Krytyka Polityczna nareszcie przyznaje mi rację – każdy Polak powinien założyć własną firmę, bo to wspaniałe życie

Biznes Firma Podatki Społeczeństwo dołącz do dyskusji (82) 05.06.2019
Krytyka Polityczna nareszcie przyznaje mi rację – każdy Polak powinien założyć własną firmę, bo to wspaniałe życie

Jakub Kralka

W Polsce panuje takie myślenie o polityce międzynarodowej, że najlepiej by było wypowiedzieć Stanom Zjednoczonym wojnę i od razu się poddać, a potem dać zaanektować jako europejska Alaska, kolejny stan.

Na lewicy istnieje podobne postrzeganie relacji pracodawca-pracownik. Jeszcze nie czytałem dobrego, lewicowego felietonu o obowiązkach pracownika, za to zawsze ten sam prymitywny bełkot o bogatych wyzyskiwaczach oferujących wyłącznie śmieciówki, który to nawet przez moment nie próbuje zrozumieć dlaczego ci ludzie stali się bogaci, albo dlaczego oferują śmieciówki. A przecież leży to w interesie również pracowników, ponieważ wtedy dostają do ręki wyższe pieniądze lub w ogóle mogą liczyć na zatrudnienie, bo przeciętnych pracodawców na umowę o pracę często nie stać.

Pod płaszczykiem wzniosłych haseł o „prawach pracownika” i „godnym życiu” postuluje się by przedsiębiorca był jak te Stany Zjednoczone. Wziął pod opiekę pracownika, zapewnił mu godną i bezstresową pracę, wczasy pod gruszą, chorobowe, a najlepiej oczekiwał jak najmniej, bo młodzi chcą dziś mieć dużo czasu dla siebie i rozrywki w miejscu pracy. Roszczenia, żądania, postulaty wobec pracodawców. Których, przy okazji się nienawidzi. Polska lewica nienawidzi przedsiębiorców, co zresztą najlepiej w swojej rozmowie z Rafałem Brzoską z InPost uwypuklił redaktor Grzegorz Sroczyński:

Bo część z nich to są bogacze, którzy sobie w ten sposób optymalizują podatki. A druga część została do takiej formy zatrudnienia zmuszona i jest to ordynarne omijanie Kodeksu Pracy.

Przedsiębiorca to ma klawe życie

Kilkukrotnie pisałem na łamach Bezprawnika, że w sumie najlepiej/najuczciwiej by było, gdyby każdy Polak prowadził działalność gospodarczą. Wtedy relacje między uczestnikami obrotu zawodowego byłyby równe, oparte na zasadzie wzajemnych korzyści, nikt nie musiałby się nikim opiekować, a poza tym rodacy nareszcie zrozumieliby ile zabiera im Państwo, płacąc co miesiąc około 1500 złotych ZUS, następnie VAT, a następnie jeszcze PIT.

Dziś przeciętny Polak uważa, że zarabia tyle (tak mało!) ile „na rękę” wypłaca mu pracodawca i kompletnie nie obchodzi go fakt, że prawie drugie tyle ten sam pracodawca musi przelać ZUS-owi i skarbówce. Bo polski pracownik ma godność i on się tym interesować nie musi.

Kiedy pisałem, że każdy Polak powinien prowadzić jednoosobową działalność gospodarczą (oczywiście prowokacyjne, bo to się przecież nigdy nie ziści), spotkałem się z krytyką środowisk lewicowych. Oczywiście była to krytyka charakterystyczna dla tego środowiska, a więc sprowadzająca się do fejferowskiego „xD”. Tymczasem podbijający od rana internet artykuł publicysty ekonomicznego Piotra Wójcika na łamach Krytyki Politycznej, nieoczekiwanie podaje mi rękę i potwierdza słuszność stawianej tezy.

Krytyka Polityczna jednym głosem z Bezprawnikiem na temat zalet prowadzenia JDG

Pan Piotr Pisze o ZUS:

Działalność gospodarcza jest w Polsce traktowana wyjątkowo preferencyjnie, zwłaszcza gdy chodzi o składki ZUS płacone przez przedsiębiorców. Tak, te same składki, które według dominującej narracji są największą zmorą przedsiębiorców, w istocie są największą zachętą do zostania jednym z nich. (…) Obecnie wynoszą około 1300 złotych miesięcznie i co roku są zmieniane zgodnie z wzrostem średniej krajowej. Wydawałoby się to oczywiste, a mimo to każdą coroczną podwyżkę obrońcy tej dyskryminowanej grupy nazywają „podwyżką podatków”. Co jest wierutną bzdurą, bo to nie stawki rosną procentowo, tylko dochody w Polsce – te pierwsze się nie zmieniają.

Pan Piotr Pisze o podatku liniowym:

Inną kluczową zachętą jest podatek liniowy, który pozwala uniknąć drugiej stawki PIT wynoszącej 32 proc. po przekroczeniu progu dochodowego 85 tys. zł rocznie. (…) Nic dziwnego zatem, że mamy w Polsce tylu „przedsiębiorców”, skoro fiskus traktuje ich tak łaskawie. Zdumiewające jest raczej to, że ośmielają się jeszcze narzekać.

Pan Piotr pisze o zakupach firmowych:

Oczywiście preferencyjne opodatkowanie to niejedyna zachęta – kolejną jest możliwość odliczania kosztów. O ile pracownicy mogą odliczać jedynie nieco ponad 100 zł kosztów miesięcznie, nawet jeśli codziennie dojeżdżają do pracy autem 50 km w jedną stronę, to przedsiębiorcy odliczają wszystko, co tylko ma jakiś związek z ich przychodem. Albo i nie ma. Lekcje angielskiego? Proszę bardzo, jeśli tylko jest to „potrzebne do pracy”. Oczywiście najbardziej popularnym kosztem jest paliwo oraz nabycie samochodu. W ten sposób można zostać posiadaczem nowiutkiego BMW, nie tylko nie wydając nawet złotówki ze swych dochodów, ale jeszcze zmniejszając dzięki temu płacone podatki – w końcu odsetkowa część raty leasingowej oraz amortyzacja pojazdu (20 proc. wartości w skali roku) to także koszt.

Tu pan Piotr wprawdzie nieco się myli, bo nie można zostać posiadaczem nowiutkiego BMW nie wydając ani złotówki ze swych dochodów, to nadal będzie dość istotna część dochodów, ale do zrozumienia tego mechanizmu trzeba chociaż przez miesiąc prowadzić firmę. Pan Piotr pisze też o autach luksusowych, co może zachęcić i wprowadzić nieco w błąd w związku z limitami amortyzacyjnymi przy samochodach o wartości powyżej 150 000 zł.

Oczywiście, żywności raczej na fakturę się nie bierze, choć i to się zdarza w szczególnych przypadkach, ale elektronikę użytkową bez problemu. W końcu zawsze można wykazać, że jest ona potrzebna do pracy.

Tak, tu Pan Piotr znów ma rację i ja również osobiście gorąco zachęcam do brania elektroniki użytkowej na firmę. W razie kontroli naprawdę łatwo wykazać, że przygotowuje się na niej dokumenty, odpisuje na e-maile, fotografuje akta czy dzwoni do klientów. Jest to naprawdę najlepszy możliwy zakup firmowy.

Pan Piotr o pozostałych zaletach własnej firmy:

Autor wspomina też o tym, że mamy w Polsce niższe koszty pracy.

Koszty pracy obciążone są zdecydowanie wyższymi podatkami zarówno w Czechach, jak i na Słowacji i Węgrzech, o krajach północy Europy nie wspominając. Niższe niż w Polsce są już głównie w krajach anglosaskich, azjatyckich oraz latynoamerykańskich. Wśród należących do UE krajów Europy kontynentalnej mamy jedne z najniższych danin obciążających koszty pracy.

Jak również:

W rzeczywistości przedsiębiorcy w Polsce nie tylko należą do najlepiej sytuowanej części społeczeństwa, ale korzystają też z najbardziej preferencyjnych w kraju rozwiązań podatkowych, a fiskus obchodzi się z nimi jak z jajkiem. Gdyby choć drobna część historii o prześladowaniu polskich przedsiębiorców była prawdziwa, Polska byłaby nieco lepszym miejscem.

Jak trafnie zauważył pan Piotr Wójcik na łamach Krytyki Politycznej: polscy przedsiębiorcy płacą niski ZUS, niskie podatki, a do tego od tych niskich podatków mogą sobie odliczać wydatki na przyjemności: naukę angielskiego, BMW i elektronikę. Co więcej, nawet przedsiębiorcy w innych krajach, nie mają tak dobrze jak u nas.

Dlatego też podzielam ubolewanie publicysty Krytyki Politycznej ze wstępu do artykułu:

Mimo to odsetek samozatrudnionych od lat utrzymuje się na poziomie nieco ponad 20 proc.

Mam nadzieję, że artykuł Wójcika stanowi istotny zwrot w linii redakcyjnej „Krytyki” i już nigdy więcej nie przeczytamy tam ubolewania na temat samozatrudnienia. Powinno nas być 100 procent. Zapraszamy! Ponadto zapraszam pana Piotra za rok do wywiadu, chętnie posłucham o wrażeniach z przedsiębiorczego high life. Być może, jeśli autor się oczywiście zgodzi, porozmawiamy sobie w formie „Onet Rano” jadąc jego BMW.

Ps. A skoro już o tym mowa, zachęcam do polubienia na łamach Facebooka fanpage’a firma.blog – nowego podserwisu Bezprawnika, dedykowanego przedsiębiorcom, który wystartuje już na dniach. Tylko tam: PIT, CIT, VAT, BMW i ZUS.

82 odpowiedzi na “Krytyka Polityczna nareszcie przyznaje mi rację – każdy Polak powinien założyć własną firmę, bo to wspaniałe życie”

  1. Każdy Polak powinien założyć własną firmę, zatrudniać dużo ludzi i dużo płacić. Urlopy, wczasy, prezenty. L-4 też. Zakładajcie rodacy firmę… będziecie bogaci, zwłaszcza w doświadczenia.

        • Jeżeli wiesz co robisz, to na etacie zarobisz też znacznie więcej niż przeciętnie. W firmie, w której pracuje, ludzie zarabiają na etacie więcej niż średnie zarobki prezesów spółek notowanych na warszawskiej giełdzie.

          • True. Ale akurat w mojej branzy jezeli wiesz co robisz to zarobki powyżej 20 tysiecy nie dziwią. Tylko to jest prowizja 20% teraz dodaj sobie jak masz nawet 4 pracowników. Koszta możesz wsadzić z dużym marginesem bezpieczeństwa w kolejne 20%(i to z rezerwą na wypadek „kłopotów”). „niż średnie zarobki prezesów spółek notowanych ” Pamiętaj tylko ze prezesi to tez pracownicy. 40tys zl w USA to nie jest jakoś specjalnie dużo. Byle dyspozytor po liceum moze zarobić ponad 15 tys zl miesięcznie w pierwszym roku pracy. „W USA średnie zarobki przedsiębiorców są tylko o 14% wyższe od zarobków na etacie.” bo wliczane są w to jednoosobowe firemki. Chociazby dropshiping który tak obniza średnią ze głowa mała. W większości studenci którzy sobie dorabiają mini firmami to strasznie zaniżają. „Nie każdy przedsiębiorca jest właścicielem Google.” Nie, ale w stanach roczne dochody $100 000 nie są trudne do osiągnięcia nawet dla jednoosobowych działalności, pod warunkiem jak ktoś wie co robi. Pamiętaj tez o jednak większej swobodzie prowadzenia własnego biznesu. Niestety nigdzie na etacie nie mam możliwości i takiego potencjału zarobkowego jak na swoim.

    • Doświadczenia są pozytywne, jezeli wyciągasz z nich lekcje.
      Wtedy to będziesz bogatszy i pod względem finansowym. Swoje doświadczenia trochę budowałem był ból nie powiem. Teraz mogę powiedzieć, warto było

  2. Dziś przeciętny Polak uważa, że zarabia tyle (tak mało!) ile „na rękę” wypłaca mu pracodawca
    Skąd taka informacja?

    Myślę, że pracownik KP uświadomiłby sobie pewne rzeczy, gdyby stracił pracę i podczas poszukiwania nowego pracodawcy musiał płacić 1300 zł ZUSu, jego tłumaczenie, że nie osiąga dochodów na nic by się zdało w urzędzie skarbowym.
    Według mnie nie wszyscy nie muszą być pracodawcami by coś zrozumieć. Wystarczy, że wprowadzimy system, w którym pracownik będzie dostawał wszystko to co na niego wydaje pracodawca i sam by musiał przelewać te 40% dochodów na konto państwa.

    A tak na marginesie to uważam, że możliwość kupowanie „na firmę” jest chora. Jak ja potrzebuję laptopa do pracy po pracy to nic odliczyć nie mogę, a samozatrudniony owszem.

    • „gdyby stracił pracę i podczas poszukiwania nowego pracodawcy musiał płacić 1300 zł ZUSu” zabierasz głows w dyskusji, a nawet nie wiesz co to jest zawieszenie działalności…, i jak tutaj dyskutować na poziomie…?

      • Wiem co to jest. Problem w tym, że prowadząc działalność raz masz klienta a czasami możesz nie mieć i przez kilka miesięcy, lub bardzo mało klientów, a ZUS w określonej wysokości i tak musisz płacić. Gdy poszukujesz klienta to jesteś w takim samym miejscu jak pracownik, który poszukuje nowego pracodawcy. Rozwiązaniem byłoby obliczanie stawki ZUS od aktualnego dochodu, wtedy przedsiębiorca i pracownik byliby w tej samej sytuacji.

          • Ale co tu w sumie tłumaczyć: tracisz „prace”, tfu tzn umowe z zleceniodawcą, szukasz innego, w tym czasie zawieszasz działalność i nie płacisz zusu, myślałem że to oczywiste.

          • A wiesz, że zawiesić można na min miesiąc i jakie są ograniczenia w okresie zawieszenie?

            ale jak tracisz prace, na UOP, to również tracisz zdrowotne
            Możesz się w każdej chwili zarejestrować jako bezrobotny i w każdej chwili wyrejestrować, nie ma żadnych ograniczeń.

          • Zawiszenie po czasie oznacza utrate zdrowotnego i brak ciaglosci skladek, wiec jak ktos zbiera lata jak ja to nie bedzie tego stosowal :)

          • No patrz, ale jak tracisz prace, na UOP, to również tracisz zdrowotne, wiec o co chodzi? :)

          • Idziesz do UP, wiec niekoniecznie tracisz ;) ale wiadomo inna bajka :) na zawieszonej DG nie mozesz :D

    • Jak ja potrzebuję laptopa do pracy po pracy to nic odliczyć nie mogę

      Jak potrzebujesz laptopa do pracy po pracy to chyba powinien ci go zapewnić pracodawca?

      Jeżeli wykonujesz inną pracę niż praca dla twojego głównego pracodawcy to może warto w takim razie założyć działalność? ZUS masz już opłacony na etacie. Same plusy?

      Ludzie, którzy zakładają pierwszą działalność starają się mieć jakiś etat bądź jego ułamek w celu zapewnienia sobie opłaconej składki ZUS.

      Jak wyglądała by „nie chora” wersja zakupu sprzętu potrzebnego na prowadzenie działalności?

      • Jak potrzebujesz laptopa do pracy po pracy to chyba powinien ci go zapewnić pracodawca?
        Może i powinien ale w praktyce bywa różnie, zwłaszcza gdy chce nie zapieprzać w pracy jak wół tylko dokończyć pewne sprawy w domu na spokojnie.

        Jak wyglądała by „nie chora” wersja zakupu sprzętu potrzebnego na prowadzenie działalności?
        Normalnie, zarówno konsument i pracodawca powinno kupować sprzęt na takich samych zasadach, nie powinno być nic odliczane.

        • Tylko wtedy to konsument zapłaci podwójnie.

          Załóżmy, że jako producent sera potrzebuje kupić mleko. Jeżeli będę musiał zapłacić 8% więcej za to mleko, to cena dla konsumenta wzrośnie o ponad 8%. Nie udawajmy, że producent weźmie ten koszt na siebie. Gdyby mógł/chciał, to już by to zrobił, aby być bardziej konkurencyjnym cenowo.

          Jeżeli potraktujemy sprzęt typu laptop jako coś innego niż mleko, to pokrzywdzeni zostaną przedsiębiorcy, którzy nie wytwarzają dóbr fizycznych.

          Np. firmy robiące gry/aplikacje na Androida potrzebują ścian np. 30 telefonów. Dlaczego miałyby płacić podatek konsumencki za ten sprzęt? Dla nich to taki sam środek produkcji jak mleko dla kogoś kto mógłby produkować ser.

          Odliczenie podatku dla przedsiębiorcy nie istnieje bez powodu. W pewnym sensie jest to na korzyść konsumenta, aby sztucznie nie zawyżać cen produktów czy usług.

          • Załóżmy, że jako producent sera potrzebuje kupić mleko. Jeżeli będę musiał zapłacić 8% więcej za to mleko, to cena dla konsumenta wzrośnie o ponad 8%.
            To oczywiste, choć z tym ponad 8% to przesadziłeś, no ale co z tego? Czy w związku z tym mamy zwolnić pracodawcę z każdego płaconego przez niego podatku by cena produktu nie wzrosła? Może jeszcze dotować przedsiębiorcę z budżetu żeby była jeszcze niższa cena?

            Np. firmy robiące gry/aplikacje na Androida potrzebują ścian np. 30 telefonów. Dlaczego miałyby płacić podatek konsumencki za ten sprzęt?
            Z tego samego powodu dla którego konsument ma płacić podatek jeśli chce sobie tylu telefonów.

          • To oczywiste, choć z tym ponad 8% to przesadziłeś

            Masz rację jeśli chodzi o ten przykład. Matematycznie będzie to mniejszy % uzależniony proporcjonalnie od marży jaka zostanie narzucona.

            Czy w związku z tym mamy zwolnić pracodawcę z każdego płaconego przez niego podatku by cena produktu nie wzrosła?

            Znajdą się i tacy, którzy takiemu pomysłowi przyklasną. Jeżeli dzięki temu będziesz mógł kupić więcej za swoją pensję? Niestety nie jestem ekonomistą, aby policzyć jaka jest optymalna wysokość podatku, aby ogólny zysk systemu był jak największy.

            Może jeszcze dotować przedsiębiorcę z budżetu żeby była jeszcze niższa cena?

            Już się poniekąd tak dzieje :) Są dotacje dla ludzi zaczynających pierwszy biznes. Są ulgi dla firm w specjalnych strefach, aby zachęcić je do budowy swoich placówek w danych miejscach.

            Z tego samego powodu dla którego konsument ma płacić podatek jeśli chce sobie tylu telefonów.

            Konsument płaci ten podatek z powodu tego, że jest konsumentem. Podatek VAT został stworzony z tą właśnie myślą.
            Przedsiębiorca to nie konsument, więc tego podatku ma z założenia nie płacić.

            Niektórzy twierdzą, że problem nie jest w tym, że to przedsiębiorca nie musi płacić podatku VAT, tylko że konsument musi go płacić.

          • Znajdą się i tacy, którzy takiemu pomysłowi przyklasną. Jeżeli dzięki temu będziesz mógł kupić więcej za swoją pensję? Niestety nie jestem ekonomistą, aby policzyć jaka jest optymalna wysokość podatku, aby ogólny zysk systemu był jak największy.
            Dlatego dla mnie jest to pomysł totalnie poroniony bo nie widzę sensu zwalniania kogoś z jednych podatków a z innych nie.

            Już się poniekąd tak dzieje
            No tak, ale to jednak co innego, to jest pomoc doraźna, coś ala pomoc socjalna.

            Niektórzy twierdzą, że problem nie jest w tym, że to przedsiębiorca nie musi płacić podatku VAT, tylko że konsument musi go płacić.
            No i ja się z tym zgadzam, albo wszyscy powinni płacić podatki albo nikt. Nie widzę sensu stawiania jednej grupy na uprzywilejowanej pozycji.

          • Problem rozwiązuje likwidacja podatku dochodowego. A odliczanie VAT to podstawa jego działania. Polecam poszukać w Internecie rozwinięcia tego skrótu.

    • Przy założeniu, że ten sprzęt pozwala osiągać dochód. Jeśli ktoś kupi Alienware, a następnie US podda w wątpliwość zakup, to wcale nie będziesz zazdrościł. Inna sprawa, że na szczęście nikt w US tego nie sprawdza.

      • US nie poda w wątpliwość zakupu, bo laptop to laptop i nie ma znaczenia, czy służy tylko do pracy, czy też można na nim grać w 4K.

      • Już sam fakt, że przedsiębiorca może odliczyć podatek a konsument nie może, jest niesprawiedliwe.

    • Oczywiście że możesz. Trudno sobie wyobrazić zawód, w którym komputer nie jest potrzebny do działalności. No może konserwator powierzchni płaskich.

    • Też uważam że składki ZUS dla przedsiębiorców są niesprawiedliwe. Powinni płacić proporcjonalnie do przychodów, jak etatowcy. Czyli jak zarobią 10tys to powinni zapłacić 3,5tys zusu razem z nfz, a nie jakieś śmieszne 1300zł…

  3. Jasne każdy niech założy firmę, każdy będzie każdemu zlecał podwykonastwo, będzie płacił tylko swoje koszty, ale musi pamiętać, że nie może współpracować tylko z jedną firmą bo nie podoba się to obecnie rządzącym

    • Nie podoba sie korpo, bo nie moga znalezc pracownika, bo mlodziez rzucila sie na zakladanie e-sklepow albo proste prace typu Biedronka (z innego atykulu).

      • Ja pisalem że nie podoba się rządzącym, fakt że mając jednoosobowa działalność tak naprawdę wykonuje ją jako byłby pracownikiem w danej firmie. Nie miałem na myśli korporacji

        • Wiem co miales na mysli :) Natomaist rzadzacy na razie sie z tego wycofali :) Natomiast problem to nie DG tylko brak ludzi na umowy o prace, wiec tlumacze mechanizm :)

  4. U nas DG jest jedyna realną alternatywa na work-life-balance. Niestety oferty pracy to w większości tyrka za 3 etaty i aktualnie nie ma sensu pracować na etacie. Jest to spowodowane albo napietą normą, wiec po 8h w zasadzie nie masz juz sily sie poruszac (hala) lub wprost takim dowaleniem obowiazkami, ze siedzisz do 20 (biuro). DG w postaci kilku kontrahentow pozwala temperowac zapedy firm i jest aktualnie jedyna alternatywa. Inna to emigracja :)

  5. Niech ten ekonomista wyliczy stawkę godzinową – etat 8 h firma 16h , prowadząc firmę zawsze jesteś w pracy

        • Skoro twierdzisz, że prowadząc firmę nie potrzebujesz jeść, odpoczywać, mieć rodziny czy cokolwiek, to czemu nagle snu potrzebujesz?

          • Kolejny naiwniak. Tak, robisz to wszystko ale cały czas jesteś w pracy. Jest też coś takiego jak różnica w odpoczynku od pracy fizycznej i umysłowej – przy fizycznej wystarcza do odpoczynku przestanie jej wykonywania.

            Rada a’la Komorowski: rzuć pracę, otwórz firmę , będzie super.

            Ps. Wyborca „razem”?

  6. Krwawi krwiopijcy!
    Bandyci ekonomiczni!
    Wampiry, wysysające krew z naszej młodzieży!

    TO polscy pracodawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *