W porównaniu do opozycji nawet PiS wygląda prawie jak cywilizacja

Gorące tematy Państwo dołącz do dyskusji (297) 25.01.2021
W porównaniu do opozycji nawet PiS wygląda prawie jak cywilizacja

Szymon Pękala

Ostatni sondaż IBRIS przyniósł być może przykre do oglądania, ale chyba jednak niezbyt zaskakujące wyniki na pytanie “Kto jest liderem opozycji?” 

  1. Borys Budka – 12,6%
  2. Rafał Trzaskowski – 8,9%
  3. Szymon Hołownia – 8%
  4. Donald Tusk – 4,5%
  5. Kosiniak-Kamysz – 2,1%
  6. Zandberg – 1,3%
  7. Bosak – 1,3 %
  8. Lempart – 0,4%

Raczej nie będzie przesadą stwierdzenie, że partia rządząca w najlepszym wypadku średnio radzi sobie z pandemią, a jednocześnie robi co tylko może, żeby zrazić do siebie kolejne grupy społeczne. Tymczasem grubo ponad połowa ankietowanych uważa, że opozycja nie ma żadnego konkretnego lidera. Oczywiście nie powinno się się oczekiwać od nich jednomyślności, ale liderzy najpopularniejszych partii będących poza rządem nie zebrali w tym sondażu nawet połowy poparcia deklarowanego dla ich ugrupowań.

Opozycja nie potrafi sprawić wrażenia, że walczy o coś więcej niż władzę

Nie będzie też zapewne zaskakującym stwierdzenie, że wyniki te są pochodną braku sprecyzowanej, spójnej wizji za którą mogłaby się zgromadzić jakaś istotna część środowisk opozycyjnych. I nie chodzi tu o jakieś ponadpartyjne porozumienia, ale o to, że nawet wśród wewnątrz konkretnych ugrupowań nacisk w przekazie nie leży zwykle na konkretnych postulatach, tylko na haśle “nie powinien rządzić PiS, tylko my”. W ten sposób opozycja w znacznej większości przedstawia się wyborcom jako po prostu walcząca o władzę. Tymczasem taki obraz uniemożliwia zebrania się pod jakimkolwiek wspólnym sztandarem.

O bezprawiu i niesprawiedliwościach Prawa i Sprawiedliwości można by prawdopodobnie napisać kilka książek. Nie ulega jednak wątpliwościom, że przedstawia on swoim wyborcom konkretne idee i realizuje konkretne rozwiązania. I niezależnie od tego czy rozwiązania te są w dłuższej perspektywie korzystne, czy szkodliwe społecznie, to nie da się zaprzeczyć, że trafiają one w preferencje sporej części wyborców. Przynajmniej na razie.

PiS skutecznie umie się zaprezentować jako walczący o konkretne cele i wartości

Jest to tak naprawdę bardzo ciekawe zobrazowanie zjawiska wielokrotnie widzianego poprzez historie. Grupa połączona wspólną narracją, dającą możliwość zorganizowania się wokół wyznawanych wspólnie idei i poczucia wypełnianej misji dziejowej, z samego tego tytułu ma pewną dodatkową przewagę nad zbiorem plemion, spośród których każde walczy o swoje.

Polska opozycja jest obecnie niczym zbieranina barbarzyńców, z których każdy zatroskany jest przede wszystkim o prymat własnego klanu. A co więcej, którzy nie czują potrzeby usprawiedliwiania walki niczym innym niż to, że wróg ma coś, co im się należy. Przy ich ogniskach wykrzykuje się przede wszystkim jak podli są ich przeciwnicy i przekrzykuje się nawzajem komu bardziej należy się ich miejsce. Polska opozycja nie ma żadnej wspólnej, jednorodnej opowieści którą mogłaby powiedzieć wyborcom. W porównaniu do nich nawet PiS wygląda prawie jak cywilizacja. Cywilizacja ta co prawda gnije i chwieje się na glinianych nogach, a obywateli traktuje nieszczególnie dobrze. Ale za to opowiada ona swoim ludziom spójną opowieść na temat tego gdzie są, dokąd zmierzają i po co.

Jeszcze będąc na drodze do władzy PiS wykreował coś co zamierzone było jako prawdziwie epicka opowieść: O wstawaniu Polski z kolan, obrony szarego obywatela przed nadużyciami elit i walce o naszą suwerenność w obrębie UE. Ta serwowana do dziś narracja, w praktyce wyszła bardziej jak płytka opowiastka dla dzieci czytana co wieczór o tej samej porze z książeczki w okładkach oprószonych brokatem.

Jednak nawet najbardziej tandetna bajka porusza ludzką wyobraźnię lepiej niż okrzyki “teraz ja”.

I będzie to trwało dopóki druga strona nie wymyśli lepszej (albo chociaż jakiejkolwiek) opowieści.

I warto zaznaczyć, że stworzenie takiej konkurencyjnej narracji powinno być pożądane nawet przez osoby sympatyzują z wizją Polski jaką kreuje PiS. Jeśli takim osobom faktycznie zależy na konkretnym zestawie wartości odzwierciedlonym w danych postulatach politycznych, to w ich interesie leży, by istniały środowiska zdolne do rozliczania rządzących, jeśli ci tych wartości nie realizują. A, jeśli władza okaże się niegodna zaufania, to żeby zwyczajnie mieli dokąd pójść.

Tymczasem trwanie w stanie obecnym karmi jeszcze jeden bardzo istotny problem. Stopniową degenerację polskiej demokracji karmią nie tylko liczne decyzje PiSu, ale także omawiana tutaj postawa sporej części obozu do nich przeciwnego. W naszym społeczeństwie powoli normalizuje się obraz opozycji bezideowej, której nadrzędnym celem jest podważenie legitymizacji obecnej władzy. I dodatkowo takiej, która nie ma problemu z przenoszeniem tego konfliktu na arenę międzynarodową, czy na ulicę.

To znaczy, że młodsi obywatele, mogą wchodzić dziś w wiek dający prawo wyborcze z przekonaniem, że tak właśnie powinno być.

Z przekonaniem, że próby odsunięcia legalnej władzy przed upływem kadencji, nawet kosztem karmienia podziałów w społeczeństwie są czymś  zupełnie normalnym dla opozycji w ustroju demokratycznym. A słusznie mówi się, że każda nowa broń którą stworzysz, za kilka lat będzie wykorzystywana także przez twoich przeciwników. I tak samo może być w przestrzeni politycznej. Oczywiście nie wiemy co dokładnie przyniesie przyszłość, ale bez wątpienia istnieje szansa, że w kolejnych kadencjach zobaczymy podobne zachowania ze strony zupełnie innych ugrupowań, bo przecież nie będzie to już nic nowego.

Z tym, że tym razem mogą być to już środowiska odwołujące się nie do “młodych wykształconych z wielkich ośrodków”, ale do innych grup społecznych. Np. mających już nieco większy potencjał do realizowania i akceptowania przemocy w przestrzeni publicznej. A w politycznej wojnie plemion, które nie kierują się żadnymi wartościami poza własnym zwycięstwem, nie tylko dozwolone robi się wszystko co tylko daje szansę na zdobycie władzy, ale i takiej właśnie postawy zaczynają powoli oczekiwać wyborcy.

Tagi:: , , ,

297 odpowiedzi na “W porównaniu do opozycji nawet PiS wygląda prawie jak cywilizacja”

  1. Wyliczone odsetki sumują się do nieco ponad 40%. A jak odpowiedziała reszta ankietowanych, czyżby odruchowo wskazała na Wielkiego Przywódcę Narodu?

  2. Stawiam tezę, że PIS już dawno przegrałby wybory gdyby nie dezorganizacja i brak spójnej narracji u opozycji. Minęło już tyle lat, a oni nadal nie potrafią odbudować swojego wizerunku i nie uczą się na własnych błędach. Na dodatek dają się rozgrywać przez propagandę swoich przeciwników. Spójna narracja, konkretne postulaty, pozytywne podejście do ludzi, budowanie wiarygodności… nawet małe partie ze skraja, jak Konfederacja robią to lepiej.

