Ziobro wprowadzi domniemanie bezprawności sądowych wyroków. WSZYSTKICH wyroków

Codzienne Gorące tematy dołącz do dyskusji (370) 02.02.2017
Ziobro wprowadzi domniemanie bezprawności sądowych wyroków. WSZYSTKICH wyroków

Marek Krześnicki

To, że obecna władza zamierza mocno zreformować wymiar sprawiedliwości, nie jest żadną tajemnicą. Tego, że sądownictwo reformy wymaga, chyba nikt nie kwestionuje. Ale dlaczego Minister Sprawiedliwości chce wprowadzić domniemanie bezprawności (prawie) wszystkich wyroków sądowych – to ja tego już nie rozumiem. 

Ale o co właściwie chodzi? 1 lutego Ministerstwo Sprawiedliwości ustami wiceministra Łukasza Plebiaka przedstawiło zamierzenia nowelizacji prawa dotyczącego przedawnienia roszczeń. Jak usłyszeliśmy:

Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom opinii publicznej. Rozwiązujemy problem związany z tym, że ludzie nie wiedzą, co to jest przedawnienie. Nie wiedzą, jak należy bronić się przed wierzycielem, który dochodzi przedawnionego roszczenia. Stąd bierze się wiele tragedii ludzkich.

Przedawnienie roszczeń badane z urzędu

Idea słuszna, a i na pierwszy rzut oka wydaje się, że zaproponowane zmiany są sensowne. Przede wszystkim nastąpi zmiana (a może: powrót do starych koncepcji) sposobu korzystania z przedawnienia. Obecnie, jak pisaliśmy:

aby skorzystać z instytucji przedawnienia – i tym samym uchylić się od konieczności płacenia zaległego zobowiązania – dłużnik musi w toku postępowania sądowego podnieść zarzut przedawnienia. W konsekwencji, to na pozwanym (dłużniku) spoczywa obowiązek udowodnienia, że przedawnienie nastąpiło.

Tymczasem plany Ministerstwa polegają na tym, aby to sąd obowiązkowo badał, czy roszczenie nie jest przedawnione. Uniemożliwi to (przynajmniej teoretycznie) występowanie do sądu przez wierzyciela mimo oczywistego przekroczenia terminu przedawnienia roszczenia, np. z tytułu niezapłaconej faktury czy choćby mandatu za przejazd bez biletu. Co więcej, jeśli sąd orzeknie o obowiązku zapłaty, wówczas takie roszczenie przedawni się już po trzech (zamiast obecnych dziesięciu) latach od wydania orzeczenia.

Z drugiej strony nakłada to nowe obowiązki na sędziów, co może spowolnić postępowania sądowe; ale przecież sędziowie mają być szybcy i wściekli skuteczni, więc może nie będzie tak źle.

I wszystko byłoby super: dłużnicy odetchną, że nie będą ich latami męczyć firmy windykacyjne; firmy windykacyjne odetchną, bo po prostu stracą źródło zarobku, więc będą mogły zredukować zatrudnienie i zmienić profil działalności; komornicy odetchną, bo nie będą słyszeli od dłużników „panie dobrodzieju, ja tego długu to nawet nie pamiętam, to było dwadzieścia lat temu i na pewno to spłaciłem poza tym!”. Byłoby super, gdyby nie druga, wielka zmiana, jaką zaprezentowało Ministerstwo, które można określić jako

domniemanie bezprawności wszystkich wyroków sądowych

Jak czytamy w komunikacie prasowym:

Projekt przewiduje też zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego, które dotyczą egzekucji komorniczej z rachunku bankowego. (…) Obecnie banki są zobowiązane do bezzwłocznego przekazania zajętej kwoty komornikowi, co uniemożliwia podjęcie przez dłużnika obrony, nawet jeśli zajęcie jest bezzasadne, bo dług został uregulowany lub roszczenie jest przedawnione. Zgodnie z projektem, posiadacz rachunku zostanie niezwłocznie powiadomiony przez bank o zajęciu rachunku. Kwota, którą zajął komornik, nie trafi jednak na konto komornika wcześniej niż po upływie 14 dni.

Termin ma umożliwić dłużnikowi np. wytoczenie powództwa o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności. Ale ja z takim rozwiązaniem mam wielki problem. Aby komornik wszczął egzekucję, wierzyciel musi (co do zasady) złożyć tytuł wykonawczy – prawomocne orzeczenie (wyrok, nakaz zapłaty etc.) nakazujące dłużnikowi zapłatę określonej kwoty. Czasami co prawda zdarza się, że w toku postępowania komorniczego okazuje się, że ww. tytuł był wydany bezzasadnie lub przedwcześnie, bo np. nie był prawidłowo dłużnikowi doręczony (co uniemożliwiło mu podjęcie obrony).

