5 grzechów rekrutera. Albo kogokolwiek, kto w firmie zajmuje się rekrutacją

Praca dołącz do dyskusji (26) 22.09.2018
5 grzechów rekrutera. Albo kogokolwiek, kto w firmie zajmuje się rekrutacją

Edyta Wara-Wąsowska

Rekrutacja nowych pracowników to zawsze ogromne wyzwanie dla firmy. Przedsiębiorcy coraz częściej narzekają na to, że trudno znaleźć osoby, które będą spełniać narzucone przez nich wymagania. I nic dziwnego, bo dużą winę ponoszą nie tylko aplikujący, ale także rekruter.

Przedsiębiorcy mają pretensje do osób, które nawet nie zamierzają pojawić się na umówionej rozmowie rekrutacyjnej. I słusznie. Tyle tylko, że sami też nie są zupełnie bez winy. Najlepszym przykładem jest postawa niektórych rekruterów (lub samych przedsiębiorców, jeśli to oni zajmują się szukaniem nowych pracowników na własną rękę).

Brak widełek

To coś, na co narzeka mnóstwo osób poszukujących pracy. Rekruterzy (lub sami przedsiębiorcy) nie podają w ogłoszeniu stawki, jaką są w stanie zaoferować nowemu pracownikowi. I warto tutaj zaznaczyć, że nie chodzi o dokładną kwotę – często rekruter nie zamieszcza w ogłoszeniu nawet tzw. widełek. Potencjalni kandydaci wysyłają zatem CV, często trafiają na rozmowę rekrutacyjną i…dowiadują się, że ich wyobrażenia o zarobkach w nowej firmie znacznie odbiegają od tego, co może zaproponować pracodawca. A przez to czas traci i osoba szukająca pracy, i przedsiębiorca.

Źle sformułowane ogłoszenie

Brak podanej stawki to jedno. Często problemem jest także źle sformułowane ogłoszenie rekrutacyjne. Nierzadko jest enigmatyczne lub zawiera same banały („poszukujemy młodej, zdolnej osoby do prężnie rozwijającego się zespołu). Jakby tego było mało, to w niektórych ogłoszeniach błędnie określone są wymagania względem przyszłego kandydata – na rozmowie okazuje się, że są one zupełnie inne lub pracodawca wymaga wyższego poziomu zaawansowania (np. w obsłudze programów graficznych itp.)

Przeklejanie gotowych formułek

Wysyłanie masowych, uogólnionych formułek do kandydatów z jednej strony nie powinno nikogo dziwić, jeśli jest to pierwsza odpowiedź ze strony firmy, a rekrutacja jest prowadzona na szeroką skalę. Z drugiej strony – warto byłoby zadbać chociaż o to, by rekruter był w stanie zmienić imię i nazwisko kandydata lub by zaczynał wiadomość od poprawnego zwrotu (tak, by wszyscy uczestnicy, w tym kobiety, nie zostali nazwani odgórnie „Szanownymi Panami”). Takie postępowanie ze strony osób rekrutujących nowych pracowników jest nieprofesjonalne i niezbyt dobrze wpływa na wizerunek całej firmy.

Rekruter, który prezentuje postawę „ja wiem lepiej”

Nierzadko dochodzi też do tego, że na stanowisko rekrutera zatrudniane są osoby, które nigdy nie powinny otrzymać tej pracy. Na ewentualne pytania ze strony zainteresowanych odpowiadają w sposób arogancki, prezentując postawę „ja wiem lepiej”. Podobnie reagują na wytknięcie ewentualnych błędów w ogłoszeniu – nawet jeśli uwaga miała charakter czysto merytoryczny. Takie przypadki na szczęście nie zdarzają się aż tak często, ale przedsiębiorcy powinni zwrócić uwagę na to, w jaki sposób ich pracownik komunikuje się z potencjalnymi kandydatami. Chyba, że pracodawca decyduje się na samodzielną rekrutację i postępuje w ten sam sposób – w takiej sytuacji lepiej niech zatrudni profesjonalnego rekrutera.