    • Wystarczy sobie zadać pytanie retoryczne. Czy za rządów opozycji byłoby lepiej.
      Nie byłoby, dam za to głowę.
      Skąd to wiem ? Bo wiem jak rządzili, pamiętam jak nie było na nic pieniędzy, a bezrobocie 15%.
      Wszystkie media wtedy chwaliły i usprawiedliwiały rząd.

      Wystarczy sobie spojrzeć na dochody budżetowe za całej kadencji PO i za PiS przed pandemią. To są dane obiektywne, a różnice drastyczne. Skąd te różnice ? Gdzie wtedy uciekały pieniądze ?

      A mity o zadłużaniu polski można włożyć między bajki.
      Wystarczy sobie popatrzeć na relację długu do PKB obecnie oraz w przeszłości i porównać.
      To są też dane obiektywne, łatwo dostępne.

      Już pomijam fakt, że 99% ludzi w ogóle nie rozumie istoty tego mitycznego długu. USA ma dług w wysokości 130% PKB, a Polska 2x mniejszy. Tego długu jednak nikt nie będzie jednak nigdy spłacał, ani w USA ani w Polsce. Komu by np miało być winne USA ? Głównym pożyczkodawcą w USA jest FED, który te pieniądze wytworzył z niczego. Po co go spłacać ? No i co FED miałby z tymi pieniędzmi potem zrobić ? Zutylizować ?

      A co do pandemii, to regularnie obserwuję co się dzieje w innych krajach i nie Polska nie radzi sobie najgorzej. W ogóle nie radzi sobie gorzej od innych krajów. Co nie znaczy, że radzi sobie dobrze. Po prostu wszędzie jest burdel.

      Niech sobie ktoś przestudiuje przypadki Hiszpanii, UK, Czech czy nawet USA to zrozumie o czym mówię. Tam to dopiero jest eldorado i kompletny chaos bez planu.

      Nawet znacznie bogatsze i dojrzalsze Niemcy, stawiane jeszcze nie dawno za przykład, nie umieją zapanować nad wirusem i wymyka się im on spod kontroli.

      A co do programu 500+. Rozdawnictwo ? No to powiem tylko, że właśnie Partia Demokratyczna w USA zamierza zrobić to samo. Od 250$ do 300$ na każde dziecko w każdej rodzinie.

      Wybory kopertowe ? W Polsce były niedopuszczalne, a w USA były ok ?

      Można by tak mnożyć, ale po co? Ludzie po prostu lubią narzekać na władzę, bo mają w kółko naiwną nadzieję, że następna władza będzie już naprawdę super, cut, miut i orzeszki.

      Ale ja mam pamięć dobrą, demokrację mamy już 30 lat i z bajek o super-uczciwej władzy się już dawno wyleczyłem.
      Jest to wyboru to co jest, lepiej nie będzie.

    • Ale jakiej „spójnej narracji opozycji”? Najważniejsze to zrozumieć, że nie ma czegoś takiego i być nie może bo jako obywatele mamy odmienne poglądy i interesy. Dlatego partia reprezentująca interesy elit i klasy średniej (PO) nie może mówić tego samego, i vice versa, co partia reprezentująca interesy klasy niższej (Lewica). Stawianie sprawy „braku spójnej narracji opozycji” sprawia, że na arenie zostają tylko 2 partie (duopol PO-PIS rządzi w Polsce od 2007 roku!) bez miejsca dla innych. A to najgorsze co może się stać dla ogółu- zmniejszenie reprezentacji.

      Warto też podkreślić, że kluczowy wpływ na przekaz mają media. Te NIE SĄ zainteresowane przekazem partii, które głoszą tezy mogące głosić w interesy właścicieli mediów. Dlatego Biedroń był w TVN znacznie częściej gdy był prezydentem Słupska i znacznie rzadziej gdy stał się kandydatem na prezydenta Polski. Dlatego regularnie media dają głos postfaszystom lub przedstawicielom prawicowego duopolu PO-PIS (bo żadne nie naruszy ich interesów) ale już niespecjalnie Lewicy (bo może naruszyć ich interesy).

  3. Podstawowy
    problem, pomijany przy okazji wychwalania PiSu – ta ich spójna narracja
    oparta jest na kłamstwach. I tak, jednoczy obóz PiSu, ale za cenę
    kreowania wrogów (np. LGBT, opozycja) i wzmacniania szkodliwych poglądów (np. mit zamachu
    smoleńskiego) oraz propagandy w rządowych mediach. Zatem zwycięstwo PiSu osiągane jest za cenę systemowego negowania prawdy. Tracimy na tym wszyscy. Ale tak,
    prawda ma za mało zwolenników… zwłaszcza jak jest bardziej
    skomplikowana i mniej wygodna od kłamstwa – i szkoda, że tego nie
    uwzględniłeś.

    • A zwycięstwie PiS zdecydował wędrujący elektorat, elektorat centryczny , a nie beton.
      Gdyby to był tylko beton, to nadal rządziło by PO, a PiS byłby silną, ale jednak tylko opozycją.
      Co się stało, że ludzie porzucili PO i zagłosowali na PiS dając mu władzę ?
      Nagle uwierzyli w zamach smoleński ?
      Użyj to co masz między uszami i pomyśl za nim coś napiszesz.

      Ja też głosowałem na PiS. I nie, nie wierzę w zamach smoleński, nigdy nie wierzyłem. To bujdy na resorach.
      Gejów też nie uważam za wrogów.

      Po prostu mam już dość tej opozycji która nie ma do zaoferowania nic poza słynnym „usuńmy PiS”, mam dość narzucania narracji (tramwaje równości inne niepotrzebne bzdury, gdy Polacy są nadal białymi murzynami europy), zmuszania nas do określonej polityki imigracja w stylu Szwedzkim, gdzie do kraju sprowadza się nierbów) oraz dość bezkarnych sędziów – jedynej instytucji w tym kraju, poza jakąkolwiek kontrolą obywateli. Kto tych sędziów wybiera ? Kto ma nad nimi kontrolę ?

      • Pozwolę sobie skorygować tezę jakoby opozycji tezą było jedynie „usuńmy PIS”. Lewica ma zupełnie inne propozycje począwszy od zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, przez poprawę godności pracowników i walkę o ich prawa pracownicze po rozwój edukacji zwiększającej szanse obywateli na sukces życiowy. „Usuńmy PIS” to główne hasło PO i ich propagandystów.

        • Każdy chce zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, ale żaden rząd nic w tym kierunku nie robił i nakłady na ten cel za rządów PiS są największe w historii III RP (w stosunku do PKB). Za PO np. zmniejszano te nakłady. Mówić łatwo.

          • Rząd PIS zwiększył nakłady ale:
            1. dopiero wtedy gdy miały miejsce strajki, które ich do tego zmusiły;
            2. rząd PIS i tak oszukał wszystkich bo zwiększenie nakładów na służbę zdrowia w ujęciu procentowym liczono od roku wcześniejszego niż obowiązujący. Manipulując ustaleniem bazy de facto odłożyli zwiększenie nakładów w czasie.
            3. wszystko się rozjebało w 2020 roku gdy poziom dezorganizacji i niekompetencji rządu doprowadził do ponad 70000 nadmiarowych zgonów dając nam 2. miejsce w UE za Bułgarią. Tak- Polska wyprzedziła Włochy z pierwszej fali pandemii.

            Więc argument o zwiększeniu nakładów przez PIS jest po prostu dość słaby (zrobili bo musieli, oszukali wszystkich, odłożyli zwiększenie nakładów w czasie i ostatecznie wielkie g. z tego wyszło).

            Ale jakby chcieć wskazać pozytyw: rząd PIS zabrał się na serio za mafię lekową. Świetnie o tym pisał Patryk Słowik.

          • Zwiększanie nakładów na służbę zdrowia nie ma większego sensu.
            Tam potrzebna jest porządna reforma i reorganizacja.
            Proste „dosypywanie” środków niczego nie rozwiąże, jak cały system działa do bani.

            Radzę troszkę rozeznać temat i poczytać na ten temat.
            To co głosi lewica, to takie tam bajki dla dzieci. Poprawimy prawa pracowników. Serio ? A co zrobicie ? Nakażecie pracodawcom płacić jak na zachodzie ?
            Powodzenia.

