępstwo znieważenia, które zagrożone jest – gdy popełnia się je przez internet – karą do roku więzienia.

Ponadto, w wypadku osoby działającej w szeroko pojętej sferze publicznej, także może w pewnym zakresie (konkretnych inwektyw) stanowić popełnienie przestępstwa zniesławienia.

Czy internetowi „żartownisie” mogą spodziewać się, że znajdą w swoich skrzynkach stosowne wezwania (czy to do zaprzestania naruszania dóbr osobistych, czy też związane z postępowaniem karnym)?

Pamiętajmy o pewnej faktyczności – jakkolwiek anonimowość w internecie nie istnieje, tak platformy społecznościowe nie są skore do współpracy w „błahych” sprawach. Warto też pamiętać, że wielu użytkowników występuje na Twitterze pod pseudonimem, co znacząco uniemożliwia samodzielne ustalenie personaliów domniemanego sprawcy.