ecommerce Zakupy

„Dla mnie własnym sklepem jest należący do nas serwis internetowy pod własnym adresem” – Robert Paszkiewicz z OVHcloud

„Dla mnie własnym sklepem jest należący do nas serwis internetowy pod własnym adresem” – Robert Paszkiewicz z OVHcloud
„Dla mnie własnym sklepem jest należący do nas serwis internetowy pod własnym adresem” – Robert Paszkiewicz z OVHcloud
 

Jak zdefiniować naprawdę własny sklep internetowy i czy próg wejścia do handlu w sieci jest wysoki. O roli SEO, platform takich jak Amazon i Allegro czy trendach ecommerce na nadchodzący rok rozmawiamy z Robertem Paszkiewiczem, Polakiem i jedną z najważniejszych osób w strukturach hostingowego giganta OVHcloud. 

Bezprawnik: Wielu przedsiębiorców marzy o własnym sklepie internetowym, a potem zaczyna handel na Allegro albo za pośrednictwem konta na Instagramie. Tylko czy to na pewno jest… własny sklep? 

Robert Paszkiewicz, VP, Central and Eastern Europe w OVHcloud: Z pewnością jest to pomysł na start e-biznesu, dotarcie do dużej liczby klientów. Część osób traktuje to jak test, inna jako projekt docelowy. Dla mnie jednak własnym sklepem jest należący do nas serwis internetowy pod własnym adresem, gdzie oczywiście można jako kanał sprzedaży czy promocji wykorzystywać znany marketplace.

Robert Paszkiewicz – VP, Central and Eastern Europe at OVHcloud

Zbudowanie prawdziwie własnego sklepu internetowego od podstaw jest jednak… trudne. 

Zdefiniujmy słowo „trudne”. Dostępne na rynku narzędzia SaaS bądź platformy jak PrestaShop czy WooCommerce pozwalają na uruchomienie sklepu w bardzo krótkim czasie. Prawdziwa trudność pojawia się jednak z chwilą adaptacji sklepu do naszych potrzeb, konkretnego wyglądu, prezentacji produktów w odpowiedniej formie, itp.

Nie wystarczy otworzyć e-sklep, by odnieść sukces. Dziś trzeba wyróżnić się z tłumu. Niemniej tak jak rośnie liczba e-sklepów, tak samo zwiększa się liczba konsumentów kupujących w sieci. Już w lutym br., badanie konsumentów wskazało, że ponad 74% rodaków po zakończeniu pandemii utrzyma poziom zakupów internetowych, a 10% zamierza je nawet zwiększyć[1].Ciągle jesteśmy na fali wznoszącej i mamy dużą szansę na sukces, rekompensującą nakłady czasu i środków.

Jak zatem można wykorzystywać zewnętrzne platformy, by jednocześnie gwarantować sobie biznesową suwerenność?

Uważam, że od początku należy dbać o własną markę. Nawet jeśli zaczynamy od sprzedaży w ramach marketplace, kluczowe jest konsekwentne budowanie marki, podobnie jak dbanie o komunikację, obsługę Klienta, przewidywanie i rozwiązywanie bieżących problemów, obecność w mediach społecznościowych. Najlepiej jest równolegle uruchomić swój e-sklep pod własnym adresem, z własną marką / logo.

W naszym serwisie eCommerce wiele razy w ostatnim czasie napisaliśmy, że zarówno serwer, jak I nawet domena mają znaczenie nie tylko marketingowe, ale przede wszystkim techniczne. Czy jako człowiek z serca tego świata potwierdzasz nasze tezy?

Domena i hosting, czyli dom i adres naszego e-sklepu. Będąc właścicielem mam pełną kontrolę i wpływ na swój biznes, mogę np. przenieść swój sklep w inne miejsce. Nawet jeśli wybieram rozwiązanie SaaS, to jeśli domena należy do mnie, w skrajnym przypadku mogę przeprowadzić sklep gdzieś indziej. Gdy ograniczam się do korzystania z Marketplace i zostanę na przykład zablokowany, zostanę z niczym.

Standardowy dylemat – atakować świeżą, nigdy nie używaną domenę czy może warto odkupić taką, która ma już swoją historię?

To częste pytanie. Nazwa firmy, jak i nazwa domeny, powinny wpisywać się w całość naszych planów działania. Jest wiele taktyk doboru nazwy, stworzyliśmy na ten temat nawet poradnik. 

W dużym skrócie można powiedzieć, że firmy najczęściej decydują się na zakup nowych domen, gdyż są dużo tańsze niż te z rynku wtórnego. Z drugiej strony często spędzają nad tym tygodnie czy nawet miesiące, co jest stratą czasu i pieniędzy. Lepiej zadać sobie pytanie, czy nie lepiej kupić domenę z rynku wtórnego, dopasowaną do naszego pomysłu, która będzie kosztowała więcej, ale ostatecznie inwestycja zwróci się szybciej. Oczywiście, sprawdźmy historię kupowanej domeny, jej reputację czy też rejestrację znaków towarowych, aby nie okazało się, że zakupiona domena posiada już zgłoszenie patentowe.

A jaki jest Twój pogląd na temat „nowych domen”? Często spotykamy się z głosami przepełnionymi wątpliwościami, że choć stwarzają nowe możliwości, to jednak mechanizmy Google najchętniej promują standardowe .pl

Pozycjonowanie strony www to długi proces, a wyszukiwarki biorą pod uwagę wiele czynników. Nowa domena zwykle nie ma historii, choć warto się tu upewnić. Jeśli wcześniej była zarejestrowana, potem trafiła do puli nazw wolnych i została na nowo zarejestrowana, to nie oznacza, że nie będzie po niej żadnego śladu. Podobnie jest w przypadku domen z rynku wtórnego. Mogą być zarejestrowane od dawna, ale mieć niską lub żadną historię w wyszukiwarce bądź ta może być dla nas nieistotna. Podstawowa zasada: najlepiej zawsze sprawdzić, co odpowiada wyszukiwarka na daną nazwę, bez względu na to, czy jest to nowa domena czy też z rynku wtórnego. Uważam, że należy szukać balansu między ciekawą nazwą, a jej kosztem (nowa rejestracja / rynek wtórny), natomiast jeśli czeka nas proces ukrywania np. nieprzychylnych opinii, pomyślmy czy warto startować z takim obciążeniem.

Jaki jest dziś próg wejścia do eCommerce? Ja uważam, że żaden – sklep internetowy może nawet prowadzić emerytka, która chce dorobić do emerytury. I mam nadzieję, że się ze mną zgodzisz. Ale potem pojawia się etap, gdy emerytka chce zostać X-Komem. I co wtedy?

Zgoda, próg wejścia może być niski. Jeśli jednak nastawiamy się na sukces, musimy mieć plan na komunikację, wsparcie Klienta, marketing i promocję. To inwestycja, która powinna być dopasowana do oczekiwanego wzrostu biznesu i sprzedaży.

Warto też wiedzieć, czy chcemy być małym sklepiem zadowalającym się kilkoma transakcjami w tygodniu, czy też mamy ambicję na dużo większą skalę. I jeszcze – kiedy chcemy to osiągnąć. To, do czego zachęcam, to racjonalne planowanie. Rynek rośnie prężnie, szkoda więc nie sięgać po więcej, ale nie warto żyć na kredyt.

Czy influencerski ecommerce w social mediach to nowa fala handlu internetowego? Czy tam też istnieje standardowa ścieżka skalowania biznesu?

Myślę, że to element zmiany zachowań społecznych. Media społecznościowe przejęły rolę narzędzia do komunikacji między nami. Stały się też kluczowym narzędziem do komunikacji działań biznesu, a więc i promocji rozwiązań. Użytkownicy potrzebują rekomendacji – jesteśmy istotami społecznymi – wymieniamy się komentarzami, sprawdzamy rekomendacje, ale też szukamy liderów opinii. W dobie Internetu influencerzy stali się istotnym elementem procesu. Choć na rynku coraz częściej słyszymy o tym, że influencerzy swoim zachowaniem wpływają negatywnie na biznes zamiast przyczyniać się do wzrostu.

Załóżmy, że ktoś godzi się na niestabilne prowizje i swój model sprzedaży opiera jednak na Allegro, Amazonie, a może nawet AliExpress. Krótkowzroczne, czy nie musi tak być?

Wszystko zależy od zakładanego celu. Jeśli chcemy sprzedawać ilość, zarabiać na marży nią generowanej, stać nas na dzielenie się nią z marketplace, nasz produkt jest masowy, to taki model może przynieść sukces. Jeśli jednak mamy aspiracje by osiągnąć coś więcej, to operując jedynie na marketplace będzie ciężko odniesieść sukces.

Co nas czeka w branży ecommerce w 2022 roku?

Typuję rok jakości, rok inwestycji i konsekwentnego wyróżniania się z tłumu. Zacznę od ostatniego: w gąszczu pączkujących e-sklepów, stawiałbym na konieczność unikalnego podejścia wobec klienta, w czym pomogłaby np. sztuczna inteligencja, której potencjał pozostaje wciąż nieodkryty. AI może podsuwać sugestie zakupów na podstawie historii wyszukiwania i transakcji i robić to sprawnie dzięki zebranej wiedzy. A skoro aż 42% polskich konsumentów jest w stanie zrezygnować z danej marki po zaledwie jednym złym doświadczeniu[2], to jest się nad czym pochylić.

Z pewnością zwiększy się oferta produktów personalizowanych, np. zaprojektowane przez użytkownika gadżety albo buty do biegania, które będziemy zamawiać poprzez głosowych asystentów, jak Siri, czy Alexa, a realizować zakupy dzięki pomocnym chatbotom, które z pewnością będą się rozwijały. Mówiąc zaś o jakości, doceniłbym rosnącą świadomość konsumentów. Zauważmy, że pokolenie Millenialsów ma już własne dzieci, a jest to generacja od początku krytyczna wobec reklam i nierozstająca się ze smartfonem, na którym dokonuje zakupów. Dla wielu z tej grupy jest istotna ochrona lasów deszczowych, jak i świadomość, że produkty w koszyku wyprodukowano w sposób ekologiczny, z poszanowaniem zasad fair-trade, bez testowania na zwierzętach i zapakowano w sposób biodegradowalny. Myślę, że 2022 postawi w centrum e-klienta.

[1] Analiza PwC „Perspektywy rozwoju eCommerce w Polsce 2021-2026”

[2] Analiza PwC „Perspektywy rozwoju eCommerce w Polsce 2021-2026”