Prawo w takich sytuacjach przewiduje stosowne środki obrony swoich praw przez dłużnika, znacząco rozbudowane w ostatnich latach. Co więcej, kosztami takiego bezpodstawnego postępowania egzekucyjnego komornik musi obciążyć nierzetelnego wierzyciela. Takie sytuacje to jednak rzadkość. Jedynie niewielka część postępowań egzekucyjnych (a tych w 2016 r. było ponad 4 miliony) kończyła się w taki sposób.

Tymczasem, wg Ministerstwa KAŻDE zajęcie rachunku bankowego będzie czasowo wstrzymywane na okres 14 dni. Nietrudno w tej sytuacji uznać, że w ocenie rządu KAŻDE orzeczenie sądowe będące podstawą działań komornika będzie nosiło znamiona bezprawności. Burzy to dotychczasowe normy, które działały wprost przeciwnie: zakładały, że sąd wszechstronnie rozpoznał sprawę, wydał sprawiedliwe orzeczenie, które w prawidłowy sposób zostało doręczone stronom postępowania sądowego.

Teraz każdy wierzyciel, który zgłosi się do komornika po odzyskanie należnych mu środków, będzie musiał czekać o dłużej na odzyskanie swoich pieniędzy (przynajmniej wówczas, gdy organ egzekucyjny dokona zajęcia rachunku i zabezpieczy znajdujące się tam środki). Pokrzywdzony będzie tym również dłużnik, który przecież jest z reguły zobowiązany do zapłaty odsetek, które przecież będą biegły aż do momentu, gdy bank przeleje środki do komornika.

Ucieszą się przede wszystkim cwaniacy, którzy, wykorzystując mnóstwo luk w coraz bardziej dziurawym, polskim prawie, będą grać wierzycielom i komornikom na nosie.

Pytanie, czy właśnie o taką formę „budowanie autorytetu wymiaru sprawiedliwości” chodzi Ministerstwu Sprawiedliwości?

370 odpowiedzi na “Ziobro wprowadzi domniemanie bezprawności sądowych wyroków. WSZYSTKICH wyroków”

  1. Tytuł wpisu jak z Faktu. Chociaż nie, tam by im chyba było wstyd dać taki tytuł do takiej treści.

    To dotyczy tylko egzekucji z rachunków bankowych i, jak rozumiem, terminu przekazania tych pieniędzy na rachunek komornika.
    Dalej (tutaj domniemywam, ale dobrych przesłankach) pieniądze te zostaną zablokowane, czyli po prostu spłata nastąpi ew. 14 dni. Oraz kolejna ważna, a pominięta informacja – czas zwłoki nie dotyczy zajęć związanych z alimentami i rentami.

    Z doświadczenia wiem, że zajęcie rachunku bankowego, to dla wielu dłużników pierwsza informacja, że są ścigani przez komornika, a wcześniej toczyło się postępowanie sądowe przeciw nim.
    Osobiście uważam, że to dobra zmiana (nomen omen).

      • po ostatnim roku szamba, które się wylało na Polskę. Misiewicz, Macierewicz, Ziobro, upadek Trybunału Konst., nieustanne łamanie prawa przez rząd.

          • Argumenty ad lingua. Klasyczne obejście problemu niemożności zaadresowania argumentu ze względu na zbyt małe możliwości kognitywne. Wobec tego adresujesz to jak kto pisze a nie treść jego argumentów. Jakież to… pisowskie.

          • Nie kwestionuję tego, że nie potrafi czegoś napisać, a tego, że nie potrafi czegoś przeczytać że zrozumieniem. Pytałem o coś kompletnie innego, niż arm odpowiedział.
            A na PiS nawet nie głosowałem.

    • A kim wy jesteście? Ludzie starego układu?
      Musielibyście próbować pociągnąć nas za sobą. I niewykluczone, że to właśnie będziecie robić.

      PS: Odstaw Wyborczą i TVN, bo wyraźnie Ci szkodzą.
      Kofeina czarno na białym pokazał Ci, że to, co jest przedstawione jako cywilizacyjna katastrofa („domniemanie bezprawności” wyroku sądowego) jest czymś dokładnie odwrotnym (daniem szansy zaocznie skazanemu na obronę, powrotem do państwa prawa), a Ty ignorujesz argumenty i dalej powtarzasz swoją mantrę.