Brak informacji zwrotnej

To kolejny poważny błąd ze strony rekrutera. Osoba, która wysłała zgłoszenie, chciałaby przynajmniej dowiedzieć się, czy rekruter otrzymał wiadomość. Po zakończonej rekrutacji (nawet, jeśli kandydat z pewnych względów nie był brany pod uwagę) warto wysłać chociaż krótką informację o zakończonym naborze. Naprawdę – to nie boli, chociaż może być nieco czasochłonne. W wizerunek warto jednak zainwestować kilka dodatkowych godzin pracy.

26 odpowiedzi na “5 grzechów rekrutera. Albo kogokolwiek, kto w firmie zajmuje się rekrutacją”

  1. Pierwsze i ostatnie najgorsze – dodałbym jeszcze nie podawanie miejsca pracy w ogłoszeniu, a nawet trzymanie w tajemnicy nazwy przedsiębiorstwa…

    • Dokładnie, choć ukrywanie nazwy zwykle w ramach portali typu pracuj, które robią wszystko byś sam nie zgłosił się do pracodawcy.

      • tak, a potem koleżanka dostała pracę w drogerii… która w rzeczywistości okazała się akwizycją kosmetyków marki FM Group

  2. Poszukując kilka lat temu pracy ani razu nie spotkałem się z tym by jakikolwiek rekruter poinformował o zakończeniu rekrutacji

    • No tak właśnie z tym jest i jest to trochę problem.Z jednej strony firmy starają się angażować ludzi w rekrutacje mające kilka etapów,z drugiej – nie informują.

      Oczywiście no można (a nawet obecnie to trzeba) brać udział nawet w kilku rekrutacjach naraz,ale to wszystko komplikuje – bo nagle może się okazać,że albo wszyscy kandydaci z następnego etapu poszli do innej firmy albo jak kandydat za bardzo się skupi na jednej firmie – może stracić czas zostając na lodzie.Dla firm i kandydatów to nie jest długofalowo dobre,ale „wygoda” rekruterów.

  3. Do listy można dodać brak odpowiedzi. Także i tej negatywnej. Pozostawianie kogoś w zawieszeniu to po prostu świństwo. W dobrym tonie jest odpowiedzieć, a także w wypadku odmownym odesłać otrzymane dokumenty aplikacyjne do nadawcy.
    Niestety masa firm z pl musi się tego jeszcze nauczyć.

  4. Rekruterzy nie czytają cv, umawiają się na rozmowę i dopiero przy kandydacie do tego cv zerkają, a nawet wtedy nie chce im się przeczytać całości „co pani robiła w firmie X” chociaż ma przed oczami co tam robiłam

  5. Ja odnośnie wynagrodzenia dodałbym, że często jest ono w formie oklepanego „Atrakcyjne wynagrodzenie”. I ja często sobie wtedy myślę: „No skoro jest atrakcyjne, to dlaczego wstydzicie się go podać??”

  6. Prawdziwym dramatem są HR-owcy, którzy zadają pytania niezwiązane z zawodem czy predyspozycjami do jego uprawiania, a jakieś niby-podchwytliwe, niby-„amerykańscy naukowcy dowiedli” pytanka w rodzaju: jakim gatunkiem ogórka jesteś, gdzie widzisz siebie za 10 lat, itd.

  7. Ja dostałem pytania o moją seksualność. Przed momentem wspominałem rekruterowi jak mieszkam razem z narzeczoną a po chwili słyszę pytanie o moje preferencje. Jakoś tak głupio mi się zrobiło. Bo czy oni poszukują homoseksualistów żeby poprawić wizerunek firmy? Czy może wolą ich nie zatrudniać? Ale wtedy moje wykształcenie i doświadczenie w zawodzie jest przekreślane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *