2500 zł płacy minimalnej w 2020 r.? Przedsiębiorcy nie tylko się nie sprzeciwiają, ale wręcz sami to proponują

Finanse Firma Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (127) 21.05.2019
2500 zł płacy minimalnej w 2020 r.? Przedsiębiorcy nie tylko się nie sprzeciwiają, ale wręcz sami to proponują

Edyta Wara-Wąsowska

Płaca minimalna, czyli tzw. najniższa krajowa obecnie wynosi 2250 zł brutto. Eksperci przewidują, że już w przyszłym roku może to być kwota… 2500 zł brutto. Federacja Przedsiębiorców Polskich twierdzi nawet, że taka jest po prostu potrzeba rynku. I rząd powinien się tym zająć.

Najniższa krajowa to zagadnienie, które gdy pada w dyskusji, może wzbudzić wiele emocji. Część osób twierdzi, że powinna być jak najwyższa (żeby wszyscy żyli godnie), część, że niewłaściwa polityka w tym zakresie może mieć niekorzystne długofalowe skutki. Tym razem jednak za podwyższeniem płacy minimalnej do kwoty 2500 zł brutto są… sami przedsiębiorcy. A konkretnie Federacja Przedsiębiorców Polskich.

Przedsiębiorca i tak musi teraz płacić więcej niż najniższa krajowa

Rynek pracy stał się niezwykle specyficzny. Od jakiegoś czasu mamy bowiem – przynajmniej pod wieloma względami – rynek pracownika. Przedsiębiorcy muszą się nieźle natrudzić, by znaleźć kompetentnego pracownika, który bez problemu zgodzi się na przedstawione mu warunki pracy. Aby jednak przyciągnąć kogokolwiek, nie wystarczy już zazwyczaj najniższa krajowa. Płaca minimalna to w tym momencie dużo poniżej oczekiwań znacznej większości pracowników. W efekcie pracodawcy i tak muszą płacić im więcej – nawet jeśli wypłacane wynagrodzenie nie jest adekwatne do wykonywanej przez nich pracy. Z tego względu Federacja Przedsiębiorców Polskich uważa, że należy podnieść płacę minimalną – skoro i tak nie odzwierciedla realnej najniższej wypłaty. Dlaczego jednak przedsiębiorcom miałoby na tym zależeć? Odpowiedź jest prosta. Przynajmniej teoretycznie.

Federacja Przedsiębiorców Polskich naiwnie wierzy w to, że rząd przeznaczy otrzymane wpływy na obniżenie klina podatkowego

Otóż zdaniem Federacji w wyniku podniesienie płacy minimalnej do 2500 zł brutto w 2020 r. rząd mógłby odnotować znacznie wyższe wpływy do sektora finansów publicznych. Miałby to być wzrost nawet rzędu 2,2 mld zł w skali roku. Przedsiębiorcy uważają, że można byłoby przeznaczyć te środki na… obniżenie klina podatkowego. I jeszcze przy okazji na podwyższenie kwoty pracowniczych kosztów uzyskania przychodu. W skrócie – zamysł Federacji jest taki, by podnieść płacę minimalną, a w zamian uzyskane wpływy przeznaczyć na pośrednią pomoc przedsiębiorcom. Taki pomysł oczywiście ma sens, jednak podstawowy problem jest taki, że najpierw trzeba byłoby przekonać rząd, że to będą dobrze „spożytkowane” wpływy. A patrząc na to jak rządzący podchodzą do przedsiębiorców – może się to okazać niezwykle trudne. Prawdopodobny jest natomiast wariant, że rządzący wprawdzie znacząco podwyższą płacę minimalną, ale… nic poza tym.

127 odpowiedzi na “2500 zł płacy minimalnej w 2020 r.? Przedsiębiorcy nie tylko się nie sprzeciwiają, ale wręcz sami to proponują”

  1. bez sensu.
    Jak uważają, że jest potrzeba, to niech płacą 2500, nie muszą do tego mieć ustawy.

    A klin podatkowy się nie zmieni, te miliardy pójdą na spełnianie obietnic wyborczych.

    • Bez ustawy to Janusz z Pcimia będzie szukał do pracy samych alimenciarzy, dłużników, osób które np opiekują się chorym dzieckiem lub starszą osobą, albo osób które mieszkają na zadupiu, tylko po to aby wykorzystać ich sytuację czyli świadomość, że muszą pracować ,do tego aby płacić im grosze. To samo z osobami, które mają problemy zdrowotne i potrzebne są leki i osoby z nałogami. Ciekawe, która stacja telewizyjna i który dziennikarz zajmie się sprawą takiej osoby i zdąży zareagować zanim Janusz z Pcimia kogoś nie wykończy fizycznie, psychicznie i zrobi na jego pracy majątek.

      • No ale niech Janusz z Pcimia szuka alimenciarzy, a przyzwoici pracodawcy dadzą więcej – to Janusz z Pcimia jedynie będzie miał na zatrudnieniu nierobów i idiotów. Jego wybór.

        • No i wtedy odwracasz głowę od ludzi, którzy są wykańczani psychicznie i fizycznie. Ciekawe ile takich osób Janusz byłby w stanie doprowadzić nawet do tragedii zanim ktoś by go dopadł i Janusz poszedł by za kratki. Moim zdaniem to przyzwolenie na niewolnictwo.
          To właśnie o to chodzi w płacy minimalnej, sam mam podglądy wolnorynkowe, ale nie zgadzam się ze zlikwidowaniem płacy minimalnej. Można w inny sposób ograniczyć monopole , aby przedsiębiorcy mali i średni byli w stanie konkurować z molochem. Do tego można ograniczać ekspansję takich korpo jak Amazon i Uber aby nie psuli rynku. Poczytaj na ten temat, obie te korporacje miały straty rok do roku przez długie lata. Jak można konkurować z firmą, która nie musi zarabiać, a ty musisz? To jasne, że twój biznes upadnie, nie masz szans z kimś, w kogo hajs pchają oligarchowie, bo są dogadani i wiedzą, że za 5-10 lat jak korpo wejdzie na giełdę, to wszystko im się zwróci i zaczną zarabiać grube hajsy.
          A ty masz pomysły takie, jakich potrzebują najbogatsi aby zarabiać jeszcze więcej. Czyli bogaci mówią bogatym, aby ci powiedzieli klasie średniej, że to wszystko wina biednych.

          • Tylko, że to co proponujesz ma efekt właśnie odwrotny. Podnoszenie płacy minimalnej powoduje, że małe firmy które muszą zarabiać upadają, a molochy jadące wieczną stratą – po prostu płacą więcej. Nie wiem skąd ta druga część posta, ale przeczy pierwszej.

          • Bo trzeba skupić się na molochach i ograniczać ich monopole jak wykańczaja za dużo małych firm. Jak zlikwidujesz płace minimalne, to też tylko moloch będzie płacić więcej, więc tylko moloch będzie miał dobrych pracowników i w końcu zacznie zarabiać i znowu przejmować kolejne gałęzie biznesu. A myślisz, że Janusz bez minimalnej pociągnie? Ludzie pociągami będą uciekać za granicę tam, gdzie jest płaca minimalna.

          • Nie wiem czemu nazywasz się wolnorynkowcem, skoro wierzysz, że jak tylko nie będzie płacy minimalnej, to wszyscy zmniejszą pensje do 10zł miesięcznie i pozwijają biznesy.

            Nie ustosunkowałeś się do tego co pisałem: każde 100zł więcej pensji minimalnej to zamykanie małych firm w najgorzej opłacanych branżach (i wysyłanie tych ludzi do molochow))

          • Bo staram się być realistą, a realnie istnieje bardzo duża szansa na to, że ludzie zaczną być przymuszani do pracy za 3 posiłki dziennie i nocleg w stodole. I niech to trafi na kogoś z mojej rodziny, to nie dość, że przedsiębiorca trzyma przymusowych niewolników , to jeszcze ja utne mu za to łeb. I masz wtedy ludzi niewolników z traumą na całe życie, janusza w piachu, a mnie utrzymujesz całe życie w za kratkami bo mam dożywotke :D

          • Nie wiem czyje pomysły ty powtarzasz z tą pracą za 3 posiłki dziennie i nocleg w stodole. Jedź do Islandii i załóż tam firmę płacącą 3 posiłki.

          • Powiem ci.Pomysły „przedsiębiorców” z moich okolic,zwłaszcza tych Januszy z mniejszych miejscowości.

            A co do ingerencji w rynek: nie będzie Ukraińców i całej reszty na początek to będzie można o reszcie wolnego rynku pogadać. Bo jak na razie to „wolny rynek” jest po to,by pracownika wziać za pysk,a wziąć za pysk januszy nie ma kto ani co.

          • I widzę , że ty się zakochales w Korwinie i myślisz, że jak tworzy ładne memy, kolorowe tabelki , to we wszystkim ma rację i bez namysłu powtarzasz jego pomysły

          • Nie trzeba być fanem Korwina (którego Marcin nigdzie nie wymienił) aby być przeciwnikiem ingerencji Państwa w rynek (również rynek pracy). Łatwo zaś olać argumenty drugiej strony i zamiast się do nich odnieść, to założyć czyjeś preferencje polityczne i wmawiać sobie, że to wystarczy aby uznać że ktoś nie ma racji.

          • Nie powstanie konkurencja dla Janusza Biznesu, jeśli będziemy tworzyć „barierę wejścia” dla nowych przedsiębiorstw windując wynagrodzenie, jakie należy zapewnić każdemu pracownikowi.

          • Janusz to gość, który ma lokalne znajomości i dawno jest rozwinięty;)

            Po prostu dla małych i mikro powinna być inna minimalna niż dla korpo np. 2250 zostawić dla małych, a korpo minimum 3k.

          • A później inną stawkę dla tych w mieście i inną na wsi, inną w usługach a inną w przedsiębiorstwach produkcyjnych, inną na zachodzie i inną na „ścianie wschodniej” itd. itp. na końcu powstanie Ministerstwo Sprawiedliwego Wynagrodzenia i urzędnik będzie każdorazowo orzekał jaka powinna być płaca minimalna.
            NIE Pracodawca i pracownik powinni dochodzić indywidualnie co i za ile będzie robić, bez ingerencji urzędników.

          • Może za 10 lat…gdyby pracodawcy dziś, nie mówiąc 15 lat temu to jak ktoś pisał powyżej skonczyloby się dla 90% ludzi 3 posiłkami i praca od 6-20 ;)

            W naszym kraju gdyby nie płaca minimalna to byłby Bangladesz i dzieci noszące cegły na głowach żeby dorobić.

          • Widzimy świat inaczej. Zawsze będą tacy, którzy płacą mniej i tacy, którzy płacą więcej. Pracodawca wynagrodzeniem zapewnia sobie odpowiednie obłożenie wakatów i np. poziom jakości produktów/usług a pracownik „głosuje” u kogo i za ile będzie pracował. W mojej okolicy notorycznie brakuje ludzi do pracy i nikt (z pracodawców) nie patrzy na minimalne wynagrodzenie, bo trzeba walczyć o człowieka.

          • Jak zaczynałem w korpo to na moje miejsce było że 100 osób, więc brali gościa najtańszego I byłem to ja z minimalna (potem mi powiedziano, że to było kryterium). Gdyby nie minimalna to pewnie daliby mi 300 zl do reki ;)))

            Na hali była jeszcze większą tragedią bo tam już było 1000 na miejsce;)) i dziś mają tam największe problemy z zatrudnieniem.

            To, że dziś mają kupę w spodniach to inna sprawa, tylko sami są winni że przez taka postawę młodym już nie chce się pracowac.

            Od tego czasu popieram płace minimalna, bo gdyby nie ona to kilka lat koszty paliwa byłyby równe zarobkom i siefzialbym u rodziców do 40 ;))

          • A gdyby dali 100 do ręki to byś poszedł?

            Dali tyle, ile chciałeś. Jeśli firma stawia sobie cel znaleźć najtańszego to jest jej święte prawo a Ty masz wybór przystać na ich ofertę lub nie.

            Jeśli wchodzimy w anegdoty, jak ja zaczynałem to też było kiepsko z pracą (mało przemysłu, same usługi) i mój pracodawca oczekiwał całowania po stopach za 1,8k. Przyjąłem pracę ale nie całowałem – przeprowadziłem się do innego województwa za znacznie większe pieniądze (z żoną i małym dzieckiem, więc to nie była banalna decyzja).

          • Tylko jak ja zaczynałem to jak nie podałeś minimalnej to 10 innych ja podało:) więc to co piszesz nie ma sensu, bo w tamtych czasach nie podając minimalnej nie zarabialbym nic;)

            Minimalna uratowała że był to 1k a nie 300 zł…wiec bajki o cenie przy takiej nadpodazy to bajki ;)

          • Powiedziales wczesniej ze wygrales bo podales minimalna. To znaczy ze nikt inny jej nie podal. Pozniej napisales ze jakbys nie podal minimalnej to 10 innych osob by ja podalo. Czyli te 10 osob nie podalo minimalnej dlatego ze ty podales minimalna? xD

            To co piszesz nie trzyma sie kupy.

          • Nie, podali. Wiesz dlaczego wygralem? Pozostale osoby nie byly mezczyznami, wiec wybrali mnie, bo gwarantowalem, że nie zajde w ciażę…Tak sie u nas zatrudnia :) Mysle, ze nadal tak jest w wielu miejscach.

            I btw co ma jedno do drugiego ?

          • Niech się odpieprzą od samozatrudnienia,zmniejszą na samozatrudnieniu podatki i uproszczą przepisy,oraz niech trochę zrobią spokoju ze wspieraniem znajomych i krewnych królika to już ty się nie martw – będzie.

            Przy obecnych podatkach i podejściu – samozatrudnienie bez gotowego i pewnego rynku nie będące w istocie pracą dla kogoś nie jest alternatywą dla sprzedania się w niewolę w ramach „umowy o dzieło” czy „umowy na czas określony” (bo „umowa o pracę” to jest rzadko i wykręcają się od niej jak mogą).

        • Marcin na południowy wschód (z akcentem na wschód) od Pcimia przyzwoity pracodawca – przynajmniej Polski (ci zagraniczni to całkiem przyzwoici – nawet Chińczycy) – to nader rzadki okaz…

          Szczęście w Nieszczęściu Iwany i Tatiany są bardziej niepokorne jak większość ludzi z tych regionów bo inaczej to by ludzie trawę chyba już jedli.

          Niestety wiem coś o tym – mieszkam w tym regionie będącym czarną dziurą jak Sosnowiec i tylko odkładam kasę by stamtąd wreszcie uciec w jakiekolwiek cywilizowane okolice…

    • Nie rozumiesz problemu :) Wieksza minimalna, mniej moze zabrac komornik, wiec dluznikowi oplaca sie bardziej isc do pracy :))) Jak ktos chce placic legalnie i wrzucac to w koszty to jest to w jego interesie, bo wyzsza minamalna, wiec zostawia dluznikowi wiecej to i szansa, ze przyjdzie w ogole do pracy :)

      • Tak, róbmy prawo dla wszystkich pracowników i wszystkich przedsiębiorców „bo dłużnicy i alimenciarze”. Naprawdę?

        • Ja tłumaczę mechanizm, a nie go usprawiedliwiam :) Dlaczego firmy są chętne, nie dziwi Cię to?

          • Dziwi.
            „zamysł Federacji jest taki, by podnieść płacę minimalną, a w zamianuzyskane wpływy przeznaczyć na pośrednią pomoc przedsiębiorcom”

          • Przecież nie powiedzą Ci wprost o co chodzi :)) dziś większość dłużników albo alimenciarzy albo nie pracuje i siedzi u rodziców albo pracuje na czarno. Legalnie zatrudniający mają problem, bo nikt im nie przychodzi więc się cieszą;) btw spróbuj w budowlance znaleźć do pracy nie na czarno pracownika.

          • Wiem, że tak to wygląda jednak nie chce mi się wierzyć, że armia alimenciarzy będzie lekiem na deficyt siły roboczej.

          • Alimenciarzy nie, ale innych dłużników już tak ;) alimenciarzowi dziś zostaje 650zl ale innemu dłużników już 1650, przy 3k minimalnej byłoby to już 2k.

          • To zobacz ile pieniędzy musi płacić pracodawca aby to 3k wypłacić (nawet na papierze) Kowalskiemu. Takie przepisy sprawiają, że Henio nie otworzy sklepu i nie zatrudni Grażynki, bo haracz dla państwa zeżre jego całą marżę z warzywniaka.

          • Ale ja nie o tym piszę OMG….ciągle nie na temat. Dlatego mały musi mieć inna a korpo inna.

          • No to kręcimy się w kółko, bo już odniosłem się od warunkowego poziomu wynagrodzenia minimalnego w naszej drugiej rozmowie (zawsze będzie można dodać jeszcze inne kryterium, aby to wszystko było „sprawiedliwie społeczne”).

  2. Trzeba być niezłym frajerem żeby myśleć że rząd dobrze spożytkuje wpływy do budżetu…ani ten ani nastepny….

  3. Podnieśmy płacę minimalną. Przez kila miesięcy osoby z najniższą poczują, że więcej zarabiają, później wszystko wróci do stanu poprzedniego przez inflację albo będzie jeszcze gorzej przez rosnące koszty zatrudnienia. Ci co zarabiali trochę więcej od najniższej, dostaną po dupie, bo z ich perspektywy wszystko zdrożeje, a oni nie będą zarabiali więcej. Już nie wspominając o kwestiach psychologicznych, gdzie taka osoba musiała zasłużyć sobie na wyższą pensje, a później wszystkim „słabszym” pracownikom i tak wyrównają do góry.

  4. To w urzedach juz sie ciesza, bo beda mieli podwyzki !
    A tak serio to wowczas wielu bedzie zastanawialo sie nad sensem pracy w inspekcjach rzadowych bo bedzie zarabialo minimalna, gdyz przypomne – kwota bazowa w sluzbie cywilnej to az 1.917 zł i wielu ma przelicznik 1,2 czy 1,35 ww. kwoty

  5. Niech zajmą się kwotą wolną od podatku, żeby przynajmniej była na średnim europejskim poziomie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *