Stan Nowy Jork rozważa zakaz kopania kryptowalut

Środowisko Technologie dołącz do dyskusji (163) 07.05.2021
Stan Nowy Jork rozważa zakaz kopania kryptowalut

Rafał Chabasiński

Bitcoin jest obecnie wart przeszło 200 tysięcy złotych, Ethereum 13 tysięcy. Nic dziwnego, że pozyskiwanie kryptowalut staje się coraz bardziej profesjonalne. Okazuje się jednak, że proceder ten może mieć negatywny wpływ na środowisko. Dlatego władze stanu Nowy Jork rozważają trzyletni zakaz kopania kryptowalut.

Władze stanu Nowy Jork uzasadniają trzyletni zakaz kopania kryptowalut troską o środowisko naturalne

Kopanie kryptowalut to potencjalnie całkiem dochodowy interes. Cena najbardziej znanego i zarazem najdroższego Bitcoina już dawno przekroczyła 200 tysięcy złotych. Inne wirtualne waluty również są w stanie osiągnąć wartość mierzoną w tysiącach złotych. Im bardziej dochodowy interes, tym większa profesjonalizacja i skala działalności. Nie inaczej jest w przypadku pozyskiwania kryptowalut.

Z punktu widzenia zwyczajnych użytkowników komputerów kopacze Bitcoinów stanowią istną plagę. Windują ceny poszczególnych podzespołów, na przykład kart graficznych, oraz stanowczo zmniejszają ich dostępność na rynku. Dotychczasowe próby ograniczenia tego procederu przez producentów nie przyniosły większych rezultatów. Stąd zdjęcia kart graficznych wystawiane na Allegro, w desperackiej próbie oddolnej walki ze spekulantami i kopaczami.

Jak to jednak wygląda w większej skali? Okazuje się, że kopanie kryptowalut negatywnie oddziałuje na środowisko naturalne. Jak podaje portal geekweek.pl, amerykański stan Nowy Jork rozważa zakaz kopania kryptowalut. Wszystko dlatego, że koparki – specjalnie skonstruowane komputery – pochłaniają rocznie 140 TWh energii elektrycznej. Dla porównania: globalny system finansowy to raptem 130 TWh. Mówimy o zużyciu energii porównywalnym do zapotrzebowania na prąd takich państw, jak Holandia czy Argentyna.

Zużycie energii elektrycznej to nie wszystko. Jej wyprodukowanie wiąże się także z dodatkową emisją gazów cieplarnianych do atmosfery. Nie ma się co oszukiwać: nie mamy do czynienia z zieloną energią. największe „zagłębia górnicze” znajdują się w krajach rozwijających się, których głównym źródłem energii elektrycznej jest spalanie paliw kopalnych.

Koparki Bitcoinów i innych kryptowalut mogą odpowiadać nawet za 200 milionów ton CO2 trafiających do atmosfery rocznie. Polska, jeden z większych emitentów w Unii Europejskiej, wprowadza rocznie do atmosfery niecałe 300 milionów ton dwutlenku węgla.

Globalny zakaz kopania kryptowalut tak naprawdę jest już od jakiegoś czasu niemożliwy do wprowadzenia

Zakaz kopania kryptowalut w stanie Nowy Jork miałby trwać trzy lata. Nad podobnymi rozwiązaniami prawnymi pracuje Kalifornia. Trudno jednak wróżyć tego typu inicjatywom większego sukcesu. Mowa w końcu o globalnej sieci, której użytkownicy niekoniecznie muszą przejmować się regulacjami ustanawianymi gdzieś na drugim końcu globu. Jeżeli taki zakaz kopania kryptowalut coś przyniesie, to – być może – zmniejszenie poboru energii w skali poszczególnych stanów.

Odmienne podejście przyjęły Indie. Drugi najludniejszy kraj świata również wprowadził zakaz kopania kryptowalut. Tamtejsze władzę planują penalizację posiadania, obrotu i pozyskiwania wirtualnych walut. Inwestorzy otrzymają sześć miesięcy na upłynnienie swoich aktywów. Warto wspomnieć, że Indie bynajmniej nie wprowadzają obostrzeń z troski o środowisko. Planują bowiem stworzenie własnej, państwowej wirtualnej waluty.

Z jakiegoś powodu rządy na świecie nie kwapią się do bardziej drastycznego regulowania rynku prywatnych kryptowalut. Nawet Chiny z jednej strony wprowadziły lokalne zakazy, z drugiej tolerują obrót wirtualną walutą obsługiwany przez zewnętrzne przedsiębiorstwa. Dla odmiany Ukraina jest gotowa wykorzystać nadmiar energii produkowanej przez elektrownię jądrową do kopania kryptowalut.

Dominującym podejściem jest próba ujęcia nowego zjawiska w ramy prawne, ze szczególnym tego jak rozliczyć kryptowaluty z fiskusem. Do tego dochodzi rytualne wyrażanie zaniepokojenia ich zastosowaniami. Mowa chociażby o wykorzystywaniu ich do prania brudnych pieniędzy i finansowania wszelkiej maści nielegalnej aktywności. Problem w tym, że obecnie próby realnego ograniczenia rynku wirtualnych walut mógłby przynieść więcej szkód, niż korzyści.

Globalny zakaz kopania kryptowalut, nie wspominając o ich obrocie czy wykorzystywaniu, jest obecnie wręcz niemożliwy. Na przeszkodzie stoją ewidentnie sprzeczne interesy poszczególnych państw i rządów.