      • Ja nie twierdzę, że wszystko co się dzieje obecnie, jest idealne, ale to co było (III Rp, „największy polski sukces od dwustu lat”, „cud pokojowej transformacji” itp.) w praktyce był państwem dla wybranych i cwaniaków do tego stopnia, że faktycznie zasługuje jeżeli nie na rozpad, to przynajmniej na solidną przebudowę. Tak solidną, że faktycznie trzeba nieraz łomem rozwalać to, co zabetonowane. Niedobre jest to, że już nie da się inaczej, a nie to, że jest to robione…

        Jeżeli nie jesteś zwolennikiem jednostronnego przekazu i nie masz alergii na „reżimowe radio”, to polecam przykładowo dzisiejszą „Debatę Jedynki” z godziny 17 („Trudna walka z przestępcami wyłudzającymi VAT”). W skrócie – o problemie (nie tylko Polski zresztą, tzw. „karuzele vatowskie”) z miliardowymi wyłudzeniami VATu, okradaniu nas wszystkich. I o prokuraturze, która dostaje wszystkie dane na talerzu, po czym… umarza śledztwo. Polska dla wybranych, „Rzeczpospolita to sukno, z której każdy kto może, urywa swój kawałek”. Tak było, to się zaczyna urywać i stąd takie wycie w „niereżimowych” mediach, straszenie upadkiem „naszej” Polski. Audycję można odsłuchać na stronach Polskiego Radia, linka zdaje się nie mogę tu podać. A firma człowieka, który to wykrył i przekazał wszystkie dane prokuraturze (przeprowadził śledztwo na własną rękę) w praktyce już nie istnieje. Szkoda, że Bezprawnik nie pisze o takich sprawach…

        • Ale tu nie chodzi o to, że Polska czy polskie sądownictwo nie są bytami idealnymi. Problem polega na tym, że to nie są jakieś drobne, doraźne „bolączki”, tylko skaza wpisana strukturalnie w system III Rp. Zupełnie jak wieczne „chwilowe” braki towarów w PRL-u. Deficyt sprawiedliwości (a dokładniej rozdźwięk między praktycznym funkcjonowaniem prawa a intuicyjnym pojmowaniem sprawiedliwości), ma naturę podobną do deficytu dóbr materialnych w pierwszym PRL-u. Jak to powiedział kiedyś Pietrzak w którymś ze swoich skeczy-monologów, nie chodzi o to, że teraz nie ma mięsa (czy butów) w sklepach, tylko o to, że dopóki nie skończy się ten ustrój, to nigdy ich nie będzie. Dziś Polska jest (k)rajem ludzi przekręcających miliony, a zwykły obywatel, który pokazał komukolwiek numer dowodu, musi potem udowadniać własną niewinność(!), że to nie on wziął kredyt. Państwo prawa, psiakość… Prawo umożliwiające branie kredytów przez telefon może i ułatwia robienie biznesu (a dużo bardziej – przekrętów), ale w o wiele większym stopniu utrudnia normalne, spokojne życie zwykłym obywatelom. To właśnie dzięki takim zmianom prawa pod wielki biznes (i aferałów), ludzie coraz częściej reagują na słowo „liberalizm”, tak jak do niedawna na „komunizm”.

          Ujmując rzecz jednym zdaniem – mające postkomunistyczne korzenie elity prawnicze i biznesowe (a także polityczne, medialne etc., po prostu „elity”) reprezentują bardziej swoje wzajemne interesy, niż społeczeństwa. Które jest dla niego „ciemnogrodem”. Kapitalizm oligarchiczny, jak w Trzecim Świecie. Na górze oderwane „elity”, przestraszone tym, co się stanie, kiedy „motłoch” podniesie głowy, szukające ratunku przed własnym narodem (do którego czują, jak to ktoś ujął „osobliwą mieszaninę strachu i pogardy”) w Brukseli, w kolejnej „światłej” Centrali, gdzie „wiedzą lepiej”, jak wszystko powinno być urządzone. Pośrodku warstwa „lemingów”, której zrzuca się ze stołu tyle, żeby czuły się współudziałowcami „układu”, beneficjentami „sukcesu III Rp” itp. I którym serwuje się w mediach obraz ciemnego „Polaka-katolika”, kołtuna z ciemnogrodu, jako alternatywy rządów tych elit. Nie zagłosujecie na nas, to będą rządzić mohery, a w najlepszym(?) wypadku Kiepscy. Propaganda prymitywna, ale skuteczna. A na samym dole „słabo wykształceni z małych miasteczek”, czyli pogardzana reszta Polski, której nie dano szansy załapać się na sukcesy przemiany ustrojowej PRL-u w oligarchiczny PRL-bis. Przedstawiani w mediach jako menele, którzy dali się przekupić „500+” – które niechybnie przepiją, nie jako ludzie, którzy pierwszy raz w życiu dostali szansę, aby kupić stary samochód, którym dowiozą dzieci do lepszej szkoły, a sami w końcu dojadą do jakiejś pracy, choćby kilkadziesiąt kilometrów od domu, zamiast wiecznego życia „na minusie” i bez perspektyw na poprawę.

          Mazowiecki swego czasu przepraszał za „grubą kreskę”, za „odkreślenie błędów przeszłości” i naiwną wiarę, że środowisko prawnicze w zamian zdekomunizuje się samo – bo tylko jego, wbrew powszechnemu mniemaniu, dotyczyło to określenie.

          A masowych aresztowań może nie być dlatego, choćby dlatego, że prawa nie muszą łamać ci, którzy je tworzą. Może jedynie wtedy, kiedy trzeba chronić wstydliwe źródła swego sukcesu (indywidualnego bądź zbiorowego), albo wtedy, kiedy apetyty rosną ponad miarę. Ujawnienia „Układu” nie będzie jeszcze z jednego powodu. Za „pierwszego PiSu” trwało jego intensywne poszukiwanie, ale Układ nie istniał w sensie sformalizowanej struktury, takiej z Szefem, skarbnikiem i sekretarzem, który będzie protokołował jakieś tajne spotkania, które można podsłuchać, a podsłuchy ujawnić (istnieją co najwyżej setki układzików lokalnych – lokalnego burmistrza, prokuratora czy komendanta policji). „Układ” to intuicyjnie pojmowana wspólnota interesów ludzi, którzy rozumieją się bez słów. Intuicyjny podział na „my” i „oni”. Wspólnota korzeni, itp. Jak ktoś trafnie podsumował „polowanie na Układ”: „nie da się przyszpilić budyniu do ściany”. To struktura amorficzna, niesformalizowana. Wspólnota interesów. Na łamaniu prawa można przyłapać co najwyżej pojedynczych ludzi, nie Układ, bo ten w sensie formalnym nie istnieje. Istnieją „resortowe dzieci”, dziedziczące pozycję w kształtujących Polskę elitach i ludzie odbijający się od szklanego sufitu, czasami nawet nie wiedząc, dlaczego innym się w życiu „magicznie” układa.

          Co do ostatniego akapitu Twojego komentarza – dyspozycyjni sędziowie istnieli zawsze, co zresztą było widać także „za Tuska” i „za Kwaśniewskiego”, żeby nie sięgać głębiej w przeszłość. Niezależni zresztą też… no, powiedzmy prawie zawsze (wyjąwszy np. okres ostatniej „wymiany elit” 70 lat temu). Być może jedyne, co się w tej chwili da jeszcze zrobić, to zapewnić przewagę tych dyspozycyjnych wobec chcących rozwalić dotychczasowy układ (albo co najmniej neutralnych) nad żywotnie zainteresowanymi w jego utrzymaniu. A przynajmniej to jest najprostsze i najszybsze rozwiązanie, kiedy trzeba walczyć na wielu frontach jednocześnie. Bo to, że środowisko prawnicze (elit prawniczych, czy generalnie dotychczasowych elit – w prawie, mediach, wszędzie), czy jest skonfliktowane ze chcącymi zreformować dotychczasową Polskę, jest chyba widoczne.

        • Niestety, z niekłamaną przykrością muszę stwierdzić, że za moje poglądy nikt nie chce mi płacić. Więc jeżeli chcesz porównać stawki, lemingu, to przykro mi, ale nie jestem w stanie Ci pomóc.

          A poważnie – jeżeli ktoś ma poglądy odmienne od Twoich, to nie oznacza automatycznie, że musi być płatnym hejterem.

      • Akurat TVN24 to najbardziej obiektywne, ergo opiniotwórcze medium w tym kraju więc nie warto go odstawiać.

    • Już odpowiadam:

      „kolejna ważna, a pominięta informacja – czas zwłoki nie dotyczy zajęć związanych z alimentami i rentami” – jakby to powiedzieć… Nieprzypadkowo skuteczność egzekucji alimentów jest poniżej średniej dla innych rodzajów zadłużeń: alimenciarze dość szybko wkraczają w świat „obrotu gotówkowego” i „bezumownego świadczenia usług”. Inna sprawa, że tytuły wykonawcze zasądzające alimenty też bywają uchylane albo zmieniane.

      „doświadczenia wiem, że zajęcie rachunku bankowego, to dla wielu dłużników pierwsza informacja, że są ścigani przez komornika” – to akurat dosyć oczywiste, bo zajęcie rachunku z reguły następuje już przy wszczęciu egzekucji, a dłużnicy nie zawsze odbierają korespondencję. Ale do rzeczy: w 2014 r. wszczęto 5 607 163 postępowań egzekucyjnych, a jedynie 33 263 umorzono „z innych przyczyn”, w zakres czego wchodzi również – ale nie tylko – umorzenie na wniosek dłużnika, po uchyleniu tytułu wykonawczego. 33 tysiące z 5,6 mln to mniej niż pół procenta.

      • Tyle, że to w sumie żadna odpowiedź…

        Odnośnie drugiej części – w wygodnym miejscu zakończyłeś cytat.

        Odnośnie alimenciarzy – ale co z tego? Napisałeś:

        Tymczasem, wg Ministerstwa KAŻDE zajęcie rachunku bankowego będzie czasowo wstrzymywane na okres 14 dni.

        Wskazałem, że nie każde, a podkreślenie tego słowa jest przecież Twoje. Ale tak naprawdę należałoby ukrócić ten argument już wcześniej, bo żadne zajęcie rachunku nie będzie wstrzymane, bo rachunek i tak zostanie zajęty. Po prostu w ciągu tych 14 dni nie zostaną przesłane pieniądze na konto komornika.

        W każdym razie to w sumie najmniejszy mój zarzut do tego tekstu był.

        • Największy zarzut (przynajmniej wnioskując a rubrica) dotyczył nagłówka, a na taki zarzut ciężko mi odpowiedzieć, skoro nie zgadzasz się z moim tokiem rozumowania.

          Ale zupełnie szczerze współczuję tym, którzy znajdą się w takiej sytuacji: zaległość 500 000 zł, komornik zajmuje kilka rachunków, na każdym z nich jest 400 000 zł, ale przez dwa tygodnie bank nie przelewa środków do komornika, bo ustawodawca wymyślił 14-dniową karencję. Będą emocje.

          • Jaki procent wszystkich wyroków ogłaszanych przez sądy dotyczy spraw o zapłatę?
            Bo wrzuciłeś do tytułu wszystko – kradzieże, rozwody, rozboje, ubezwłasnowolnienia itd. Więc czy naprawdę jest ciężko odpowiedzieć na ten zarzut?

          • Nagłówek świetny, bardzo mi się podoba. Zwłaszcza, że – co z pewnością doskonale wiesz – sprawy o kradzież, rozbój czy rozwód również mogą (i często tak się dzieje) trafić do egzekucji, również z rachunku bankowego.

          • I to unieważnia ten np. rozwód, faktycznie.
            Redaktorzy Faktu pewnie też są dumni z tytułów swoich

    • Podobnie jak kofeina tą zmianę uważam za dobrą.
      Mnie również przytrafiła się taka sytuacja że o istnieniu roszczenia dowiedziałem się z egzekucji komorniczej z rachunku bankowego. Jak się okazało było to roszczenie, które zaspokoiłem 3 lata wcześniej, bezpośrednio po wyroku. Nieuczciwy wierzyciel usiłował 2-krotnie dochodzić tego samego roszczenia. Musiałem wytoczyć powództwo przeciwegzekucyjne co wiązało się z kolejnymi kosztami (adwokat, wpisy, opłaty itd) i straconym czasem bo sprawa trwała pół roku. Ostatecznie wygrałem ale jakoś nie czułem satysfakcji z tego że tylko obroniłem się przed cudzą bezprawnością. Za nerwy i stracony czas nikt mi nie zwrócił.
      Oczywiście próbowałem sprawę załatwić szybko i prosto pokazując komornikowi dokumenty o spełnieniu roszczenia 3 lata wcześniej. Ale ten mnie wyśmiał twierdząc że to nie jest jego zadanie weryfikować moje dokumenty – on realizuje wniosek wierzyciela bo takie jest prawo. I akurat to prawo warto zmienić. A piszę to jako przeciwnik „dobrej zmiany”.

  2. Ale czy naprawdę myślisz że ich to cokolwiek obchodzi? Ciemny lud ma w d*pie praworządność, ważne by sąsiad nie miał ładniejszego samochodu.

  3. Pański tekst „Orange przysłało komornika? Za każdą taką akcję telekom powinien mieć kontrolę z UOKiK” raczej pokazuję, że to zmiana na lepsze pozwalająca lepiej chronić niewinnych ludzi przed opisanymi tam nadużyciami np. wyrokami wydanymi na postawie plików z Excela z nieaktualnymi danymi.

    PS. Dalej na Bezprawniku komentarze z linkami nie są publikowane?

    • Ja ok. 7 rano wrzuciłem pod tekstem o kocie link do innego tekstu na bezprawnika i po kilkunastu godzinach nadal nie ma…

  4. Jedynie niewielka część postępowań egzekucyjnych (a tych w 2016 r. było ponad 4 miliony) kończyła się w taki sposób.

    Ile dokładnie?

  5. Przez ostatnie ćwierć wieku armia została rozbrojona (nie mamy nawet zdolności do samodzielnej produkcji prochu), TK zniszczył Rzepliński, szkolnictwo szoruje po dnie, całą prawniczą mafię trzeba zaorać, później bronować i jeszcze raz zaorać!

    • TK to zniszczył Kaczyński…. bez żartów.
      A polską armię doszczętnie zniszczył Macierewicz…. i zajęło mu to tylko rok.

      • Sędziowie TK wraz z wspólnikami zrobili skok na trybunał. Zostali przyłapani, skarceni i wystawienie przed drzwi. Miło popatrzeć.
        Teraz czas na prawniczą mafię i popcorn :D

    • 6 lat niemieckiej okupacji, ponad 50 rosyjskiej, a później ćwierć wieku tresowania jaki to patriotyzm zły, a Polskość to nienormalność.
      Cały wysiłek w piach. Wiem to musi boleć :)

      • Mała poprawka, te symbole nie zostały „zawłaszczone”, tylko z czcią i pietyzmem podniesione z ziemi po odrzuceniu przez „elity”. Przez piętnaście lat „niepodległości” nie powstało Muzeum Powstania! A kiedy już powstało, to ogromnym wysiłkiem społecznym, wspólnym wysiłkiem wielu wolontariuszy, przy dziwnie wielkim „oporze materii”. Nie powstał żaden film o Armii Krajowej, a tym bardziej o „Żołnierzach Niezłomnych”, serial „Czas Honoru” był pierwszy od 1989r. Przedtem był tylko jakiś pojedynczy film Wajdy o Powstaniu („Pierścionek z orłem w koronie”), a raczej o dramatach tych, którzy próbowali dogadać się po wojnie z komunistami, zdradzając mimowolnie swoich, najbardziej chyba zamilczany i zapomniany z nowszych filmów Wajdy. Był jeszcze na poły fantastyczny „Deszczowy żołnierz” Saniewskiego, też o powojennych losach Akowców i rozstrzeliwujących ich ubowców, kompletnie zaszczuty i wyśmiany, to chyba wszystko. Za komuny więcej powstawało…

        Krzyk o „zawłaszczaniu” symboliki niepodległościowej zaczął się wtedy, kiedy okazało się, że odwoływanie się do niej ma bezpośrednie przełożenie na wynik wyborów, obiecywanie ciepłej wody w kranie nie wystarczy, a dwadzieścia parę lat lekceważenia czy wręcz „wygaszania” tej tematyki poszło na marne.

        • Oczywiście, że symbole zostały zawłaszczone. Dla mnie patriotyzm to coś więcej niż bluza z kapturem z nadrukiem „żołnierze wyklęci”. Wspieranie patriotyzmu w wykonaniu obecnej władzy to krążenie między Toruniem i Częstochową przełamane brataniem się z chuligaństwem typu ONR. Ataki na obcokrajowców i niebywała opieszałość naszych władz w ściganiu winnych jest tylko drobnym przykładem.

    • Ostatnio rozmawiałem z pewnymi wojskowymi (w okolicy będziemy mieć jednostkę tej słynnej obrony terytorialnej). Stwierdzili zgodnie, że będzie to po prostu mięso armatnie. W spółkach skarbu państwa powymieniano ludzi, którzy mieli jako-takie pojęcie na totalnych ignorantów, ale „swoich” (patrz nowy prezes Energi oddający firmę w opiekę matki boskiej). Reforma edukacji jest robiona na kolanie i będzie nas kosztować ciężkie pieniądze – głównie dlatego że MEN nie ma bladego pojęcia o tym, co robi (choć to jest niezmienne od jakichś 10 lat). Oczywiście „patrioci” nadal nie widzą problemu i z radością zapłacą za nowe limuzyny Macierewicza (który zdaje się grać w rosyjską bramkę), wystarczy parę wzniosłych słów o ojczyźnie i bratanie się z oszołomami z ONR.

      • Obrona Terytorialna jest potrzebna. Współczesne pole walki to nie tylko front, ale cały obszar kraju, gdzie mogą w każdej chwili pojawić się oddziały desantowe wroga i próbować zająć/zniszczyć obiekty strategiczne (mosty, fabryki). Żadna zawodowa armia nie jest w stanie kontrolować całego terytorium! Zadaniem OT jest odeprzeć wroga i utrzymać kluczowe obiekty, nie dopuścić do ich zajęcia przez te kilka godzin, dopóki nie „nadciągnie kawaleria”, nie zniszczyć nieprzyjacielskie jednostki. To formacja, za której brak przykładowo Ukraina zapłaciła bardzo wysoką cenę na Krymie i na wschodzie kraju. A poza tym jest to swoisty „outsourcing” – odciążenie nielicznych w porównaniu z epoką masowego poboru jednostek wojska od wszystkiego, co nie jest bezpośrednio związane z walką – ochrona ludności cywilnej, transport, zaopatrzenie, czy, jak już wspominałem, ochrona obiektów przemysłowych na tyłach. Nawet przeniesienie rannego na noszach przez płot tak, żeby nie zrobić mu krzywdy wymaga elementarnego przeszkolenia! To wszystko są zadania, które nie wymagają cholernie drogiej broni najnowszej generacji ani jeszcze cenniejszych zaprawionych w boju weteranów. Wymagają natomiast dobrej znajomości terenu, na którym się działa.

        W spółkach Skarbu Państwa trzeba mieć ludzi, którym przede wszystkim można zaufać, zwłaszcza jeżeli chce się głęboko zreformować państwo i ma się generalnie wrogie temu elity. To jest dla powodzenia kluczowe, a nie wszystkich można znać osobiście, wokół każdej partii kręcą się mocno nieciekawe postacie, a z problemem braku dostatecznej ilości elit boryka się u nas (wręcz od czasów Katynia!) każda partia. Tusk też musiał postawić na wielbicieli ośmiorniczek i co gorsza – kręcenia lodów (jak to ktoś ujął – Tusk lubił się otaczać ludźmi ceniącymi nade wszystko drogie garnitury i zegarki, Kaczyński – ascetycznymi ideowcami). Z tego co zaobserwowałem, ostatnio trwa proces wymiany tych, których zatrudnienie było totalnym nieporozumieniem. Tak na marginesie, zawierzenie bożej opatrzności samo w sobie nie jest złe (dla ateistów powinno być neutralne), świadczy jedynie o posiadaniu jakiegoś systemu wartości, opartego na Dekalogu. Ważne, co człowiek robi oprócz tego.

        Reforma edukacji jest robiona szybko, żeby nikt nie zdołał jej odkręcić, jakby co (dokładniej odwołać odwołanie niezbyt udanej reformy). A także, aby nie marnować kolejnego rocznika dzieciaków. Zresztą spór o charakter oświaty ma charakter ideowy, poprzedni rząd małpował „jedynie słuszne” reformy, które położyły oświatę na Zachodzie. Z tym, że oni mogą sobie pozwolić na inżynierów nie znających elementarnych dat z własnej historii, czy lekarzy mających bardzo podstawowe pojęcie o polityce, sztuce czy czymkolwiek nie związanym z medycyną, bo mają oprócz tego wykształcone elity do rządzenia. My nie bardzo… Redukcja nauczania historii o połowę (i likwidacja historii najnowszej w całości) w modelu „gimnazjum – liceum” to droga do utraty własnej świadomości narodowej, a moda na historię i patriotyzm, rozmaitych Powstańców i „Żołnierzy Niezłomnych”, to naturalny odruch obronny społeczeństwa na „pedagogikę wstydu narodowego” i „przepraszanie za bycie Polakami” dotychczasowych P.O. elit. Nie wiem, jaka będzie cena za odwołanie poprzedniej reformy oświaty, ale raczej nie przepłacimy…

        Oczywiście nie wiem czy i czyim agentem może być Macierewicz, ale artykuł na ten temat w „Gazecie Wyborczej” nie jest dla mnie, delikatnie mówiąc, wiarygodnym źródłem informacji. Raczej zdziwiłbym się, gdyby nie próbowali wszystkiego. Rzecz jasna agentami Rosjan może być cały rząd i cała opozycja, prezydent USA i połowa dyplomacji niemieckiej czy francuskiej, ale nie popadajmy w paranoję. Jeżeli bym już musiał kogoś wskazać jako podejrzanego, to wskazałbym skrajne sektory – skrajną lewicę i skrajną prawicę.

        • Zadaniem OT jest odeprzeć wroga i utrzymać kluczowe obiekty, nie dopuścić do ich zajęcia przez te kilka godzin, dopóki nie „nadciągnie kawaleria”, nie zniszczyć nieprzyjacielskie jednostki.

          Czyli mięso armatnie. OT ma być wpisana w struktury wojskowe, gdzie owi „ochotnicy” nie będą mieć przeszkolenia wojskowego (powiedzmy sobie szczerze – to szkolenie to będzie żart).

          W spółkach Skarbu Państwa trzeba mieć ludzi, którym przede wszystkim można zaufać, zwłaszcza jeżeli chce się głęboko zreformować państwo i ma się generalnie wrogie temu elity.

          Czyli dokładnie to, co powiedziałem. Mierny, bierny, ale wierny.

          Tak na marginesie, zawierzenie bożej opatrzności samo w sobie nie jest złe (dla ateistów powinno być neutralne), świadczy jedynie o posiadaniu jakiegoś systemu wartości, opartego na Dekalogu.

          No jakby nie bardzo, bo Polska jest (w teorii, jaką jest ostatnio konstytucja) państwem świeckim, a zawierzanie spółki skarbu państwa jakiemuś bóstwu raczej gwałci ten zapis.

          Reforma edukacji jest robiona szybko, żeby nikt nie zdołał jej odkręcić, jakby co (dokładniej odwołać odwołanie niezbyt udanej reformy).

          Jest robiona na szybko i na kolanie. Nie wiem czy już w końcu jest jakaś podstawa programowa (której podstawy są wątpliwej jakości – patrz szopki z biologią), ale nauczyciele i cała reszta kadry nadal nie wie co będzie od września. Jako ktoś, kto siedział trochę w edukacji powiem Ci, że tak się NIE ROBI reformy. O planowaniu przestrzennym (szkoły budowano z myślą o systemie 6+3+3) i burdelu jaki tam panuje nawet nie wspomnę. Żeby była jasność – nie jestem fanem systemu 6+3+3 i byłem mu przeciwny od samego początku. Jednak zmiany jakie wprowadza PiS pokazują, że są tylko kolejną władzą nie liczącą się z obywatelami i naszymi pieniędzmi.

          • OT ma inne cele niż armia zawodowa. Jej zadaniem w czasie wojny jest prowadzenie działań nieregularnych, co z mięsem armatnim nie ma nic wspólnego. Doczytaj w Wikipedii, w artykule „wojska obrony terytorialnej”.

            Spółki skarbu państwa za PiS-u mają się lepiej niż w czasach PO. Orlen ma rekordowe zyski, Lot o mało nie wykupił Condora, choć nie tak dawno zamierzał bankrutować. Mierni i bierni Kaczyńskiego lepiej sobie radzą, niż rekiny Tuska.

            Świeckość państwa polskiego nie jest zapisana w Konstytucji, tylko w ustawie z dnia 17 maja 1989 roku o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Konstytucja zaś zapewnia swobodę wyrażania przekonań religijnych w życiu publicznym. Doczytaj w Wikipedii, w artykule „państwo świeckie”.

  6. „Takie sytuacje to jednak rzadkość. Jedynie niewielka część postępowań egzekucyjnych (a tych w 2016 r. było ponad 4 miliony) kończyła się w taki sposób.”

    To jest wlasnie problem panie Marku. Konczyla sie tak niewielka czesc postepowan a powinna sie tak konczyc znacznie wieksza czesc tych postepowan. Problem jest taki, ze mnie firma windykacyjna „sciga” za jakies 150zl ktore wedlug mnie im sie nigdy nie nalezaly. Maja jakis stary adres ktory nie jest aktualny. I teraz jesliby uzyskali wyrok zaoczny na ten adres to osobiscie nie wiem czy poszedlbym do prawnika zeby mnie reprezentowal w sadzie za 1000zl (sad zwroci mi z tego 80) po to zeby mi nie zabierali 150zl. Sam tez do sadu nie pojde bo 1 dzien mojej nieobecnosci w pracy to strata 500zl dla mnie. Co w takim wypadku? Ano dzialanie majace na celu ochrone moich finansow kosztuje wiecej niz tych finansow jest do ochrony.

  7. Bardzo dobre Zmiany!!! W końcu trochę ograniczą komorniczą samowolkę. A nie jak dotychczas zabraliśmy ci bezpodstawnie pieniądze z konta i musisz się z nami sądzić żebyśmy ci oddali. Popieram

    • Jeśli już, to sądową samowolkę, komornik przecież wyroków sądowych, które egzekwował, sam sobie nie wymyślał.

  8. Ad 1. Przedawnienie winno być badane z urzędu i z urzędu winno kończyć sprawę.
    Nawet jeśli wierzyciel straci przez to pieniądze, to setki cwaniaków żerujących na obrocie przedawnionymi długami straci dostęp do żerowiska.
    Ad 2. Jeśli te dodatkowe dni uniemożliwią bezprawne zajmowanie rachunków osób niewinnych, wytypowanych do zajęcia z powodu przypadkowej zbieżności niektórych danych, to jestem za. Komornik winien być osobą rzetelną i skrupulatną a swoje wynagrodzenie powinien dostać DOPIERO PO ściągnięciu całej należności, przy jednoczesnym poszanowaniu praw dłużnika. Komornik swoim postępowaniem na działać na rzecz budowania reputacji systemu sądowniczego, tymczasem teraz jest odwrotnie.

  9. Nie czytałem bo mi się nie chce, ale po nagłu(w|p)ku zdążyłem się nastawić co do oczekiwanej treści – chciałem się zapytać czy jest to jeszcze blog prawny czy już polityczny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *