„Kupuj co polskie” na paragonach Biedronki. Firma wcale nie musi być polska, by była uznana za wspierającą naszą gospodarkę

Społeczeństwo Zakupy dołącz do dyskusji (65) 05.11.2021
„Kupuj co polskie” na paragonach Biedronki. Firma wcale nie musi być polska, by była uznana za wspierającą naszą gospodarkę

Patryk Wieczyński

Biedronka to jedna z największych sieci handlowych w Polsce. I chociaż należy ona do portugalskich właścicieli, to lubi promować się jako firma wspierająca polski biznes. Na paragonach, jakie wydaje klientom, jest zresztą dopisek informujący ile wydane zostało na „polskie produkty”. Co to w ogóle znaczy i jakie produkty biorą udział w akcji nazwanej „kupuj co polskie”?

Każdy, kto kupuje w Biedronce, może zauważyć, że na dole paragonów widnieje informacja:

KUPUJ CO POLSKIE
Wartość „kupuj co polskie” w Twoich zakupach
z wyłączeniem produktów niebiorących udziału w akcji wynosi:
XXX,XX zł

Dziękujemy za Twoje wsparcie dla polskiej gospodarki

Dzięki temu możemy się dowiedzieć, ile dokładnie z naszych zakupów zostało wydane na produkty w jakiś sposób związane z Polską. I tak np. jak wydaliśmy 100,00 zł na jakieś zakupy, to można przeczytać, że 90,00 zł zostało wydane na produkty związane z tą akcją.

Jednak im dłużej przyglądałem się tym paragonom, tym bardziej zacząłem zastanawiać się, jakie produkty są brane pod uwagę. Zwłaszcza gdy z pobieżnej analizy nie wychodziło mi, by kwota wydawana na produkty polskich firm zgadzała się z tą, która widnieje na dole paragonu.

Wachlarz tego, co wspiera polską gospodarkę jest potraktowany przez Biedronkę bardzo szeroko

Postanowiłem więc zweryfikować, jakie produkty biorą udział w akcji. To wyjaśniło wszystkie wątpliwości, ponieważ okazało się, że po prostu ich wachlarz jest bardzo szeroki. Otóż wchodząc na stronę sieci Biedronka, poświęconej tej akcji można się dowiedzieć, że:

Kupuj co polskie / kupuj co polskie, co tworzy wartość dla polskiej gospodarki – dotyczy produktów, które są produkowane lub przetwarzane lub konfekcjonowane w Polsce przez przedsiębiorców zarejestrowanych w Polsce lub zatrudniających pracowników w Polsce lub płacących w Polsce podatki lub posiadających prawa do znaków towarowych zarejestrowanych w Polsce, co tworzy wartość dla polskiej gospodarki

Oznacza to, że aby jakiś produkt był uznany za polski i brany pod uwagę w akcji „kupuj co polskie”, a tym samym wydatki na jego produkty były ujęte w zestawieniu na dole paragonu wystarczy, żeby produkt nawet nie był w Polsce produkowany, a jedynie przetwarzany lub konfekcjonowany i nie musi to się odbywać przez firmę polską, lecz jedynie taką, która zatrudnia w Polsce pracowników.

„Kupuj co polskie” odnosi się więc nie tylko do firm polskich, ale też zagranicznych, które na polskim rynku po prostu są

To wyraźnie poszerza grono producentów, zwłaszcza że wiele firm, które w pamięci konsumentów wciąż wydają się być rodzimymi firmami ma już zagranicznych właścicieli. I tak np. marka Pudliszki, która od 1997 roku należy do koncernu Heinz, jako że produkcję wciąż ma w Polsce, może dalej być ujmowana w programie „kupuj co polskie”. Podobnie jest z Wedlem, Winiary czy wieloma innymi firmami.

Oczywiście nadal, z punktu widzenia polskiej gospodarki, lepiej jest kupić coś u firmy, która jest jakkolwiek związana z polską gospodarką niż od takiej, która żadnych związków nie ma. Sama akcja Biedronki jest też ciekawym zwróceniem uwagi na to, że to od jakich przedsiębiorstw kupujemy produkty, ma znaczenie. Warto jednak zawsze wiedzieć co dokładnie oznacza hasło „kupuj co polskie” i jak szeroko może być potraktowane.