Kliknąć, tak łatwo to zrobić. Zwyczajowo nie czytamy rozwlekłych i niezrozumiałych regulaminów, które pisane są precyzyjnym prawnym językiem, a czasem nawet prawnikom ich zrozumienie zajmuje sporo czasu.

Jeśli jesteśmy konsumentem, w przypadku nieuczciwych działań, nasza sytuacja prawna jest znacznie łatwiejsza, gdyż chronią nas przepisy ustawy konsumenckiej. Odmiennie natomiast w stosunku do przedsiębiorców, których ustawodawca traktuje jak „profesjonalistów”, mimo że uzyskanie wpisu w EDG nie czyni nas nagle ekspertami w dziedzinie prawa. Jednakże nawet wtedy nie jesteśmy bez szans…

Sytuacja bywa następująca. Zamawiamy poprzez kliknięcie w link albo za namową konsultanta „bezpłatną” usługę. Następnie mija pewien okres czasu i otrzymujemy wezwanie przedsądowe do zapłaty – okazuje się bowiem, że nasza umowa „bezpłatna” przekształciła się w umowę płatną, gdyż jej nie wypowiedzieliśmy. Wzywający wskazuje, że przecież zapoznaliśmy się z regulaminem, jesteśmy przy tym przedsiębiorcą, a więc profesjonalistą, stosuje się do nas podwyższony zatem miernik staranności.

I faktycznie, coś kliknęliśmy, ale nie mieliśmy świadomości, że za usługę będziemy musieli zapłacić… Zostaje więc albo zapłacić, albo też nie – w takim przypadku przychodzi zazwyczaj nakaz zapłaty z sądu, od którego możemy wnieść sprzeciw. Czy mamy szanse?

Naciągacze internetowi – nawet przedsiębiorca ma szanse

Mamy. Jak wskazał Sąd Rejonowy w Bydgoszczy w wyroku z dnia 9.02.2016 r., sygn.. akt: VIII GC 1872/15:

Sam wydruk komputerowej rejestracji, gdzie wsakzane jest, iż został zaakceptowany regulamin, wobec zaprzeczenia tej okoliczności przez pozwanego w toku procesu, w tym podczas zeznań, nie stanowi wystarczającego dowodu, iż faktycznie pozwany zaakceptował regulamin w dacie wypełniania formularza. Jest to bowiem wyłącznie wydruk, nie wiadomo nawet, w jaki sposób miała nastąpić akceptacja regulaminu i czy faktycznie nastąpiła.

Zgodnie z art. 8 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, usługodawca ma obowiązek określić regulamin świadczenia usług drogą elektroniczną oraz nieodpłatnie udostępnić usługobiorcy regulamin przed zawarciem umowy o świadczenie takich usług,

Konsekwencją nieudostępnienia usługobiorcy we wskazany sposób treści regulaminu jest to, że nie jest on związany tymi postanowieniami regulaminu.

Należy jednak zaznaczyć, że postanowienia kodeksowe zostały w tym zakresie zmodyfikowane przez treść art. 8 ust. 1 pkt 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i nie wystarczy sama możliwość zapoznania się z regulaminem, ale koniecznym jest jego udostępnienie usługobiorcy. Regulamin przekazany stronie bez zachowania tego wymogu nie wiąże drugiej strony.

Innymi słowy naszą linią obrony może być zaprzeczenie zapoznania się z regulaminem, co może doprowadzić nas do korzystnego rozstrzygnięcia. Ponadto, możemy powoływać się na błąd, a nawet podstęp drugiej strony np. gdy kliknięty link nijak miał się do faktu akceptowania jakiegoś regulaminu.

Należy przy tym podkreślić, że to powód winien wykazać, że regulamin miał określoną treść w chwili, gdy go akceptowaliśmy – wszak elektroniczną treść łatwo jest modyfikować.

Powyższy wyrok jest jednym z przykładowych orzeczeń, które zapadają w podobnych sprawach. Warto podjąć walkę w sądzie, gdyż otrzymanie nakazu zapłaty z sądu nie przesądza o tym, że dana kwotę faktycznie powinniśmy zapłacić.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Jeśli masz problemy we wszelkich sprawach, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.