Rekordowo ubezwłasnowolniamy naszych dziadków, bo po prostu nie radzą sobie z „metodami na wnuczka”

Rodzina dołącz do dyskusji (34) 14.07.2018
Rekordowo ubezwłasnowolniamy naszych dziadków, bo po prostu nie radzą sobie z „metodami na wnuczka”

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Ubezwłasnowolnienie niegdyś kojarzyło się z chorobami psychicznymi, ale teraz coraz bardziej związane jest ze starością. Liczba wniosków rośnie w niesamowitym tempie, a sądy się do nich coraz częściej przychylają. Co się dzieje? Może to efekt „metody na wnuczka”?

Czym jest ubezwłasnowolnienie? To po prostu pozbawienie osoby fizycznej zdolności do czynności prawnych. Co musi się stać, by wnioskować o coś takiego dla swojego bliskiego? Zwykle zaawansowana choroba. Albo bardzo zaawansowany wiek. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w 2017 roku takich wniosków było 14 691. Cztery lata wcześniej – niecałe 13 tys. Sądy też coraz częściej zgadzają się na ubezwłasnowolnienie – w zeszłym roku zrobiły to aż 9,5 tys. razy. Coraz częściej wnioski dotyczą osób w podeszłym wieku.

Czy to zaskakuje, że bliscy, na przykład dzieci czy wnukowie nie chcą, by ich rodzice czy dziadkowie mogli o sobie decydować? Fakt, że sądy tak często się zgadzają na to może świadczyć o tym, że po prostu młodsi członkowie rodzin obawiają się o tych starszych ze szlachetnych pobudek. Resort sprawiedliwości tłumaczy to czymś dość oczywistym.

– Jeżeli średnia wieku rośnie, to naturalnym procesem jest to, że w związku z wiekiem pojawiają się problemy zdrowotne, a także problemy mogące prowadzić do zaburzeń, które mogą być podstawą ubezwłasnowolnienia – tak tłumaczy Łukasz Piebiak, wiceszef resortu. Są i inne wytłumaczenia.

Ubezwłasnowolnienie. Dzieci nie mają czasu dla rodziców, a może chodzi o efekt „metody na wnuczka”?

– Dzieci nadal pracują, opieka instytucjonalna praktycznie nie funkcjonuje, więc ubezwłasnowolnienie wydaje się najprostszym rozwiązaniem – tak częściowo tłumaczy wzrost wniosków „DGP”. No właśnie – niby rosnąca długość życia powinna nas wszystkich cieszyć. Problem w tym, że państwo emerytami specjalnie zajmować się nie chce. Dzieci? Czasem nie mają po prostu czasu. Nieraz najlepszym rozwiązaniem, ich zdaniem, jest wysłanie dziadków do domu starców. To rozwiązanie jednak nie wszystkim się podoba, no i zwykle sporo kosztuje.

Dla wielu prostym rozwiązaniem jest więc wniosek o ubezwłasnowolnienie. Pewnie to rozwiązanie iluzoryczne, ale przynajmniej taki dziadek czy babcia nie sprzeda domu czy sreber rodowych fałszywemu wnuczkowi. A niestety, mimo medialnej popularności tematu, ta próba wyłudzenia jest ciągle bardzo popularna. Ba, pojawiają się ciągle nowe, „kreatywne”, pomysły.

Czasem ubezwłasnowolnienie starszej osoby jest pewnie jedynym dobrym rozwiązaniem. Ale wzrost popularności takich wniosków nie świadczy tylko o starzeniu się społeczeństwa. Świadczy też o tym, że nikt nie ma pomysłu na to, co zrobić z coraz większą liczbą ludzi w podeszłym wieku. Nie mają na to pomysłu dzieci i wnukowie, nie ma pomysłu też państwo.