Jednym z podstawowych praw człowieka jest prawo do organizowania zgromadzeń o publicznym charakterze. Najnowszy projekt wniesiony przez grupę posłów może tę wolność ograniczyć: zakłada, że niektóre zgromadzenia będą miały pierwszeństwo przed innymi. Troska o bezpieczeństwo czy nieudolna próba zablokowania lewackich marszy?

Artykuł 57 polskiej konstytucji stanowi, że

Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa.

Obecnie obowiązuje nowa, zeszłoroczna ustawa z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach. Co do zasady przewiduje ono konieczność zawiadomienia organu gminy o zamiarze zorganizowania zgromadzenia nie wcześniej niż na 30 dni i nie później niż na 6 dni przed planowaną datą zgromadzenia.

Ale przewidziano od tego wymogu szereg wyjątków, m.in. umożliwiono gminom wyznaczanie miejsc, gdzie zorganizowania zgromadzenia w ogóle nie wymaga zgłoszenia.

Przewidziano również instytucję tzw. zgromadzenia spontanicznego, którym jest

zgromadzenie, które odbywa się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej

Ustawa precyzuje również, kiedy organ gminy może wydać decyzję o zakazie zgromadzenia, albo o pierwszeństwie wyboru miejsca i czasu zgromadzenia – jeśli wpłynęło więcej zgłoszeń.

Te stosunkowo proste mechanizmy mają jednak ulec zmianie. Posłowie chcą bowiem

wprowadzenie zmian w ustawie zdnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. poz. 1485) poprzez dodanie przepisów mających na celu umożliwienie, w przypadku organizowania zgromadzeń przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej cztery razy w roku według opracowanego terminarza lub co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych, które odbywały się w ciągu ostatnich trzech lat, chociażby nie w formie zgromadzeń i miały na celu w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii Rzeczypospolitej Polskiej wydarzeń, zwrócenia się z wnioskiem do wojewody o wyrażenie zgody na cykliczne organizowanie tych zgromadzeń

Zgodnie z projektem, organizator

zgromadzenia cyklicznego

będzie mógł wystąpić do wojewody (a nie – organu gminy) o wyrażenie zgody na organizację takiego wydarzenia. Najważniejszą zmianą jest to, że zgromadzenie cykliczne będzie miało prymat nad „zwykłymi” zgromadzeniami. W projekcie przewiduje się, iż organ gminy będzie wydawał decyzję o zakazie zgromadzenia, jeżeli ma ono odbyć się w miejscu i czasie, w którym odbywa się zgromadzenie cykliczne.

Z jednej strony możliwość jednorazowego zgłoszenia zgromadzenia wydaje się być sensowne. Mniej procedur, mniej papierologii, mniej bałaganu. Ale pierwsza wątpliwość dotyczy celów zgromadzeń cyklicznych: dlaczego miałyby one dotyczyć wyłącznie „uczczenie doniosłych i istotnych dla historii RP wydarzeń”? Dlaczego nie mogłyby to być np. przemarsze miłośników makaronu?

Po drugie – dziwić może to, że organem właściwym do rozpoznania wniosku o organizację zgromadzeń cyklicznych jest wojewoda, a nie organ gminy. Czy jedynym powodem jest to, że wojewoda jest organem administracji rządowej? Uzasadnienie projektu w ogóle nie zawiera wzmianki o przyczynach odstąpienia od dotychczas przyjętej zasady, że zgromadzenia podlegają kontroli na poziomie samorządowym – bliższym obywatelowi.

Czy chodzi tylko o zapewnienia pierwszeństwa Marszowi Niepodległości i innym, podobnym wydarzeniom?