Mafia vatowska w Skarbówce? Współpracownicy Ministerstwa Finansów podejrzani o popełnianie przestępstw podatkowych

Gorące tematy Państwo Podatki Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (130) 26.10.2019
Mafia vatowska w Skarbówce? Współpracownicy Ministerstwa Finansów podejrzani o popełnianie przestępstw podatkowych

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Nasze państwo za jeden z priorytetów obiera sobie walkę z przekrętami na podatku od towarów i usług.  Mafia vatowska w Skarbówce wydaje się ostatnią rzeczą, jaka może przyjść do głowy. Tymczasem okazuje się, że pracownicy Ministerstwa Finansów powiązani z szefem NIK sami zajmowali się tym, co powinni ścigać.

Rządzący lubią się chwalić walką z przestępstwami vatowskimi, tymczasem sami niekoniecznie mają w tej sprawie czyste ręce

Zwalczanie przestępczości związanej z wyłudzeniami VAT, jak chociażby słynne karuzele vatowskie, stanowi dla obecnej partii rządzącej powód do dumy. Uszczelnienie systemu podatkowego i zasypywanie luki vatowskiej miało pozwolić na znaczące zwiększenie wpływów do budżetu. To z kolei przekłada się na możliwość finansowania rozmaitych wydatków państwa, chociażby transferów socjalnych. Co więcej, rzekome tolerowanie tego typu przestępstw przez poprzednią ekipę zaowocowało powstaniem specjalnej komisji śledczej. Okazuje się jednak, że najwyraźniej mafia vatowska w skarbówce funkcjonowała naprawdę – i to już za czasów „Dobrej Zmiany”.

Rzeczpospolita informuje o kilku ciekawych przypadkach zatrzymań w sprawach przestępstw vatowskich. Jednym z nich jest Arkadiusz B, podejrzany o zorganizowanie i kierowanie grupą przestępczą, mającą na celu wyłudzenie VAT i oszustwa podatkowe. Ta wyłudziła aż 5 milionów złotych na fikcyjnym obrocie biżuterią, oraz drewnem. Jego wspólnikiem, zatrzymanym w tej samej sprawie, był Krzysztof B. Kolejną osobą wartą wspomnienia jest Tomasz S., zatrzymany przez CBA za przyjęcie co najmniej 121 tysięcy złotych łapówki. Co łączy tych trzech mężczyzn? Praca na rzecz Ministerstwa Sprawiedliwości.

„Mafia vatowska w Skarbówce” to wcale nie przesada – w ministerstwie finansów działała zorganizowana grupa przestępcza

Arkadiusz B. był dyrektorem Krajowej Szkoły Skarbowości, zajmującej się kształceniem i doskonaleniem zawodowym pracowników administracji skarbowej. Krzysztof B. z kolei pracował jako zastępca dyrektora departamentu kontroli celnej, podatkowej i kontroli gier. Wcześniej pracował jako prawnik reprezentujący firmy transportowe oskarżane o udział w karuzeli VAT na paliwie. Założona przez nich grupa przestępcza funkcjonowała najprawdopodobniej przez ok. 3 lata – w czasie, sami pracowali na rzecz Ministerstwa Finansów. Do obowiązków obydwu podejrzanych należało również ściganie nieuczciwych podatników. Kolejny z ich wspólników, Andrzej S., był naczelnikiem Trzeciego Urzędu Skarbowego Warszawa–Śródmieście.

Co więcej, Arkadiusz B. był również współpracownikiem obecnego prezesa NIK, Mariana Banasia. Ten wcześniej pracował w Ministerstwie Finansów i zajmował się dogłębnym zreformowaniem administracji skarbowej. To tak naprawdę Banaś stworzył Krajową Administrację Skarbową w jej obecnym kształcie. Jednym z celów zmian było zwiększenie skuteczności walki z wyłudzeniami VAT. Nic dziwnego, że oprócz funkcji szefa KAS, był również generalnym inspektorem informacji finansowej. Pełnił również funkcję pełnomocnika rządu do spraw zwalczania nieprawidłowości finansowych na szkodę RP lub UE.

Przypadek Tomasza S. jest nieco odmienny. Ten profesor pracował jako dyrektor departamentu administracji podatkowej w Ministerstwie Finansów od lutego 2016 do sierpnia 2017 r. Łapówka, którą miał przyjąć została wręczona w związku z jego wcześniejszą pracą – w Ministerstwie Sprawiedliwości. Miał również przeprowadzać fikcyjne szkolenia, za które otrzymywał jak najbardziej prawdziwe pieniądze.  Choć S. ochoczo krytykował rządy PO-PSL w zakresie ścigania przestępców podatkowych, sam pracował przecież dla tego rządu.

Ministerstwo finansów to nie pierwszy resort, który nie potrafi upilnować swoich pracowników

Rzeczpospolita zapytała prezesa NIK o okoliczności nominacji Arkadiusza B. na dyrektora Krajowej Szkoły Skarbowości. Ten odpowiedział:

W momencie mianowania dyrektora KSS nie posiadałem informacji na temat podejrzeń, o jakich Panie Redaktor piszą, ani też żadnych innych informacji wzbudzających jakiekolwiek wątpliwości na temat wskazanej osoby. Informacja na temat zarzutów kierowanych pod adresem dyrektora KSS jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Zapewniam, że w przypadku posiadania jakichkolwiek informacji, o których Panie piszą w stosunku do dyrektora KSS – do takiej nominacji by nie doszło.

Nie ma oczywiście powodów, by nie wierzyć Marianowi Banasiowi. Niewątpliwie jednak mafia vatowska w Skarbówce stanowi poważne obciążenie zarówno dla obecnego szefa NIK, jak i dla całego rządu Prawa i Sprawiedliwości. Zwłaszcza, że działała najwyraźniej w samym ministerstwie finansów.  Warto przy tym wspomnieć, że to nie pierwsza grupa pracowników któregoś ministerstwa zajmująca się czymś dokładnie odwrotnym względem tego, co powinna. Trudno byłoby przy tym stosować jakąś taryfę ulgową względem sił politycznej niosącej na sztandarach swoisty „nowy standard” w uprawianiu polityki i zarządzaniu państwem.

Mafia vatowska w Skarbówce oznacza, że – znowu – rządzący nie są w stanie upilnować swoich pracowników.