          • Wystarczy zacząć traktować pracowników jak ludzi- z poszanowaniem ich praw i godności i dać im poczucie wpływu na zakłady pracy.

            Co do służby zdrowia: zaklęcie „nie są potrzebne pieniądze tylko dobre zarządzanie” jest stosowane od kilkunastu lat. Z chujowym skutkiem (70000 nadmiarowych zgonów!). Pewnie dlatego, że menadżer zarządzając jednostką z niedostateczną ilością zasobów do wykonywania zadań zarządza kryzysem, a nie poprawia skuteczność. Pieniądze są absolutnie niezbędnym warunkiem.

            ps.: ot takie TVP przez 5 lat dostanie 10mld PLN, których NIE DOSTANIE krajowa onkologia. To jest mniej procedur ratujących życie o 10 mld PLN. Jakie to procedury zarządzania i poprawy efektywności zwiększą nakłady o taką sumę poprawiając efektywność? Jakie? Cięcie wynagrodzeń prowadzące do braków w personelu (średnia wieku pielęgniarek to 52 lata i błyskawicznie rośnie!), czy cięcie nakładów na psychiatrię (mamy wysoki odsetek samobójstw na 100 tys. mieszkańców).

          • Ponownie proszę rozeznać temat!

            Tot tak jakby mieć przedsiębiorstwo gdzie dział projektowy dostaje 3x więcej pieniędzy niż dział produkcji (który nie ma możliwości realizacji) , wszystkie komórki działają sama sobie, w bałaganie, bez jakiejkolwiek synchronizacji.
            I jednocześnie oczekiwać, że jak się dosypie troszeczkę srebrników, to wszystko się samo rozwiąże.

            Jedną z bolączek polskiej służby zdrowia jest np szpitalocentryczność. Szpitali jest za dużo, nie za mało! Do szpitali ludzi wysyła się zbyt często, kiedy można by taniej leczyć ambulatoryjnie.
            Ale która władza odważy się w ramach reorganizacji likwidować szpitale i przeznaczać środki gdzie indziej. Która władza ?

            Powodzenia z tym ;)

            Program lewicy jest dla dzieci, które wierzą w „obiecanki cacanki a głupiemu radość”.
            Przypomina mi to obietnice Kwaśniewskiego z 1995 roku, że jak zostanie prezydentem to uruchomi program budowania mieszkań dla młodych małżeństw, żeby miały lepszy start życiowy.
            To dokładnie ten sam poziom obietnic. Jak minęło 25 lat tak niektórzy ani o jotę nie zmądrzeli i wciąż wierzą w takie bzdury.
            Ahahahahha.

          • Przykład z firmą projektującą i zajmującą się produkcją o złym podziale środków jest wadliwy i nie znajduje zastosowania do służby zdrowia:

            – szpitale nie projektują;
            – szpitale nie produkują;
            – szpitale są odpowiedzialne za ratowanie zdrowia i życia;
            – szpitale rozliczają się z ubezpieczycielami finansującymi zadania.

            I na koniec: problem dotyczy systemu a nie pojedynczego szpitala. Użycie przykładu z 1 firmą do ogólnokrajowego systemu to bezpodstawne uproszczenie.

  4. Nie rozumiem dlaczego w ogóle ktokolwiek przejmuje się opozycją. Z tej mąki chleba nie będzie. PIS odsunąć od władzy nie powinna opozycja, ale jakiś oddolny, nowy ruch społeczny, absolutnie odcinający się od wszystkich ugrupowań aktualnie będących w sejmie. To, co oglądamy, to teatrzyk, a opozycja swoim zachowaniem i dotychczasowymi dokonaniami pokazuje, że nie ma nic wspólnego z poszanowaniem demokracji, że nie ma zasad i jest, po prostu, nic nie warta. PIS, PO, PSL, Lewica, Konfederacja – nadają się tylko do kopania rowów (może z jakimiś jednostkowymi wyjątkami). Logicznym jest, że jak dotychczas wszystkie te „opozycyjne” ugrupowania nie sprezentowały żadnego sensownego programu, a ich narracja ogranicza się do przeganiania PIS-u, to dlatego, że nie mają ani pomysłu na Polskę, ani nawet jakichkolwiek planów, poza dorwaniem się do władzy i kasy. Powiedzmy sobie szczerze – w tej chwili nie ma w Polsce żadnej opozycji dla PIS-u, tak musi dopiero powstać, na bazie oddolnych działań. Potrzeba jest nowych liderów, ale nie pokroju biedainteligentnych Zandberga, Biedronia, Budki, Trzaskowskiego, Hołowni czy Lempart. To persony na zmywak a nie do rządzenia krajem.

    • Cały szkopuł w tym, że PIS to konserwatyści / radykalni konserwatyści, stosunkowo wąska grupa światopoglądowa, jest jednak zwarta, pod sztandarem jednego lidera.
      Opozycja to szerokie spektrum od umiarkowanie konserwatywnych aż po skrajnie lewicowe grupy, każda z nich ma swojego lidera, ale żaden z nich nie ma na tyle charyzmy i przebicia, by poprowadzić resztę.

      Jest jeszcze jedna kwestia, każdy może ją interpretować inaczej, dotyczy ona wartości demokratycznych i tego czy możemy wyrażać własne zdanie. W PIS nie ma demokracji, tam wszystkim rządzi prezes, jego zdanie jest święte, a każdy kto się nie zgadza jest sprowadzany na ziemię. W opozycji nie ma partyjnego przymusu, każdy może głosować jak chce, to sprawia że trudniej jest im coś przegłosować.
      Sedno sprawy: autorytaryzm nie ma nic wspólnego z demokracją, ale jest niezwykle skuteczny, dlatego PISowi tak łatwo idzie przegłosowywanie kolejnych zmian, jednak nie każdemu może pasować narzucenie wizji i norm społecznych przez jednego człowieka.

      • Opozycja popada bardzo często w sprzeczności logiczne.
        Walka o demokrację z demokratyczną władzą, przypomina mi rajd Trumpa na Kapitol.

  5. „Tymczasem grubo ponad połowa ankietowanych uważa, że opozycja nie ma żadnego konkretnego lidera.”

    No, bo w sumie, to nie ma lidera… kto miałby nim być?

  6. W sumie z ostatnich sondaży wynika, że do podstawowego celu, czyli odsunięcia PiS od władzy… nie trzeba jednego lidera. Wystarczy współpraca, i prawdopodobnie podział na dwa lub trzy bloki. Bo są tacy, co chętnie zrezygnują z PiS, ale na niektóre partie opozycyjne w życiu nie zagłosują, bo samo w sobie odsunięcie PiSu od władzy nie może być nagrodą dla innych też wcale nie wybitnych polityków.

  7. Durne pytanie, durne odpowiedzi, durne wnioski. Samo spojrzenie w kontekście poszukiwania „lidera opozycji” stawia sprawę w kompletnie nieprawdziwym świetle gdzie jedyne co się liczy to jakiś wydumany Numer Jeden. Pewnie to dobre dla portali i kiepskich mediów, bo nie muszą się starać i mogą zignorować jakiekolwiek niuanse. A później przychodzi ktoś, kto przedstawia się jak Numer Jeden i przejmuje władzę ze szkodą dla wszystkich.

  8. Bardzo trafny tekst. Obecnie PO jest kompletnie bez wyrazu za to nadal z dużym bagażem swoich rządów. Nie widać tam spójnej strategii politycznego PR włącznie z wystawieniem naprawdę myślących „rookies”, którzy powinni być teraz wybrani a potem szkoleni z wymowy, mowy ciała, retoryki itd. A za 2 lata lansowani w mediach, którzy będą mówić konkretnie, odważnie i przede wszystkim z sensem.
    Nie wspomnę już, że Budka to żaden lider z natury. Problem jest taki że partyjna wierchuszka sprawia wrażenie, że boi się dopuścić charyzmatycznego, myślącego lidera, bo ten umacniając pozycję będzie ich sadzac po kątach, a co większych nieudanicznikow ześle na jakieś peryferyjne struktury by nie robili szkód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *