Do niedawna Trybunał Konstytucyjny istniał, choć tylko teoretycznie. Obecnie bardzo trudno jest ustalić jaki jest status Trybunału. Okupacja? 

W Trybunale Konstytucyjnym zasiadają sędziowie wybrani z rażącym naruszeniem prawa. Nie kryją się przesadnie nawet z tym, że nie są sędziami, a bardziej jednak politykami. Przed kilkoma dniami mogliśmy przeczytać między innymi historię bezprawnie wybranego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Lecha Morawskiego, który pojechał do Wielkiej Brytanii, by na konferencji twierdzić, ze reprezentuje rząd RP (rażąco naruszając tym samym zasadę trójpodziału władzy) i broniąc poczynań polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Trybunał Konstytucyjny kasuje wyroki z internetu

Z tym Prawem i Sprawiedliwością to jest tak, że czasem ich ganimy na Bezprawniku, czasem chwalimy. Ale jednak mamy społeczny obowiązek alarmować, że to, co robią z Trybunałem Konstytucyjnym, prokuraturą oraz z KRS, wydaje nam się działaniami zmierzającymi do znaczącego osłabienia państwa prawa. Przykro nam, ale tak to, jako redakcja, mimo różnych poglądów na niemal każdą z kwestii na świecie, dość zgodnie widzimy.

Najlepszą wizytówką zmian i jakości zmian, które Prawo i Sprawiedliwość wykonuje w odniesieniu do wymiaru sprawiedliwości, jest sam Trybunał Konstytucyjny. Pani Julia Przyłębska, niezbyt uznana w środowisku prawniczym, prawdopodobnie również z naruszeniem prawa została wybrana nowym prezesem Trybunału Konstytucyjnego. Jej władza w Trybunale jest na razie powszechnie krytykowana, znacząco spadła efektywność pracy samego Trybunału, zaś ten pogrążył się w konfliktach oraz represjach na prawidłowo wybranych sędziach TK, którzy jednak nie byli zbyt entuzjastyczni względem tzw. dobrej zmiany.

Tym razem odnowionemu, dobrze zmienionemu TK znów pomieszało się czy wykonuje władze sądowniczą, czy jest jedynie pucybutem władzy wykonawczej.

Ze strony internetowej Trybunału Konstytucyjnego w pierwszej połowie maja zaczęły znikać wyroki wydawane jeszcze pod wodzą prezesa Andrzeja Rzeplińskiego. Oczywiście chodzi tutaj o wyroki stwierdzające niekonstytucyjny i bezprawny charakter działań Prawa i Sprawiedliwości, zmierzających do zniszczenia (lub steoretyzowania) Trybunału Konstytucyjnego. Rząd nigdy nie opublikował tych orzeczeń, tym samym również dopuszczając się naruszenia prawa.

Te rozstrzygnięcia zapadły z naruszeniem przepisów prawa, w związku z czym nie zostały ogłoszone. W konsekwencji nie weszły do systemu prawa. Nie ma podstaw do publikowania na stronach TK informacji o rozstrzygnięciach, które nie były wyrokami – komentuje dla Dziennika sprawę Mariusz Muszyński będący jednym z namaszczonych przez PiS sędziów TK.

Niestety, jest to kolejny ciąg spirali rozmaitych naruszeń prawa w związku ze sporem wokół Trybunału Konstytucyjnego i pewnego dnia będzie bardzo trudno naprostować konstytucyjny chaos, który w swoim braku poszanowania dla prawa ufundowali nam politycy z Sejmu oraz udający sędziów politycy z Trybunału.