Na przykładzie memów, które wcale nie będą „legalne”, wyjaśnię wam mój problem z ACTA 2

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (170) 27.03.2019
Na przykładzie memów, które wcale nie będą „legalne”, wyjaśnię wam mój problem z ACTA 2

Jakub Kralka

My, internauci, zarówno jako odbiorcy końcowi, jak i internetowi twórcy, przegraliśmy z potężnym frontem medialnym, za którym stał wielki biznes, a nawet układy, jak choćby przehandlowywanie poparcia dla ACTA 2 w zamian za poparcie dla Nord Stream 2.

Przeczytałem sobie kilka publikacji portali Axel Springer Polska z analizami na temat ACTA 2, czyli dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Nie mam im wiele do zarzucenia, to dobre teksty. Przykładowo Pan Dariusz Ćwiklak z Newsweeka w miarę rzetelnie omawia założenia Artykułu 11 i Artykułu 13 (trzymajmy się dawnej numeracji, bo chyba nie ma złudzeń, że zmiana jej w ostatnim czasie ma za zadanie sprzyjać chaosowi komunikacyjnemu – zwłaszcza, że na zachodzie skrótowe określenie dyrektywy to nie „ACTA 2”, a właśnie „Article 13”).

Jednak fakt, iż relacjonuje sielankę dowodzi raczej krótkowzroczności. Na papierze wszystkie zmiany dokonywane przez PiS w sądownictwie też przecież były dokonywane dla poprawy pracy sądów, a jednak dziennikarze potrafili pozostawać krytycznymi. Puste okładki, rozsyłanie mylących infografik i gloryfikowanie dyrektywy to w moich oczach bardzo duży kryzys polskiego rynku medialnego, który w tym wypadku nie wybrał rzetelnego relacjonowania rzeczywistości, tylko dramatyczną walkę o własne interesy kosztem stanu wiedzy czytelników.

ACTA 2 to sztuka krótkowzroczności jej zwolenników

Moje problemy z dyrektywą streszczę dziś na bazie memów, gdyż to chyba najprostsze i najbardziej jednopłaszczyznowe zagadnienie. Natomiast zapewniam – podobne wnioski, wątpliwości i obawy mam w odniesieniu do prawie każdego elementu Artykułu 11 i Artykułu 13.

„Dla internauty nic się nie zmieni, a memy dalej będą legalne” to oczywiście kłamstwo wynikające ze złej woli, albo z niewiedzy, a najpewniej z nieumiejętności patrzenia na dyrektywę i internet w szerszej perspektywie. Musicie bowiem wiedzieć, że memy są co do zasady od zawsze nielegalne.

Czym jest mem?

Czym jest mem? Co do zasady korzystamy z niego w dwojakiej formie. Pierwotna forma stworzenia mema stanowi opracowanie utworu, do którego rozpowszechnienia autor mema potrzebuje zgody posiadacza praw do oryginału zdjęcia. Nie oszukujmy się, to prawie nigdy nie ma miejsca. Można też zastanawiać się czy mem nie powinien być zakwalifikowany jako forma stosowania prawa cytatu (dodatkowo nowelizowanego pod kątem memów w 2015 r.).

Jednak zarówno na gruncie koncepcji opracowania, jak i na gruncie prawa cytatu, ustawa zawsze nakłada na twórców memów obowiązek wskazania albo nazwiska twórcy i oryginalnego tytułu, albo nazwiska twórcy i źródła pochodzenia. Przyjmijmy więc, że nienaruszający prawa autorskiego mem wygląda tak (zakładam, że autor najpierw podpisał twórców zdjęcia, a potem ja cytując podpisuję autora mema).

Widzieliście kiedyś takiego mema? No właśnie, ja też nie.

Memy będą legalne, ale już ich nie będzie

Co z tego, że dyrektywa tworzy wyłączenia dla memów, jeżeli te wyłączenia wymagałyby albo gruntownej przebudowy już istniejących ustaw o prawie autorskim z chyba już nieuniknionym i autentycznym wprowadzeniem słowa „mem” do ustawy (co z kolei prowadzi do kolejnej mojej uwagi, że zabawnie to dopiero będzie jak politycy będą musieli wdrożyć dyrektywę wedle własnej koncepcji), czy też raczej doprowadzi to do statusu, w którym mem może i definicyjnie będzie legalny, ale legalnych memów nikt nie będzie tworzył, a nielegalnych nikt nie będzie chciał go dystrybuować.

Adresatem ACTA 2, o co zresztą toczyła się walka do samego końca, jest YouTube, Vimeo, Facebook, Twitter, ale też CDA.pl (to akurat jedyne szczęście w nieszczęściu), 9Gag, Kwejk, Wykop, a nawet Bezprawnik (i nasz system komentarzy, a więc aspekt społecznościowy). Biorąc pod uwagę, że dyrektywa nakłada na przedsiębiorców odpowiedzialność za naruszenie prawa autorskiego, jestem bardzo sceptyczny wobec zapewnienia o tym, że memy „będą legalne”, ponieważ w świetle najbardziej prawdopodobnego ujęcia dyrektywy w prawie, wydawcy będą bali się je publikować.

Jedno jest pewne – memy już dziś nie są dystrybuowane legalnie i w tym aspekcie dyrektywa spełni swoją rolę prawnoautorskiej policji. Dotąd jednak nie słyszałem o przypadkach masowej odpowiedzialności za naruszenie praw autorskich przez mema. Wydawca serwisu internetowego typu 9Gag być może jednak nie odważy się, w odróżnieniu od jego użytkowników, przejmować na siebie odpowiedzialności za czasem setki niepodpisanych memów/potencjalnych roszczeń dziennie. W tym sensie mówienie o legalnych memach to w najlepszym wypadku okłamywanie opinii społecznej. Moim zdaniem to przede wszystkim jednak pokaz krótkowzroczności w ocenie skutków dyrektywy. A takich będzie lub przynajmniej może być znacznie więcej.

170 odpowiedzi na “Na przykładzie memów, które wcale nie będą „legalne”, wyjaśnię wam mój problem z ACTA 2”

  1. Memy memami. Znacznie gorzej jest, gdy ktoś bierze sobie owoc czyjejś pracy (bez słowa zgody itp) i robi na tym kasę. Autor pozostaje bez niczego. Jest zwyczajne w świecie okradany. A nadomiar złego portale internetowe, gdzie takie cwaniaczki publikują, reklamują się itd., nie robią z tym kompletnie niczego. Vide Facebook i jego proces zgłaszania dmca/takedown. Trwa to nawet i całymi latami, a w tym czasie kasę nabija w kieszeń dalej ów cwaniak.
    Autor może dochodzić swego, ale potem, po zamknięciu dmca, tyle że to są znów horendalne koszta, a gwarancji ich zwrotu nie ma żadnej.
    Sama przerabiałam takie klimaty, gdzie bezczelnie mnie sklep internetowy okradł, kasę na mojej pracy zarobił i to nie małą, a ja nie dostałam z tego nic, do dziś dnia. Firma zawinęła tyłek i szukaj panie wiatru w polu.
    O! Tyle z tego w praktyce jest.

      • O tak, bo autorzy i artyści tworząc nie wykonują pracy i mogą być łojeni na wszystkie sposoby. Nie popieram ACTA, jednak sądzę, że ci ludzie za swoją pracę (tak, to wciąż praca, a że nie na kasie czy gdzie indziej, to problem tych, którzy tego nie są w stanie zrozumieć, np. ty – sam idź na kasę do biedry, skoro nie masz talentu do tworzenia) powinni otrzymywać wynagrodzenie.

        • Nie mam artystów już. Artyści byli przed XX wiekiem. Potem już coraz gorzej , a teraz postawią kleksa na papiere i to jest artysta. A aktorzy mają najbardziej uprzywilejowana pozycję i pracę w społeczeństwie , więc niech się cieszą, że mogą w ten sposób zarabiać. Dodatkowo reklamy i pod stołem hajs za komentowanie sytuacji politycznej , oczywiście dziwnym trafem wszyscy prawie za jedną stroną polityczną się opowiadają. Czyli chaos, na którym oni korzystają. Niech zdychają bez nagłówków.

          • Może to być i kleks – jeżeli ktoś to później wykorzystuje komercyjnie, to autorowi należy się wynagrodzenie; czego tu nie rozumiesz, dziecko?

          • Jaka wartość ma zdjęcie czy stop-klatka ze startego filmu? Kto wszczyna awanturę o wartość nie przekraczającą jakiejś konkretnej sumy, ten z definicji nie ma racji. Jeśli firma (telewizja, radio portal) puszcza film czy piosenkę i zarabia na tym, powinna płacić tantiemy. Jeśli jednak użytkownik wytnie stop-klatkę czy krótki fragment (nie zarabia na tym) i go dowcipnie opisze, to nikt nie powinien się go czepiać – ZA MAŁA wartość przedmiotu sporu. Tu jest problem, że przepis niby jest wycelowany z dużych, ale problemy mogą mieć wszyscy – w tym 99% bezsensownie.
            I nie pisz do kogoś „dziecko”, skoro nie wiesz, ile ten ktoś ma lat.
            Pozdrawiam.

          • Tak wszystko ma swoją wartość. Nawet zabranie czyjejś skuwki od długopisu to kradzież. Jeśli coś do kogoś należy to wara ci od tego złodzieju

          • „może to być i kleks – jeżeli ktoś to wykorzystuje komercyjnie, to autorowi należy się wynagrodzenie”

            Sorry, ale współczesna sztuka w 99% przypadków to pranie brudnych pieniędzy, pod przykrywką „zbiórki charytatywnej” lub „sztuki”.

            Jeżeli ktoś zrobi kleksa farbą na płótnie, a ja zrobię też i przez czysty przypadek będzie wyglądać praktycznie tak samo, to to będzie tak, jak w przypadku efektu hipstera – taki pseudoartysta mnie zgłosi, że „skopiowałem jego pracę” a potem okaże się, że to nie jego praca.

            Sztuka jest jak tradycja-nie można nią nazwać wszystkiego czy specjalną uchwałą ustanowić.

            W taki sposób, jeżeli wszystko nazywalibyśmy „sztuką” to nawet morderstwa, kradzieże, przestępstwa na tle seksualnym i inne degeneracje można by usprawiedliwić tak

            Ktoś komuś zmiażdżył głowę kamieniem w „muzeum sztuki nowoczesnej”? Spokojnie, to był performens pod tytułem „ofiara z chrześcijańskiej ku**wy” (bo ich to najłatwiej pseudoartystycznym tchórzom atakować) – ta osoba to wcale nie była osoba, tylko chrześcijanin, takie zwierzę. Owszem, nie żyje, ale to był tylko performence”

            Sorry, ja tak widzę sztukę nowoczesną – jako pralnię brudnych pieniędzy i jako zalążek do usprawiedliwienia dla każdej degeneracji i przestępstwa

          • Tyś chyba nie zrozumiał, o co mi biegało. Nie chodziło mi o jakąś „zagładę białej rasy”, obozy fema czy inne tego typu foliarskie tematy…Chodziło mi o to, że tekstem „Sztuką może być wszystko” można usprawiedliwić każdą rzecz. A zmiadżenie głowy chrześcijaninowi kamieniem w MOMIe to był tylko przykład. Równie dobrze tą osobą mógłby być ateista lub osoba innej wiary.

            Widziałeś pierwszy odcinek Black Mirror – „National Anthem”? Wiesz kim się okazał szantażysta z tego odcinka? No to właśnie o to mi chodziło – W odcinku tym Premier Wielkiej Brytanii zostaje zmuszony publicznie zgwałcić świnię, ma to być nadawane na całą Anglię, a jak tego nie zrobi, to porywacz szantażysta zabije księżniczkę.

            (SPOILER ALERT)
            Koniec końców premier robi to, a porywacz wypuszcza księżniczkę 30 minut przed czasem po czym popełnia samobójstwo – Okazuje się, że to był zwycięzca Turner Prize (Taka nagroda dla pseudoartystów, rozdawana co roku) – Jak reagują wszelkiej maści elity, snoby i pseudoartyści? Oczywiście są zachwyceni zwyczajną zbrodnią, która została nazwana „performensem” i „Najwspanialszą sztuką”
            (Koniec spoilera)

            I tego się obawiam – Tego, że przypisywanie rangi sztuki wszystkiemu to może być (ale jednocześnie nie musi) niezła furtka dla przestępców, by mogli dokonywać przestępstw i nie być karani – skoro sztuką może być wsadzenie sobie jajka z farbą w dupę i jego wysranie na płótno poniżej, to równie dobrze sztuką można nazwać morderstwo, ludobójstwo, kradzież (I bynajmniej nie mam tu na myśli kradzieży artystycznej, czyli posiadania setek/tysięcy referencji od różnych twórców, z których podbiera się pewne elementy, którymi się inspiruje i z których tworzy się coś nowego) i tak dalej . A nie tego, że rzeczywiście się tak stanie czy że dotyczy to jakiejś wybranej grupy społecznej lub religijnej.

          • Ale dalej nie rozumiem gdzie masz z tym problem. Bo chyba nie chodzi o stereotypową „polaczkowatą” zawiść?

    • Rozpatrzenie claima w usługach google trwa zwykle 2-4 dni, bywa, że rozpatrują w mniej niż 1 dzień i „obiekt” roszczeń znika z ich serwisów. Podbnie to wygląda z innymi serwisami, nawet ruskim Yandex Disk. Korzystam ze swoich praw intensywnie i nie mam zastrzeżeń co do całego procesu.

        • Dokładnie. Ostatnio jakaś wredna pinda postanowiła korzystać z moich zdjęć i co i nic mimo raportów brak reakcji. Cieszę się ze te przepisy wejdą może to zmusi wreszcie ją do zaprzestania kradzieży cudzej twórczości.

          • Jak te przepisy wejdą to nie będziesz mógł tych zdjęć pokazać nikomu innemu niż swojej rodzinie XD Chyba, że przedstawisz facebookowi dobry dowód że są twoje, a do tego tym samym ludziom którzy teraz rozpatrują zgłoszenia będzie sie chciało sprawdzić, czy masz te dowody.

    • Zobaczymy jak artyści zaczną płakać jak Zaiks zrobi to samo co zrobił VG Wort dzisiaj, to jest obniżył wszystkim niemieckim artystom tantiemy o 50%, na podstawie Artykułu 13 oczywiście :) Już widzę pękającą dupę Hołdysa :)

      • Artykuły Ci się pomyliły.
        Wiesz w ogóle czego dotyczy art. 13 przyjętego w Strasburgu prawa ?

        • Nie jest to oficjalne źródło – bo oficjalnie VG Vort / VG Media nic takiego wprost nie napisze – podobnie jak polskie zaiksy (bo przecież wszystko jest ok i zaje***cie) – ale proszę to jest podsumowanie po niemiecku –

          https : // libertad-media . de/2019/europaweit-und-auch-in-jena-demonstrationen-fuer-den-erhalt-des-freien-internets-diesen-samstag-interview-mit-jens-kubiziel/

          (musisz spacje pousuwać z początku, bo jak wkleje linka to mi disqus pewnie da posta do moderacji).

          Reasumując, przetłumaczony kawałek mówiący dokładnie o tym, to:

          „Artykuł 12 wprowadza teraz do prawa zasadę, która wcześniej została uznana przez sądy niemieckie za niedopuszczalną. Organizacje zbiorowego zarządzania, takie jak VG Wort, przekazują pieniądze artystom. Kilka lat temu część dystrybucji została przekazana wydawcom. Sądy niemieckie stwierdziły, że wydawcy nie są autorami, a zatem nie mają pozwolenia na uzyskanie tych pieniędzy. Reforma pozwala obecnie na dystrybucję 50% lub więcej do wydawców, a tym samym znacznie zmniejsza dochody autorów.”

          Wyżej masz też tweeta : twitter . com/jutta_ditfurth

          • Rozumiesz już teraz co się stało?
            Rozumiesz gdzie poleci kasa Z TANTIEM – także internetowych? Do wydawców i dystrybutorów. Wszystko byłoby OK, gdyby to oni odpowiadali za dystrybucję internetową – a często tak nie jest.

            Bardzo często zespoły miały wydawcę płyt, im płacili za wydanie i sprzedaż płyt w sklepach i wysyłkowo. Sami (zespół) zajmował się dystrybucją internetową, streamingiem itd. Mieli z tego 100% zysku (oprócz tego co wzięła platforma muzyczna). Teraz dostaną 50% bo 50% poleci do… „zaiksu” który 50% („lub więcej”) przekaże dystrybutorowi, weźmie swoje ileś procent na „działalność statutową”, a resztę pośle zespołowi – po kilku latach… bo tyle to przecież trwa… ;d

            Skok na mały i duży szmal który razem wart jest grube miliardy.

            Klaskaj dalej.
            Hołdys też klaskaj. I reszta klaskaczy co myślą że wygrali z politykami.

    • „Trwa to nawet i całymi latami”

      Ciekawe, bo zawsze wydawało mi się, że działają natychmiast. Sam tego doświadczyłem.

        • Coś mi się nie wydaje. Kiepsko zgłoszone. Reagują prawie natychmiast (kilka/kilkanaście godzin). W przypadku wątpliwości są to dni. Trzeba było ponawiać.

    • Prosze o informacje ile zarabia najwiekszy qwa tworca memow ten ktory kradnie czyjas prace. No slucham. Albo won za brame komuchu

    • Niestety w Polsce w tym co pokazują nawet autorzy tekstów na Bezprawniku. Dominuje dalej przyzwolenie na kradzież własności intelektualnej.

        • Hahaha niby jakim? Złoto to dobro rzadkie i może być traktowane jako własność czy nie towarzyszu? A platyna? Czy może kobalt? Towarzyszu własność intelektualna to własność jak każda inna. Jeśli coś wynajdziesz poświęcisz koszty na lata badań tworzenia prototypów to w związku z twoją logiką mogę ci to ukraść i zabrać bo przecież twoja własność intelektualna to własność rzadka więc nie należy do ciebie. Kasę wydałeś na lata badań nie ma teraz nic a ja zaczynam produkcję twojego wynalazku za który ani grosza nie masz.

    • Kurcze, teorytycznie się zgodzę. Ale faktycznie? Ta dyrektywa daje szerokie pole do nadużyć przez poszkodowanych. Tutaj kłania się YouTube. Gdzie dla przykładu, odśpiewane „happy birthday” kilkulatkowi, wrzucone na portal jest oflagowane z żądaniem rekompensaty,ponieważ narusza czyjeś prawa. Niedorzeczne. Świetnym przykładem na wspomnianym YT jest Pewdiepie. Twórca gagów, żarcików i gier słownych. W przeciągu 2 lat na kanale zapanowała (dobrowolnie warto dodać) cenzura. I właśnie to mnie najbardziej bulwersuje. Beznadziejnie przygotowana ustawa uderzająca bardziej w zwykłych ludzi niż już i tak obrzydliwe bogatych twórców i mega korporacje, którym wręczono właśnie kolejne narzędzie do represji.

      • Cóż.. Kluczyki do auta i prawo jego własności też po coś są.
        Niestety ludzie olewając tych, którzy tworzą (zdjęcia, obrazy, muzykę itd) sami sobie zrobili to co mają dziś. Najpierw było branie jak popadnie, a teraz wielki płacz i lament, bo ktoś w końcu zacznie napieprzać kijem po łapach? No sorry.. Było rąk po cudze nie wyciągać, nie byłoby problemu.
        Ludzie nie rozumieją, że coś co istnieje w sieci jest także czyjąś własnością. Uważają, że można tym sobie szajstać na lewo i prawo bez jakichkolwiek konsekwencji. Liczyli, że wiecznie będzie im się tak udawało? No to się po prostu przeliczyli, a za efekt mogą podziękować sami sobie.
        Dla mnie kwestia jest prosta.. Nie moje to trzymam ręce z dala i tyle.

    • Dlatego nigdy przenigdy nie wysyła się finala przed odebraniem pieniędzy na konto. A jeżeli wrzucą sobie jakiś szablon i usuną watermark to sie idzie na policje. Nie potrzeba do tego Unii. I też niewiele ACTA zmieni w tym aspekcie

      • Wiem i nigdy nie wysyłałam przed sfinalizowaniem zlecenia. Zdjęcia mi po prostu zakoszono z mojej galerii, którą miałam, a którą potem właśnie przez to zlikwidowałam w diabły. Zapisać się normalnie nie dało, to skrinszoty sobie gnojki robiły. Wywalali dane, watermarki itp i siups na stronę sklepu, kasę trzepać z cudzego.

        • No to jest to sprawa bezproblemowo do wygrania, zwłaszcza jak usuwali watermarki. A te nowe przepisy nic tu nei zmienią poza tym, że nie będziesz mogła mieć takiej galerii (ofc zakładając ostrą interpretację ich) XD

          • Tak, tylko do rozpatrzenia sądowego potrzebne jest zamknięcie procedury „takedown”, a to w przypadku fejsa trwało aż tak długo.
            Nawet już nie chcę mieć żadnych galerii. Wykosiłam wszystko co miałam online i więcej już mieć nie chcę. Przestało mnie to bawić i być potrzebne.

  2. Niestety okres bezprawia cyfrowego trwał tak długo, że więcej niż jedno pokolenie wyrosło w przekonaniu że w Internecie prawa autorskie nie obowiązują. Stąd obecnie tyle jęczenia.

    • Ale jakie cyfrowe bezprawie, przecież każdego roku miały miejsce tysiące spraw dot. naruszenia prawa autorskiego w internecie, a gdyby taka była wola, to mogłoby ich być jeszcze więcej. A jeśli ACTA 2 jakimś cudem okaże się nieskuteczne, to następnym krokiem będzie dyrektywa przecinająca kable do internetu?

      Wszystko jest kwestią jakichś kompromisów i proporcji, które już teraz są zaburzane.

      • Dopiero w ostatnich latach sprawy o naruszenie praw zaczęły nabierać rozpędu. Ale praktycznie od lat 90 poprzez Internet można było dość bezkarnie rozpowszechniać muzykę, filmy, książki, nie płacąc od tego żadnych tantiem. O ile dobrze rozumiem ACTA2 – tam dokładnie chodzi o powstrzymanie tego procederu, bo prowadzi on powszechnego chłamu gdyż zniechęca twórców do wytężonej pracy nad jakością dzieł które tworzą. Po co mają się wysilać skoro za każdym razem gdy stworzą coś lepszego – jedyną nagrodą jest wzmożone piractwo.

        • Akurat przykład lat 90 niezbyt trafiony, ponieważ wówczas piractwo kwitło raczej na ryneczkach i stadionach. W zasadzie do 2009/2010 roku piractwo to głównie torrenty, którego problemu nadal ACTA 2 nie rozwiązuje. Taka Gra o Tron zresztą nadal jest hitem głównie na torrentach.

          Ja uważam, że żyjemy w najlepszych cyfrowo czasach dla twórców, gdyż dzięki rozwojowi internetu powstają takie usługi jak Netflix, Spotify, Steam, YouTube, Instagram. Nie wydaje mi się, żeby wprowadzenie tez znanych pod mianem „Artykułu 13” jakoś znacząco podniosło przychody twórców, o ile w ogóle, a może nawet je nieco uszczuplić poprzez ograniczoną możliwość dystrybucji ich marki.

          Twórcy się dziś nie wysilają, bo żyjemy w czasach kultury masowej, a nie za żelazną kurtyną, gdzie trendy kreuje dwóch dziennikarzy w kraju. I kultura żyje krócej. Piractwo nie ma tu aż takiego znaczenia. Piractwo jest złe i trzeba z nim walczyć, ale ACTA 2 to dla mnie takie leczenie kataru chemioterapią. Oczywiste zalety zostaną przytłumione wadami.

          • xd

            Ja uważam, że żyjemy w najlepszych cyfrowo czasach dla twórców, gdyż dzięki rozwojowi internetu powstają takie usługi jak Netflix, Spotify, Steam, YouTube, Instagram.

            Należy zaznaczyć, że Netflix, Spotify i Steam nie ruszy ACTA2, bo już mają licencje. Osoby płacące legalne za dobra kultury mają wywalone na ACTA. Cenzura na YouTube już jest, spróbuj zrobić filmik, że „TVN Kłamie” i zacytować ich. U nas na CDA . pl takie filmiki przepuszczamy. Polecam CDA . pl, wykupujcie pakiet premium, bo w każdej chwili może podrożeć!

          • W jaki sposób nity te przepisy mają ruszyć netflix i inne systemy przecież one posiadają prawa do zamieszczanej tam treści.

          • Bo to jest nowotwór. Kultura „masowa” jak to określiłeś istniała zawsze, ale nie zmuszała wybitnych twórców do uśredniania twórczości. Dzisiaj zmusza. Znam trochę polskiego środowiska muzycznego, kompozytorzy załamują ręce – prawdziwie dochodową muzyką w Polsce jest disco-polo, czyli muzyczne guano wymieszane z totalnym brakiem smaku. Jeśli napiszą coś lepszego, to albo zaraz znajdują to w sieci, albo muszą podpiąć się pod disco-polowy ściek by zarobić nieco pieniędzy.

          • Niestety tak jest na całym świecie i tak zawsze było. W USA tez najlepiej zarabia odpowiednik naszego disco polo czyli country. W dawnych czasach tez najpopularniejsi byli bardzi którzy grali po karczmach ludowe przyśpiewki o Marysi która zgubiła się w lesie i znalazła myśliwych a potem była im bardzo wdzięczna. Po prostu da tandeta nie przetrwała próby czasu i dlatego pamiętamy nieliczne wielkie dzieła a nie masową tandetę z tamtych czasów.

          • Oczywiście. Ale też nigdy dotąd w historii tak nie okradano twórców z ich pracy jak w obecnych „cyfrowych” czasach

          • Ja uważam, że żyjemy w najlepszych cyfrowo czasach dla twórców, gdyż
            dzięki rozwojowi internetu powstają takie usługi jak Netflix, Spotify,
            Steam, YouTube, Instagram.

            Rzeczywiście, jak w bajce. Podsiadło sprzedał w Polsce 90 tys. płyt. W sumie śmieszna ilość, ale u nas to się nazywa potrójna platyna, czy jakoś tak. Jeśli dostaje przynajmniej 0,50 zł za jedną płytę, to już dość solidne hajsiwo mu wpadło.

            Spotify płaci 0,0038 dolara za odtworzenie kawałka. Na Antywebie pokazali pod koniec zeszłego roku zestawienie – wyszło, że jego 8 numerów łącznie miało gdzieś ponad bańkę odtworzeń, co powiedzmy daje 3800 dolarów, jakieś 14,5 tysiąca złotych. Kolo, który jest ponoć megagwiazdą, ulubieńcem gospodyń domowych, zarabia na tych setkach tysięcy streamów mniej, niż na jednym koncercie i mniej niż #programista15k za jeden miesiąc uczciwego klepania kodu :)

            A co z Youtube, na przykład? 0,0006 dolara za odtworzenie (takie dane znalazłem). Jeśli to prawda to DP (lub jego wytwórnia lub razem) zgarnął 61755 złotych za samo wyświetlanie klipu do „Małomiasteczkowego”. Potrzebował do tego zaledwie 27 milionów wyświetleń. DP za jeden koncert potrafi przytulić 50 koła.

            Także ten tego, rzeczywiście złote czasy i eldorado, co ci artyści by bez tych milionów odsłon zrobili. Może np. jeden koncert zagrali na Dniach Brzęczyszczygłowic?

            A i to przecież przy optymistycznym założeniu, że Spotify kasę przelewa jemu, a nie wytwórni, czy np. 50/50. Także ten tego, podejrzewam że nawet jakbyśmy w Polsce mieli jakąś Madonnę, to by z głodu padła, jakby się z tych mediów miała utrzymywać.

          • Jeśli wydawcom muzycznym nie odpowiadają stawki, mają prawo do renegocjowania umowy z Google/Spotify, a jeśli nadal nie uzyskają zadowalających warunków – mogą zażądać usunięcia swoich utworów z platformy.

        • ” O ile dobrze rozumiem ACTA2 – tam dokładnie chodzi o powstrzymanie
          tego procederu, bo prowadzi on powszechnego chłamu gdyż zniechęca
          twórców do wytężonej pracy nad jakością dzieł które tworzą.”

          ale pitolenie XD „nie znam się to się wypowiem”
          Jeżeli art 13 coś zmieni, to głównie utrudni życie twórcom. Powiedz mi, skąd strony na których graficy umieszczają portfolia mogą wiedzieć, które są na 100% legalne? Jak usunięcie opcji dzielenia sie pracami ma komuś pomóc?

          Nie masz pojęcia co ten przepis zmienia i nie chciało ci się najwidoczniej nic poczytać. Rozpowszechnianie muzyki, filmów i gier bedzie się miało wspaniale BO JUŻ JEST NIELEGALNE. I już sie z tym walczy. Nic się nie zmieni.
          A są też ogromnej ilości dowodów, że najlepszą forma walki z piractwem jest nie walczenie z nim. GOG sobie radzi bez żadnych. Steam ma swoje, dawno pokonane. A wszyscy wariujący z Denuvo czy innymi cyrkami tylko uderzają w swoich klientów.

          • Sam pitolisz. Skoro bierzesz grafikę od kogoś który daje gwarancje legalności – to czego jeszcze potrzebujesz?

          • A ta gwarancja legalności może być od mamy? XD

            Serio, co ty sobie wyobrażasz, że będzie tą gwarancją? Taką, żeby serwis mógł szybko zweryfikować?
            Bo niestety „powiedział, ze to jego” wystarcza obecnie, ale nie po art. 13

            A jedyne co zmieni to, że wrzucenie czegoś na artstation będzie pewnie musiało przejść przez moda, a potem i tak każdy będzie mógł to pobrać i umieścić na zagranicznym serwisie. Genialna zmiana.

    • Nie wiem, ale jak dla mnie zakładanie hobbystycznego forum lub bloga, już teraz jest idiotyzmem w UE.
      Po ACTA2 tylko megaidiota będzie chciał się w to jeszcze bawić.

      Ogólnie sieć zdominuje wielka komercha i wielkie domy medialne, bo tylko je będzie stać na zapewnienie systemów moderacji, właściwej obsługi technicznej i prawnej.

      Czasy gdy Mietek mógł zaistnieć w internecie, mijają bezpowrotnie.

      Internet jawił się kiedyś jako domena wolności, poza kontrolą władz. Teraz będzie to Telewizja-bis.

      Niby tam też jest wolność, ale jest to wolność odgórna, a nie oddolna jaka była w internecie.

      Spróbuj zaistnieć w telewizji albo założyć własną. Nie masz szans, o ile ktoś z góry cię nie wylansuje.

      Ja się zastanawiam co zrobić.

      Wyjścia są 2:
      – przeniesienie się do innych krajów (poza UE),
      – przeniesienie się do TORa.

      To ostatnie to desperackie rozwiązanie, ale nie zdziwi mnie jak doczekamy czasów, gdy tylko tam będzie jeszcze jakaś wolność.

      Ktoś powie, że dramatyzuję. Wcale nie, to wszystko dzieje się małymi kroczkami.
      Internet już różni się od tego z początku wieku. Wie o tym każdy kto pamięta tamtą sieć i obecną.
      Kiedyś była netykieta i tyle. Nie było natomiast jakichś „standardów społeczności” ani początków „rządów maszyn”, które banują treści wg sobie znanych kryteriów, bazując także na dacie rejestracji konta.

      Gdzieś czytałem nawet poradnik, że jak się chce do czegoś przyzwyczaić społeczeństwo, to robi się to małymi kroczkami. W ten sposób można stopniowo i powoli wprowadzić zmiany, które wprowadzane na raz, spowodowałyby rewolucję.

        • Ale ma rację. Będzie miało miejsce dojenie dużych serwisów przez UE – i nie miej złudzeń że będzie lepiej. Przecież kasy z tego nie będziesz miał – wszystko przeżrą odpowiednie biura d/s kontroli mediów. A ty będziesz godzinami szukał kotków które nie są opatentowane i zbanowane.
          Zresztą sam się przekonasz.
          A co do rosji – tam już jest „ACTA2” a nawet 3.

        • Wybiłeś się pewnie na szczyty swojego intelektu żeby napisać ten komentarz.
          Wziąłeś pewnie jakieś dopalacze.

      • No tak przecież nie możesz działać na bezpłatnych legalnych źródłach lub sam tworzyć. Bez kradzieży się nie obejdzie….

  3. Zupełnie nie rozumiem „oburzenia” autora ?
    Ktoś zrobił zdjęcie, które wykorzystuje autor przerabiając je w mema.
    W ten sposób autor (albo wydawca mema) uzyskuje korzyści majątkowe (reklamy z wyświetleń stron z memem), za to autor przerobionego zdjęcia nie otrzymuje nic.

    Wg. autora wpisu taka sytuacja jest ok ?

    • Tak.
      Autor zdjęcia może na nim przecież zarabiać – niech je komuś sprzeda.
      Nie na sprzedaż? To nic nie traci.

    • „Wg. autora wpisu taka sytuacja jest ok ?”

      Weź jeszcze ze 2 dopalacze i przeczytaj tekst ze zrozumień.
      Obecne prawo, wystarczy żeby były egzekwowane, jak najbardziej umożliwia autorowi obronę swoich praw.

      Egzekwowanie istniejącego prawa, a nie (znowu) tworzenie nowego, które albo nie będzie (znowu) egzekwowane, albo wprowadzi cenzurę prewencyjną.

      Tak samo jak z RODO. Z garnkami dalej dzwonią, gdzie nie gdzie są absurdy. Na szczęście jednak, w większości tego prawa i tak się nie przestrzega.
      Gdyby jednak chcieli, to co druga firma buliłaby kary. Wiem z autopsji.

    • No oburzenie polega na tym, ze jak ktoś CHCE mieć mema ze swojego zdjęcia to nie będzie miał, bo strony będą woleć zablokować mu memy niż sprawdzać czy nie kłamie, że to jego.
      Oburzenie może powodować to, że jego profil na fb zamkną „bo kto wie czy to jego zdjęcia” tak samo jak wykopią go z instagrama.
      Łapiesz już? Te przepisy w niczym nie pomagają w ściganiu naruszeń. One blokuja wszystko prewencyjnie.
      One są odpowiednikiem sytuacji gdzie właściciel sklepu jest prawnie odpowiedzialny, jeżeli rabuś okradający go skrzywdzi kogoś. Ty i inni krótkowzroczni myślą, że poprawi to bezpieczeństwo w sklepach, zaś w praktyce, wszystkie sklepy przerzuca się na wysyłkę internetową. I bułki będziesz mieć dostarczane przez kuriera na następny dzień.
      Metaforycznie

  4. gorzej jak osoba na zdjęciu które staje się memem sobie tego nie życzy… Czy w takim przypadku ACTA2 umożliwia jakieś prawne sposoby dochodzenia swoich praw?

  5. Wyjebane w to mam, co jakieś lemingi sobie tam postanowią, mogą mi naskoczyć.
    Nie wiadomo jeszcze nawet jak to będzie wyglądać w praktyce, a już dramy są nakręcane. Będzie bardzo źle to przejde na darknet i elo.

  6. Fajnie, że rozmowa jest właśnie o memach, ew. z memów wychodzi.

    Załóżmy, że rzeczywiście, z róznych względów prawnych, memy są usuwane z sieci, przestają się ukazywać, itd. Jaka to strata? Dla tych, których prace były przerabiane/wykorzystywane – żadna, i tak z tego nic nie mieli. „Producenci” memów raczej też nie (pomijam dobro w postaci plusów na serwisach, czy ew. zysk z reklam właścicieli portali memowych). Zwykły użytkownik Internetu też raczej sobie nie wydłubie oka z rozpaczy, jak nie zobaczy kolejnego śmiesznego obrazka z nosaczami, niebieskim przyciskiem czy Karolem Strasburgerem.

    To fajnie pokazuje, jak ludzie postrzegają sens praw autorskich. Co tam autor, jakieś jego fanaberie, że się nie zgadza, albo prosi o kontakt, albo w ogóle jakieś pieniądze – ja tu robię super istotnego mema o Danielu Madżikalu, żeby dostać parę plusów i nikt mi nie będzie nic zabraniał.

    • „Jaka to strata?”

      „nie zobaczy kolejnego śmiesznego obrazka z nosaczami, niebieskim przyciskiem czy Karolem Strasburgerem.”
      ~ Janusz (40l.) na facebooku,
      Ładnie nam pan przedstawił swój gust XD

      Czyje prawa są tak strasznie naruszane przez postowanie zdjęcia z niebieskim przyciskiem? Pewnie gdyby nie memy to autor tego zdjęcia zarobiłby grube miliony, nie? Co Strasburger traci na tym, że dalej jest swoistą gwiazdą, znany przez każdego mimo, że niemal nikt już Familiady nie ogląda (a na pewno nie młodzi)?
      A co z ludzi, którzy stali się sławni przez memy z nimi i sporo na tym zarobili? Grumpy cat stworzył właścicielce ogromny biznes.
      I najważniejsze, czemu to nie autorzy tych obrazków używanych do memów krzyczą najgłośniej tylko wszyscy inni?

      • Czyje prawa? Autora. Co autor/bohater na tym traci? To kwestia jego oceny.
        Pirat zawsze powie, że jego robota nikogo nie boli, ew. w skrajnych przypadkach – że to pomaga, podnosi sprzedaż, reklamuje, daje zatrudnienie, itd. Problem w tym, że właściciel sobie tego nie życzy i to zamyka dyskusję. Azjatyckim standardem jest subiektywne uznawanie, że ktoś tam „jakoś przeżyje”, „na biednego nie trafiło, „nic mu nie będzie” i dawanie sobie dyspensy za używanie jego własności. Tu nie chodzi o to, żeby właściciel Ci się tłumaczył, dlaczego nie masz prawa bawić się jego własnością.

        Ciekawe, jak autor obrazka miałby dochodzić swoich praw. Na każdym forum pisać do użytkowników „halo, to moje zdjęcie, proszę o podanie adresu i danych, chciałbym wysłać do Was CSI:Biała Podlaska”?

        Jest taki gość, Antonio Guillem, pstryka sobie zdjęcia, które sprzedaje przez stocki. Jakiś Turek na grupie o rocku progresywnym zrobił z jednego zdjęcia tego pana mem. Zrobił się z tego jeden z najsławniejszych obrazków w sieci, znany pod hasłem „distracted guy”. Facet opublikował kiedyś oświadczenie, gdzie potwierdził, że prawa autorskie do tego zdjęcia należą do stocków i używane są (na potrzeby memów) nielegalnie, a jego osobiście martwi nie tylko to, że dochody ze sprzedaży tej fotki stanowią 0% jego przychodów (mimo, że cały Internet jest zawalony tym zdjęciem), tylko tym, że kompletnie stracił nad tym kontrolę – ludzie wykorzystują ten obrazek do robienia memów obraźliwych, dyskryminujących jakieś mniejszości, etc.

        Swoisty paradoks: gość sprzedaje ok. 5000 licencji/mies. na jedną fotę i z tego żyje on, jego modele/modelki, itd. Jak zrobili w końcu coś, co spodobało się setkom tysięcy ludzi na całym świecie, to ani nie dostali za to grosza, ani nie mają kontroli nad tym, w jakich celach ktoś to zdjęcie sobie wziął. Co więcej, to nie jest tak, że te zdjęcie „Internet sobie pożyczył” i nikomu nie przynosi dochodów. Ktoś napisał generator memów na tym obrazku i kosi hajs z reklam. Ktoś sobie w ten czy inny sposób używa tej fotki, robi śmieszne memiki, którymi sobie zwiększa zasięg i buduje pozycję – w konsekwencji dostaje za to hajs. Jedynymi, którzy go nie dostają, jest fotograf, który zainwestował w sesję kilka tysięcy euro, modelki, model i stocki zdjęciowe, które dystrybuują tą fotkę legalnie. Jest to wg Ciebie w porządku?

  7. Wiesz, średni sens ma dyskusja z Tobą. Nawet na poziomie słownictwa widać, że nie znosisz „tfurcuf”, z kolei ci, którzy kradną ich prace są dla Ciebie bystrzakami i spryciarzami biznesowymi. Tak jak bezcelowe jest porównywanie jabłek z gruszkami, tak i absurdalne jest mierzenie twórcy miarą złodzieja, który sobie z jego pracami robi co chce.

    W opisywanym przypadku pan fotograf zrealizował sesję i poniósł koszty, żeby zarabiać. Powierzył obrót zdjęciami jakiemuś stockowi. Kiedy ludzie zaczęli łamać regulamin stocka i kraść to zdjęcie, pozbawili zarobku zarówno stock, jak i twórcę. I nie ma tu znaczenia typowy argument, że piraci mu w czymś pomogli, albo że on też mógł sobie robić hehe śmieszne memy. Nie mieli prawa tego zrobić, wszystko co było później, było nielegalne. Tu kończę dyskusję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *