To już kolejna taka historia – mieszkaniec domu przy ruchliwej drodze boi się wypadków, więc… stawia własny fotoradar. A właściwie rzeźbę, która łudząco go przypomina.

Fotoradary to zmora niejednego kierowcy, choć ich działanie prewencyjne jest nieocenione dla bezpieczeństwa. Świadomi ich obecności ściągają nogę z gazu, co często zapobiega wypadkom. Mimo to, w tym temacie pojawia się wiele kontrowersji. Opisywaliśmy już co stanie się z pomiarem prędkości przez Straż Miejską po zmianach prawnych. Wspominaliśmy także, że według Trybunału Konstytucyjnego mandaty za szybką jazdę mogą być niezgodne z Konstytucją.

Obecnie pojawia się nowa wątpliwość – czy przy drodze można samowolnie ustawiać atrapy fotoradarów? Mieszkańcy wsi, przez które przebiegają drogi przelotowe już nie raz wpadali na tego typu pomysły. Wszystko przez to, że kierowcy przejeżdżają z dużą prędkością, także w terenie zabudowanym. Grozi to wypadkiem – zarówno w przypadku poślizgu i wjechania w cudzą posesję, jak i potrąceniem pieszego, których przecież w małych miejscowościach nie brakuje.

Przypadek takiego samozwańczego stawiania radarów można było zauważyć już rok temu. W Buchałowie pod Zieloną Górą pewien mieszkaniec do skonstruowania „straszaka” wykorzystał stojak od krowiego pastucha i stary rzutnik, oklejony żółtą taśmą klejącą. Efekt był taki, że widzący konstrukcję kierowcy zwalniali. Pomysł ten docenili mieszkańcy, którzy czuli się bezpieczniej przechodząc przez ulicę.

Kilka dni temu na trop kolejnego „pseudoradaru” wpadli reporterzy TVN24. Stoi on w podwarszawskiej miejscowości Mniszew przy drodze 79. Jego twórca opowiada, że nie jest to atrapa fotoradaru, a jedynie nowoczesna rzeźba. Została ona skonstruowana w jego poczuciu sztuki industrialnej i jako taka znajduje się na jego własnym podwórku. Osobna sprawa, że kierowcy obawiają się tego „dzieła sztuki” i zwalniają.

Trzeba przyznać, że instalacja do złudzenia przypomina stacjonarny fotoradar. To żółta skrzynka z łypiącym na pojazdy okiem, zamontowana na szarym maszcie. Co więcej, jest nawet nazwa producenta urządzeń do pomiaru prędkości, w tej jednak zmieniono jedną literę. Od czasu postawienia atrapy znacznie zwiększyło się bezpieczeństwo zakrętu, na którym ona stoi. Jest to ważne szczególnie dla jej pomysłodawcy, bowiem kilkukrotnie na jego teren wjeżdżały rozpędzone ciężarówki – na szczęście zatrzymując się na płocie.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Czy prawo pozwala na stawianie tego typu straszaków? Tak długo jak stoją one na prywatnej posesji i nie stwarzają niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, nie ma żadnych przeciwwskazań. Rzeźba mieszkańca Mniszewa nie zasłania widoczności, nie oślepia kierowców żadnym światłem, ani w dowolny inny sposób nie zakłóca normalnego przejazdu. To, że dodatkowo wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo to tylko efekt uboczny.

Stali bywalcy tras, przy których znajdują się radary-samoróbki, pewnie szybko nauczą się że nie ma czego się bać i tak czy inaczej będą sobie pozwalali na przekraczanie prędkości, także w miejscach niebezpiecznych. Na szczęście „nowi” kierowcy na danej drodze będą zwalniali, a to często oni, przez nieznajomość zakrętów mogą powodować wypadki.

Problemy z prawem drogowym, potrzebujesz pomocy prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Fot. tytułowa: shutterstock.com