A gdyby tak zbudować Centralny Rejestr Adresów i raz na zawsze rozwiązać problem doręczeń?

Codzienne dołącz do dyskusji (49) 08.03.2017
A gdyby tak zbudować Centralny Rejestr Adresów i raz na zawsze rozwiązać problem doręczeń?

Sławomir Waldemarowicz

Kilka lat temu, gdy byłem jeszcze aplikantem komorniczym, mój pracodawca prowadził egzekucję przeciwko pewnemu dłużnikowi o niemieckobrzmiącym nazwisku. 

Wierzyciel we wniosku egzekucyjnym wniósł o przeprowadzenie egzekucji z nieruchomości znajdującej się pod adresem wskazanym we wniosku egzekucyjnym, gdzie według jego wiedzy zamieszkiwać miał Pan X. Korespondencja kierowana do adresata za każdym razem zwracana była z adnotacją „nie podjęto w terminie”, wobec czego by doręczyć zawiadomienia o wszczęciu postępowania, udałem się pod wskazany adres.

Należy w tym miejscu zaznaczyć, że urząd gminy potwierdził adres zameldowania ww. Po kilku minutach bezskutecznego szukania posesji, pośród gęstej zabudowy górnośląskiego miasteczka, zdecydowałem poprosić o pomoc sąsiadów. Pierwszych czterech nigdy nie słyszało o Panu X i dopiero starszy mężczyzna, mieszkający w tej okolicy od urodzenia poinformował mnie, że budynek znajdujący się pod numerem 21 został rozebrany kilkanaście lat wcześniej a dłużnik od tego czasu przebywa w Zgorzelcu.

Ta sytuacja sprawiła, że zacząłem się szerzej zastanawiać nad obowiązującymi przepisami dotyczącymi ewidencji ludności.

Obecnie, zgodnie z art. 27. 1. Ustawy z dnia 24 września 2010 r. o ewidencji ludności, obywatel polski przebywający na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest obowiązany zameldować się w miejscu pobytu stałego lub czasowego najpóźniej w 30 dniu, licząc od dnia przybycia do tego miejsca.

Na dzień dzisiejszy przepis ten pozostaje de facto martwy, gdyż ustawa nie przewiduje żadnej sankcji w przypadku braku meldunku, a co więcej nie przeszkadza to urzędnikom w wysyłaniu korespondencji na adres pod którym obywatel nie mieszka od wielu lat.

Problemy z doręczeniem dotykają na co dzień sądy, komorników jak i zwykłych obywateli. Nagminnie zdarzają się sytuacje, gdy niedoręczona korespondencja uniemożliwia wydanie orzeczenia bądź uskutecznienie czynności. Nierzadko również dłużnik dowiaduje się o wydaniu nakazu zapłaty bądź o wszczęciu postępowania egzekucyjnego całkowicie przypadkiem, bądź też gdy z jego rachunku bankowego zniknęły oszczędności całego życia.

Centralny rejestr adresów doręczenia

Jak więc poradzić sobie z niemożnością ustalenia adresu, milionami niedostarczonych przesyłek? Moim zdaniem jedyną receptą jest stworzenie centralnego rejestru adresów doręczenia.

Zasady działania takiego spisu nie muszą być wcale skomplikowane. W momencie wizyty w jakimkolwiek urzędzie (ZUS, US, PUP) pracownik przed udzieleniem informacji zobowiązywał by petenta do złożenia „deklaracji adresowej”. W tej deklaracji obecny wskazywałby adres na który życzy sobie otrzymywać korespondencje z urzędów.

Czytaj też: W grudniu wystawiłem największą w internecie laurkę Poczcie Polskiej, w styczniu trafiłem do urzędu przy Al. Solidarności

Co więcej nie musiałby to być adres pod którym stale przebywa (w grę wchodziłoby nawet wirtualne biuro) i mógłby być on na bieżąco aktualizowany z poziomu e-PUAP. Adres korespondencyjny dostępny byłby dla wspomnianych wyżej urzędów, przez co w zasadzie unikalibyśmy sytuacji, w której korespondencja byłaby wysyłana na nieaktualny bądź nieistniejący adres.

Stworzenie takiej ewidencji ułatwiałaby również życie takim osobom, które życzyłyby sobie, by ich korespondencja urzędowa za każdym razem była przekazywana np. do zakładu pracy, gdyż w domu mogłaby wejść w niepowołane ręce. Czy jednak znajdzie się polityk, który pokusi się o doręczeniową rewolucję w Polsce?

49 odpowiedzi na “A gdyby tak zbudować Centralny Rejestr Adresów i raz na zawsze rozwiązać problem doręczeń?”

    • Ale co w zamian? Mnóstwo osób po prostu nie chce odbierać korespondencji od sądów czy komorników, licząc na uniknięcie konsekwencji.

      • Wizyta kuriera z kamera nagrywajacego doreczenie. Oczywiscie koszt doreczenia przenoszony jest na tego ktory przegral sprawe.

        • WIesz, ile milionów pism sądowych doręcza się rocznie? No i ile trwałoby takie doręczanie „do skutku”? To niewykonalne i bezsensownie przedłużające postępowanie.

          • Co w zamian? NIC. O to właśnie chodzi, że ta instytucja jest absurdalna i zbędna. Fikcja doręczenia jest zaiste fikcją, a postepowanie sądowe nie powinno się opierać na fikcji. To niczego nie załatwia. Jak ktoś nie chce odbierać korespondencji, sąd mógłby zlecić rozpatrzenie sprawy bez udziału strony. Przecież w praktyce i tak się tak czyni, wycięłoby się po prostu jeden krok i otoczkę rzekomego dostarczenia. Są większe patologie, niż nieodbierający korespondencji pozwani. Np. cała instytucja zaocznego rozpatrywania sprawy, która to de facto łamie prawo do sprawiedliwego procesu oraz obrony. Wtedy nikt aż do wyroku nie zawraca sobie odbytnicy informowaniem pozwanego. To naprawdę olanie fikcji doręczenia tak by utrudniło sprawę? Nie uwierzę.

          • „Jak ktoś nie chce odbierać korespondencji, sąd mógłby zlecić rozpatrzenie sprawy bez udziału strony. ”

            „cała instytucja zaocznego rozpatrywania sprawy, która to de facto łamie prawo do sprawiedliwego procesu oraz obrony.”

            No to jak, to chcesz rozpoznania sprawy bez obecności stron, czy nie?

          • Tak właśnie kończy się bezmyślne cytowanie. Napisałam, że w świetle patologii, jaką jest zaoczne rozpatrywanie spraw sądowych, (gdzie patologią jest nie nieobecność którejś ze stron, a brak możliwości dowiedzenia się zawczasu o prowadzonym przeciwko sobie postępowaniu) odrzucenie fikcji doręczenia i rozpatrywanie spraw bez tejże nie jest rażące, bo „Przecież w praktyce i tak się tak czyni, wycięłoby się po prostu jeden krok i otoczkę rzekomego dostarczenia”. Także tutaj chociaż byłaby jakakolwiek logiczna i rzetelna przesłanka, by w taki sposób prowadzić sprawę. Jak cytować, to dokładnie i ze zrozumieniem proszę.

          • Od kiedy zaoczne rozpatrywanie spraw łamie prawo do obrony? Wydawany jest nakaz, trafia do pozwanego, a ten ma 14 dni na wniesienie sprzeciwu/zarzutów? To gdzie brak możliwości obrony?

          • Chyba ze dwa razy bedzie niedostarczone (oskarzony juz tam nie mieszka) i wtedy wyrok sie uprawomocnia bez obrony. I to moim zdaniem powinno być zniesione.

          • No ale jeżeli oskarżony wyprowadził się i korespondencja wraca z taką adnotacją, to czy Sąd nie zawiesza postępowanie do czasu wskazania przez powoda aktulnego adresu pozwanego? Przecież w takiej sytuacji nakaz się nie uprawomocni.

          • Tam, gdzie nie ma szans na wiedzę, że rozprawa się w ogóle ma toczyć, nie ma też szans na stawienie się na sprawie ani przedstawienie swoich racji czy zebranie pieniędzy na profesjonalną obronę. Racz zaprzestać kpin. 14 dni na wniesienie sprzeciwu (zwłaszcza przy fikcji doręczenia) brzmi tak, jak sprzedawanie tabletki „dzień po” 9 miesięcy po. Dodam jeszcze, że to w interesie skarżącego jest udowodnienie winy, a nie w interesie sądu. Sąd, który w wyniku wysłuchania racji wyłącznie jednej ze stron stwierdza o przewinie bądź jej braku to nieuczciwy sąd.

          • Wyprowadź mnie z błędu jeżeli się mylę ale czy nie jest tak, że w postępowaniu zaocznym nakaz wydawany jest na podstawie dokumentów – umowa/zlecenie + faktura, weksel, akt notarialny, wpisana hipoteka, a jeżeli w ocenie Sądu dokumenty są niewystarczające to zrzuca sprawę do postępowania zwykłego, wyznacza termin rozprawy i proceduje? Gdzie tu udowadnianie winy przez Sąd a nie powoda? Drugie pytanie: jeżeli w termini 14 dni pozwany wniesie sprzeciw/zarzuty to czy Sąd nie wysyła ich powodowi i nie wyznacza terminu rozprawy? Gdzie tu ograniczanie prawa do obrony?

            A co do fikcji doręczeń, z mojego doświadczenia wynika, że tam gdzie ktoś jest uczciwy i pewny swoich racji nie ma problemu z dostarczeniem korespondencji. Problem jest zazwyczaj z tymi, którzy nie są w stanie udowodnić swoich racji. Najpierw się ukrywają, potem wnoszą o przywrócenie terminu, a ostatecznie i tak dostają wyrokiem w pysk (zdarzają się wyjątki ale to marginalne przypadki).

            Kwesti braku środków na profesjonalnego obrońcę nie będę komentował, bo tu akurat to Ty raczysz kpić.

          • Gdzie tam. Jak dokumenty są niewystarczające (np. brak jest oryginalnej umowy, nikt nie wie, jakim tytułem powstał ponoć istniejący dług, jest tylko umowa o kupnie tegoż, brakuje dokumentacji), to to też w praktyce przechodzi. Np. fundusze sekuratyzacyjne są tego świetnym przykładem. Działać można po fakcie, a sprawa odgrzebywana jest nieraz po np. 7 latach. To nie wyczerpuje znamion uczciwego postępowania sądowego i narusza prawo do obrony.
            To nie udowadnia, że ta instytucja jest potrzebna. Jak widać, dalej jest tylko listkiem figowym i zwyczajnym kłamstwem, do tego zbędnym, bo po prostu niczego nie załatwia. To może fikcja zapłaty? No co, dwa razy wysłane wezwanie do zapłaty, miną dwa tygodnie od dostarczenia kolejnego i automatycznie uznaje się roszczenie za opłacone, co? :D A uczyńmy jeszcze obowiązkowym wysyłanie takowych.
            A z mojego doświadczenia wynika, że mieszkanie przez 10-20 lat w jednym miejscu jest na ogół niewykonalne i nie ma najmniejszego związku z uczciwością. Do tego z mojego doświadczenia oraz z aktualnego stanu faktycznego wynika, że meldunek oraz miejsce zamieszkania mają ze sobą dokładnie nic wspólnego, a to za sprawą samej konstrukcji i warunków zameldowania/wymeldowania się. Doświadczenie też mówi mi, że listonosze wciskają nieraz na siłę obcym osobom listy polecone, nie pytając nawet o nazwisko i pobieżnie sprawdzając adres, byle tylko ich się pozbyć, albo nie biorą w ogóle z poczty listów, tylko wrzucają awiza hurtowo, nieraz i 30 dni po terminie (czyżby nie było takiego tekstu na Bezprawniku? A może sugerujesz, że po prostu autor wpisu takowego był nieuczciwy i się ukrywał?) co raczej wskazuje na potrzebę zaostrzenia kontroli doręczeń, a nie utrzymywania luźnego podejścia do tematu i szeregu instytucji fałszujących stan faktyczny. Na dokładkę moje doświadczenie mi mówi, że twój sposob wypowiedzi wskazuje na jakiś resentyment, a takowy nie jest dowodem na potrzebę prowadzenia jakiejś instytucji.
            Za to z podstaw prawa wynika, że nikt nie musi udowadniać swoich racji, jeżeli się mu coś zarzuca. UCZCIWA osoba udowadnia, że ma coś komuś do zarzucenia, a uczciwe orzeczenie bazuje na niezbitych dowodach – w przypadku wątpliwości UCZCIWY sędzia rozstrzyga sprawę na korzyść skarżonego.

          • Pierwszy raz można wysłac normalnie pocztą, taki kurier to tylko ostateczność. Poza tym dla tych co się nie ukrywają przydał by się obieg elektroniczny.

        • Znam ludzi którzy ukrywają się przed wierzycielami/komornikami na zasadzie wychodzą z domu po 6 i wracają po 21? Który kurier pracuje w tych godzinach? Ile będzie trwało takie doręczanie? Miesiącami? Latami?

  1. Miało być coś podobnego, zamiast tzw meldunku w założeniach nowych Dowodów Osobistych i likwidacji obowiązku meldunkowego, miał powstać tzw adres urzędowy który byłby tylko zgłoszeniem w gminie niekoniecznie osobistym a np za pomocą e-mail czy e-puap oczywiście podpisanego cyfrowo dowodem osobistym z certyfikatem podpisu cyfrowego ale ograniczonego do kontaktu urzędowego by nie wchodzić w kolizję z kwalifikowanym podpisem , choć dla urzędów miałby podobną moc.
    Wtedy korespondencja dostarczona na taki adres uznawana byłaby za doręczoną podobnie jak teraz tzw fikcja doręczenia , taki adres podałeś i dlatego miałeś możliwość zapoznania się nie zrobiłeś tego Twoja strata procedura (proces) idzie dalej włącznie z egzekucją , a właśnie wtedy znajdują sie inne adresy dłużników . NIejako przy okazji dokonano by cyfryzacji przynajmniej częsci kontaktów klienta z urzędem . Jedyne co bym zmienił w fikcji prawnej doręczenia to terminy , początek jak teraz 2 awiza w odstępie tygodnia kolejne po miesiącu od pierwszego awiza , a następnie możliwość odbioru / lub info od kogo po ewentualnym powrocie i jeżeli brak odebrania usprawiedliwiony (szpital, choroba, wyjazd , po zgłoszeniu się po odbiór przywrócenie terminów na odniesienie się do …….

  2. Błąd logiczny w założeniu.
    Mamy XXI wiek.
    1. Korespondencja urzędowa powinna być z urzędu kierowana na skrzynkę w systemie PUAP.
    2. System powinien udostępniać możliwość powiadamiania mailem i sms’em.
    3. Korespondencja powinna być uważana za dostarczoną z chwilą pojawienia się w skrzynce PUAP.
    4. Korespondencja powinna być drukowana i wysyłana w formie papierowej TYLKO na wyraźne żądanie obywatela wyrażone na piśmie.

    • Mamy. Powinna. Też bym tak chciał.
      Tymczasem wysłałem kilkaset (prawie tysiąc) zapytań do gmin przez ePUAP, na końcu zaznaczam „w razie wątpliwości proszę zadzwonić”, i co z tego? Biegam na pocztę i odbieram polecone ZPO, zresztą 95% z nich to jest „nie mamy takich danych” albo „dane można pobrać z adresu http://(adres)„.

  3. Dla mnie patologiczne jest to że nie można tych pism po prostu dostawać na adres emailowy.
    Email się nie zmienia przy przeprowadzce, koszt jego wysłania jest zerowy, a w przypadku nieaktualnego adresu email instytucja wysyłająca natychmiastowo otrzymałaby komunikat błędu informujący o przyczynie nieudanego dostarczenia emaila.

  4. Moim zdaniem dobrym pomysłem było by oprócz zobowiązania urzędów do aktualizowania adresów zobowiązać do tego również banki i operatorów telefonicznych. Do nich częściej się udajesz niż do US, ZUS (w przypadku osoby fizycznej nie prowadzącej działalności)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *