Booking.com przegrał w Europie. Nareszcie można go pozwać w Polsce

Nieruchomości Prawo Technologie dołącz do dyskusji (10) 29.11.2020
Booking.com przegrał w Europie. Nareszcie można go pozwać w Polsce

Marzena Sosnowska

Najbardziej znany portal pośredniczący w rezerwacji noclegów może być pozywany przez właścicieli hoteli w państwach, w których znajdują się nieruchomości. Nie trzeba wytaczać powództw w Holandii, gdzie jest zarejestrowany technologiczny gigant. 

Orzekł tak właśnie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (wyrok z 24 listopada 2020 r., sygn. akt C-59/19). A chodziło o powództwo, które przeciwko operatorowi Booking.com zarejestrowanemu w Holandii wytoczyła niemiecka spółka prowadząca hotel.

booking.com przegrał w Europie

Spółka ta, Wikingerhof, po kilku latach akceptowania warunków narzucanych przez Booking.com, zakwestionowała kolejne zmiany. Przekonywała, że nie miała innego wyboru niż zawarcie wspomnianej umowy i ponoszenie konsekwencji późniejszych zmian warunków ogólnych ze względu na silną pozycję zajmowaną przez Booking.com na rynku usług pośrednictwa i portali rezerwacji miejsc noclegowych, nawet jeśli niektóre praktyki Booking.com są niesłuszne, a zatem sprzeczne z prawem konkurencji.

Niemiecki hotelarz postanowił wytoczyć przed niemieckim sądem krajowym powództwo zmierzające do zakazania operatorowi platformy kilku praktyk. Po pierwsze, umieszczania na platformie rezerwacji miejsc noclegowych, obok ceny wskazanej przez Wikingerhof, bez zgody tej ostatniej, dopisku „najkorzystniejsza cena” lub „cena obniżona”. Po drugie, pozbawiania Wikingerhof dostępu do danych kontaktowych przekazywanych przez klientów tej spółki na wspomnianej platformie. I po trzecie, uzależniania pozycji zajmowanej przez hotel prowadzony przez Wikingerhof na liście wyników wyszukiwania publikowanej na tej platformie od przyznania Booking.com prowizji przekraczającej 15 proc.

Niemiecki sąd uznał jednak, że jest niewłaściwy miejscowo do orzekania i że powództwo należałoby wytoczyć w Holandii. Rozpatrujący skargę federalny trybunał sprawiedliwości nabrał jednak wątpliwości i postanowił zadać Trybunałowi Sprawiedliwości UE pytanie prejudycjalne. Sprowadzało się ono do tego, czy przy powództwie o zaniechanie określonego zachowania podejmowanego w ramach stosunku umownego łączącego powoda i pozwanego, opartego na zarzucie nadużycia przez pozwanego pozycji dominującej z naruszeniem prawa konkurencji, właściwy do jego rozpatrzenia jest sąd, w którym działa powód, czy sąd właściwy dla pozwanego.

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł po myśli spółki zarządzającej hotelem. Sędziowie wskazali, że Wikingerhof powołuje się w pozwie na naruszenie niemieckiego prawa konkurencji, które ustanawia ogólny zakaz nadużywania pozycji dominującej, niezależny od istnienia jakiejkolwiek umowy lub innego dobrowolnego zobowiązania. Tym samym zasadniczą kwestią prawną w postępowaniu przed sądem krajowym jest to, czy Booking.com nadużył pozycji dominującej w rozumieniu wspomnianego prawa konkurencji.

Oznacza to, że hotel korzystający z platformy Booking.com może, co do zasady, podnosząc żądanie zaniechania ewentualnego nadużywania pozycji dominującej, pozwać tę spółkę przed sądem państwa członkowskiego siedziby owego hotelu.