Rozmowa kwalifikacyjna? A tak. Zapomniałem przyjść – tak coraz częściej wygląda szukanie pracy

Codzienne Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (120) 17.09.2018
Rozmowa kwalifikacyjna? A tak. Zapomniałem przyjść – tak coraz częściej wygląda szukanie pracy

Udostępnij

Tomasz Laba

W internecie można znaleźć dziesiątki porad na temat, jak zrobić dobre wrażenie na potencjalnym pracodawcy na rozmowie kwalifikacyjnej. Paleta rad jest bardzo rozpięta, począwszy od stroju, na sposobie mówienia kończąc. Zapomina się jednak o jednym – na rozmowę kwalifikacyjną trzeba wcześniej przyjść. Nie jest normalną sytuacją, kiedy połowa kandydatów nie przychodzi na spotkanie, wcześniej o tym nie informując.

Jak się okazuje, z tym jest ogromny problem. Poszukiwania nowego pracownika to dla pracodawcy niemało zachodu. Najpierw trzeba zacząć od sporządzenia ogłoszenia o pracę, które odpowiada wszystkim „rynkowym” wymaganiom. W końcu rynek pracownika oznacza, że to właśnie oni mają mocniejszą pozycję w negocjacjach. To oznacza, że to potencjalnego pracownika trzeba zachęcić do aplikowania. Oczywiście nie ma w tym nic złego, w końcu po latach to poszukujący pracy mają szansę na dyktowanie warunków. Szkoda, że zapominają o tym, że rynek pracownika nie oznacza wcale tego, kandydaci do pracy są zwolnieni z kultury osobistej.

Miałem ostatnio sposobność rozmówić się dłużej z kolegą, który nie tak dawno narzekał mi, że Polacy nie mają zielonego pojęcia o tym, jak napisać CV. Tym razem opowiedział mi nieco więcej na temat zakończonego już procesu rekrutacyjnego w swojej firmie. Co prawda nie powiedział mi niczego, co by mnie kompletnie zaskoczyło. Niemniej jednak jestem zaskoczony tym, jak bardzo poszukujący pracy nie dbają o swój profesjonalizm.

Z około 20 otrzymanych CV mniej więcej połowa odpadła na samym początku, tylko po pobieżnym przejrzeniu zgłoszenia. Po wstępnej weryfikacji CV miał co prawda swoich 2 czy 3 faworytów, niemniej jednak postanowił zaprosić około 10 osób na rozmowę kwalifikacyjną. Pierwsze zdziwienie, aczkolwiek na plus, przyszło na samym początku. Niemal wszyscy kandydaci odebrali telefon, a pojedyncze rodzynki szybko oddzwoniły. O dziwo pomimo tego, że same rozmowy telefoniczne trwały krótko, już wtedy dało się odczuć lekceważący stosunek niektórych z nich. Najczęstszym przykładem była prośba o przesłanie adresu firmy smsem lub mailem. Niby drobnostka, aczkolwiek dająca trochę do myślenia. Czyżby kandydat nie pamiętał, gdzie wysyłał CV dwa dni wcześniej lub nie słuchał, jak rozmówca się przedstawił?

Rozmowa kwalifikacyjna? A tak. Zapomniałem przyjść

To jednak nic w porównaniu z tym, jak wyglądały rozmowy kwalifikacyjne. A raczej chciałoby się powiedzieć jak nie wyglądały. Na zaproszonych około 10 osób na umówione spotkanie dotarły zaledwie cztery. Czy ktoś będzie zdziwiony, jak powiem, że żadna z tych osób nie poinformowała o rezygnacji ze spotkania? Nie muszę chyba mówić, jak bardzo to rozregulowało czas pracy w firmie? Pracodawca przeznaczył praktycznie cały dzień na spotkania, a na każde z nich przewidywał od 30 do 45 minut. W takich odstępach czasu umawiał kolejne osoby. Przy takim rozwoju wypadków cały plan dnia został kompletnie rozregulowany. Zaledwie jedna osoba wcześniej zadzwoniła i poprosiła o przełożenie spotkania na kolejny dzień z powodów rodzinnych. Kolega oczywiście nie miał nic przeciwko. Paradoksalnie to właśnie ta osoba została zatrudniona.

O dziwo sam przebieg poszczególnych rozmów kwalifikacyjnych przebiegał bez zarzutów. Nikt nie przyszedł z mamą, nikt nie zadawał dziwnych pytań. Wręcz przeciwnie – wydawało się, że kandydaci dobrze przyswoili sobie rady rekruterów i zadawali konkretne pytania na temat przyszłych obowiązków i miejsca pracy. Również fakt, że mój kolega umieścił wysokość wynagrodzenia w ogłoszeniu o pracę, ten temat nie budził niczyich wątpliwości. Negocjacje były bardzo konkretne, a kandydaci znając przewidywane widełki, zdecydowanie lepiej wiedzieli, jaka propozycja z ich strony ma szanse na uwzględnienie, a która będzie kompletnie przestrzelona.

Niemniej jednak sama rekrutacja nie została dobrze zapamiętana. To prawda, że ostatecznie udało się znaleźć odpowiedniego pracownika, jednak zabrało to zdecydowanie zbyt wiele czasu i energii po stronie pracodawcy. Początkowa segregacja ogromnej ilości kompletnie nieudolnych CV, a następnie rozczarowanie postawą kandydatów i w konsekwencji kompletnie zdezorganizowany czas pracodawcy z pewnością zostaną zapamiętane na długo. Jeżeli jedna lub dwie osoby rezygnują z ubiegania się o stanowisko, nie informując o tym pracodawcy, to byłoby to całkiem zrozumiałe. Niestety nie można tego powiedzieć o sytuacji, w której ponad połowa kandydatów zupełnie olewa umówione spotkanie. Nie ma to, jak oznaka szacunku do potencjalnego pracodawcy.

120 odpowiedzi na “Rozmowa kwalifikacyjna? A tak. Zapomniałem przyjść – tak coraz częściej wygląda szukanie pracy”

  1. No i przyszlo tyle korzyści z tego rozwiązania, co Zablockiemu po mydle. ZUS jak to instytucja – do przyjęcia zgłoszenia do opłacania składek to chętnie, natomiast z realizacją to gorzej. Nie kto inny jak Mistrz Lem straszyl przed ponad 30 laty, że najwiekszyn zagrożeniem wirtualnego świata jest jego wirtualność. Wychodzi na to że chyba miał rację. I tylko pozostaje radość z tego, że młode pokolenia wciąż czytają literaturę since fiction, a co niektórzy dopatrują się w jej treści wielu odniesień do codzienności

  2. No jaja jakieś, pracodawca zaprasza na rozmowę osoby których i tak nie zamierza zatrudnić bo ma już swoich faworytów. Bardzo zdziwiony że ktoś prosi o informację mailową o czasie i miejscu spotkania, bo przecież ewentualny pracownik ma składać cv tylko do jednej firmy i w oczekiwaniu na decyzję uczyć się jej danych na pamięć. A na t to już o żeby uprzedzić kandydata o robotach drogowych w okolicy, których google nie pokażę na mpaie to żaden geniusz nie wpadnie, pewnie eis teleportują do roboty

    • Zapewne w ofercie pracy o wynagrodzeniu też nie wspomniał, tylko tekst „atrakcyjne” znaczy pensja minimalna.
      Zapewne w ramach poszanowania kandydatów pracodawca odpisał każdemu kto przysłał CV, że jednak nie jest zainteresowany jego aplikacją (ironia)

      • Na pewno. Do tego ten cały prywaciarz znając życie jak już kogoś zatrudni to nie będzie mu płacić a jak już to będzie płacić pod stołem, mając gdzieś prawo pracy i 8 godzinny dzień – będzie wymagać 12 godzin dziennie. A sam nic nie będzie robić tylko siedzieć na wiecznych wakacjach na dominikanie wykorzystując swoich pracowników. I jeszcze urlopu nie będzie chciał dać. I na papierosa nie pozwoli wyjść. Powinno mu się dołożyć podatkami, bo za dużo ma. Złodziej, pewnie się dorobił na kradzieży. A jak nie złodziej to i tak płaci za mało a wymaga za dużo.

        • Tak daleko bym nie szedł z oskarżeniami. Sam pracuję u prywaciarza i to prezes jest tym który najwięcej jeździ załatwiając kontrakty

  3. Ech, pracodawcy też mają za uszami. Wysyłam CV-kę w niedzielę, w poniedziałek telefon, rozmowa we wtorek. Odszukałem tą firmę, jestem na czas, w garniturze, rozmowa w miarę, rozmówcy zafascynowani tym o czym opowiadam (rekrutacja na programistę), w środę badania i BHP, w czwartek pracuję, jakieś proste rzeczy, ale dostaję Maca a nie komputer PC i męczę się z MacOS. Na szczęście konsola jest prawie jak w Linuxie. Następny tydzień, spotkanie ze zleceniodawcą i ruszamy do projektu… tylko że wszystkie zadania dotyczą innego języka programowania niż ten na który była rekrutacja! A w CV-ce pisało wyraźnie przy tym języku: podstawy. Po 2 miesiącach i pracy z dwoma innymi programistami przygoda z projektem i z tą firmą zakończyła się (z głośnym ufff z mojej strony). Dodam, że rzuciłem stawkę trochę wydajniejszego kasjera w sieci z owadem (i za taką pracowałem).

    • „w CV-ce pisało…”
      Było napisane.
      „tą firmę”
      Tę firmę.
      Ciebie to nawet w owej sieci z owadem bym nie zatrudnił :)

    • Ja ostatnio dostaję tak „intratne” propozycje pracy, że aż nie wiem co z nimi robić… Niestety u nas w kraju nadal nie opłaca się pracować – lepiej siedzieć na kanapie, robić dzieciaki, albo przewlekle chorować np. na jakąś schizofrenię… Do tego mieszkanko z TBS i jeszcze najlepiej miec przy tym roszczenia. A pracodawcy zamieniają się w śmieciodawców, tak bardzo, że od ponad pól roku nie mogę znaleźć innej pracy niz na umowę o dzieło, za żenujące pieniądze… Dodam, że ostatnio robiłam strony internetowe i już nie zamierzać, bo mi się nie opłaca. Chyba trzeba rozwazyć za i przeciw odnosnie dyskontu z owadem ;)

  4. Akurat myślałem że mail z adresem i terminem spotkania to już standard, no ale w sumie w mniejszych firmach to rzeczywiście konieczne nie jest. Co do samego niestawienia się to jest chamstwo ale co zrobisz skoro działa to w dwie strony – zdarzyło mi się parę razy na którymś już tam etapie rekrutacji że potencjalny pracodawca nagle zamilkł na zawsze, co może i nie usprawiedliwia ale trochę tłumaczy.

  5. Mi z kolei, w sumie niedługiej obecności na rynku pracy, zdarzyło się chyba z 5 razy, że przybyłem na umówione spotkanie, na którym nie stawił się pracodawca. Potem oczywiście nikt nie zadzwonił, nie przeprosił, czy coś takiego. Za każdym razem marnowałem całe dni, ponieważ na rozmowy jechałem ponad 70 km do Warszawy. W mojej ocenie to pracodawcy grają nieczysto i to po ich stronie leży wina (culpa in contrahendo). Skoro nie chcą zawrzeć umowy to niech przynajmniej nie narażają innych na utratę czasu i pieniędzy, które trzeba poświęcić w celu podjęcia rozmowy kwalifikacyjnej.

    • dorabiam jako freelancer. ostatnio po rozmowie z potencjalnym „pracodawcą”/klientem usłyszałam, że mam jutro wysłać przykładowe kreacje i wtedy dowiem się, czy wchodzimy we współpracę. od nich potrzebowałam wyjściowych materiałów, żeby zacząć. klient wysłał mi je… dobę po rozmowie. trudno więc było dotrzymać terminu, skoro było już po nim. ale zrobilam kreacje w trybie ASAP i wysłałam. do dziś nie otrzymałam odpowiedzi, choćby z prostym: „dziękuję, ale nie jesteśmy jednak zainteresowani współpracą”. dla mnie to jest bardzo słabe, jak ludzie traktują innych. skoro poświęcam swój czas, to oczekuję w zamian choćby najkrótszego feedbacku. PROSZĘ DZIĘKUJĘ PRZEPRASZAM naprawdę wiele zmienia w odbiorze osoby.

  6. Bardzo dobrze. Niech każdy umawia rozmowy i nie przychodzi najlepiej. Niech sobie ściągna imigrantów a jak gniew społeczny sięgnie zenitu to upadnie i rząd i firmy tych gogusiów. A że ktoś nie pamięta gdzie wysyła cv’ka? Wysyła do stu różnych firm bo to wcale nie jest żaden rynek pracowników, trzeba oddzielić ziarno od plew nawet po rozmowie kwalifikacyjnej. Trzeba pokazać tym ludziom kto pracuje na ich dobrobyt, inaczej zamienią nasze życie w piekło. Już teraz praca za mniej niż 3tysiące to jakiś żart…a 1500zlotych? Już lepiej łapać się jakiejś fuchy raz na jakiś czas, też tyle wyjdzie a jak nie to zaoszczędzi się na dojazdach i nadrabianiu zużytych kalorii w pracy. A jeszcze najlepiej to oszczędzić w 3 miesiące pracy za granicą tyle samo co za cały rok pracy za te 1500. I to umowa etat, na śmieciowej umowie będą kogoś trzymać w domu na wezwanie, bez chorobowego, święta nie płatne jak i urlop, to średnio poniżej tysiaka wyjdzie miesięcznie. I ludzie mają traktować serio te rozmowy? Jak się tam znajdą to czemu nie, nie można być burakiem ale jak po wysłaniu cv dowiemy się więcej o firmie, bądź przez telefon usłyszymy serię poleceń jakbyśmy zatrudniali się w obozie pracy to po co się czymkolwiek przejmować skoro od takiego pracodawcy właśnie uciekamy i szukamy jakiegoś normalnego? A nikt nam nie zwróci za wydzwonione minuty aby odwołać rozmowę, a zarabiając 1500 no to niestety nie ma kasy na doładowanie. Koszta pracy wam się buntują więc ogarnijcie się lepiej, bo siłą tylko pogorszycie sobie sytuację.

      • Czyta opinie? Ja je sprawdzam dopiero wtedy, gdy do mnie dzwonią, bo nie będę czytał komentarzy na temat wszystkich firm, gdzie wysyłam CV.

          • Och daj spokój,kadry w wolnym czasie zachwalają. Im gorsza firma tym bardziej.Te opinie w internecie są tak zmanipulowane,że nie da się na ich podstawie dowiedzieć czasem ani słowa prawdy.

            Jak dla mnie to większy problem w tym,że w wielu firmach sarkają jak ktoś ma staż kilka miesięcy po różnych firmach. Niestety – nawet to,że porobi człowiek więcej niż na próbnym potrafi być problemem.A co ja mam poradzić,że jestem w takim wspaniałym regionie i co rusz trafiam do firmy,gdzie płacić to jak dziecku na cukierki a orać pracownikiem jak wołem ?

          • Swojego czasu w moim CV sporo nabruździło mi nieprzedłużenie umowy po okresie próbnym. Z tym, że to ja nie przedłużyłem tej umowy, bo zaproponowano mi całkiem inne warunki niż umawialiśmy się przed podpisaniem pierwszej umowy (z rozmów z pracownikami wychodziło, że każdemu tak zrobili, ale każdy z nich się zgadzał).
            Być może przypadek, ale pracę dostałem, gdy usunąłem ten wpis z CV i o tym doświadczeniu nie wspominałem.

            I do dzisiaj nie wiem, czy to przypadek, czy nie wierzyli mi, że to ja nie chciałem przedłużenia (czyli się nie sprawdziłem), czy bali się zatrudnić osobę, która potrafi się nie zgodzić na wszystko, co jej się proponuje.

        • Ostatnio poszedłem do firmy, która miała świetne opinie. Okazało się że ta firma to po prostu kpina. Technologie w których miałem pracować się nie zgadzały, system pod jaki te aplikacje miały iść i na którym musiały być produkowane też się nie zgadzał. Ogólnie czas zmarnowany.

          • Do: Mateusz Rogalski. Proszę, nie wykorzystuj wizerunku Jezusa dla żartów. Dla wielu osób – w tym i mnie – jest to najważniejsza Osoba i proszę, abyś to uszanował. Dziękuję Ci za to i pozdrawiam!

  7. Brak kultury ze strony aplikujących jest bezdyskusyjny, ale…
    Naprawdę nie jest mi żal polskich pracodawców mając w pamięci swoje własne doświadczenia w poszukiwaniu etatu. Niech teraz „janusze” odczują bezpośrednio na sobie to na co poszukujący pracy skarżą się od dobrych kilku lat.

      • Są na pewno porządni pracodawcy, czy masa to może w całym kraju licząc ale w regionie zawsze kilku. Niestety ci nieporządni to zazwyczaj wielkie korpo co traktuje ludzi jak numerki, więcej wydają na prawników i speców od wizerunku w necie niż na produkcję nawet. Mi wystarczyło mieć trzech abym w Polsce nie chciał już nigdy pracować, każdy kosił na kasę, kłamał i obiecywał (czyli też kłamał). Dlatego wyjeżdżam bo nie chcę siedzieć, są granice wytrzymałości.

      • Szczerze? Jedyne pozytywne opinie o pracodawcach jakie do mnie trafiają z mojego kręgu znajomych dotyczą tych działających w IT lub wszelako rozumianych nowych mediach, gdzie po prostu pracują młodsi ludzie o „globalnym” obyciu z realiami. Ci zaś, którzy działają w bardziej tradycyjnych sektorach (vide niżej podpisany) mogą o pracodawcach niejedną książkę napisać ;)

      • Ja mam wrażenie, że jak ktoś ma odrobinę przedsiębiorczości, to mu się kłody pod nogi kladzie. Z kolei pasożyty społeczne nie mają pewnie nawet połowy takich problemów… Jestem pod wrażeniem ile rzeczy trzeba wiedzieć, żeby zacząć zarabiać…

  8. Przede wszystkim to zapytanie o przesłanie adresu e-mailem czy sms-em to żadna tragedia żyjemy w 21 wieku więc niech się cieszą że nie muszą wysyłać gołębia pocztowego, zresztą ja osobiście niejednokrotnie wysyłałem pomiędzy 20 a 50 CV dziennie i mam niby pamiętać gdzie wysłałem.
    Zresztą pracodawcy traktują nas jak śmieci przebierają jak biedny w kontenerze szukając okruszków jakiegoś jedzenia… Niech zaczną nas szanować to my również odwdzieczymy się tym samym. Zresztą podsumowując czy idąc na rozmowę o pracę i nie otrzymując jej to nie jest strata czasu? Przecież równie dobrze w tym czasie mogłem iść do innego pracodawcy u którego dostał bym pracę bez 30 lub 40 minutowego wałkowania . Zresztą naprawdę nie wiem o czym można by mówić przez 40 min na rozmowie o pracę, widziałeś moje CV, zapytaj o konkretne pozycję które zainteresowały cię w nim i bye bye 10 min max. Zresztą sama segregacja i wybór CV ze strony pracodawcy to już jest poniżające. Każdy ma prawo pracować a nie być niewolnikiem…

  9. Absolutnie nie widzę nic złego w emailu z danymi firmy przecież spora liczba firm ma kilka siedzib, poza tym osoba zestresowana rozmowa może zapomnieć danych osoby na która ma się chociażby powołać w recepcji. Śmieszne że w ogóle pracodawca oczekuje że ktoś będzie znał adres jego firmy na pamięć. Poza tym jeżeli jest ktoś kto jest faworytem, po co fatygowac innych na te rozmowę?! To dopiero brak szacunku do kogoś czasu.

  10. Przez lata pracodawcy traktowali pracowników jak śmieci to niech się teraz nie dziwią jak sie role odwróciły

  11. „Czyżby kandydat nie pamiętał, gdzie wysyłał CV dwa dni wcześniej ”

    Tak, bo wysłał tylko do twojej firmy i siedział czekając na telefon…

  12. Tomek, jeśli możesz to przekaż koledze, że to, że ktoś dopytuje o firmę czy adres wcale nie musi źle świadczyć o kandydacie.
    Sama pamiętam jak szukałam pracy po studiach – dziennie wysyłałam kilkadziesiąt CV i dostawałam dziennie kilkadziesiąt telefonów. I też człowiek odbierał te telefony w różnych miejscach, zdarzało się, że rozmówca mówił za cicho albo za szybko.

  13. Opiszę sytuację jaką osobiście spotkałem. Warszawa, spotkanie w urzędzie pracy z potencjalnym pracodawcą. Przychodzi 3 osoby z firmy, kilkanaście osób szukających pracy. Firma opowiada o sobie, o perspektywach pracy, projektach jakie wykonuje – chodzi o instalacje niskonapięciowe na dużych budowach. Firma podpisuje umowy czasowe – miesięczne. Warunki „świetne” – 2800 netto za miesiąc pracy, 8h dziennie, 5 dni w tygodniu(pensja nie wpisana w umowę).
    Minął miesiąc … wypłata … kierownicy wręczyli koperty pracownikom. W kopertach po 1100,-pln.
    Na pytanie „o co chodzi” – odpowiedź że prezes firmy uznał, że tyle „wystarczy”, że jesteśmy niewykwalifikowani, musimy się dopiero wszystkiego nauczyć, że … ble ble ble …
    Większość nie pojawiła się następnego dnia w pracy. Jeden z chłopaków pojechał do firmy, wszedł do gabinetu „prezesa” i strzelił kopertę z „wypłatą” o biurko, bez słowa wyszedł …
    Kilka osób zostało… bynajmniej nie pracowali za 2800,-netto … ale to ich decyzja, ich wybór …
    Jak można poważnie traktować pracodawcę który TAK traktuje pracowników ?
    Nazwę firmy pominę – „podobnych” kwiatków ze strony wielu firm nie ma sensu opisywać – są normą …
    Jeśli pracownik „trafi” na 3… 7… 15 podobnego „pracodawcę” – kolejnych będzie traktował jako zło konieczne, a nie jako poważnych i uczciwych ludzi.

  14. Staram się zgłaszać, gdy mam się spóźnić. Tylko mnie krew zalewa, gdy pracodawca bierze moje CV niepotrafi dać nawet odpowiedzi zwrotnej, albo nawet go nie otwiera.
    Poza tym rozmowa kwalifikacyjna taka szopka i te ogłoszenia. Nie wiem kogo szukają pracodawcy. W rodzinie wystarczy zobaczyc. 20 lat pracuje w handlu kobieta. Probowala zmienic prace na inna firme z robakiem, która non stop szuka pracownikow, a na rozmowie dostała odpowiedz, ze jest niedyspozycyjna, bo ma dziecko (dalej pracuje w starej). Innej nie zatrudnia, bo wziela ślub i może zaciążyć. Jedne oferty status studenta, zeby go wywalić zaraz po skonczeniu. 50 lat doświadczenia i do tego nie krócej niz 2 lata po studiach. Elastyczny grafik + zeszyt próśb jak nazwa mowi prósb pracodawca nie musi przychylic sie do prosby pracownika. Niektóre firmy, ktore masowo zwalnialy nagle maja deficyt. Kiedyś powyzej 30 lat nie zatrudniali, bo efektywnosc spadała, a dzisiaj modla sie, żeby pracownik nie odszedl z dnia na dzien. Daleko jeszcze do końca el dorado pracodawcy. Jednak mam nadzieje znaleźć pracodawce, ktory doceni prace, a nie bedzie patrzyl z perspektywy dzisiaj zrobila wiecej jutro mniej to znaczy, ze sie obija. Nie mozesz dac z siebie wszystkiego, bo cie zjedzą.

  15. „dało się odczuć lekceważący stosunek niektórych z nich. Najczęstszym przykładem była prośba o przesłanie adresu firmy smsem lub mailem”

    No tak, bo przecież aplikując do korpo zatrudniającego 7000 pracowników i mającego 3 biurowce w samym Wrocławiu będziemy zgadywać gdzie jest rozmowa, albo na środku ulicy zatrzymywać się i dłubać w telefonie, żeby sobie zapisać adres. Sam założyłem niedawno linkedina i dostaję kilka ofert pracy tygodniowo (sam aktywnie nie szukam), więc po każdej rozmowie telefonicznej musiałbym sporządzić notatkę z rozmowy – prościej będzie jeśli dostanę maila z podsumowaniem – tego i tego dnia o tej i o tej godzinie pod tym adresem.

    Oczywiście nieprzychodzenie na rozmowy bez uprzedzenia jest strzałem w stopę – rynek jest niby duży, ale wstępną selekcję z reguły prowadzą firmy specjalizujące się w rekrutacji, więc istnieje spora szansa, że po informacji zwrotnej od klienta, że kandydat nie raczył się pojawić może on już nigdy nie otrzymać oferty ot takiej firmy. Sam spotkałem się z sytuacją, w której kandydat miał już wszystko dogadane, firma była zdecydowana go zatrudnić, ale stwierdził, że nie chce w niej pracować bo by musiał metrem dojeżdżać. Ale przynajmniej zadzwonił.

  16. 1. Wysłanie maila z potwierdzeniem daty i miejsca spotkania powinno być standardem. I prośba tego typu nie powinna nikogo dziwić. Jak ktoś ma przyjechać skoro nie wie gdzie?
    2. Poinformowanie o tym że się nie dostałeś też. Minimum mailem.
    3. Rozmowa kwalifikacyjna zajmuje więcej czasu pracownikowi a nie pracodawcy – dochodzi dojazd. Ustawienie czasu na rozmowę 30 minut to kpina. Mi rozmowy czasami zajmowały i godzinę i dłużej.

  17. Warto napisać o jakiej branży i o jakim stanowisku mowa.

    Ja na ten przykład walczę z przeżywającą trudności branżą IT, szukając stanowiska juniorskiego nie władając „fluent” językiem obcym, posiadając różne umiejętności w podstawowym zakresie. Zazwyczaj po wysłaniu aplikacji nie ma żadnego feedbacku, poza jakimś automatycznie wygenerowanym spramem. Jeżeli jestem zapraszany, to do podbicia statystyk spotkań z kandydatami. Nikt nie sprawdza umiejętności a rozmowa toczy się o pierdołach i wysokości wynagrodzenia. Po jakimś czasie przychodzi znowu jakiś spam z Google Translatora.

    Nie bardzo rozumiem zdziwienie autora. Skoro kandydaci są przyzwyczajeni do olewania przez rekruterki, to czemu nie może to działać w drugą stronę.

    Ja wysyłam tyle aplikacji, że zawsze proszę o adres, bo nigdy nie wiem kto dzwoni :P
    Celować w konkretną firmę mogą tylko specjaliści na najwyższym poziomie, którzy chyba są błagani na kolanach przez głupie rekruterki, żeby raczyli odpowiedzieć na ich heroiczne rekruterskie wysiłki.

  18. Akurat pracodawcy (jako grupa) wypracowali sobie taki „szacunek”.
    Standardową praktykami są: nieodpisywanie na przesłanie aplikacji, nieinformowanie o stanie procesu rekrutacyjnego, niewłaściwie określone wymagania, niezgodność pomiędzy wykonywanymi obowiązkami a ustaleniami na rozmowie o pracę, brak otwartości na rozmowę o wynagrodzeniu itp. itd.

    Zamiast biadolić zacznijcie szanować a ludzie zaczną Was traktować inaczej.

  19. „o przesłanie adresu firmy smsem lub mailem„

    Czasem się nie usłyszy, czasem też firmy mają kilka oddziałów i nie wiadomo, gdzie konkretnie będzie rozmowa.

    Prośba o SMS moim zdaniem to nic złego, pokazuje, ze drugiej stronie zależy.

  20. A dlaczego prośba o przesłanie adresu jest lekceważąca?
    Wiele razy na rozmowę byłem zapraszany pod inny adres, niż właściwe miejsce pracy.
    Poza tym w ogłoszeniu często podane jest tylko miasto i adres, ale e-mail:)
    No i jak się wysyła po 50 CV na różne stanowiska, to można się pogubić…

  21. dramat! Pracuje jako rekruter i na 20 umówionych spotkań co najmniej 10 osób zapomina o spotkaniu, umawiają się w 10 firmach w tym samym dniu i o tej samej godzinie :D

    • Ostatnio miałam mieć 3 rozmowy jednego dnia. Na jedna z nich zdążyłabym tak ledwo ledwo… Ostatecznie 2 odwołałam, bo w jednym przypadku okazało się, że praca jest tylko częściowo zdalna, a szukałam min. 80% zdalnie, a przy drugiej w sumie nikt nic nie powiedział, ani nie napisał jaka umowa, jakie pieniądze itp, więc uznałam, że nie chce mi się jechać tylko po to, żeby ZNOWU usłyszeć, że to praca stacjonarna na umowę o dzieło… To wina pracodawców, skoro az tylu ludzi olewa rozmowy, bo pewne rzeczy albo trzeba napisac w ogłoszeniu, albo ustalić przez telefon. Jak mam jechac kawał drogi i zmarnować w sumie dobre pół dnia przedzierając się przez Warszawę, żeby usłyszeć, że to absolutnie nie jest to, czego szukałam, to strata czasu. Warto mówic jaka umowa, jaka kasa itp jeszcze na etapie rozmowy telefonicznej – mniej rozczarowań dla obu stron. A już przy szukaniu pracy zdalnej, to dosłownie osobny temat, bo najpierw niby ktos się zgadza na taka forme, a później chce żeby jeżdzić do firmy min 2-3 razy w tygodniu, jednocześnie nie dając umowy z ubezpieczeniem. Tak debilnych rozmów jak w tym roku to ja chyba nigdy nie miałam! Jestem bezrobotna od ponad pół roku, co mi się NIGDY wcześniej nie zdarzyło. No ale jak zaczęłam szanować swój czas… no cóż…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *