Milusińscy stali się ostatnio obiektem szczególnego zainteresowania. Rządzący zmieniają polską szkołę i chcą zmusić rodziców do płacenia alimentów. A w mediach trwa dyskusja wywołana artykułem pewnego profesora, który uważa, że bicie dzieci – w celach wychowawczych – jest ze wszech miar słuszne. Ale czy jest legalne?

Zamieszanie wokół tekstu profesora Zbigniewa Stawrowskiego „Klaps to obowiązek rodziców” – zalinkowałbym, ale to ryzykowne –  jest zrozumiałe. Przemoc w stosunku do dzieci od dłuższego czasu nie jest mile widziana, choć tu i ówdzie można się spotkać z usprawiedliwianiem ‚klapsa” jako metody wychowawczej. Bezprawnik nie jest jednak serwisem parentingowym (choć nasza redaktorka Maja Werner pewnie miałaby sporo do powiedzenia w tym temacie), więc nie będziemy się odnosić do treści rozważań profesora Stawrowskiego. Ale warto się zastanowić:

Czy bicie dzieci w ogóle jest legalne?

Pytanie jest o tyle zasadne, że przemoc wobec dzieci, choć coraz rzadsza, wciąż dotyczy wielu młodocianych. A w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym znajdziemy – stosunkowo nowy – przepis, który stanowi:

Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych.

Przepis ten wprowadzono do kodeksu w 2010 r. Do tego momentu powszechnie przyjmowało się, że „drobne” kary cielesne są objęte tzw. kontratypem karcenia małoletnich – tj. przesłanką wyłączającą karalność czynu, np. naruszenia nietykalności cielesnej. Na gruncie cytowanego przepisu nawet drobny klaps (albo inna, podobna kara) stanowi naruszenie kodeksu, co może stanowić przesłankę ingerencji ze strony sądu rodzinnego.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, w której strofowanie dziecka kończy się uszczerbkiem na zdrowiu. Wówczas w grę wchodzi odpowiedzialność rodzica (względnie – opiekuna) na podstawie art. 156 lub 157 kodeksu karnego. Samo uderzenie dziecka może natomiast być rozpatrywane w perspektywie art. 217 kodeksu:

§ 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 3. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Kiedy bicie dzieci to znęcanie się?

Wreszcie, surowe „metody wychowawcze” mogą niekiedy zostać uznane za znęcanie się, zwłaszcza, że rodzic z reguły posiada fizyczną przewagę nad dzieckiem. Jak wynika z treści art.207 kodeksu karnego: „Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5„.

Wydawałoby się, że przeciętny człowiek jest w stanie odróżnić „karcenie dzieci” od „znęcania się nad dziećmi”. Jednak w orzecznictwie Sądu Najwyższego można znaleźć zarzut skazanego rodzica, że w jego sprawie sąd okręgowy przyjął

błędną wykładnię przepisu art. 207 § 1 k.k. i przyjęcie przez sąd I i II instancji, iż oskarżony znęcał się nad członkami swojej rodziny, natomiast przy prawidłowej analizie materiału dowodowego i właściwej jego ocenie, w odczuciu oskarżonego, karcił dzieci w granicach dozwolonych, mając ich dobro na względzie.

Aby uniknąć takich wątpliwości, wystarczy po prostu swoich dzieci nie bić (w jakikolwiek sposób). A jeśli masz wątpliwości, czy Twoje działanie w jakiejkolwiek kwestii jest zgodne z prawem, to przypominam, że możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.