Czeka nas wielki kryzys. Czy w Polsce będzie gorzej, niż w 2008 roku?

Finanse Dołącz do dyskusji (13)
Czeka nas wielki kryzys. Czy w Polsce będzie gorzej, niż w 2008 roku?

Inflacja szaleje i jest tak drogo, jak nigdy wcześniej. Ceny mieszkań wystrzeliły do góry, podobnie zresztą jak stopy procentowe. Coraz trudniej będzie o kredyt. Droższe jest paliwo, ceny najmu oraz cheesburgery w McDonald’s. Czy to preludium do wielkiego kryzysu? Czy czekają nas cięższe czasy niż ostatni krach z 2008 roku? Zdaniem Goldman Sachs szansa na recesję w Stanach Zjednoczonych wynosi 35 proc. w ciągu najbliższych dwóch lat.

Dwa lata pandemii, wojna na Ukrainie i w sumie już 7 lat rządów #dobrejzmiany, więc niby jak ma być lepiej? Tyle, że lepiej nie będzie na pewno, a bardzo możliwe, że czeka nas recesja. Tak przynajmniej twierdzą eksperci Goldman Sachs. Uważają, że szanse na recesję w USA w ciągu najbliższych dwóch lat wyniosą 35 proc. Jak wpłynie to na Polskę?

Recesja w Polsce, jak długo?

Na początku kwietnia, jeden z głównych ekonomistów PKO BP wskazywał, że w Polsce może dojść do tzw. technicznej recesji. To termin używany w sytuacji, gdy w dwóch następujących po sobie kwartałach odnotowany został spadek PKB. Eskalacja wojny w Ukrainie, rezygnacja ze strategicznych surowców dostarczanych przez Kreml oraz wyjątkowo słaba złotówka wprowadzają nas w nastrój niepokoju.

Zdaniem ekspertów drugi oraz trzeci kwartał br. mogą być słabe, natomiast w końcowej fazie 2022 r. może dojść do odbicia. Mimo to, niewykluczony jest o wiele gorszy scenariusz. Ponadto, eksperci przewidują kolejny wzrost stóp procentowych. Kiedy to się zatrzyma? Nikt nie potrafi jednoznacznie wskazać kiedy, lecz w głównej mierze zależy to od jak oraz kiedy skończy się wojna. Konflikt trwa od 24 lutego br., a zatem od blisko dwóch miesięcy. Im dłużej wojna trwa, tym gorzej wyglądają perspektywy dla światowej gospodarki. Świat niebawem zacznie realnie odczuwać, że ukraińskie pola uprawne nie zostały w tym roku zasiane, a aktualnie jeżdżą po nich rosyjskie czołgi.

Ponadto, wydaje się że relacje handlowe pomiędzy Europą oraz Rosją i Białorusią zostały na dłuższy czas zamrożone. Wpływa to na ceny strategicznych surowców, łańcuchy dostaw oraz sprawia, że rynki zbytu dla wielu produktów są znacznie mniejsze. Naturalną konsekwencją wskazanych powyżej czynników jest spowolnienie gospodarcze.

Rząd we współpracy z KNF oraz NBP opracowuje projekt wsparcia dla kredytobiorców, którzy znajdą się ciężkiej sytuacji. Coraz trudniejsza staje się również sytuacja lokatorów. Ceny nieruchomości wciąż rosną, co dotkliwie wpływa także na rynek najmu. Chwilowa stagnacja na rynku najmu wynikająca z pandemii i możliwości pracy zdalnej prawdopodobnie dobiegła końca. Do Polski wciąż ściągają ukraińscy uchodźcy, a ich obecność – co zupełnie naturalne – generuje większy popyt na rynku mieszkaniowym. Polityka mieszkaniowa to kolejny gorący kartofel dla rządzących. Rosnące stopy procentowe, a także wyższe obostrzenia w zakresie przyznawania zdolności kredytowej generują co coraz wyższe niepokoje społeczne, szczególnie w pokoleniu 25-35 lat, którzy w ostatnich dniach stracili jakiekolwiek nadzieje na to, iż w najbliższym czasie będzie ich stać na kredyt.

Prognozy gospodarcze Goldman Sachs

Zdaniem ekspertów rezerwa federalna Stanów Zjednoczonych stoi przed trudnym wyzwaniem. Ich zdaniem szanse na recesją wynoszą 35 proc. w perspektywie dwóch najbliższych lat. Z kolei Ray Dalio, dyrektor inwestycyjny Bridgewater Associates twierdzi, że najbardziej realnym scenariuszem wydaje się być stagflacja.

Czym jest inflacja zapewne wie już każdy. Natomiast stagflacja, to termin który opisuje zjawisko, w którym w ramach gospodarki państw dochodzi zarówno do inflacji, jak i stagnacji gospodarczej.